09.11.10, 22:49
Może ktoś mi powie kiedy przestane płakać i tęsknić. Przecież urodziłam w końcu moje upragnione dziecko.Dlaczego jest mi tak źle.Nie daje sobie rady sama ze sobą,pisze i cierpię .Kiedy nadejdzie czas spokoju duszy ,kiedy przestane płakać.Mam napady złości , potrafię wrzeszczeć na mojego synka ,a przecież tak bardzo GO chciałam.Po chwili mam takie wyrzuty sumienia ,ze zaczynam płakać.Co się ze mną dzieje .Jak tak sobie pomyśle o moich dziewczynkach ,to przypomina mi się taki sen . Jak byłam jeszcze w ciąży z FIONA ,to przyśniła mi się .Stala na tarasie , była tyłem do mnie obrócona , miała jakieś dwa latka. Miala na sobie taka białą koszulkę do kolan i była na boso-słyszałam jej śmiech. Wołałam ja i mojego męża na obiad i się obudziłam . Myślałam wtedy jaki śliczny sen ,a ona przyszła się tylko pożegnać.Jak byłam w szpitalu to myślałam ze na pewno będzie wszystko dobrze ,niestety stało się inaczej. Umierała w moich ramionach,podobno dzieci lepiej odchodzą z tego świata, jak rodzice są z nim. A co jest z rodzicami którzy tutaj zostają,jak maja dalej żyć.Mam na myśli normalnie żyć.Co niektórzy mówią ze lepiej jak rodzic ma możliwość pożegnania się z dzieckiem .Nie jestem tego taka pewna.Jak zmarła Amelka,moja pierwsza córeczka i przyszła na ten świat bez życia ,to mi jej nie pokazali ze względów estetycznych (częściowy rozkład ).Jak urodziła się EWA 16tc,dano mi ja do potrzymania i zrobiono nawet zdjęcie na pamiątkę.Niestety tez nie żyła.
Teraz zadaje sobie to pytanie co jest gorsze możliwość pożegnania się czy nie .
Co jest lepsze, czy jak dziecko urodzi się martwe to łatwiej jest nam się z tym pogodzić czy nie .Kiedy wszystko dojdzie ładu ,kiedy dusza i ciało zaczną ze sobą współżyć.Kiedy będę mogła spojrzeć na zdjęcia moich zmarłych dziewczynek bez płaczu.
Dostałam własnie zaproszenie ,trzecie z kolei ,ze szpitala gdzie urodziła się i zmarła FIONA.
W szpitalu tym organizowany jest raz do roku spotkanie rodziców,dzieci martwo urodzonych lub zmarłych po porodzie . Nazywają te dzieciaczki gwiezdnymi dziećmi,ja tez mam taka gwiazdkę i powinnam wpisać imię mojej córeczki ,ale nie mogę . Nigdy nie byłam na takim spotkaniu ,bo boje się ze będzie jeszcze gorzej.Zastanawiam się tym razem , może pojechać poprosić o pomoc.
Rozpisałam się tak chaotycznie,ale nie wiem co ja mam ze sobą zrobić.Jak sobie pomóc zapomnieć, odetchnąć. Pogodzić się wreszcie z tym wszystkim. Czekać aż czas zagoi rany .
Nawet nie potrafię cieszyć się z macierzyństwa. Pomyślicie czemu ,bo ciągle mam w głowie ze dzieci umierają tak nagle ,tak jak i przychodzą. Pozdrawiam Hanka
Obserwuj wątek
    • patrytka Re: ?????? 10.11.10, 07:46
      Napisze Ci cos,co jest stare jak swiat:czas leczy rany...w tej chwili mam trojke zdrowych dzieci,ale moja pierwsza ciaza zakonczyla sie smiercia dziecka...dlugo nie moglam sie z tym pogodzic i nawet pojawienie sie kolejnych dzieci nie sprawilo,ze sie pozbieralam,obwinialam sie,ciagle gdybalam,zastanawialam sie jakby teraz wygladalo tamte dziecko...jezeli masz mozliwosc mowienia o tym to mow jak najwiecej,idz na to spotkanie do szpitala,zobaczysz,ze Ci to pomoze...przelam sie i umow sie na wizyte u psychologa,porozmawiaj z nim,oczysc sie z mysli i uczuc o ktorych nie masz pojecia...musisz to zrobic dla synka,to nie Twoja wina,ze targaja Toba takie uczucia,strata dziecka to najgorsze co moze spotkac rodzicow...wszystko inne mozna naprawic,musisz ruszyc z miejsca bo masz dla kogo...janie potrafilam sobie poradzic sama,zasiegnelam fachowej pomocy,teraz juz rozdzial jest dla mnie zamkniety-nigdy go nie wymarze ale juz nie kieruje moim zyciem...wczesniej to zawsze myslalam po co wogole cos robic,przeciez to wszystko jest bez sensu...potem zaczelam w koncu cieszyc sie z kolejnej ciazy,z moich dzieci,i zrozumialam,ze one nie maja pojecia o moich uczuciach wiec nie moge obarczac ich swoimi nastrojami...pomogly mi bardzo rozmowy...zrob to dla Was i otworz sie na pomoc:)
      • hanka97 Re: ?????? 10.11.10, 11:07
        I tutaj jest pies pogrzebany.Nie mam z kim o tym wszystkim porozmawiać.Maz nie chce już tego słuchać ,bo to dla niego zamknięty rozdział.Jestem dla niego super kobita, która da sobie rade ze wszystkim-tylko jej się nie chce.Dodam tylko ,ze jak Felix przyszedł na świat to relacje z moim małżonkiem bardzo się zmieniły, odsunęliśmy się od siebie . Myślałam ze będzie lepszym ojcem.
        Mieszkam w Niemczech ,a oni tutaj podchodzą do śmierci trochę inaczej. Kiedyś mi już opowiedziała w prosto w oczy, jedna Niemka , czego tak przezywam , stało się i już. Powiedziała ze my Polacy to przesadzamy z tym cierpieniem. Ona ma bardzo dobra przyjaciółkę Polkę i na tym punkcie prawie się pokłóciły. Zapytałam się jej ,czy zmarło jej kiedyś dziecko, oczywiście ze nie , padła dopowiedz.Na tym zakończyła się dyskusja.Jak to się mówi .syty nigdy nie zrozumie głodnego.
        Swego czasu dostałam tabletki, od mojego lekarza rodzinnego na depresje ,ale to nie rozwiązało w zadem sposób moich problemow . Byłam bardziej apatyczna i to wszystko.
        Nie raz mam ochotę gdzieś uciec i się schować.Mam takie myśli ze lepiej oddać Felixa do adopcji bo my jako rodzice nie sprawdzamy się. Siedzę i wyje ,sama nie wiem dlaczego.Niczego mi nie brakuje,a jednak mam ciągłe wrażenie niepewności i strachu.
        Hanka
        • patrytka Re: ?????? 10.11.10, 12:12
          kochana ja tez mieszkam w Niemczech
          prawie rok,tez czuje sie tu obco i nie moge znalesc sobie miejsca...nie mam tu znajomych co jeszcze poteguje wyobcowanie,nie potrafie sie jeszcze sensownie dogadac...wedlug mojego meza,ktory nie przezywal mojej straty bo malzenstwem jestesmy dopiero od dwoch lat jest to rozdzial zamkniety ale dlatego bo ja tak chcialam i raczej tylko kiedys mu o tym wspomnialam ale w sumie nie wymagalam uczestnictwa w zalobie bo jednak to nie bylo jego dziecko...a tu masz racje,ze Niemcy bardzo surowo patrza na sprawy utraty dziecka...dziwi mnie to bo gdy rodzilam to polska polozna mowila,ze rodzi sie tu bardzo malo dzieci i niestety albo chore albo zdarza sie,ze umieraja...czyli z tematem sa obeznani ale jakos tak nie poswiecaja tej kwestii uczuc...dziwne to i smutne......
          • juljanmar Re: ?????? 10.11.10, 16:48
            Nie wiem .. Od odejścia Marysi (23 tc) minęło 15 miesięcy.. Na początku było - wiadomo jak... Jakoś wróciłam do życia, ale boli wciąż tak mocno. Teraz już chyba tylko ja tęsknię. W dodatku już wszyscy oczekują, że to powinno być za mną. Tak świetnie sobie przecież poradziłam (tak to wygląda może z boku...). a ja tęsknię... Moja Marysia rośnie mi...teraz ma 10 miesięcy,i za takimi dziećmi się oglądam ... Mam dzieci,starsze od Marysi, a ciągle myślę o Niej.
            Ciągle ....
            na zawsze chyba....
            • hanka97 Re: ?????? 10.11.10, 19:13
              Dzisiaj rozkleiłam się na całego .Maz mnie pyta czemu się nie uśmiecham ,a ja mu na to ze nie jest mi wcale do śmiechu ,tylko do płaczu ,a on na to, to płacz.No i wiecie co się stało rozryczałam się jak male dziecko .On w szoku,nie wiedział co powiedzieć .Ja za papierosa i na dwór,aby ochłonąć . Przyszedł po chwili i tylko mnie objął i tak staliśmy przez chwile . Powiedziałam mu ze chyba potrzebuje fachowej pomocy bo nie daje sobie rady ze sobą.
              Pozdrawiam Hanka
              • beatkaa32 Re: ?????? 14.11.10, 15:26
                Nie wiem, czy jestem w stanie ci pomóc, bo nigdy nie byłam w twojej sytuacji jesli chodzi o stratę dziecka.
                Myślę sobie jednak, że twój synek bardzo cię potrzebuje, bo podświadomie wyczuwa, że z tobą jest nie najlepiej. Stanęłaś w miejscu, rozpamiętujesz to , co było, tkwisz w czarnej dziurze bez wyjścia - a twoje dziecko na to patrzy. Być może będziesz się wściekać , że się wymądrzam choć nie mam pojęcia jak to jest. Ale ja na to patrzę z boku, obiektywnie - daj szansę dziecku, które jest przy tobie. I broń Boże nie myśl o tym, żeby go oddawać do adopcji. Poszukaj sobie fachowej pomocy psychologa, bo sama nie dasz sobie z tym rady.
                Trzymam kciuki i pozdrawiam.
    • i.gosia Re: ?????? 17.11.10, 13:51
      Witaj nie chcę się mądrzyć, ani też dawać ci rad nie jestem kompetentną osobą...z tego co napisałaś wynika że jest Ci bardzo źle, że popadłaś w rozpacz...ja bardzo nie mogę odnaleźć się w rzeczywistości, żyje na przemian w dwóch światach moim, bardzo smutnym, w którym tęsknie za moim synkiem, w którym nie rozumiem i nie mogę się z tym pogodzić...oraz w tym codziennym świecie, gdzie robię wszystko tak jak być powinno, ale w tym świecie jestem tylko ciałem, jest to dla mnie świat masek...moja dusza została z moim synkiem..to wszystko jest bardzo trudne do opisania po prostu odczuwam ból istnienia..ale nie o tym chciałam pisać..
      nie chciałabym w żaden sposób cię urazić, moje życie nie ma sensu bo nade wszystko cierpię z powodu tęsknoty za synkiem patrzę na dzieci przez pryzmat śmierci mojego jak tu żyć normalnie i myślałam, że wszystko może zmienić dziecko na tym świecie pod warunkiem, że będzie żyło, że moja miłość w końcu będzie miała jakieś namacalne odniesienie...piszesz...że nie możesz się odnaleźć, że ciągle myślisz o swoich utraconych córeczkach, że nowe dzieciątko nie przyniosło Ci ukojenia...jest to bardzo przykre nie znam cię i nie wiem co jest w twojej głowie co tak naprawdę myślisz, każda z nas jest inna ma inne życie i miotają nas inne emocje...dla mnie dziecko wydaje mi się najwyższą wartością, pragnę tego nade wszystko w życiu...ale teraz się zastanawiam, czy miłość do tego co się utraciło nie przysłoni miłości do drugiego dziecka?
      jak będziesz chciała porozmawiać bardzo chętnie z tobą porozmawiam...
      życzę ci dużo siły...masz dla kogo żyć...córeczki już nie wrócą..a to maleństwo co masz w domu jak mu tylko pozwolisz da ci mnóstwo miłości...spróbuj się otworzyć...głupie to, co teraz napiszę ale idź do przodu...masz dla kogo...trzymam kciuki
      pozdrawiam gosia mama aniołka igorka
      (*)
      • hanka97 Re: ?????? 22.11.10, 11:17
        Mam lepsze dni,funkcjonuje normalnie . Znów było normalnie , miałam jechać na to spotkanie ,ale nie pojechałam. Wystarczył mi program w telewizji o ciężko chorych dzieciach ,o ich rodzicach, rodzeństwie.Jak oni mogą o tym tak normalnie rozmawiać.Lekarz z tego hospicjum opowiadał ze dzieci bardzo świadomie umierają i to one jeszcze podtrzymują rodzinę na duchu. Nie jestem jeszcze gotowa na takie spotkania.Staram się skopić na codzienności ,nie myśleć,nie dopuszczać do siebie tych chwil.Pozdrawiam Hanka
        • zdunia1979 Re:Haneczko! 23.11.10, 20:00
          Dziewczynki odeszły, stała się wielka tragedia! Ale nie jesteś w stanie tego zmienić. Musisz to zaakceptować. Jeżeli nie zmienisz swojego postępowanie to stracisz kolejne dziecko, ale nie fizycznie a emocjonalnie. Macierzyństwo być może byłoby łatwiejsze gdybyś miała córkę. Na nią penie czekałaś. Ale twój synek nie może być zamiennikiem, on jest kolejnym dzieckiem i jest najważniejszy. On kocha cię bezwarunkowo i nie rozumie dlaczego go odrzucasz. Ja jak straciłam dziecko, nie znałam płaci, ale czułam, że to dziewczynka i potem też na nią czekałam. Urodziły się bliźniaki - chłopcy. Nie rozpamiętuję, kocham tu i teraz nad życie. Możesz dla swoich córeczek sama robić wianuszki, dla każdej inne. Możesz oklejać wstążkami znicze lub inaczej je dekorować. jak zaniesiesz je na cmentarz, albo postawisz je w domu poczujesz, że możesz coś dla nich zrobić. W ten sposób myśl o dziewczynkach, pamiętaj, ale nie każ synkowi ich zastępować. Ja wieżę, że sobie poradzisz. Życie cię doświadczyło boleśnie, ale
          na pewno dasz radę. Masz przy sobie swoje aniołeczki, one zawsze cię wesprą. A i one wolą widzieć mamę spokojną i pogodzoną z losem. Pozwól im ciebie taką widzieć. Zobacz ile masz szczęścia mając synka. Jest na pewno wspaniały, kochany i pewnie teraz ma swoje śmieszne powiedzonka i zachowania. Rozkoszuj się tym i opowiadaj dziewczynkom po cichutku, w duszy jakiego mają wspaniałego braciszka :)

          Bardzo mocno się przytulam i pozdrawiam! Mam nadzieję, że nie uraziłam cię moim postem!

          A teraz uśmiechasz się szeroko i idziesz uściskać swoich facetów!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka