Gość: maszyna prosta
IP: *.tktelekom.pl
02.06.09, 14:06
omawiano dwie sprawy: Pierwsza dotyczyła swobody wypowiedzi w Internecie, druga kontynuowała agitację na rzecz udziału w wyborach; w pierwszej sprawie, okazuje się, że zawodowym dziennikarzom nie podoba się to, że ludzie mogą po prostu pisać, co chcą. Do tej pory tylko oni mieli na to monopol. Lubią też z tego powodu nazywać siebie "czwartą władzą". Teraz okazuje się, że nie tylko żadną władzą nigdy nie byli, natomiast ich rola zawsze ograniczała się do obsługiwania maszyny propagandowej ogłupiającej masy, które okazuje się wcale nie są takie głupie i nie gorzej potrafią wyrażać swoje fantazje w piśmie.
W drugiej części Dudziak i jakiś aktor agitowali na rzecz swojego kolegi, na czwartym miejscu warszawskiej listy, zapędzając się tak, że aktorowi wyszło, iż lepiej pójść do wyborów oddając nawet nieważny głos niż w ogóle nie iść. Obie dyskusje łączyła charakterystyczna dla ideologii programu Lisa i podobnych szołów 'potrzeby rozmawiania' konieczność uprzejmości, ucywilizowania i wzajemnego zrozumienia.
Z jego programów wynika często, że nawet, kiedy szantażuję mojego partnera, powinienem to zrobić z uprzejmym uśmiechem na twarzy, oferując mu ciastko i herbatę...
To namawianie do udziału w wyborach - jedynym akcie politycznym mas, bo potem już nie mają prawa decydowania w żadnej sprawie, przypomina scenę z filmu "Break up": zdenerwowany Vince Vaughn ze złością mówi do Jennifer Anniston; "Chciałaś, żebym umył naczynia, i ja je umyję – nie ma problemu." A ona na to: "Nie chcę, żebyś umył naczynia – chcę żebyś chciał umyć naczynia!" Żądanie "terrorystyczne": Nie tylko chcę, żebyś zrobił, co chcę, ale, żebyś zrobił to, bo naprawdę chcesz to zrobić – chcę regulować nie tylko to, co robisz, ale też twoje pragnienia. Najgorszą rzeczą, jaką możesz zrobić, gorszą nawet od nie zrobienia tego, co ja chcę, żebyś zrobił, jest zrobienie tego bez chcenia zrobienia tego...
Akt ucywilizowania jest właściwie udawaniem tego, że chcę zrobić to, o co inny mnie prosi, w taki sposób, aby moja uległość nie wywarła na niego presji. Film Borat jest najbardziej wywrotowy nie wtedy, kiedy bohater jest po prostu niegrzeczny i obraźliwy (przynajmniej dla naszych zachodnich uszu i oczu), ale przeciwnie, kiedy desperacko próbuje być uprzejmy. W jednej ze scen, podczas przyjęcia w domu w wyższych sferach, pyta gdzie jest toaleta, po jakimś czasie wraca ze swoimi odchodami starannie zawiniętymi w plastikową torbę i szeptem pyta gospodynię gdzie powinien to położyć. Jest to modelowa metafora prawdziwie wywrotowego gestu politycznego: przynieść tym u władzy torebkę z odchodami i uprzejmie zapytać jak się tego pozbyć.
Jak u Johna Lenona w "Working Class Hero": "you must learn how to smile as you kill."