Dodaj do ulubionych

Bush a sprawa Iranu

04.11.04, 12:11
Jestem ciekawa, jak i kiedy Bush wezmie sie tym razem za mój kochany Iran.
Juz lepiej powalczylby z rezimem mollahów.
Obserwuj wątek
    • szirin-javaheri Re: Bush a sprawa Iranu 06.11.04, 22:36
      Nie mam pojecia czemu Amerykanie znow glosowali na Busha. U nas na Florydzie do
      doslownie bylo zatrzesienie plakatow z nim, a olewka Kerry'ego. Probowalam
      zmusic meza aby szedl do glosowania na Kerry'ego, ale nie dal sie przekonac. No
      i takim to sposobem kilka kolejnych lat swiat musi sie meczyc z wariatem na
      stolku prezydenckim.
      • buggi Re: Bush a sprawa Iranu 06.11.04, 23:39
        szirin-javaheri napisała:

        > Nie mam pojecia czemu Amerykanie znow glosowali na Busha. U nas na Florydzie
        do
        >
        > doslownie bylo zatrzesienie plakatow z nim, a olewka Kerry'ego. Probowalam
        > zmusic meza aby szedl do glosowania na Kerry'ego, ale nie dal sie przekonac.
        No
        >
        > i takim to sposobem kilka kolejnych lat swiat musi sie meczyc z wariatem na
        > stolku prezydenckim.


        Twój maz jest Iranczykiem w Ameryce, prawda? Otóz nie rozumiem postawy
        Iranczyków tamze. Ja mam kogos z rodziny w Nebrasce ( Pers od 30 lat
        mieszkajacy w USA ), o którym wiem, ze, podobnie jak Twój malzonek glosowal na
        Dablju . Na tego samego Dablju, który na grubo przed wyborami odgrazal sie
        Iranowi.
        • szirin-javaheri Re: Bush a sprawa Iranu 08.11.04, 04:53
          Tak, moj maz jest Iranczykiem i mieszka w stanach tez od okolo 30 lat. Na
          szczescie do glosowania nie poszedl w ogole. Nasi znajomi Iranczycy jednak albo
          tez nie poszli, albo glosowali na busha. Ja to skwitowalam po swojemu, to sie
          obrazili. Rzeczywiscie dziwna postawa.
          • mrufkaa Re: Bush a sprawa Iranu 22.01.05, 17:00
            My mieszkamy w Londynie, tutaj znajome mi srodowisko iranskie ( cale!)
            kibicowalo Kerry'emu...
            • buggi Re: Bush a sprawa Iranu 22.01.05, 22:31
              Za to teraz Bush szykuje sie na Iran. Super:( Jeden z punktów na celowniku
              znajduje sie w teheranskim Lavizanie. W tej zielonej czesci miasta mam rodzine.
              Martwie sie:(
              • szirin-javaheri Re: Bush a sprawa Iranu 24.01.05, 00:50
                Nie rozumiem czemu ten fanatyk zostal wybrany na druga kadencje. W dzien jego
                zaprzysiezenia byly tlumne demonstracje w USA. Mam kolezanki, Amerykanki, ktore
                ciagle narzekaja na Busha i glosowaly na Kerry'ego. Wiec jak to sie stalo, ze
                wygral ? Zapewne kolejny przekret, jak ten sprzed lat na Florydzie ...
                Ja tez mam rodzine w Teheranie i wybieramy sie tam z mezem w maju. Mam
                nadzieje, ze nic sie zdarzy, a jak sie juz zdarzy, oby bylo pozytywne.
                • buggi Re: Bush a sprawa Iranu 24.01.05, 10:51
                  Trudno i mnie, Shirin aziz bushowskie postepowanie pojac, wszak iranski program
                  atomowy to wspólpraca AMERYKANSKO-iranska!!!! W roku 1957, wiec jeszcze za
                  Szacha naukowcy obu tych panstw podpisaly wspólprace pod nazwa: Atom dla
                  pokoju. Jak sie to mówi: od milosci do nienawisci dzieli tylko krok. Na
                  sprawdzenie tego porzekadla nie trzeba bylo dlugo czekac. Dzisiaj Iran to wróg
                  number one...


                  PS Ja wybieram sie, jak Bó(sh)g da ;) w kwietniu. Na Nou Ruz. Pozdrawiam:)
    • buggi Re: Bush a sprawa Iranu 27.01.05, 23:31
      A Ali Akbar Hashemi Rafsandzani (tfu) powiedzial tak:
      "Har shakhsi ke bekhaathad be Iran ta'aroz konad, dastehaje u raa ghatagh
      khaahim kard"
    • ifinity Re: Bush a sprawa Iranu 16.08.05, 20:02
      Piszesz "moj kochany Iran". Czyzbys sie urodzila w Iranie? Obcuje czasami tutaj
      w USA z Iranczykami, ktorzy prowadza z powodzeniem intratne interesy. Ich
      swiatopoglad jest zupelnie inny od chyba reszty, fundamentalnego swiata
      arabskiego. Jak sie znalazlas w moim dawnym kraju nad Wisla? I czy bylas
      kiedykolwiek w Iranie. Ja lubie czytac, czy sluchac o Iranie z czasow bardzo
      pro Zachodniego szacha Iranu Pahlavi. Byla to jednak, prawie, ze prszyslowiowa
      kraina mlekiem i miodem plynaca. Zupelnie zle Amerykanie rozegrali koncowke z
      Iranem, a nawet i sam szach byl malo przewidujacy i dlatego kraj ten dostal sie
      w lapy fundamentalnych Ayatolachow. Bush sie ostatnio wypowiedzial w Izraelu,
      ze jak sprawy produkcji broni nuklearnej nie da sie zakonczyc dyplomatycznie to
      niewyklucza sie uderzenia militarnego (podejrzewam, ze mial na mysli
      nuklearnego, malymi stosunkowo ladunkami, na fabryki BMR. Jak by na Busha
      krytycznie nie patrzec, to jednak ten facet nie rzuca slow na wiatr..... A
      jakie jest Twoje zdanie na sytuacje w tamtym rejonie?
      • esfandiar Re: Bush a sprawa Iranu 16.08.05, 21:41
        Z tą ,,krainą mlekiem i miodem płynącą" to bym nie przesadzał. Nawet gdyby z
        rezerwą podejść do orwellowskiej wizji odmalowanej przez R. Kapuścińskiego
        w ,,Szahinszahu", to i tak trudnoby wyjaśnić, dlaczego miliony ludzi było
        gotowe z gołymi rękami wyjść na ckmy by zadeptać znienawidzony reżim. Więc
        chyba z ta ,,kraina mlekiem i miodem płynącą" to przesada. Nawet jeśli
        Kapuściński przesadził.

        Czy Bush napadnie ? Cóż, lubi ten sport, ale nie sądzę. Czytałem tę jego
        ostatnią wypowiedź i wydaje mi się to czystą retoryką dla osłodzenia życia
        Żydom, których właśnie Szaron z chałup wywala. O użyciu siły mówił tylko
        że ,,każdy prezydent ma taką opcję jako ostateczność". Poza tym, za dużo sił
        jest zaangażowanych w Iraku, na Iran byłoby trzeba jeszcze więcej. Wtedy inne
        mocarstwa miałyby łatwiejsze pole manewru dla załatwienia swoich porachunków np
        Chiny mogłyby zrobić porządek na Tajwanie a Rosja (brrrr) aż strach myśleć
        gdzie, bo ostatnio ma na pieńku z Polską. Poza tym, gdyby obalić ajatollahów,
        to kto na ich miejsce ? Na płatnego agenta CIA chyba nie byłoby co liczyć,
        skoro taki się nawet w Iraku nie znalazł... Trzebaby się męczyć z jakimś nowym
        Mossadekiem. Dla Iranu byłoby to super rozwiązanie, w sojuszu z Chinami, Rosją
        dopiero stałby się potęgą. Ale co by Ameryka z tego miała ? Już chyba lepiej,
        żeby zostało tak jak jest.

        Moim zresztą zdaniem kwękanie Busha jest reakcją na targi o iracką Konstytucję.
        Poprzednio podskakiwał gdy w Iraku trwała kampania wyborcza, w której na czele
        stały proirańskie partie szyickie. Zmiękł, gdy prezydentem dla równowagi został
        Kurd Talabani. W ten sposób Iram ma swojego premiera a USA prezydenta. I
        podział wojennych łupów jest sprawiedliwy. Teraz jak uda się sklecić
        kompromisową Konstytucję też mu przejdzie.
        Chociaż fakt, że Bush pozbywając się Husajna niespodziewanie przyczynił się do
        wzrostu znaczenia Iranu. Być może kiedyś dojdzie do konfrontacji z Iranem o
        podział łupów w Iraku sp. ZOO.
    • esfandiar Re: Bush a sprawa Iranu 19.08.05, 10:24

      Na marginesie polecałbym zajrzeć do znajdującej się pod poniższym linkiem
      dyskusji. Bo mimo dość sensacyjnego początku napisano tam sporo całkiem
      sensownym myśli.

      www.arabia.pl/component/option,com_forum/Itemid,67/page,viewtopic/t,378/
    • i-love-china USA nie zaatakuja Iranu...... 08.09.05, 14:50
      Nie mam zamiaru pisywac na tym forum, jedynie wpadlem na nie bo szukalem czegos
      innego.

      Ale przeczytalem kilka watkow i na ten jeden odpowiem:

      Chiny kupily za okolo $70 mld dostawy ropy z Iranu na najblizsze 20 lat, a jak
      wiemy chinska gospodarka rozwija sie w zawrotnym tempie.
      Wiec jezeli Bush & Co. zaatakowali by Iran to ryzykuja powazne napiecia w
      stosunkach z Chinami, a to juz nie sa przelewki......
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka