anatemka
31.10.04, 21:27
Mój synek umierał dwa tygodnie. W 16 tyg. ciązy dostałam krwotoku. Szpital.
Codzienne badanie przez kilku lekarzy. Kilka razy USG i komentarze : patrz,
ono jeszcze żyje! Po dwóch tygodniach decyzja ordynatora: odstawiamy leki
rozkurczowe. Wieczorem urodziłam żywego chłopca. Pielęgniarka go ochrzciła
Jan. Nie zabrałam go ze szpitala. Nie chciałam pamietać. Jutro znowu zapalę
mu świeczkę grobie mojej prababci. Polubiliby sie na pewno:)