izabela2605
26.05.09, 16:13
26 maj 2008 jest piękna pogoda, leżę na porodówce podpięta do KTG, patrze za
okno, cieszę sie że taka ładna pogoda, myślę o Tobie córeczko, o tym jak
bedziemy chodzić na spacerki. wysyłam sms-a do mamy z okazji dnia matki, jest
koło 6 rano ! Twoje serduszko ładnie bije ale się nie ruszasz, DLACZEGO
zastanawiam się w myślach... koło 8 przychodzi lekarz jeden za nim drugi ,
patrzą na zapis KTG po czym wychodzą nic mi nie mówiąc! zaraz po nich
przychodzi mój lekarz prowadzący, mówi: Prosze się zgodzic na cesarkę bo
jeszcze 2 godz i dziecko umrze! oj jak ja sie przestraszyłam ale cieszyłam się
że Julcia będzie juz na świecie, wiedziałąm że takie wcześniaki da się
uratować! o godz 9.40 zasypiam na stole operacyjnym za 10 minut pojawiasz sie
Ty córeczko , z wagą 1550 i 45 cm ! budzę się jest koło 11 może wcześniej ,
pamiętam jak przez mgłe jak mówił do mnie lekarz że za chwilę mi powie co z
dzieckiem, nie kontaktowałam! Koło godz 15 przyszły wyniki krwi Julci ,
leukocyty bardzo podwyższone , pediatra mówi aby przygotować sie na najgorsze!
nie przygotowałam się , wierzyłam że będzie dobrze do końca , do godziny 19
tak bardzo wierzyłam że będziesz żyć że wszystko bedzie dobrze, nie było... o
19 odeszłaś do Nieba , Pan Bóg zapragnął Cie mieć przy sobie! !!:( Tak bardzo
tęsknie córeczko , kocham Cie nad życie i nigdy nie przestanę , codziennie o
Tobie myślę moja perełko... Dzisiaj skończyłabyś roczek , byłoby cudownie ale
Bóg chciał inaczej , zabrał mi cząstke siebie, bicie mojego serca...
Julciu światełka do samego Nieba(*)(*)(*)