Dodaj do ulubionych

NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI

31.05.09, 10:34
WIEM COWSZYSTKIE PRZEŻYWACIE JA ROK TEMU TEZ STRACIŁAM SYNKA W 33
TC . NIEWIADOMO DLACZEGO ZMARŁ. TO BYŁ KOSZMAR JAKBY MNIE WOGÓLE NIE
BYŁO , CHCIAŁAM TYLKO UMRZEC , NIE WYCHODZIŁAM Z DOMU, WOLAŁAM NIE
PATRZYC NA SZCZESLIWE MAMY Z WÓZKAMI. TAK BARDZO CIERPIAŁAM PO
ŚMIERCI MOJEGO KOCHANEGO KUBUSIA. PO PÓŁ ROKU ZACZELIŚMY SIE ZNÓW
STARAC O DZIECKO BO WIEDZIAŁAM ZE JA NIE BEDE MOGŁA ŻYC JESLI GIE
BEDE GO MIEC. TYLKO SZANSA NA TO ZE MOŻE SIE UDA TRZYMAŁĄ MNIE JAKOŚ
PRZY ŻYCIU. I UDAŁO MI SIE ZAJSC W CIĄŻE . OCZYWIŚCIE OD POCZĄTKU
LEKI , CODZIENNIE MUSIAŁĄM BRAC ZAZTRZYKI . POTEM OD 4 MIESIĄCA
MOCNE SKURCZE MOCICY. DOŁOŻYLI MI FENOTEROL. DWA RAZY LEŻAŁĄM W
SZPITALU. CAŁĄ CIĄŻE BYŁAM TAK ZESTRESOWANA ŻE DO KOŃCA CIĄŻY
PRZYTYŁAM TYLKO 5 KILO. W 36 TG. CORAZ MOCNIEJSZE SKURCZE, LEKARZ
KAZAŁ JECHAC DO SZPITALA BO ZA DUŻĘ RYZYKO ŻEBY CZEKAC I TAK
URODZIŁAM MACIUSIA W PIERWSZY DZIEŃ 37 TYGODNIA PRZEZ CC. DZIS
JESTEŚMY JUZ W DOMKU. MACIUS DZIŚ SKOŃCZY DWA TYGODNIE. JEST ZDROWY
I SILNY. A JA JESTEM NAJSZCZEŚLIWSZA NA ŚWIECIE.
NIE PODDAWAJCIE SIE I PRUBÓJCIE BO DZIECKO TO NAJPIĘKNIEJSZE CO MOŻE
NAS SPOTKAĆ NA TYM ŚIWIECIE. A O MOIM ANOIŁKU ZAWSZE BEDE MYŚLEĆ I
GO KOCHAC I WIERZE ZE ON NAM NAPRAWDE POMÓGŁ.
Obserwuj wątek
    • dag6004 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 31.05.09, 12:22
      Nie umiejszam Twojej straty,bo każde nieszczęście jest inne,ale
      ciężko nie tracić nadziei kiedy starasz się o dziecko tyle lat,a
      potem ono umiera,moje urodziło się w terminie i żywe,teraz jak
      pomyślę o dziesiątkach testów ciążowy,które już zrobiłam ,o
      tysiącach myśli nadziei i tysiącach rozczarowań,o ciągłym mierzeniu
      temperatury i innych obserwacjach na nic,o tysiącu rad,że mamy
      wyluzować,a wtedy na pewno zajdę,to myślę,że jedyne,co mi wolno to
      tracić nadzieję.
      • iwon-a26 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 31.05.09, 13:34
        Ja do końca ciąży nie wiedziałam jak to sie skończy. lekarz na
        początku mi powiedział ze szanse ze to sie powtorzy i strace dziecko
        są bardzo duże. I MIAŁAM TO SZCZĘŚCIE ZE SIĘ NAM UDAŁO. BARDZO CI
        WSPÓŁCZUJE I NIEWIEM CO NAPISAC BO MI GDYBY DRUGI RAZ SIE NIE UDAŁO
        PEWNIE NIE PRÓBOWAŁABYM JUZ ZAJŚĆ W CIĄŻE TYLKO STARAŁABYM SIE O
        ADOPCJE, ALE BEZ DZIECKA NIE WYOBRAŻAM SOBIE ŻYCIA. MOJA KOLEŻANKA
        WIESZ TAK JĄ PODZIWIAM DZIEWCZYNA PORONIŁA KILKA RAZY MIAŁA CIĄŻE
        POZAMACICZNE PRZESZŁA KILKA OPERACJI I ZABIEGÓW, NIE PODDAŁA SIE
        PRÓBOWAŁA DALEJ I TRZY TYGODNIE TEMU URODZIŁA CÓRECZKE.
        BĘDE MOCNO TRZYMAŁA ZA CIEBIE KCIUKI
      • magdalenas79 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 01.06.09, 22:01
        Ja niestety zgadzam sie z Darią. To nie jest takie proste.
        Przerobiłam to samo:masę testów ciążowych, ciągła obserwacja swojego
        ciała nieustanne testy z krwi, badania owulacji i mnóstwo iinych
        bolesnych zabiegów. Po 4 latach ciągłej walki udało się... W ciąży
        dbałam o siebie bardzo, książkowo wykonywałam wszystkie potrzebne i
        niepotrzebne badania (z tzw. nadwrażliwości).Niestety mój Filipek
        nie przeżył, bo nie wykształciły mu sie płuca(ur. 30tc, waga
        1810g).Miesiąc mojej i lekarzy walki w szpitalu, aby nie urodził sie
        za wcześnie nie pomogły. Z moich obserwacji wynika, że gdybym paliła
        papierosy, może nawet piła alkohol, to mój synek przyzwyczaił się do
        trudnych warunków od samego początku i byc może poradził sobie...
        Trudno jest mi miec nadzieję, niestety...
        • dag6004 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 01.06.09, 22:28
          Magdo ja mam na imię Dagmara,Daria była moją córką,ale nie
          szkodzi.Jesteśmy w tym samym wieku.1979.Iwona chce pocieszyć i
          dobrze,ma dobre intencje,ale ja jokoś nie mam siły,pisze o
          koleżance,która walczyła,tyle,że jak się nie zachodzi ciężko o coś
          walczyć.Po prostu dostajesz okres.Ja często kilka dni po
          terminie.Łudzę się przez parę dni,robię testy,które wszystkie
          wychodzą negatywnie,ale mam nadzieję,więc kupuję następne,potem jest
          okres i załamanie i znowu wszystko od nowa,mierzenie temp obserwacja
          śuzu,stawanie na rękach,leżenie z nogami do góry i od nowa,od nowa...
          Po 5 latach starań i teraz śmierci malutkiej nie mam po prostu
          siły,a czas biegnie nieubłaganie.Pzdr Ciebie Iwono i Ciebie Magda
          • bushko Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 01.06.09, 23:34
            Dziewczyny chyba dlatego, że ciężko jest nie tracić nadziei Iwona napisała swój
            post. Myślę, że po stracie to nie dostrzegamy tego co oczywiste... dzieci
            rodziły się i zawsze będą się rodzić - to po pierwsze, a po drugie każda
            szczęśliwie zakończona ciąża po stracie jest nadzieją także dla nas, że to JEST
            MOŻLIWE.... i właśnie dlatego mamy wierzyć i mieć nadzieję choćby wbrew
            nadziei.... bo jeśli nie to, to co nam pozostaje....?

            Bushko...
    • kasiu.l.inka Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 03.06.09, 08:28
      I znow rycze :( ale usmiecham sie przez lzy :9 pozdrawiam:)
      • iwon-a26 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 04.06.09, 17:55
        czesc dziewczyny,czytam to co napisałyście i rycze. To naprawde
        ciężkie i wiem żę ciężko miec nadzieje po tylu latach starań, Tak
        bardzo chciałabym jakoś pomóc ale nie wiem jak, myślałam ze tym
        postem chociaz dodam wam troche nadzieji ale ja aż tyle sie nie
        starałąm zajść w ciąże z tym akurat odrazu sie udawało, więc
        rzeczywiście to troche inna historia, ale łączy nas strata dziecka i
        ja wiem jak to boli bo patrząć na mojego maciusia teraz wiem co
        straciłam i serce mi sie kraje na myśl o kubusiu.
        Będe mocno trzymała kciuki za was.
        pozdrawiam mocno i ściskam
        • magdalenas79 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 04.06.09, 18:59
          Witajcie. Wiem Iwonko, że chciałaś nas pocieszyc. Cieszę się, że
          Tobie się udało i masz zdrowego wspaniałego synka. Ja też codziennie
          wyobrażam sobie mojego Filipka i wtedy jest mi tak bardzo źle, że
          sama nie wiem, jak ja to wszystko wytrzymuję. Tak bardzo boję się
          kolejnej ciąży... Jak Ty to przeżyłaś? Miałaś częstsze wizyty u
          lekarza, robiłas dodatkowe badania?
          Przepraszam Cię Dagmaro, rzeczywiście pomyliłam Twoje imię z
          Córeczką. Zapamiętałam nową niebiańską koleżankę mojego synka. Fakt,
          że skończyłam 30 lat i właśnie dziś mija 5 rocznica naszego ślubu
          nastrajają mnie tak pesymistycznie, że cały czas chce mi się płakac.
          Pozdrawiam, trzymajcie się!
          • iwon-a26 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 05.06.09, 18:57
            Cześć Madziu. Więc zanim zaszłam drugi raz w ciąże wykonaąłm szereg
            badan na toksoplazmoze, cytomrgalie chlamydie i takie tam ale ty
            pewnie też te badania miałaś. Od początku do końca ciąży braąłm
            zastrzyki clexane. Robił mi je mąż , do tego tabletki acard, mocny
            kwas foliowy, od czwartego miesiąća zaczelam mieć skurcze macicy. w
            6 miesiącu strasznie sie nasiliły, musiałąm brać fenoterol, ale i on
            przestał pomagac, leżałam w szpitalu ale tam tez nie było na to
            sposobu. zostawało tylko czekac żeby wyttrzymać jak najdłużej. do
            lekarza chodziłam dwa razy w tygodniu usg przynajmniej raz w
            tygodniu. no i w 36 tyg. lekarz powiedział ze skurcze sa tak mocne
            ze macica moze nie wytrzymac i moze mi sie cos stac in dziecku i
            trzeba ciąć. noi sie udało. Wierze ze mój synek nad nami czuwał..
            Jakbys madziu chciała o coś pytac to pytaj.
            pozdrawiam mocno
    • agablues Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 05.06.09, 23:40
      Rodzicom po stracie dziecka wolno prawie wszystko. Wolno im także tracić
      nadzieję. Nadziei nie wolno tracić rodzicom dzieci, które walczą o życie, o
      zdrowie. Tym, którzy tę walkę przegrali wolno tracić nadzieję.

      To nam nie wolno mówić rodzicom po stracie dziecka, że im czegoś nie wolno.
      Możemy im mówić, że warto mieć nadzieję, że warto próbować, walczyć o swoje,
      próbowac stawiać czoło strachom, niepowodzeniom. Możemy im swoim przykładem
      dawać nadzieję.

      Dzisiaj mija 5 lat, jak umarła moja córeczka. Dokładnie 5 lat temu wieźliśmy ją
      do zakładu pogrzebowego. Jutro minie 5 lat, jak ostatni raz ją pocałowałam,
      ułożyłam do trumienki, nakrzyczałam na panów z zakładu, żeby nie nieśli jej
      główką w dół. Tyle mogłam zrobić.

      Dzisiaj wieczorem ułożyłam dwójkę swoich zdrowych dzieci do snu. To młodsze
      rodzeństwo Igi. Wcale nie było prosto i łatwo, kolejne dzieci nie są całym
      lekiem na stratę dziecka. Kolejne dzieci boleśnie uświadamiają stratę. Patrzysz
      na zdrowe dziecko i zadajesz sobie pytanie - dlaczego tamto nie mogło byc
      zdrowe? Patrzysz na pierwszy usmiech i troche cię on boli, bo myslisz o tamtym
      usmiechu. Patrzysz na pierwsze kroki i czujesz, ze zabrano ci możliwość
      patrzenia na tamte pierwsze kroki.

      Czy warto? Dla mnie było warto. Igusia spogląda na mnie ze zdjęcia, jest z nami
      cały czas. Już tak nie boli. Tylko strach pozostał. Ale z nim też trzeba się
      uporać. Bo inaczej - dla mnie - nic nie miałoby sensu.

      Zyczę wszystkim rodzicom, żeby odzyskali nadzieję.

      aga
      • dag6004 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 06.06.09, 17:34
        Chociaż wiem,że Iwona nie miała nic złego na myśli,to strasznie mnie
        denerwuje jak ktoś mi mówi,że czegoś mi nie wolno.Nadzieję tracę
        każdego dnia.A następne dziecko o ile będzie, nigdy JEJ nie
        zastąpi.Denerwują mnie znajomi (których mam już niewielu),którzy
        ciągle natrętnie pytają czy jestem już w ciąży znowu.Wydaje im
        się ,że kolejna ciąża wszystko wymaże,sprawi,że o wszystkim
        zapomnę.Pomijając już fakt,że starałam się o małą tak długo i teraz
        wyniki męża są jeszcze gorsze,więc pewnie marne szanse bez
        interwencji lekarzy, a i z ich interwencją niepewne.W związku z tym
        nigdzie nie wychodzę i nikogo nie chcę widzieć.Nie chcę też słuchać
        o Bogu i jego nieskoczonej mądrości.Nie wierzę w Boga.Myślę,że
        wymyślili go ludzie ze strachu przed śmiercią i z obawy,że ich życie
        niewiele znaczy.Dziewczyny,dla których zajście w ciążę nie stanowi
        żadnego problemu,mogą powiedzieć:teraz chce mieć dziecko i mają,nic
        nie zaleczy ich bólu do końca,ale mają po co żyć.Mój czas biegnie,ja
        nie młodnieje,a wyniki męża się nie poprawiają,ale nie możemy
        wyluzować bo nie mamy wiele czasu,więc chociaż pewnie mam mega
        depresję,nie mogę brać leków,bo może tym razem zajdę.I oczywiście
        nie zachodzę
        • magdalenas79 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 06.06.09, 22:34
          Dagmaro, chyba tylko ja na tym forum wiem, co przeżywasz. Nasze
          sytuacje są do siebie trochę podobne, tyle, że u nas mimo dziesiątek
          badań nie wiadomo, co nam tak naprawdę dolega. Każdy mówi, że należy
          wyluzowac, a na perwno się uda. To mnie doprowadza do furii!!! Wielu
          moich znajomych, a także rodzina uważa, że następne dziecko naprawi
          całe zło i krzywdę, która nas spotkała. Przecież to bzdura!!!
          Dagmaro, czy zaszłaś w ciążę w sposób naturalny? Nie chcę się
          mądrzyc, bo każda sytuacja jest trochę inna, ale teraz jest naprawdę
          sporo innych sposobów. Niestety wszystkie są dośc kosztowne.
          Pozdrawiam wszystkie dziewczyny z forum, a w szczególności Ciebie
          Dagmaro.
          • dag6004 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 07.06.09, 11:12
            Magdo ja starałam się o małą Darię 5 lat.U nas przyczyna tak
            długiego czasu spowodowana jest małą ruchliwością plemników,prawie
            zerową.Pomimo to jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności zaszłam
            naturalnie.Ale to też nie było,że tak wyluzowaliśmy.Po prostu tak
            jak zwykle w połowie cyklu staraliśmy się i tyle.A ,że 3 tyg
            wcześniej zmarła moja babcia ,to nie bardzo myślałam o ewentualnej
            ciąży i to moja rodzina nazywa wyluzowaniem,a tak naprawdę
            wyluzowanie było jedynie w związku z tym,że nie robiłam testu za
            testem.I na tej podstawie wszyscy każą mi wyluzować.Odnośnie innych
            sposobów,byłam niedawno w Inviccie,ale lekarz trochę potraktował
            mnie jak wariatkę która po 4 m-cach od porodu chce zachodzić w
            ciążę.Nie za bardzo chyba rozumieją ,że każdy następny okres
            pogłębia moją depresję,do której się nie przyznaję.Podobno mogą
            zacząć coś robić dopiero po roku,a więc jestem przygotowana już na
            inseminacje i invitro,o ile dotrwam,bo czasem myślę,że może nie chcę
            mieć już dzieci.Plusem tego forum jest to,że można tu napisać
            wszystkie swoje myśli,minusem to,że nikt Cię pogłaszcze po plecach
            ani nie uściśnie ręki,więc czuję się strasznie samotna w tym bólu
            matki bez dziecka.
            • magdalenas79 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 11.06.09, 16:19
              Droga Dagmaro, jeśli chodzi o samotnośc i bezsilnośc nie jestem w
              stanie Ci pomóc i doradzic. Wiem, że tak jest i nic tego nie zmieni.
              Skoro udało Ci się zajśc w ciążę naturalnie to jest szansa! Jeśli
              chodzi o inseminacje, to słabe parametry nasienia raczej nie
              prognozują sukcesu. Jedynie invitro...
              Wkurza mnie, że lekarze nie są w stanie zrozumiec,że my- aniołkowe
              mamy, nie radzimy sobie po stracie dziecka nawet z najdrobniejszymi
              sprawami, a jedyne lekarstwo na nasz bół to kolejne, zdrowe
              maleństwo.
              Ściskam Cię serdecznie.
              • marzena280476 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 12.06.09, 18:36
                Witam Was dziewczyny.Mam ten sam problem co Dagmara i Magda.Mój
                lekarz nazwał to bezpłodnością wtórną.Ja mam syna 8 lat,drugi synek
                zmarł w lutym 2008(ur w 25 tc,żył 68 dni).Kilka miesięcy po śmierci
                małego zaczęliśmy się starać o ciążę,zjadłam tonę clo i nic.Każdy
                cykl monitorowany,owulacja uchwycona a ciąży nie ma.Też mi coraz
                trudniej mieć nadzieję.Mamo małego Maciusia,cieszę się Twoim
                szczęściem,ale pamiętam jak pocieszłyśmy się po śmierci naszych
                dzieci.A teraz Ty masz już swojego skarba a ja nie.Jestem w coraz
                większym dołku,sama wiem że psychika ma ogromny wpływ ale nie
                potrafię sobie odpuścić.Każdy cykl jest podporządkowany tylko
                owulacji,co dodatkowo niszczy związek.Przepraszam,ale musiałam się
                komuś wyżalić.
                • dag6004 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 13.06.09, 22:55
                  Jesteś w trochę innej sytuacji Marzeno.My jesteśmy w znacznie gorszej.My nie
                  mamy w ogóle dzieci...Proponuję cieszyć się tym,co się ma...Ty rzeczywiście
                  możesz wyluzować
                • iwon-a26 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 16.06.09, 16:03
                  Marzenko będe bardzo mocno trzymała za ciebie kciuki i wierze ze
                  tobie też sie uda.
                  a to dla naszych aniołeczków (***)
    • blekitna_laguna Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 15.06.09, 08:39
      Bardzo sie cieszę!

      NIGDY nie wolno tracić nadzieji!!

      Pozdrawiam.
      • magdalenas79 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 15.06.09, 15:58
        Marzeno, wiem, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale Dagmara ma
        rację. My nie mamy w ogóle dzieci i w tym momencie jedyne o czym
        marzymy to jedno, zdrowe dzieciątko, na które mogłybyśmy przelac
        pokłady naszej miłości. My niestety nie możemy wyluzowac! Ja na
        Twoim miejscu cieszyłabym się synkiem i czekała co przyniesie los...
        Nic na siłę.
        Pozdrawiam wszystkie dziewczyny z forum, a szczególnie Ciebie
        Dagmaro!
      • dag6004 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 15.06.09, 16:25
        Dziękuję Magdo za pozdrowienia.Również uważam,że gdybym miała chociaż jedno
        dziecko to mogłabym wyluzować.Następne po prostu byłoby albo nie.Ale każdy ma
        inne podejście.Może gdybym miała swoją małą przy sobie ,też porażką byłoby dla
        mnie to,że nie mogę zajść w następną ciążę,nie jestem w tej sytuacji ,więc nie
        wiem,w każdym razie to chyba nie ten wątek.
        • marzena280476 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 15.06.09, 18:36
          To nie tak dziewczyny.Chęć posiadania dziecka nie zależy od tego czy
          się ma już jedno czy nie.Zawsze będzie brakować tego
          zmarłego.Założycielka wątku iwon-a26 też ma starsze dziecko,kolejne
          zmarło,doczekała się wkońcu następnego.I właśnie pisze ,żeby nie
          tracić nadzieji nawet do takich mam jak ja.Przepraszam,jeżeli żle
          mnie zrozumiałyście,ale to czy mam już dziecko czy nie nie ma tu
          związku.Doceniam to co mam ale po prostu chcę zostać znowu mamą.A to
          mi się nie udaję.Pozdrawiam Was serdecznie.
          • iwon-a26 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 16.06.09, 16:07
            Marzenko ja nie mam starszego dziecka. Kubuś który zmarł był moim
            pierwszym dzieckiem a Maciuś jest młodszy.
            pozdrawiam
      • iwon-a26 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 16.06.09, 16:10
        Dziękuje Lagunko i muszę ci powiedziec ze przeczytałam wiele twoich
        listów. Podnosiły mnie one na duchu i dawały nadzieje. mimo upływu
        czasu dalej jestes na forum i starasz sie wspierc inne dziewczyny.
        Pozdrawiam
        • dag6004 Re: NIE WOLNO TRACIĆ NADZIEJI 16.06.09, 21:12
          Ja tak czytam dziewczyny,co piszecie i trochę się z niektórymi nie zgadzam.
          Dla mnie istotne jest czy ma się już dziecko i stara o drugie czy nie ma się
          wcale dzieci i zajście w ciążę zajęło lata.Bo prosto jest napisać nie martw
          się i nie trać nadziei komuś komu udało się zajść w ciążę szybko i może liczyć
          na kolejną ciążę w przeciągu jakiegoś krótkiego czasu,ponieważ nie ma z tym
          problemu.Podkreślam,że nie mam tu jakiś pretensji do Iwony,bo jak
          wspomniałam ,zdaję sobie sprawę,że chciała pocieszyć ,a nie zdołować.
          Jednak wydaje mi się ,że ani sytuacja Iwony ani Marzeny nie jest podobna do
          mojej.I nie chodzi mi o porównywanie bólu,bo każdy jest inny i każdy jest
          wielki.Chodzi mi po pierwsze o sytuację kiedy lekarze mówią,że szanse maleją i
          nie ma co czekać z następną ciążą.Bo ja już sobie nie mogę pozwolić na to,żeby
          powiedzieć:nie ,mam teraz depresję ,będę zachodzić za 2 lata,kiedy już
          odreaguję,odpocznę,przeżyję żałobę.Przez co też czuję ,że osoby z zewnątrz
          odbierają to jako chęć zastąpienia zmarłego dziecka następnym i sprawa
          załatwiona.Co mija się oczywiście z prawdą.Nie mam komfortu odnośnie czasu.
          Druga sprawa,że dziewczyny które mają dzieci pewnie nie są narażone na pytania
          typu:już się staracie?jesteś już w ciąży,coś brzuch Ci urósł(bo po ciąży
          zostało mi parę kilo)czy jeszcze z innej beczki:musicie się śpieszyć,bo latka
          lecą (tak jakbyśmy sami to odwlekali).Do tego w pracy ciągle się słucha co
          dzieci dziewczyn robiły,co one im kupiły,opowieści,historyjki,relacje z dnia
          matki ,z dnia dziecka.A ja nie mam nic do powiedzenia.Jedyna historyjka ,którą
          mogę opowiedzieć na temat dziecka kończy się śmiercią.Albo teksty
          koleżanek,typu : Ty się nie znasz,bo nie masz dzieci.Skąd możesz wiedzieć.I
          jeszcze lepsze,jak ich dzieci coś nabroją,to słyszę ,że mam się jeszcze
          zastanowić albo jak muszą coś kupić ,że mam się zastanowić ,bo dziecko to
          skarbonka.Nie chcę się tu licytować na gorsze czy lepsze sytuacje.Też staram
          się docenić choćby to,że mam męża,mam się z kim dzielić smutkiem.I chyba przez
          to wszystko nauczyłam się trochę żyć chwilą.Pamiętam,że jutro może mnie nie
          być,może nie być męża.Już nie myślę,że mnie to nie spotka,że jakaś siła mnie
          obroni.I staram się cieszyć małymi rzeczami,chociaż często zaliczam mega doły.
          I pewnie jakby zrobić wykres byłaby to sinusoida.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka