1megan
13.10.04, 12:10
pamiętam kiedyś leciałam samolotem z Moskwy do Adleru - taki rejsowy z
ludżmi którzy wracali z zakupów, żywe kaczki - pełen folklor, leciała mama z
córeczką ok 2-3 lat, dziewczynka była zjawiskowa, nie tak typowo klasycznie
śliczna, poprostu miała coś w sobie nieuchwytnego i takie piękne wielkie
czarne oczy, przez cały lot tańczyła śmiała się, a mama wołała do
niej"nielzja Marina nielzja" - moja Marina też miała wielkie czarne oczy
pamiętam jak leżałam podczas badania usg i wpatrywałam się w moje maleństwo
lekarka przykładała aparat a maleństwo rączką boksowało w jego stronę i tak
przez kilka chwil
pamiętam jak po porodzie zobaczyłam ją nie dającą znaku życia, z wielką głową
opuszczoną na bok, później jak już przywrócili ją do życia i położyli na
moich piersiach Mała spoglądała tymi wielkimi dziwnymi oczami na mnie, a ja
mówiłam Niunia jaka ty jesteś biedna
pamiętam jak przyszłam na oddział w trzeciej dobie i powiedziałam że mam już
pokarm że chce ją nakarmić, lekarka zabroniła, ale pielęgniarki stwierdziły
że lepiej jak spróbuję i spróbowałam, byłyśmy wszystkie zaskoczone - Marina
ssała, jadła, kiedy brakło jej tchu poprostu zatrzymywała się brała oddech i
znowu ssała
Pamiętam jak przyjechaliśmy na Działdowską i okazało się ze jej stan jest
stabilny i nie musi leżeć w inkubatorze, nosiłam ją na rączkach ,
przytulałam ,karmiłam
pamiętam jak półtora miesiąca później trafiła nagle pod respirator i zczeła
się walka o przetrwanie
pamiętam - teraz już tylko pamiętam
Marinka odeszła 2 miesiące temu, 13 sierpnia w piątek
o 23.30 pewnie dzisiaj będę już spała o tej porze a moja dusza i moje serce
będą czuwać i zawsze pamiętac