i.n.f.i.n.i.t.y
11.02.05, 20:44
Właśnie wróciłam z cmentarza. Tak bardzo chciałam odwiedzić dzisiaj grób
naszej córeczki. Mieliśmy tam sporo roboty u nas tyle śniegu(mieszkamy w
górach). Odgarnęliśmy więc śnieg i zapaliliśmy świeczki. Mój mąż zabrudził
sobie ręce od okopconych zniczy, dlatego wziął garść śniegu by je trochę
umyć. Gdy już to zrobił chciał otrzepać z rąk wodę, machnął ręką i wtedy z
palca zsunęła mu się obrączka i wpadła gdzieś do śniegu!!! Panicznie
zaczęliśmy jej szukać prawie po omacku. Dookoła tyle śniegu, ciemno, a my na
kolanach szukamy takiego małego kółeczka. Minęło chyba z 20 minut, ręce
miałam czerwone z zimna, czułam że już jej nie znajdziemy wtedy
powiedziałam: – córeczko proszę pomóż nam szukać obrączki taty i nagle w tych
ciemnościach w tym śniegu mąż poczuł coś pod palcami – to była jego obrączka!
Dziękuje Ci Angeliko