nie ma cerkwi w Bolestraszycach

27.07.09, 19:51
Zburzono kościół w Bolestraszycach

Janusz Motyka, Norbert Ziętal

Stary, nieużywany kościół zagrażał bezpieczeństwu. Narażeni na utratę zdrowia
a nawet życia byli wierni.

Dzisiaj po byłej cerkiewce została tylko sterta blach i spróchniałych belek.

(Janusz Motyka)

Wideo

* Zburzono kościół w Bolestraszycach zdjęcia

Zagrożona była też nowa świątynia - uznały służby starosty przemyskiego i
zgodziły się na jego rozbiórkę.

- Nie było nas przez weekend w Bolestraszycach. Byłyśmy akurat na pielgrzymce
w Częstochowie. Stary kościół musieli rozebrać w sobotę. No bo kiedy, skoro
dzisiaj jest już po wszystkim - zastanawiają się Zofia Żygała i Janina Wyka,
miejscowe parafianki które dzisiaj przyszły obejrzeć miejsce po wyburzonej
świątyni.

O rozwaleniu starego kościoła (przed wojną cerkwi greckokatolickiej)
powiadomili nas turyści z Krakowa którzy chcieli obejrzeć zabytek.

- To skandal. Podkarpacie słynie z drewnianej architektury. Po co to było
niszczyć? - pytają retorycznie.

- Obiekt nie przedstawiał znaczącej wartości, która kwalifikowała by go do
umieszczenia w rejestrze zabytków. Dlatego wcześniej tam go nie umieszczono -
mówi Grażyna Stojak, wojewódzki podkarpacki konserwator zabytków.

Od kilkunastu lat opuszczonym drewnianym kościołem nikt się nie interesował,
bo wierni zbudowali sobie nową świątynię.

- Słyszałem wprawdzie o planach przeniesienia obiektu do jakiegoś skansenu i
zorganizowania tam małego muzeum, ale mniejszość ukraińska nie wyrażała
zainteresowania tym projektem - mówi mieszkaniec Bolestraszyc.

Miejscowej parafii stary kościółek nie był do niczego potrzebny a wręcz
przeszkadzał i zagrażał. Dlatego proboszcz wystąpił do urzędu o zgodę na
rozbiórkę.

- I naszą zgodę dostał, bo wszystkie urzędowe wymagania zostały spełnione -
mówi Wiesław Czekierda, naczelnik Wydziału Urbanistyki, Architektury i
Budownictwa w starostwie powiatowym w Przemyślu.

Proboszcza bolestraszyckiej parafii nie ma. Jest na urlopie za granicą.
    • tawnyroberts Skandal! 27.07.09, 22:52
      To naprawdę wielki skandal, tak w majestacie prawa wyburzyć
      świątynię! Temat cerkwi w Bolestraszycach znam dość dobrze z
      autopsji, bo jeszcze na początku maja odwiedziłem ten skromny,
      celowo zdewastowany Boży Dom. Zrobiłem też kilka zdjęć, pewnie jako
      jeden z ostatnich takich "szczęśliwców". Smutne to i przygnębiające.
      Do tematu wrócę jutro.
      • piotrzr Re: Skandal! 28.07.09, 07:39
        bardzo jestem ciekaw wyglądu tej cerkiewki - może jakieś fotki na fotoforum ??
      • piotrzr Re: Skandal! 28.07.09, 07:56
        U siebie na Puku prowadzę od dawna wątek "zbezczeszczne cerkwisko" który
        pozostaje cały czas aktualny. Piszę tam m.in. o porzuconej przez parafię RK
        zabytkowej cerkwi w Bałuciance.
        Cerkwi niszczejącej a niedawno obrabowanej z ikon.
        Bardzo ciekaw jestem wyglądu tej cerkiewki z Bolestraszyc. Może dasz coś na
        fotoforum ??
      • krouk Re: Skandal! 28.07.09, 12:51
        :(
        • ciekawy344 Re: Skandal! 28.07.09, 19:47
          no skadal jeden kłamstwa wypisuje na wszytskich mozliwych forach, drugi
          redaguje wikipedie :

          pl.wikipedia.org/wiki/Cerkiew_Narodzenia_NMP_w_Bolestraszycach
          z tego wynika że katolicy zburzyli istniejaca cerkiew dekanatu przemyskiego, a z
          doniesień prasy wynika zburzyli ruiny koscioła katolickiego ( dawniej cerkwii
          grekokatolickiej ) w zarzadzie parafii i zgodnie z obowiązującym prawem.

          wydaje się, że tzw. elementarna przyzwoitość w opisie nie występuje.
          • tawnyroberts Ciekawego problemy z Wikipedią 28.07.09, 22:36
            A mnie się wydaje, że masz najwyraźniej problemy z czytaniem ze
            zrozumieniem, bo na Wikipedii w skromnej notatce na temat cerkwi w
            Bolestraszycach jest napisane:

            "Cerkiew Narodzenia NMP w Bolestraszycach - nieistniejąca drewniana
            parafialna cerkiew greckokatolicka, znajdująca się w Bolestraszycach.

            Zbudowana na miejscu starszej, drewnianej cerkwi w 1908, odnowiona w
            1925. Parafia należała do greckokatolickiego dekanatu przemyskiego,
            dawniej radymniańskiego. Została zburzona przez parafian miejscowej
            parafii rzymskokatolickiej 25 lipca 2009."

            No i gdzie tu pisze, że katolicy zniszczyli istniejącą (u Ciebie w
            domyśle czynną) cerkiew dekanatu przemyskiego (u Ciebie w domyśle
            obecnego)?
            • ciekawy344 Re: Ciekawego problemy z Wikipedią 28.07.09, 23:08
              Widzisz nie wiem czy warto, ale spróbuje... gdzie Darino pisze, że to była ruina
              wymagajaca remontu ? gdzie jest napisane że pełniła role kościoła do póki nie
              wybudowano nowego kościoła ? w którym miejscu autor wskazuje, że została
              zburzona na skutek stanu technicznego i decyzji administracyjnej ?. Czy nie
              znamienne jest, że do tej pory nie było miejsca dla niej w wikipedii w momencie
              gdy społeczność i proboszcz, zdecydowali o jej losie wstawiono wzmianę
              lakoniczną z której nic nie wynika. Zburzona przez " parafian miejscowej parafii
              rzymskotatolickiej " a nie przez " swoich obecnych parafian" bowiem im długie
              lata słuzyła i oni byli gospodarzami tak zdecydowali szkoda :(
              Jestem przeciwnikiem burzenia czegokolwiek zwłaszcza światyni. Patrząc na wpisy
              każdy pretekst jest dobry żeby zmanipulowować, podjudzić, zrobić małe piekiełko.
              Jakie to małe, nikczemne, zakłamane. Wystarczy z tego zalinkowanego artykułu z
              Nowin wrzucić kilka jasnych czytelnych zdań, bowiem link w końcu przestanie
              działać, a notka ni przyszyc ni przyłatać zostanie.

              No ale chyba nie chodzi o informację, a politykę i awanturę. Oszołom z Rzeszowa
              cerkiewki na oczy nie widział ( nawet nie raczył rzucić okiem ) a razem ze
              "Swobodą " w całym internecie krucjatę rozpoczął pytanie o co ? Bo jak widac
              jest po fakcie.

              Idziesz razem z nim ? czy resztki przyzwoitości w opisie faktów Ci nie pozwolą ?
              • tawnyroberts Relanium dla Ciekawego 29.07.09, 20:57
                Spokojnie, notka na Wikipedii o cerkwi w Bolestraszycach dopiero co
                powstała i jestem pewien, że w przyszłości zostanie rozbudowana. Kto
                wie, może nawet sam coś tam dopiszę.
                Z tym "manipulowaniem i judzeniem" też zdecydowanie przesadzasz. Po
                incydencie takiego kalibru chyba każdy ma prawo poczuć się oburzony
                i ostre reakcje nie powinny nikogo dziwić. A po co to wszystko,
                skoro, jak piszesz, jest po fakcie? Ano po to, żeby podobnego
                barbarzyństwa uniknąć w przyszłości.
                • ciekawy344 Re: Relanium dla Ciekawego 05.08.09, 09:14
                  Jak uniknąć ? pokrzykując na forach ? nie żartuj, czy przesadzam a
                  gdzie tam wystarczy poczytać niejakiego Piotrzr, nie miał czasu
                  rzucić na cerkiew okiem. Teraz cuda wypisuje na jej temat ( coś o
                  fachowcach, o unikatach ) a budyneczek był prosty, skromny taki na
                  jaki kiedyś stac było parafian - co nie znaczy że nie nalezało go
                  przenieść zachować, jako świadectwo czasów, kultury, tradycji sztuki.
                  Darino wikipedysta dostrzegł cerkiew paradoksalnie wtedy gdy
                  przestała istnieć. Jasne ostre reakcje w internecie ? okrutnie się
                  zabytkom i cerkiwiom przysłużą - wolne żarty.
    • tawnyroberts O zniszczeniu cerkwi na stronie Soboru 28.07.09, 20:25
      Informacja o zburzeniu cerkwi w Bolestraszycach pojawiła się także
      na stronie internetowej Parafii Archikatedralnej Obrządku
      Greckokatolickiego p.w. św. Jana Chrzciciela w Przemyślu. Autor
      tekstu, o. Pawło, niestety bazuje tylko na artykule w "Nowinach" i
      komentarzach internautów. Warto zwrócić uwagę na zamieszczone pod
      artykułem zdjęcia z miejsca tej, w moim odczuciu, zbrodni.


      „ZRUJNOWANO CERKIEW W BOLESTRASZYCACH”

      27 lipca portal www.nowiny24.pl podał informację o zburzeniu starej
      cerkwi zbudowanej w 1925 roku. Z informacji na portalu można
      wyczytać, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem, o czym świadczy
      także tablica informacyjna umieszczona przy placu rozbiórki.
      „- Obiekt nie przedstawiał znaczącej wartości, która kwalifikowała
      by go do umieszczenia w rejestrze zabytków. Dlatego wcześniej tam go
      nie umieszczono - mówi Grażyna Stojak, wojewódzki podkarpacki
      konserwator zabytków.” – czytamy w informacji, ale gdy zagłębimy się
      w wypowiedzi internautów, którzy komentują to wydarzenie, to jednak
      wartość posiadał. Osoba o niku „arni” w taki sposób komentuje to co
      stało się ze świątynią: „Łza się w oku kręci. Wyjechałem kilkanaście
      lat temu z Bolestraszyc. W tym kościele przystępowałem do komunii
      św. i służyłem do mszy. Można było przenieść ten kościół do jakiegoś
      skansenu i odpowiednio wzmocnić. Nie takie rzeczy się robi. Na
      zachodzie na pewno nikt nie zrobiłby takiej głupoty jak zniszczyć
      kościół, nawet jak nie przedstawia wartości materialnej. W tym
      przypadku mogła liczyć się wartość naukowa dla przyszłych pokoleń.
      Ale oczywiście dla urzędników to pestka. Oni w Polsce potrafią tylko
      wszystko niszczyć i utrudniać życie petentom. Swoją drogą gratuluję
      parafianom obecnego proboszcza, że poszedł taką prostą drogą. Księże
      proboszczu - kościoły się buduje, a nie burzy.” Nie brakuje jednak
      głosów popierających takie działania, jeden z „gości” pisze: „To
      powinni zrobić juz kilka lat temu. Brawo!!!”. Warto zwrócić uwagę na
      wpis innego internauty, który wskazuje na problem, który istnieje -
      cerkwie, które niszczeją i nie są remontowane (np. cerkiew w
      Wyszatycach). Podobna cerkiew, która popadła w ruinę znajduje się w
      Ujkowicach. Bardzo często bywa tak, że cerkwie są własnością skarbu
      państwa i pod opieką konserwatora zabytków, ale ten urząd akurat nie
      chce się nimi zajmować. Poniżej kilka fotografii z Ujkowic i
      Bolestraszyc.

      sobor.cerkiew.net/zdjecia/Ruiny%20Cerkwii/
      • tawnyroberts Zdjęcia ks. Pawła Potocznego raz jeszcze 11.01.11, 22:53
        Ponieważ nie działa link ze zdjęciami zrujnowanej cerkwi w Bolestraszycach, zrobionymi przez ks. Pawła Potocznego tuż po haniebnej rozbiórce, podaję inny:

        www.cerkiew.net.pl/Wiadomosci/wiadomoscjedna.php?polaczenie=wiad_1248770282&cerkiew=cerkiew

        Pod cytowanym tekstem z "Nowin" i zdjęciami są ciekawe komentarze internautów, a wśród nich takie oto słowa:

        "Natomiast cerkiew w Bolestraszycach przestała fizycznie istnieć. Nie będzie w niej sprawowany żaden kult. Może puste miejsce po świątyni będzie jedynie wołać, jak nie powinni postępować chrześcijanie!"

        I trudno się z tym nie zgodzić.
    • darino polityka kościoła rzymskokatolickiego 28.07.09, 21:49
      Polityka kościoła rzymskokatolickiego jest w tym przypadku podstępna, ale
      konsekwentna. Dawne cerkwie, a później kościoły, traktuje się jak opakowania
      jednorazowego użytku - po użyciu wyrzuca się je.

      Najczęściej dzieje się tak, że po budowie nowego kościoła doprowadza się dawną
      cerkiew do ruiny, a potem wyburza. Tak pewnie stanie się z cerkwiami w Lipie,
      Jaworniku Ruskim (tu proboszcz z Borownicy woli ją zrujnować niż oddać
      Stowarzyszeniu św. Andrzeja) czy Rakowej.
      • tawnyroberts Walka o cerkiew w Jaworniku Ruskim 28.07.09, 22:42
        Nadszedł już chyba najwyższy czas, żeby wyruszyć na prawdziwą wojnę
        przeciwko księdzu proboszczowi z Borownicy. Wojnę o ratunek dla
        cerkwi w Jaworniku Ruskim. Kto wie, co mu może przyjść do głowy po
        ostatnim "sukcesie" jego ideowego kolegi z Bolestraszyc...
        • ciekawy344 Re: Walka o cerkiew w Jaworniku Ruskim 05.08.09, 09:18
          taaa to jest metoda, tzw. podkarpacka zamiast się dogadać, najlepiej
          poskakać, popyskować i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku
          rozejść się a sprawy po staremu zostaną nie ruszone.
    • tawnyroberts O zagładzie cerkwi w Bolestraszycach słów kilka 28.07.09, 22:19
      Jak już wcześniej wspominałem cerkiew w Bolestraszycach oglądałem
      ostatnio na początku maja tego roku. Zwróciłem wówczas uwagę na
      kilka rzeczy, które wydały mi się bardzo dziwne, a nawet podejrzane.
      Dzisiaj już wiem o co w tym wszystkim chodziło. Już w momencie
      powzięcia decyzji o budowie nowego kościoła na drewnianą cerkiewkę
      zapadł straszliwy wyrok: bezwzględna zagłada! Świadczy o tym
      wymownie kilka faktów, które postaram się pokrótce przedstawić.

      Po pierwsze nowy kościół wybudowano w odległości kilku metrów od
      starej cerkwi, a na dodatek do kościoła dobudowano paskudne wejście
      do kaplicy przedpogrzebowej, wyglądem przypominające zejścia do
      podziemnego tunelu na dworcu PKP w Rzeszowie, które dosłownie
      przylegało do ściany drewnianej świątyni. Skutkiem tego cerkiew
      została w znacznym stopniu zasłonięta od strony głównej drogi i
      wejścia na teren przykościelny, nie mówiąc już o zupełnym oszpeceniu
      jej otoczenia tymi nowymi betonowymi "cudeńkami". Oczywiście żaden
      nadzór budowlany nie powinien się zgodzić na takie rozwiązanie. No
      chyba, że już na tym etapie zaplanowano dla cerkiewki jej los:
      zagładę. Coś mi jednak mówi, że ta koszmarna dobudówka do nowego
      kościoła to zwykła samowola budowlana.

      Po drugie, nie bardzo rozumiem dlaczego obiekt sakralny z 1908 r., o
      dość unikalnej w tych stronach konstrukcji szkieletowej, nie został
      wpisany do rejestru zabytków, a na przykład kilkanaście lat młodsza
      cerkiew w Kotowie w tym spisie się znajduje. Nie przekonują mnie też
      argumenty, że świątynia nie przedstawiała zupełnie żadnej wartości.
      Oczywiście daleko jej było do cerkwi z tego okresu, budowanych w
      narodowym stylu ukraińskim, ale może właśnie tylko na taką świątynię
      było wówczas ukraińskich mieszkańców Bolestraszyc stać. Poza tym
      ponad stuletnie świadectwo rzadko spotykanego warsztatu i tradycji
      budownictwa sakralnego początku XX w. chyba też coś znaczą. Dlatego
      myślę, że celowo nie dopuszczano do wpisu cerkwi do rejestru
      zabytków i sztucznie zaniżano jej wartość historyczną, materialną
      oraz duchową, bo z góry przewidziano dla niej straszny koniec:
      zagładę.

      Po trzecie, cerkiew nie była jeszcze w takim stanie, żeby mogła
      komukolwiek i czemukolwiek zagrażać. Owszem, jej materia wymagała
      pilnych remontów, ale w świetle tego, w jaki sposób miejscowi
      parafianie obrządku łacińskiego potraktowali tę świątynię, nie
      powinno to nikogo dziwić. Przez ostatnich kilkanaście lat wnętrze
      cerkiewki zbeszczeszczono zupełnie w stylu niegdysiejszych kołchozów
      użytkujących dawne światynie, wykorzystując je na parafialne
      śmietnisko. Gdy w maju zaglądnąłem do środka, to moim oczom ukazał
      się przerażający widok: walające się stare deski, szmaty, butelki,
      puszki po farbach i odpady przeróżnych materiałów budowlanych. I
      pomyśleć, że zrobili to ludzie, którzy jeszcze nie tak dawno modlili
      się w tej świątyni, chrzcili swoje dzieci, brali śluby i żegnali
      swoich bliskich. Teraz, gdy wybudowali nowy kościół, zbeszcześcili i
      porzucili poczciwą cerkiew jak starą niepotrzebną rzecz, skazując ją
      niechybnie na jedno: zagładę. To jest dopiero niewdzięczność!

      P.S. Oczywiście zamieszczę moje zdjęcia cerkwi w Bolestraszycach z
      maja 2009 r., ale mogę to zrobić najwcześniej w piątek wieczorem, bo
      aktualnie przebywam poza domem.
      • piotrzr Re: O zagładzie cerkwi w Bolestraszycach słów kil 29.07.09, 08:01
        Zadałeś Tawny kilka pytań, że nie wiesz dlaczego, że nie rozumiesz . Ja myślę że
        i Ty i Darek i wielu innych myslących ludzi wie dlaczego dzieje się tak a nie
        inaczej. Po pierwsze dlatego że KRk jest w Polsce państwem w państwie i robi na
        zajętych obiektach to co mu się podoba.
        Na tych obiektach rządzi wola proboszcza i biskupa a nie jakiegoś urzędnika.
        Po drugie polski kościół RK działa w myśl zasady - "jeden kościół, jedna wiara,
        jeden naród" i dla tej zasady gotów jest poświęcić niejedną użytkowana
        cerkiewkę . I nie ma tu mowy o względach ekonomicznych - obserwowałem w
        bałuciance jak zbudowano tam "kosciół dojazdowy" filie parafii w pobliskim
        Króliku Polskim. Za cenę parkingów, ogrodzeń, domu parafialnego z pewnością
        wyremontowano by i osiemnastowieczną cerkiewkę i drogę dojazdową i parking. Ale
        lepiej było pozostawić cerkiewkę samą sobie, na łup złodziei i czasu który
        doprowadza siedemnastowieczną świątynie do rozpadu.
      • stefka_z_kuzminy Re: O zagładzie 29.07.09, 18:47
        tawnyroberts napisał:
        > Po drugie, nie bardzo rozumiem dlaczego obiekt sakralny z 1908 r., o
        > dość unikalnej w tych stronach konstrukcji szkieletowej, nie został
        > wpisany do rejestru zabytków, a na przykład kilkanaście lat młodsza
        > cerkiew w Kotowie w tym spisie się znajduje.


        Proboszczysko jak każdy inny musiał w takiej materii działać sprawnie.
        Dlatego, że właściciel nie tylko kościoła/cerkwi podczas jego/jej
        dlugoletniego użytkowania musiał wykonywać tam jakieś prace,
        adaptacje - względem czego dla świetego spokoju, zapewne postarał się
        o wykreślenie "obiektu" z rejestru konserwatorskiego. Jaka przyszłośc
        czeka taki kościół, dworek, młyn etc bez nadzoru - wybitnemu
        specjaliście, bez złośliwości od "unikalnych konstrukcji
        szkieletowych" ;) nie muszę chyba, jako laik tłumaczyć.
        • tawnyroberts Unikatowa konstrukcja szkieletowa cerkwi 29.07.09, 20:41
          Nie wiem czy wiesz, Drogi Laiku, że przytłaczająca większość
          drewnianych cerkwi na Pogórzu Przemyskim i w Bieszczadach (a także
          budynków sakralnych ogółem) jest konstrukcji wieńcowej (zrębowej).
          Zaś cerkiew w Bolestraszycach była obiektem konstrukcji szkieletowej
          i choćby z tego powodu była wyjątkowa. Szczerze mówiąc, tak na
          szybko, nie potrafię wymienić innej cerkwi w mojej okolicy o takiej
          właśnie konstrukcji.
      • tawnyroberts Cerkiew w Bolestraszycach - zdjęcia 03.08.09, 22:16
        Oto obiecane zdjęcia cerkwi w Bolestraszycach z 3 maja 2009 r. Tego
        dnia "gwoździem" mojej rowerowej wyprawy było Arboretum, przy cerkwi
        zatrzymałem się tylko na kilka chwil w drodze powrotnej do domu. Z
        uwagi na "zacne" sąsiedztwo nowego kościoła, porę dnia (późne
        godziny popołudniowe) i rozwijającą się roślinność, trudno było o
        jakąś sensowną fotkę cerkiewki. Obiecałem sobie wtedy, że do
        Bolestraszyc wrócę gdzieś jesienią o innej porze dnia i zrobię kilka
        porządnych zdjęć. Niestety, przeliczyłem się...

        fotoforum.gazeta.pl/uk/Cerkiew%2520w%2520Bolestraszycach,tawnyroberts.html
        • piotrzr Re: Cerkiew w Bolestraszycach - zdjęcia 04.08.09, 11:47
          dzięki Tawny. Podziwiam Twoją penetracje podkarpackiej uKrainy :(
          A zdjęcia fajne. Szkoda tylko że nie widać na nich jak bolestraszycki proboszcz
          przygotowywał los cerkwi.
        • krouk Re: Cerkiew w Bolestraszycach - zdjęcia 04.08.09, 14:05
          Zobaczyłem zdjęcia i teraz jeszcze bardziej szkoda mi tej cerkwi. To
          faktycznie skandal. Sądzę, że jej los był zaplanowany już w chwili
          podjęcia decyzji o budowie nowego kościoła, o czym świadczyć może
          fakt pobudowania go w odległości zaledwie kilku metrów od cerkwi.

          Szkoda, że nikt nie zainteresował się wcześniej tym tematem (Związek
          Ukraińców ?)tj. planami dot. dalszego losu cerkwi - "w razie czego"
          należało go nagłośnić. Przecież dewastacja była widoczna a to, że w
          odległości 2 metrów od siebie nie będą raczej funkcjonować 2
          kościoły też dało się przewidzieć.
          • tawnyroberts Zaprzepaszczona szansa nagłośnienia sprawy 05.08.09, 08:18
            Stan w jakim zobaczyłem cerkiew w maju mocno mnie zadziwił,
            zwłaszcza, że widoczne na zdjęciach zniszczenie szalunku ścian
            wyglądało mi na celową dewastację. No i jeszcze ten śmietnik
            wewnątrz świątyni. Ale, jak już pisałem, śpieszyłem się wtedy do
            domu i postanowiłem przyjrzeć się bliżej tej sprawie przy okazji
            następnego wypadu w te strony. Tamtego dnia nawet przez myśl mi nie
            przeszło, że cerkiew może zostać tak w majestacie prawa rozebrana.
            Oczywiście masz rację, że wszystkie znaki zdecydowanie na to
            wskazywały i że trzeba było to jakoś nagłośnić. Jednak nikt nic w
            tej sprawie nie zrobił i dlatego strata tej świątyni boli mnie
            jeszcze bardziej. Ale w przyszłości będę już dmuchał na zimne...
    • tawnyroberts Zrujnowano cerkiew w Bolestraszycach 26.08.09, 17:50
      W ubiegłym tygodniu ukazał się w "Naszym Słowie" długo oczekiwany
      przeze mnie artykuł Bogdana Huka na temat zniszczenia cerkwi w
      Bolestraszycach. Poniżej zamieszczam jego tłumaczenie.


      „Zrujnowano cerkiew w Bolestraszycach”

      Temat tygodnia

      W podprzemyskiej wiosce Bolestraszyce, należącej do rzymsko-
      katolickiego dekanatu żurawickiego, 25 lipca 2009 r. w sobotę,
      została całkowicie rozebrana dawna cerkiew p.w. Narodzenia NMP,
      która od 1945 r. funkcjonowała jako kościół rzymsko-katolicki. Los
      jej ikonostasu i wyposażenia cerkiewnego, które było tam jeszcze do
      1945 r., jest nieznany. Nie ma również śladów ani wzmianek na ten
      temat w literaturze, stąd należy przypuszczać, że ikonostas został
      zniszczony podczas przystosowywania wnętrza świątyni do potrzeb
      nabożeństw w obrządku rzymsko-katolickim. Cerkiewny budynek od 1998
      r. był opuszczony. Rzymsko-katolickie msze św. odprawiano w nowym
      kościele, zbudowanym kilka metrów od cerkwi.

      Jeszcze na początku XXI w. w dekanacie żurawickim było o trzy
      cerkwie więcej niż obecnie. W ciągu ostatnich lat cerkwie w
      Ujkowicach i Maćkowicach zostały zrujnowane, a rzymsko-katolicka
      parafia w Bolestraszycach dobrowolnie pozbyła się swojej drewnianej
      świątyni. Pierwsza próba rozebrania tego ostatniego obiektu (jak się
      wydaje nielegalna) miała miejsce w 1998 r., czyli zaraz po tym, jak
      w następstwie przeniesienia nabożeństw do nowego kościoła, stary
      stał się niepotrzebny. Wówczas inspekcja nadzoru budowlanego
      wstrzymała proces rozbiórki budynku.

      Według informacji, które udało mi się zebrać, świątynię tego lata
      rozebrali mieszkańcy wioski w ostatnią sobotę lipca. Potwierdzenie
      tego u kompetentnych osób było trudne: proboszcz Bolestraszyc E.
      Jakubiec nie chciał ze mną rozmawiać, a kierownik Wydziału
      Urbanistyki, Architektury i Budownictwa starostwa przemyskiego W.
      Czekierda od poniedziałku po rozebraniu świątyni poszedł na urlop.

      Trochę informacji podała nowy Podkarpacki Wojewódzki Konserwator
      Zabytków G. Stojak, która sama nie była stroną w sprawie – to jej
      poprzednicy nie wciągnęli obiektu do odpowiedniego spisu. Jednak to
      właśnie od konserwatora proboszcz Jakubiec zaczął swoje starania
      listem z 27 kwietnia 2009 r., w którym prosił o podanie
      zaświadczenia informującego o stanie świątyni. Przy czym w piśmie
      nie stwierdził w jakim celu prosi o wydanie takiego zaświadczenia.
      Wykonując normalną w takiej sprawie procedurę konserwator G. Stojak
      wydała zaświadczenie w maju. Mowy o zgodzie na rozebranie świątyni w
      piśmie nie było. Zaznaczono w nim zwłaszcza, że: „Lustracja cerkwi
      przeprowadzona w styczniu 1998 r. wykazała dobry stan techniczny;
      jedynie końcówki szalowania zewnętrznego wykazywały ślady
      zniszczenia. Od tego czasu do maja 2009 r. stan obiektu uległ
      zdecydowanemu pogorszeniu. Znaczny wpływ miała zapoczątkowana
      rozbiórka, przerwana decyzją organu budowlanego. Zdjęto wówczas
      szalowanie wewnętrzne ścian, deskowanie stropu i częściowo szalunek
      ścian zewnętrznych, doprowadzając do odsłonięcia konstrukcji, w tym
      podwalin, szczególnie podatnych na zniszczenie.”. Z wyżej cytowanego
      tekstu i obecnego stanu można wysnuć wniosek, że cerkiew nie
      straciła statyki przypadkowo. To było rezultatem świadomych działań
      właściciela obiektu, czyli rzymsko-katolickiej parafii w
      Bolestraszycach. Kiedy usunięto elementy konstrukcji, które
      podtrzymywały cerkiew, pozostało tylko czekać na skutki.

      Na podstawie pisemnej odpowiedzi przemyskiego wicestarosty M. Kudły
      na moje dziennikarskie pytania można ustalić przebieg wydarzeń i ich
      następstwa. Listem z datą 5 czerwca 2009 r. bolestraszycki proboszcz
      E. Jakubiec zwrócił się do starostwa z prośbą o zezwolenie na
      rozbiórkę cerkwi. W projekcie na rozbiórkę budynku jest
      charakterystyka techniczna, gdzie w szczególności zaznaczono,
      że: „...stan obiektu jest zły, grozi zawaleniem i powoduje
      zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi i sasiedniego budynku kościoła
      [...]. Wnioskodawca przedłożył również stanowisko Podkarpackiego
      Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Przemyślu, który dokonał
      oględzin obiektu i stwierdził, że budynek, w tym filary zewnętrzne,
      odchylone są od pionu w kierunku południowym, naruszona została
      statyka, a brak stężeń stwarza zagrożenie zawalenia się budowli oraz
      stwierdził, iż przedmiotowa budowla nie prezentuje znaczących
      wartości zabytkowych, które mogłyby być podstawą do dokonania wpisu
      do rejestru zabytków.”. Na podstawie tego przemyski starosta wydał
      22 czerwca zezwolenie na rozbiórkę obiektu sakralnego – cerkwi.
      Decyzja stała się prawomocna 7 lipca. Dalej, jak powiadomiła A.
      Ruchaj z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Przemyślu,
      zgodnie z polskim prawem budowlanym, do inspektoratu nadszedł list z
      13 lipca, w którym parafia powiadomiła o terminie początku
      przewidywanych robót – 22 lipca. Od 22 minęły tylko trzy dni i
      parafia 25 lipca zlikwidowała własny kościół i cudzą cerkiew.

      ***

      Z listu proboszcza E. Jakubca do starostwa przemyskiego wynika, że:
      rzymsko-katolicka parafia w Bolestraszycach jako właściciel obiektu,
      reprezentowana kolejnymi proboszczami, w przeciągu 10 lat świadomie
      doprowadziła budynek do katastroficznego technicznego stanu. Przez
      ten czas parafia ani razu nie zwróciła się do żadnej z państwowych
      czy społecznych służb z prośbą o pomoc. Ksiądz M. Hofman – rzymsko-
      katolicki zwierzchnik dekanatu żurawickiego i ks. E. Jakubca nie
      skomentował wydarzenia. W rozmowie szczegółowo nakreślił formalne
      starania ks. Jakubca, kładąc nacisk na tym, że zgodnie z listem
      konserwatora wojewódzkiego obiekt nie był zabytkiem architektury. Na
      pytanie: „Czy nie żal Wam tej świątyni?”, ksiądz dziekan
      odpowiedział: „Tutaj mamy do czynienia z decyzjami...”.

      Proboszcz nie powiadomił wójta gminy Żurawica J. Szabagi o zamiarze
      likwidacji starej świątyni. Wójt dowiedział się o tym po zakończeniu
      robót. W rozmowie ze mną oznajmił, że nie wie o jakimkolwiek gminnym
      spisie zabytków architektury. Jednak, jak mi wiadomo, taki spis w
      gminie na pewno istnieje i chociaż nie ma żadnej mocy prawnej, to
      utrwala stan cennych budowli na jej terenie (w Polsce wiele gmin
      nawet na podstawie takiego spisu potrafi dbać o obiekty). – Urząd
      Gminy nie brał udziału w tej sprawie, myśmy nie dawali zgody, nikt
      się nas także nie pytał, tego dokonała społeczność parafialna w
      porozumieniu ze starostwem przemyskim. A resztę niech wyjaśnia
      proboszcz – powiedział Szabaga.

      Natomiast konserwator G. Stojak wyraziła zdziwienie tym, że ona,
      jako wojewódzki konserwator, była odsunięta od procesu
      rozstrzygnięcia kwestii rozebrania świątyni w Bolestraszycach. Jej
      nawet nie przyszło na myśl, że początkowo ustne pytania proboszcza o
      jej stosunek co do budowli, a potem prośba o pisemne zaświadczenie,
      mogły zmierzać do zniszczenia świątyni. „Wydarzenia w związku z
      cerkwią w Bolestraszycach, to takie wydarzenia, które ja
      zdecydowanie potępiam i nie zgadzam się z nimi. Obecny stan ruiny
      cerkwi, stan po 25 lipca, pokazuje, że do niego zmierzano świadomie
      i konsekwentnie w przeciągu dłuższego czasu. Wydarzenia miały
      miejsce zgodnie z prawem, jednak te starania są całkiem
      nieodpowiednie. Mnie zdumiewa nie tylko postawa proboszcza, ale i
      wszystkich tych, którzy obecnie biadolą nad utratą świątyni, a
      przedtem milczeli i patrzyli jak doprowadza się ją do dewastacji.
      Nikt nie podniósłby ręki na cerkiew, gdyby ludzie jej bronili.
      Formalną pierwszą przyczyną zła była próba rozebrania świątyni na
      przełomie XX i XXI w. Wówczas można było proces rujnacji zatrzymać i
      wpisać obiekt do rejestru zabytków, ale mój ówczesny poprzednik-
      konserwator jednak tego nie zrobił...”.
      • tawnyroberts Zrujnowano cerkiew w Bolestraszycach - cz. II 26.08.09, 18:00
        Mnie, jako autora tego artykułu, niepokoi stan świadomości
        proboszcza E. Jakubca, bo mógł on zachować cerkiew. W
        Bolestraszycach, dzięki istnieniu w sąsiedztwie obu obiektów,
        pozostałby czytelny obraz historii wioski i parafii w XX w. Tutaj
        nauczyciel historii mógłby co roku przyprowadzać uczniów i
        pokazywać, co i jak zmieniało się w ich regionie. Jednak ks.
        Jakubiec postanowił pozbawić ich tego dziedzictwa, do którego mieli
        prawo wszyscy bolestraszyczanie, mieszkańcy regionu, każdy człowiek.
        Nie wiem w imię czego ksiądz dołożył takich starań, żeby zrujnować
        to, co tak dobrze służyło jego parafianom przez pół wieku. Na pewno
        nie zrobił tego z uwagi na zły stan techniczny obiektu. I chociaż w
        Bolestraszycach nie straszy dzisiaj stara cerkiew-kościół, jednak
        tam żyje człowiek z bardzo złym stanem ludzkiej i duchowej
        moralności.

        Bogdan Huk

        „Nasze Słowo”, nr 33, 16 sierpnia 2009 r.

        nslowo.pl/content/view/579/93/
        • piotrzr Re: Zrujnowano cerkiew w Bolestraszycach - cz. II 26.08.09, 18:11
          rad jestem, jeśli można napisać tak w tej smutnej sprawie, że nie uznałeś tawny
          tego wątku za zakończony.
          I ciągniesz temat przy użyciu tego artykułu.
          Powstaje pytanie - czy ten bolestraszycki klecha jest niechlubnym wyjątkiem
          wśród kleru rzymskokatolickiego ?? Ja niestety uważam że to typowy wychowanek
          "szkoły Tokarczuka i Michalika" - ksenofob i katolo-nacjonalista :(
          • tawnyroberts Księża łacińscy a zabytki 26.08.09, 21:32
            Niestety obawiam się, że ksiądz Jakubiec z Bolestraszyc nie jest
            w "dziele" niszczenia pamiątek po Ukraińcach-grekokatolikach jakimś
            wyjątkiem. Wystarczy, że wspomnę w tym miejscu jego ideowego kolegę -
            księdza Moskala z Borownicy, który świadomie i konsekwentnie
            utrudnia zwrot cerkwi w Jaworniku Ruskim jej prawowitym
            właścicielom. A porzucona świątynia niszczeje i pewnie już niedługo
            zacznie komuś lub czemuś "zagrażać". Na szczęście obiekt w Jaworniku
            jest wpisany do rejestru zabytków i pewnie tylko to powstrzymuje
            księdza Moskala i jego "owczarnię" przed bardziej zdecydowanymi
            działaniami na rzecz uszczuplenia delikatnej materii cerkwi.
            Pozostaje im więc tylko liczyć na czas, a ten przecież kiedyś i tak
            zrobi swoje... I na arcybiskupa Michalika, żeby przypadkiem nie
            przyszło mu do głowy oddawać cerkiew tym "przeklętym Ukraińcom",
            wbrew woli lokalnej społeczności.

            Przestrzegałbym jednak przed jakimkolwiek generalizowaniem w tej
            sprawie, bo są przecież łacińscy księża, którzy z wielką pasją
            oddają się sprawie ratowania dawnych cerkwi, jak chociażby ksiądz
            Piotr Bartnik z Górzanki. Dięki jego staraniom wnętrze górzańskiej
            cerkiewki upiększa odrestaurowany unikatowy ikonostas, jeszcze do
            niedawna rozczłonowany i rozwieszony po ścianach świątyni. I co
            ciekawe, w tym zamyśle i działaniu ksiądz Piotr musiał nierzadko
            ścierać się z niektórymi swoimi parafianami, przeciwnymi
            nadmiernej "ukrainizacji" cerkwi-kościoła.

            Równo rok temu na obozie SDMK w Rakowej, razem z Surowicznym, miałem
            okazję poznać rzymsko-katolickiego proboszcza z Żyznowa, który
            odwiedził swoją dawną parafię w Tyrawie Wołoskiej i kościół filialny
            w Rakowej (dawną cerkiew greckokatolicką). Siedzieliśmy sobie z
            Surowicznym w cerkwi, podziwialiśmy niemalże kompletny ikonostas i
            psioczyliśmy trochę na fatalny stan techniczny świątyni. Ksiądz
            zaszedł nas od tyłu w "cywilu", ale po chwili przedstawił się i
            powiedział o swoich związkach z Rakową. Wywiązała się bardzo ciekawa
            rozmowa na temat wrażliwości księży na zabytki architektury
            sakralnej i nie tylko. Ksiądz ubolewał nad faktem budowy nowego
            kościoła w Rakowej i świadomym porzuceniem przez mieszkańców
            prawdziwej perełki, jaką bez wątpienia jest miejscowa cerkiewka.
            Dostało się od księdza także władzom kościelnym za to, że nie
            potrafią wyczulić przyszłych duszpasterzy na piękno zaczarowane w
            starych kościołach, cerkwiach, kapliczkach i to do tego stopnia, aby
            zachowanie i pielęgnowanie tego co stare i zabytkowe było naturalnym
            dążeniem każdego duchownego. Ksiądz miał tutaj na myśli nauczanie
            przedmiotów związanych ze sztuką w czasie trwania Seminarium
            Duchownego, a także później za pomocą odpowiednich listów i
            instrukcji dla księży. A bez tego mamy to co mamy, czyli wygodnictwo
            i drogę po najmniejszej linii oporu. Przecież łatwiej jest wybudować
            nową betonową "stodołę" kosztem niezbyt rozgarniętych wiernych, bez
            polichromii, obrazów i prawdziwego ołtarza, niż przeprowadzić
            kapitalny remont przepełnionej tymi świętościami dawnej cerkwi. Z
            drugiej jednak strony jest tyle różnych dotacji i programów na
            ratowanie zabytków. Wystarczy tylko uczciwie się tym zająć i znaleźć
            odpowiednich ludzi do pomocy, których nie brakuje w żadnej parafii.
            Ale dla części księży to pewnie za duży wysiłek...
            • piotrzr Re: Księża łacińscy a zabytki 27.08.09, 07:38
              No dobrze - może napisałem za ostro. Zwłaszcza że na cudzym forum a nie u siebie
              :) Przperaszam Oczywiście do twego wykazu pozytywów dodalbym jeszcze probowszcza
              z Wisłoka Wielkie ktory tak pozytywnie wspomniany jest przez "kamieniarzy".
              Chociaż i ten - raz goszcząc kmieniarzy - innym razem udział gosciny w
              posiadanych w dyspozycji domkach - polskim neonazistom > Wiec z tymi poochwałami
              trzeba być ostrożny.
    • tawnyroberts Ks. Stefan Batruch o sytuacji w Bolestraszycach 02.09.09, 18:09
      I jeszcze jeden bardzo ważny głos w dyskusji na temat zniszczenia
      cerkwi w Bolestraszycach. Głos przypominający, że za to co się stało
      w tej podprzemyskiej wiosce odpowiada także społeczność ukraińska w
      Polsce. Że grzech zaniedbania kosztował w tym przypadku tak wiele.
      Że koniecznie trzeba zapobiec takim sytuacjom w przyszłości. Dla
      siebie, dla następnych pokoleń... Jeśli sami tego nie zrobimy, nikt
      tego nie zrobi za nas.


      „KOMENTARZ: Z powodu jednej świątyni”

      Fakt, że rozebrano cerkiew w Bolestraszycach świadczy także o
      zaniedbaniu ze strony naszej ukraińskiej społeczności, a także
      Cerkwi. Nie potrafimy, nie wiemy jak możemy bronić naszych spraw, w
      tym również pamiątek architektury (sakralnej, cerkiewnej i innych) i
      właśnie teraz widzimy tego skutki. Jeśli nie zdołamy wypracować
      jakiejś strategii zachowania tych pamiątek, to musimy liczyć się z
      tym, że spotka je podobna dola, jak i cerkwi w Bolestraszycach. Były
      próby przeniesienia jej, ale skanseny czy muzea nie mają możliwości
      pomieszczenia wszystkich cerkwi z regionu. Mogą wziąść tylko te
      najlepsze, bo to nie są miejsca, gdzie można gromadzić świątynie.

      Dla samego obiektu jest lepiej, jeśli pozostanie on „na miejscu”.
      Bolestraszycką cerkiew wybudowano jeszcze przed wojną i dlatego
      można ją było uważać za zabytek architektury. Ale czy taką cerkiew
      wpiszą do rejestru zabytków, zależy od właściciela obiektu, od kogoś
      kto się tym interesuje, a właścicielem może być także grupa
      społeczna lub struktura cerkiewna.

      Większość obiektów trzeba samemu zgłaszać do rejestru zabytków
      architektury. Gdy nie ma koncepcji jak taki obiekt wykorzystać i
      nikt się o niego nie troszczy, to stoi on pusty i nie wiadomo co z
      nim zrobić. Rozumiem, że społeczności (jaka by ona nie była – polska
      czy ukraińska) trudno opiekować się takimi budynkami. Zaniedbane
      cerkwie stoją zarówno po polskiej, jak i ukraińskiej stronie granicy
      i nie wiadomo kogo obwiniać za ich zły stan techniczny oraz upadek.

      Nam samym, jako wspólnocie wyznaniowej i narodowej, trzeba wyciągnąć
      wnioski jak bardzo jesteśmy tym zainteresowani i co możemy zrobić z
      takimi obiektami. Przede wszystkim trzeba przygotować konferencję,
      przeprowadzić badania tych miejsc, skąd wysiedlano naszych dziadów i
      ojców oraz zdobywać pieniądze na remonty. Za przykład może posłużyć
      chociażby społeczność żydowska, która zrobiła krok naprzód i
      stworzyła stronę internetową, będącą swoistą bazą obiektów, spisem
      znanych historycznych postaci, jakie mieszkały w danym miejscu,
      regionie. Nam tego brakuje.

      Kiedy sami nie będziemy nad tym pracowali, tylko liczyli na jakieś
      jednostki, entuzjastów, którym zależy na jakiejś starej cerkwi, to
      będą takie efekty, jakie teraz widzimy. Nam potrzebne jest myślenie
      w pewnej skali. Gdyby dawni mieszkańcy Bolestraszyc na poważnie
      interesowali się obiektem i stworzyli na przykład „Towarzystwo
      Pamięci Bolestraszyc”, to z cerkwią tak by się nie stało. Za
      przykład można pokazać wierzbiczan, którzy potrafili stworzyć takie
      towarzystwo, jeżdżą do Wierzbicy, zbierają pieniądze – ogólnie
      interesują się „swoją” wsią. Kiedy coś takiego odbywa się mądrze i
      zgodnie, to miejscowa społeczność to podtrzymuje. Nie oczekujmy, że
      ktoś będzie pracował za nas i troszczył się o to, co najbardziej ze
      wszystkich nam bliskie i ojczyste.

      O. mitrat Stefan Batruch – proboszcz parafii greckokatolickiej w
      Lublinie.

      „Nasze Słowo”, nr 33, 16 sierpnia 2009 r.

      nslowo.pl/content/view/582/95/
    • tawnyroberts Bolestraszyce w albumie "Cerkwie Nadsania" 12.01.10, 10:48
      Opis cerkwi w Bolestraszycach znalazł się w minialbumie Macieja
      Skowrońskiego "Cerkwie Nadsania. Przemyśl-Leżajsk".


      "Greckokatolicką cerkiew parafialną p.w. Narodzenia NMP odnajdziemy
      tuż za nowym, murowanym kościołem wzniesionym po 1997 r. Budowa
      kościoła w takiej odległości od cerkwi (niespełna 2 m) jest
      przykładem nader częstej próby skazywania na rozbiórkę obiektów
      zabytkowych. Do listopada 2002 r. rozbiórce uległa zakrystia od
      strony północnej oraz spore fragmenty szalunków cerkwi. W oknach
      zaczyna brakować coraz więcej szyb.

      Jest to świątynia wzniesiona w 1926 r. Drewniana, prezbiterium
      węższe i niższe, zamknięte trójbocznie. Istniejąca jeszcze zakrystia
      od południa została dobudowana po 1947 r. (murowana, oszalowana
      deskami). Dach nad nawą dwuspadowy, zwieńczony wieżyczką na
      sygnaturkę z baniastym hełmem. Od zachodu przedsionek, rozbudowany
      od strony południowej. Dzwonnica cerkiewna murowana, trójarkadowa,
      pochodzi z początku XX w. W ogrodzeniu bramka kowalskiej roboty. Po
      1947 r. cerkiew użytkowana była jako kościół rzymskokatolicki."


      Jest tam także jedno duże zdjęcie zrobione jesienią 2002 r., na
      podstawie którego można wnioskować, że ogólny stan cerkwi jest...
      dobry! Pewien niepokój wprowadzają jedynie brakujące deski szalunku -
      widoczne ślady pierwszej, nieudanej próby rozebrania świątyni w
      1998 r. Jedenaście lat później mieszkańcy Bolestraszyc postawili
      kropkę nad "i". Cerkiew przestała istnieć, a album "Cerkwie
      Nadsania" wymaga uzupełnienia o fakt, który zresztą jego autor
      dokładnie przewidział...

      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2117650,2,1,Bolestraszyce.html
      • piotrzr Re: Bolestraszyce w albumie "Cerkwie Nadsania" 12.01.10, 11:09
        Tak - rzeczywiście!!! Mam ten- jak i pozostałe albumiki z owej serii. Ale ów
        opis cerkwi jakoś przeoczyłem. Tylko tyle po niej pozostało.

        W innym tomiku można zobaczyć co pozostało z cerkiewki w Mrzygłodzie zamienionej
        swego czasu najpierw na magazyn a potem szalet.
        No i piekną, unikatową choć też skazaną na zagładę cerkiew w Wielkich Oczach :(
      • tawnyroberts Jedna szyba i jedna deska miesięcznie... 12.01.10, 12:16
        Proszę porównać dwa zdjęcia cerkwi w Bolestraszycach. Pierwsze z
        jesieni 2002 r.:

        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2117650,4,1,78184,tawnyroberts,Bolestraszyce.html


        i drugie z 3 maja 2009 r., zrobione kilka miesięcy przed rozbiórką:

        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1916188,4,3,78184,tawnyroberts,Bolestraszyce.html



        Wynika z nich jednoznacznie, że pomimo wstrzymania w 1998 r. przez
        nadzór budowlany "pierwszej" rozbiórki cerkwi, w kolejnych latach
        proces dewastacji świadomie kontynuowano, co jest chyba
        przestępstwem. No bo jak można inaczej wytłumaczyć zniknięcie
        większości desek szalunku, a nawet części belek wypełniających
        szkieletową konstrukcję budynku? Ciekawe, według jakiego klucza
        łaciński ksiądz proboszcz zarządził "dobijanie" niepotrzebnej
        świątyni? Jedna wybita szyba i jedna oderwana deska miesięcznie?
    • tawnyroberts Cerkiew z Bolestraszyc już tylko w przewodnikach 10.01.12, 13:44
      Sprawa cerkwi w Bolestraszycach ucichła, straciła na znaczeniu. Nic w tym dziwnego, czas leczy rany, a życie toczy się dalej. Niebawem w przewodnikach po Pogórzu Przemyskim i okolicach pojawią się wzmianki o tym, że we wsi istniała kiedyś drewniana cerkiew p.w. Narodzenia NMP, i że podzieliła los wielu innych cerkwi Zakerzonnia, czyli została zniszczona. Co niektórych, mniej obeznanych z tematem, dziwić będzie tylko data tego haniebnego uczynku - 2009 r. Może komuś się nawet wydawać, że to niemożliwe, żeby w XXI wieku, w wolnym, chrześcijańskim kraju, niszczono, również chrześcijańskie, świątynie. Zaskakujące? Smutne? A jednak prawdziwe...
    • tawnyroberts Re: nie ma cerkwi w Bolestraszycach 09.01.13, 17:11
Pełna wersja