annall
18.03.05, 07:13
bo- bo nie umiem pomóc mojemu synkowi...Są dni gdy po prostu nie mam już siły
na ciągłą walkę z tymi choróbskami mieszkajacymi w jego ciałku, czuję się
wtedy pokonana...Tak jest teraz, kolejne badania, niepomyślne wyniki, kolejne
choroby- niby powinnam się przyzwyczaić, ale gdy przychodzą dni i noce kiedy
mały cierpi z bólu, nie umiem mu pomóc. Dni zupełnie bez bólu też są wtedy
jest tak pięknie, ale tak jak ostatniej nocy dochodzi do bólu jelit(które nie
pracuja bez leków tak jak powinny, zatrzymują gazy, mały sam już się nie
wypróźni- a to potworny ból, choć on go znosi dzielnie)ból wszystkich stawów,
kości i moje małe(14 kg wagi)choć już prawie 5-cio letnie dzieciątko nie może
go znieść... A ja - moge tylko utulić, ponosić i słuchac jak zawodzi i
wycierać łezki- nic wiecej, bo leki nie wszystkie z powodu wielu
schorzeń(leczymy sie u 8 specjalistów)może brać- a te przeciwbólowe które może
nie działają:(
I są własnie takie dni gdy czuję, że nie jestem dobrą mamą, bo nie umiem mu
pomóc...a lekarze, cóż oni też są bezsilni...My walczymy o każdy dzień,
tydzień, miesiąc, ale wiemy że z genetyką nie wygramy, możemy tylko się
starać, no i to robimy.
Wybaczcie że to wszystko tu piszę(to chyba przemęczenie)- zazwyczaj jestem
silną, twardą osobą, ale myśl o kolejnych badaniach, hospitalizacji(już 22
marca) chyba mnie przeraża- boje się, że znów coś znajdą, a to do mnie takie
nie podobne...Ale jest mi lżej gdy to napisałam...
Życzę nam wszystkim spokojnego dnia
Ania