Dodaj do ulubionych

Historia Igorka

16.12.04, 22:03
Jestem na forum po raz pierwszy, ponieważ od dzisiaj mam stałe łącze. O jego
istnieniu dowiedziałam się z Gazety Wyborczej, jak czytałam ten artykuł mój
synek Igorek jeszcze żył. Zmarł trzy tygodnie temu. Miał 20 miesięcy. Przy
porodzie doszło do straszliwego niedotlenienia mózgu. Urodził się nieżywy, po
10 minutach wróciła akcja serca, do tego był owinięty pempowiną, zachłysnął
się wodami płodowymi, doszło także do pęknięcia płuca. Niestety po takim
okresie niedotlenienia doszło do prawie do całkowitego zniszczenia mózgu,
nawet pień był uszkodzony bo nie trzymał temperatury, do tego nie widział, nie
słyszał, nie miał odruchu połykania, bardzo słabo reagował na dotyk, nie było
z nim kontaktu, pomimo ciągłej rehabilitacji nie rozwijał się ruchowo był
dzieckiem leżącym i prawie nieruchomym, nie umiał nawet płakać. Mózg był
zniszczony do tego stopnia że nie rosła mu głowa. Często chorował na zapalenie
płuc. Mimo to radziłam sobie z nim dobrze, na szczęście nie wymagał ciągłej
opieki szpitalnej mogłam go mieć w domu. Lekarze nie dawali mu szans ale ja
zawsze miałam nadzieję, ż będzie żył jak najdłużej, czasem wpadałam w
depresję, szczególnie jak miał gorsze dni, ale potem było troszkę lepiej i
miewałam chwile radości. Niestety stało się, obudziłam się w nocy, poprawiłam
przytuliłam go ponieważ zawsze z nim spałam żeby mieć go na oku, ale coś mi
się nie spodobało, był jakiś dziwny jeszcze wtedy na pewno oddychał, niestety
to chyba była już agonia. Nawet nie wzywałam pogotowia wiedziałam że jest za
póżno. Przyjechali i nie wypisali aktu zgonu, musiała być sekcja zwłok w celu
ustalenia bezpośredniej przyczyny zgonu. Okazało się że miał bezobjawowe
zapalenie płuc, spowodowane jego stanem ogólnym. Chyba byłam przygotowana na
jego śmierć bo jakoś funkcjonuję, wiem że on teraz na pewno już nie cierpi.
Obserwuj wątek
    • mamusik Re: Historia Igorka 16.12.04, 22:11
      Witam Cię serdecznie na forum. Mam nadzieję, że znajdziesz tutaj liczne bratnie
      dusze...
      Bardzo Ci współczuję z powodu śmierci Syneczka.
      Zapalam Mu dzisiaj w moim domu światełko...
      Przytulam mocno...
      Mamusik
      • gosiasz3 Re: Historia Igorka 16.12.04, 22:19
        Witaj !!!
        Jak czytam takie posty,dochodze do wniosku,ze zadne nieszczeście mnie nie
        spotkało.
        Choroba Kubusia wydaje sie "niczym".A Twój Igorek miał wielkie szczęście mając
        tak dobrą i kochającą Mamusię....to buduje bardzo.Pozdrawiam Ciebie mocno!!
    • agablues Re: Historia Igorka 16.12.04, 22:47
      >Chyba byłam przygotowana na
      > jego śmierć bo jakoś funkcjonuję, wiem że on teraz na pewno już nie cierpi.

      witaj Maga,
      wiesz, przez ostatni rok, dowiedziałam sie między innymi tego, ze niektóre
      dzieci odchodzą wtedy, kiedy rodzice są już gotowi. Igorek dał ci 20 miesięcy
      macierzyństwa i chyba warto teraz o tym pamiętać.
      Pozdrawiam serdecznie, Aga
      • maga202 Re: Historia Igorka 16.12.04, 23:23
        to trochę nie tak, ja nie byłam przygotowana na ten moment, ja po prostu
        wiedziałam że to może stać się w każdej chwili. Chodzi mi o to że to nie spadło
        na mnie jak grom zjasnego nieba, ja się z tym nie pogodziłam i nigdy nie
        pogodzę, ja się tego po prostu spodziewałam, to jest chyba właściwsze słowo.
        • agablues Re: Historia Igorka 16.12.04, 23:30
          Ależ doskonale rozumiem.
          Ja wiedziałam, ze Iga może umrzeć w każdej chwili od 17 doby jej życia. Dała nam
          jeszcze pół roku. Też byłam świadoma, rozmawiałam o tym z kapelanem WHD, a
          jednak jej odejście było całkowitym zaskoczeniem i szokiem.
          Ale wiem jedno, gdyby umarła w 2 tygodniu zycia, naprawdę nie wiem, jak bym
          sobie z tym poradziła. te pół roku pozwoliło się oswoić z ta straszną myślą. Nie
          przygotować.
          Mnie chodziło o to, ze niektóre z dzieci odchodzą w takim czasie, jakby
          wiedziały, ze teraz rodzice dadzą sobie radę. Nie jest to żadna udowodniona
          teoria. Jedynie wniosek wyciągnięty z opowieści również innych mam.
          Pozdrawiam, aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka