sebastian.apetyt
20.05.07, 01:47
Mija kolejny miesiąc jak odszedłeś Mały Rycerzu a smutek i ból nadal jest tak
niesamowicie duży... Jest 01:30 a ja nie moge spać. Puste mieszkanie, które w
dzisiejszym dniu nie działa na mnie najlepiej, przerażająca cisza dookoła, na
kolanach komputer a obok pies, który od dawna już śpi...
Miałem ochote dzisiaj wyjść do jakiegoś klubu, tak aby muzyka zagłuszyła moje
myśli a chłodny drink pozwolił się zrelaksować ale jakoś nie potrafie, w
dzisiejszym dniu wydaje się, to nie na miejscu...
Jakie to dziwne, po ciężkim tygodniu nadszedł tak wyczekiwany weekend a ja
szukam sobie dla siebie zajęcia...
Jutro a tak naprawde dzisiaj postaram się odwiedzić Twój grób. Kupie kwiaty i
jak zawsze zapale światełko. Kiedy tak nad nim stoje a łzy gromadzą się w
oczach mam nadzieje, że nikt nie przyjdzie, że będzie to chwila tylko dla
mnie... Może moja reakcja jest zbyt przesadna, w końcu jestem tylko
chrzestnym - a może, to dlatego, że sam nie będe miał dzieci...
Pies się poruszył, przesunął się bliżej tak jakby wyczówał mój smutek. No cóż
byle do rana.