kalpa
31.07.04, 07:14
Drogie Mamy chorych dzieci,
zdecydowałam się napisać do Was, bo myślę, ze ten temat pojawia się coraz
częściej i trzeba by społeczeństwo nauczyło się stanąć z nim twarzą w twarz
we właściwy sposób. Chodzi mi właśnie o dzieci (i dorosłych) w jakiś sposób
upośledzonych. Z góry mówię, ze piszę ten post z pełnym szacunkiem, mając
nadzieję, ze nikogo nie dotknę, a jeśli tak się stanie, to z całego serca
przepraszam.
Może cześć z was wie, ze jestem siostrą dziewięcioletniej dziewczynki, która
urodziła się z wytrzewieniem najwyższego stopnia, walczyła przez wiele
miesięcy o życie i ze skutkami choroby i wcześniactwa zmaga się do dziś.
Jessi wygląda bardzo źle, kiedy się rozbierze, bo jej cały brzuch, klatka
piersiowa, część rąk i nóg jest poorana koszmarnymi bliznami i zrostami.
Dopóki rośnie nic z tym wielkiego nie da się zrobić, a potem to chyba też nie
za wiele. My ją kochamy. Z tymi bliznami, problemami z koncentracją,
zaburzeniami równowagi. Dla mnie jest ciągle po prostu małą siostrą. Tylko
tak mnie boli, kiedy ktoś mnie pyta o Jessi :”a ona jest normalna?”.
Boszszsz, mam ochotę udusić! Kiedyś jak jeszcze leżała w szpitalu do furii
doprowadzały mnie zdania „lepiej, żeby teraz umarła, bo po co mama ma się z
nią całe życie męczyć. Jak ona wygląda!”. Wtedy czasami ryczałam z
bezsilności nad głupotą ludzi.
I właśnie dlatego do Was piszę.
Polskie społeczeństwo jest okropne jeśli chodzi o osoby „inne”. Ludzie się
boją niepełnosprawnych, upośledzonych, bo chyba nie wiedzą często jak się
zachować. Nie wiedzą, czego mogą się spodziewać ze strony chorej osoby. Mówię
tu przede wszystkim o osobach z upośledzeniem umysłowym, które nie zachowują
się standardowo.
I tak myślę, ze to forum jest naprawdę jedna z najcenniejszych inicjatyw na
rzecz oświecenia przynajmniej części społeczeństwa, jak reagować, jak się
zachować w kontaktach z takimi osobami i z ich najbliższymi.
Mamy, które utraciły swoje dzieci często pisały, co je rani, a co im pomaga.
dzięki temu przynajmniej część z nas wie, czego raczej nie mówić, a co mówić,
kiedy spotka taką kobietę.
Może teraz kolej na Was, rodziców chorych dzieci. Pamiętam, jak Kasia, mama
Huberta napisała, co jakaś głupia baba powiedziała jej w kolejce na widok
synka.
z pełnym szacunkiem
Kalpa