tawnyroberts
29.01.09, 08:13
Ruiny klasztoru na wzgórzu Marymont w Zagórzu to obowiązkowy punkt
wycieczek przy zwiedzaniu okolic Sanoka. Z pomocą opracowania Ewy
Milczanowskiej, zamieszczonego na portalu twojebieszczady.pl,
spróbuję przedstawić burzliwe dzieje karmelu i mozolne próby jego
odbudowy, podejmowane jeszcze w drugiej połowie ubiegłego stulecia.
"Zagórski karmel - ruiny klasztoru w Zagórzu"
Przegladając w bibliotece półkę z wydawnictwami regionalnymi udało
mi się trafić na niewielką książeczkę pod tytułem "Karmel zagórski".
Autor - nieżyjący już dziś pan Stefan Stefański - był kierownikiem i
kustoszem Muzeum Historycznego w Sanoku. Książkę wydał w 1991 roku
nakładem własnym. Ilośc egzemplarzy - 30.
Z całą pewnością o karmelu zagórskim napisano niejedną prace i
wydano niejedną publikację. Jednak w tej książeczce uderza inna
sprawa. Jak pisze autor "...książeczka jest owiana tęsknotą za
obiektem, który stał i trwał do drugiego pożaru w 1822 roku, w
którym tętniło życie zakonne, nieobce od ocierania się o klasztor
zrywów patriotycznych naszego narodu."
Mało kto przejeżdżając przez Zagórz i podziwiając, czy to z okien
samochodu, czy z bardzo bliska, imponujące ruiny klasztoru, wie o
tym, że jeszcze nie tak dawno, bo w latach pięćdziesiątych minionego
wieku karmel próbowano odbudować. Dziś bardzo trudno jest wyobrazić
sobie to, o czym marzył pan Stefański. Wydaje się to
nieprawdopodobne. Jednak próby były i warto o tym wiedzieć.
Korzystając z pracy wielkiego miłośnika wzgórza Marymont (Góra
Maryi), przedstawiamy krótką historię zagórskiego karmelu i prób
jego odbudowy.
Na wzgórze trafić nietrudno. Ruiny widoczne są z daleka i prowadzi
do nich w miarę wygodna dróżka dojazdowa. Po wejściu na wzniesienie,
otoczone z trzech stron rzeką Osławą mamy przed sobą wielki masyw
ruin, otoczonych kamiennymi murami ze strzelnicami. Półkolistą bramą
w murze wchodzimy na teren klasztorny. Jesteśmy przed kościołem pw.
Zwiastowania NMP.
Karmel zagórski był obronną fortyfikacją. Zbudowany został na
początku XVIII wieku i oddany zakonowi karmelitów bosych przez Jana
Franciszka Stadnickiego, jako jego fundacja. Stadnicki był chorążym
nadwornym koronnym, zaś od 1697 roku wojewodą wołyńskim. Zmarł w
1713 roku, przed śmiercią zapisując klasztorowi zagórskiemu fundusz
na utrzymanie w szpitalu klasztornym 12 weteranów wojskowych. Jak
wynika z ustaleń, początek fundacji całości, tj. kościoła i
klasztoru to 7 sierpnia 1700 roku. Prace budowlane rozpoczęto
początkiem XVIII wieku i już w 1714 r. we wzniesionych
pomieszczeniach mieszkało kilku zakonników. Uroczystego wprowadzenia
dokonał biskup przemyski Jan Kazimierz de Alten Bokum, który
jednocześnie poświęcił kamień węgielny pod kościół. Całość ukończono
w 1730 roku. Później przystąpiono do wznoszenia wysokich murów
obronnych.
Upiększenie kościół zawdzięczał Annie Stadnickiej - córce fundatora.
W 1726 roku klasztor został podniesiony do rangi przeoratu. 29
listopada 1772 roku w klasztorze miał miejsce pierwszy pożar.
Spowodowało go ostrzeliwanie. W klasztorze ukryli się i bronili
konfederaci barscy, zaś wojska rosyjskie oblegały klasztor. Należy
wspomnieć, że konfederaci barscy działali na ziemi sanockiej już
trzy lata wcześniej. Pożar wyrządził wielkie szkody, jednak z
wielkim trudem cały obiekt odbudowano. Nigdy jednak już nie odzyskał
pierwotnej świetności.
Po pierwszym rozbiorze Polski nastąpił upadek życia zakonnego. W
klasztorze zamieszkali zakonnicy z innych klasztorów, m.in. z
Przemyśla i Lwowa, później z Milatyna. Obniżenie poziomu życia
zakonnego było tak głębokie, że na poczatku XIX wieku wydano dekret
reformy klasztoru zagórskiego. Ówczesny biskup przemyski
Gołaszewski, ustanowił przy klasztorze dom poprawczy dla księży.
26 listopada 1822 roku wybuchł drugi pożar. Ogień strawił wiązania
dachowe klasztoru i kościoła. Zaprószenie ognia nastąpiło w czasie
ostrej sprzeczki pomiędzy przeorem o. Leonardem Umańskim i o. Janem
Włodzimierskim, który aresztowany przez austriacką policję i
przewieziony do Lwowa przyznał się w śledztwie do spowodowania
pożaru. Biskup Gołaszewski zabiegał u władz austriackich o
likwidację klasztoru, co nastąpiło w 1831 roku. Majątki i legaty
przeszły na skarb państwa i do funduszu religijnego. Dom poprawczy
został przeniesiony do Przeworska. Odtąd z daleka widoczne stały się
wypalone mury kościoła i klasztoru.
Następny rozdział w historii rozpoczął się 30 marca 1957 roku, gdy
kuria biskupia w Przemyślu przekazała ruiny z powrotem na własność
zakonu karmelitów bosych. Wcześniej, bo w 1935 roku ówczesny
właściciel, baron Adam Gubrynowicz ofiarował wzgórze na własność
Seminarium Duchownego w Przemyślu. W tym czasie wojewódzki
konserwator zabytków w Rzeszowie wyraził zgodę na odbudowę
klasztornego obiektu.
W 1957 roku naprędce zbudowano baraczek, w którym zamieszkał o.
Józef (Jan Prus) od MB z Góry Karmel wraz z bratem Wawrzyńcem
Radkiewiczem. Później dołączył o. Aureliusz Balonek. Energicznie
zabrano się do pracy. Pomoc okazali mieszkańcy Zagórza. Odbudowie
patronowali szczególnie: ks. prałat Antoni Porębski, mgr inż.
Tadeusz Żurowski - generalny konserwator zabytków archeologicznych
oraz Stefan Stefański jako konsultant przy odbudowie obiektu.
Kierowaniem pracami porządkowymi i adminstracyjnymi zajmował sie
inż. Marian Wierzbiński.
Oprócz baraczku wzniesiono też skromną kaplicę. Uporządkowano
wnętrze kościoła. Odsłonięto wejście do podziemi. Znaleziono i
zebrano duże ilości kości, które ponownie pochowano w krypcie. W
latach 1722 - 1817 pod kościołem zostało pochowanych 55 zakonników.
Wszystkie grobowce zostały zbeszczeszczone i splądrowane w czasach,
gdy karmel pozostawał bez opieki.
W ciągu krótkiego czasu wykonano wiele prac, które zaczęły zmieniać
wygląd obiektu. Odgruzowano studnię i otoczenie kościoła od strony
zachodniej. Rozpoczęto uzupełnianie ubytków w murach do wysokości
parteru w prezbiterium, rozpoczęto odbudowę kordegardy przy głównej
bramie, nakryto ją dachem z uprzednim umieszczeniem gzymsów
wieńczących, usunięto z murów roślinność, założono ogród warzywny,
poprawiono dróżkę. Prace prowadzono dzięki pomocy Ministerstwa
Kultury i Sztuki w formie dotacji, ofiarności mieszkańców Zagórza i
okolic oraz dzięki niewielkim funduszom zakonu.
W czasie odbudowy karmelici we własnym zakresie, domowymi sposobami
produkowali karty pocztowe z okazji Bożego Narodzenia i Wielkanocy.
Wydano kilka wzorów o wymownej formie i treści. Na każdym wzorze
widoczny był fragment klasztoru i odpowiedni tekst. Pewnie nie
przyniosło to większych dochodów, jednak informowało społeczeństwo o
odbudowie. Ojciec Józef podjął zamiar wyjazdu do Stanów
Zjednoczonych i Kanady w celu zbierania funduszy wśród tamtejszej
Polonii. Zamiar wykonał i pomimo podeszłego wieku odwiedził wiele
ośrodków polonijnych. Spotkał się z ofiarnością i zrozumieniem.
Jednak po powrocie zachorował i zmarł 5 kwietnia 1962 roku.
Pochowany został w Krakowie, choć przed śmiercią wyrażał chęć
spoczynku pod kościołem klasztornym w Zagórzu. 10 października 1962
r. karmel opuścił o. Balonek i brat Wawrzyniec. Stało się to wskutek
zarządzenia Prezydium WRN w Rzeszowie, zmuszającego karmelitów do
przerwania prac budowlanych.