hanka97
09.11.10, 22:49
Może ktoś mi powie kiedy przestane płakać i tęsknić. Przecież urodziłam w końcu moje upragnione dziecko.Dlaczego jest mi tak źle.Nie daje sobie rady sama ze sobą,pisze i cierpię .Kiedy nadejdzie czas spokoju duszy ,kiedy przestane płakać.Mam napady złości , potrafię wrzeszczeć na mojego synka ,a przecież tak bardzo GO chciałam.Po chwili mam takie wyrzuty sumienia ,ze zaczynam płakać.Co się ze mną dzieje .Jak tak sobie pomyśle o moich dziewczynkach ,to przypomina mi się taki sen . Jak byłam jeszcze w ciąży z FIONA ,to przyśniła mi się .Stala na tarasie , była tyłem do mnie obrócona , miała jakieś dwa latka. Miala na sobie taka białą koszulkę do kolan i była na boso-słyszałam jej śmiech. Wołałam ja i mojego męża na obiad i się obudziłam . Myślałam wtedy jaki śliczny sen ,a ona przyszła się tylko pożegnać.Jak byłam w szpitalu to myślałam ze na pewno będzie wszystko dobrze ,niestety stało się inaczej. Umierała w moich ramionach,podobno dzieci lepiej odchodzą z tego świata, jak rodzice są z nim. A co jest z rodzicami którzy tutaj zostają,jak maja dalej żyć.Mam na myśli normalnie żyć.Co niektórzy mówią ze lepiej jak rodzic ma możliwość pożegnania się z dzieckiem .Nie jestem tego taka pewna.Jak zmarła Amelka,moja pierwsza córeczka i przyszła na ten świat bez życia ,to mi jej nie pokazali ze względów estetycznych (częściowy rozkład ).Jak urodziła się EWA 16tc,dano mi ja do potrzymania i zrobiono nawet zdjęcie na pamiątkę.Niestety tez nie żyła.
Teraz zadaje sobie to pytanie co jest gorsze możliwość pożegnania się czy nie .
Co jest lepsze, czy jak dziecko urodzi się martwe to łatwiej jest nam się z tym pogodzić czy nie .Kiedy wszystko dojdzie ładu ,kiedy dusza i ciało zaczną ze sobą współżyć.Kiedy będę mogła spojrzeć na zdjęcia moich zmarłych dziewczynek bez płaczu.
Dostałam własnie zaproszenie ,trzecie z kolei ,ze szpitala gdzie urodziła się i zmarła FIONA.
W szpitalu tym organizowany jest raz do roku spotkanie rodziców,dzieci martwo urodzonych lub zmarłych po porodzie . Nazywają te dzieciaczki gwiezdnymi dziećmi,ja tez mam taka gwiazdkę i powinnam wpisać imię mojej córeczki ,ale nie mogę . Nigdy nie byłam na takim spotkaniu ,bo boje się ze będzie jeszcze gorzej.Zastanawiam się tym razem , może pojechać poprosić o pomoc.
Rozpisałam się tak chaotycznie,ale nie wiem co ja mam ze sobą zrobić.Jak sobie pomóc zapomnieć, odetchnąć. Pogodzić się wreszcie z tym wszystkim. Czekać aż czas zagoi rany .
Nawet nie potrafię cieszyć się z macierzyństwa. Pomyślicie czemu ,bo ciągle mam w głowie ze dzieci umierają tak nagle ,tak jak i przychodzą. Pozdrawiam Hanka