kaja-333
01.11.15, 08:53
Witam. Mam koleżankę - 58 lat (w zasadzie mogłaby być moją matką, jakby sie bardzo uparła... ). W 87r. straciła synka - żył kilka dni. Nigdy nie opowiadała o tym zdarzeniu, ani o synku jakoś bardzo szczegółowo, ale... ciągle ten Maluszek przewija sie gdzies w rozmowach między nami...
Rozmawiałam z naszą wspólną koleżanką, czy wie, co sie wtedy tak naprawdę wydarzyło. Powiedziała, ze wie tylko tyle, że miał wady genetyczne, ale nigdy nie pytała koleżanki o szczegóły. Dziś... biję się z myślami. Chciałabym zanieść mamie Aniołka świeczkę, aby zapaliła ode mnie Michasiowi i... nie wiem, czy wypada... Nie wiem, gdzie Maleństwo jest dokładnie pochowane, ale jego mama - to naprawdę bliska moja przyjaciółka - tak, w tej chwili mogę śmiało powiedzieć, ze przyjaciółka. Nie chciałabym jej urazić. Proszę, powiedzcie, wypada??
Dla wszystkich Waszych Aniołków dziś (*****)