13.08.04, 10:59
6 miesięcy temu o tej godzinie zgasło światło mojego życia. Też był piątek
trzynastego. Nie jestem przesądna, ale wściekła. Tym bardziej, że termin
porodu miałam na 03.03.03.
Czarka nie ma już 6 miesięcy, pół roku. Rodzice mówią, żebym się nie
zadręczała, a mi te słowa przechodzą koło uszu.
Dwa tygodnie po pogrzebie Czarka wróciłam na uczelnię, zaliczyłam czwarty
rok. Wszyscy mówią jaka jestem dzielna, a mi te słowa przechodzą koło uszu.
Mądre książki powtarzają za kościołem, że Czarek jest w lepszym świecie, nie
cierpi; osiągnął cel, do którego wszyscy dążymy, a mi te słowa przechodzą
koło uszu.
A czemu?
Bo tęsknię, bardzo, bardzo mocno tęsknię. Moje serce biło potrójnie, dla
Arka, dla Czarka i dla reszty świata. Teraz pali się tylko część Arka. Czy
taki mały żar wystarczy? A jeśli zgaśnie ognisko we mnie zostanę pustą
skorupą. Jaki wtedy będzie sens mojego życia?
Obserwuj wątek
    • natkaszczerbatka Re: 12.45 13.08.04, 11:10
      Czarek na zawsze pozostanie sensem Twojego życia. Nawet jeśli jest gdzie
      indziej. Istnieją przecież różne wymiary rzeczywistości, trzeba się w nie
      wczuć - i tam będzie Czaruś. Ja nie wierze, że jest tylko ciało, materia i
      już ... to wszystko. Było. Niema. Czaruś jest nieśmiertelny, a jego dusza
      doskonała i piękna. A ten dzień i ta godzina, niech pozostanie dla Ciebie taką
      furtką do innego wymiaru ... skup się mocno, bardzo mocno i pomyśl o swoim
      synku, jak bardzo go kochasz i jak bardzo ci jest bliski - i właśnie On - Jego
      istota, a nie Jego ciało. Na pewno ci coś przekaże, coś co ci da siłę.
      Naprawdę ... mój Bruno mi to powiedział. Przecież ja sama bym tego nie
      wymyśliła. Pozdrawiam. Ania.
      • zorka7 Re: 12.45 13.08.04, 12:18
        Ja pomyślałam w czasie największej tęsknoty i rozpaczy, że muszę popracować nad
        tym by byc fajną i dobrą osobą. Bo.. wtedy mam wieksze szanse na spotkanie z
        Martynką. Poza tym... Czarek z pewnością by nie chciał mamusi pogrążonej w
        totalnym smutku, mamusi - skorupy. Zrób to dla niego - uśmiechaj się, pojedz
        nad morze, jezioro, do lasu i "zanieś" go tam w sercu ze sobą...
    • olga-roy Re: 12.45 13.08.04, 12:26
      Chyba kazda z nas odczuwa podobnie,ze z chwila smierci naszego dziecka jakas
      nasza czesc tez umiera.Wypalilam sie na dlugie miesiace.Jedynie chyba nasza
      corka pomogla mi z tego wyjsc.Jezeli Ci to w jakims stopniu pomoze myslami
      jestem z Toba
    • anuteczek Re: 12.45 13.08.04, 12:30
      Kochana,
      O 12.45 zapalę świeczkę dla Czarka.
      Ja po odejściu Tosi czułam się podobnie, tylko wiesz co ten żar rozpalił się w
      wielki ogień, ale na to potrzeba czasu...
      ściskam
      andzia
      • siago1 Re: 12.45 13.08.04, 12:45
        O tej godzinie
        pogadaj o tym z Bogiem
        wszystko Mu powiedz

        A ja życzę Ci pokoju w sercu
        i nadziei, że żar wznieci ogień

        trzymaj się
        gosia
    • agablues Re: 12.45 13.08.04, 15:27
      Alicjo, nie próbuję Cię pocieszać, bo wiem, że tęsknota, jak złapie za serce,
      to niewiele pomaga. Marzy się tylko o tym, żeby jeszcze raz dotknąć, przytulić,
      pocałować, poczuć ukochane ciałko, ten niezapomniany zapach dziecka. A wtedy -
      niech to nigdy nie mija...
      Kochana, przytulam mocno.
      • mharrison Re: 12.45 13.08.04, 16:13
        Oh Aga,
        Wiele bym dala, zeby jeszcze raz potrzymac Alka za reke i przytulic go.
        Moze taka chwila kiedys nadejdzie...

        Alana, sciskam goraco i wpadne dzisiaj do Waszego Czarusia
    • alana5 Re: 12.45 13.08.04, 18:10
      Dziękuję. Smutki u mnie zawsze trwają krótko i tak jest też dziś. Rano byłam na
      zakupach i tak mi się trzęsły ręce, że nie mogłam dać kasjerce pieniędzy. Na
      dworze lało monotonnie. I choć miałam zaczekać do wieczora na Arka i tak
      poszłam na cmentarz. Zaniosłam Czarkowi kwaiaty i zapaliłam świeczuszkę. Lało
      mi na głowę, a ja rozmawiałam z Bączkiem. Strasznie się dziś bałam, że to On
      płacze. Ale jak wróciłam do domu przestało padać, mi było lżej i weselej. Teraz
      pójdziemy z Arkiem ponownie, Tata też ma dla Czarka bukiet. A ja jestem już
      spokojna.
      Alicja-mama Aniołka Czarusia
      Przy okazji przypomniałam sobie też ile osób było na pogrzebie Czarka i że nie
      wszystkim podziękowałam. Już czas to nadrobić, bo to nasi najwięksi przyjaciele.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka