26.01.05, 11:23
cześć jestem tutaj nowy wiec pozdrawiam serdecznie wszystkich ;-)

walczę o pierwsze dwie publikacje,"jestem dopiero co" po obronie pr.
magisterskiej, ale doktorat pisać przyjdzie mi pisać raczej "zaocznie"
czy to prawda że w takim przypadku odpadają wszelkie stypendia czy szanse na
wyjazd np. gdzieś na inny uniwersytet i prowadzenie badań tam?chętnie dowiem
się jak wam idzie i jakie macie "wrażenia" po roku albo dwóch zaocznego pisania.
czy można przenieść się później na dzienne?
pozdrawiam serdecznie
Marcn
Obserwuj wątek
    • rilian witamy, witamy! 26.01.05, 13:51
      Po obronie świeżo i od razu walczysz o dwie publikacje? Pozazdrościć...
      • coalla Re: witamy, witamy! 26.01.05, 13:56
        aż się bałam pierwsza odezwać (dzięki rilian)

        walcz, walcz ale nie szarp się, wkrótce będziemy Cię pocieszać :)))
        (albo sktęcać się z zazdrości)

        powodzenia :)
        • rilian Re: witamy, witamy! 26.01.05, 13:59
          Myślę, że będziemy zazdrościć... No, ale dosyć tego "lizania się po ..."
          (patrz: Pulp Fiction, Tarantino). Twarda rzeczywistość może się okazać zgoła
          inna.
      • pusia-kotusia wymagana ilosc publikacji ? 27.01.05, 08:56
        dla was to pewnie oczywiste , ale dla mnie jeszce nie , wiec mam cichutką
        nadzieje ze mnei oswiecicie
        czy jest okreslone minimum publikacji - ja mam kilka ale mam nadzieje ze to do
        zakwalifikowania sie na studia doktoranckie wystarczy
    • r.richelieu Re: zaoczni 26.01.05, 16:06
      to chyba co wydział to inna bajka. U mnie stypendium dostaje się lub nie
      dostaje na 4 lata, zabrać nie mogą, ewentualnie mogą wyrzucić
    • ambrois Re: zaoczni 26.01.05, 16:48
      Ja też dopiero zaczynam i też witam gorąco. O dwu publikacjach na początku
      nawet nie mam co myśleć - to nie realne.
      • senior_cohones Re: zaoczni 26.01.05, 17:08
        hej
        hm sam nie wiem czy to taka wyjatkowa sytacja?
        bronic sie miałem rok temu, ale w skutek przeciągających się wakacji za oceanem
        wyszło jak wyszło i obroniłem się przed świętami.
        na szczęście poza pracą zainteresowałem się tam kilkoma bibliotekami i
        przywiozłem "skrzynkę "książek na interesujące mnie tematy
        po prostu znalazłem promotora, kazał mi brać się za pisanie i już, jutro
        odbieram atr. do poprawki.
        może to mój brak wiedzy i naiwność jest przyczyną dobrego samopoczucia?
        interesowało mnie tylko czy po otworzeniu przewodu, bedę miał możliwość"jako
        zaoczny" brania udziału w jakichś programach badawczych, wyjechania na
        stypendium etc.
        bo tak sobie pomyślałem,że oddawanie swojej wiekopomnej twórczości raz na
        miesiąc i tzw konsultacje z promotorem ........
        to może już lepiej ucciwie popracować za granicą a teksty podsyłać mailem?
        to chyba sensowniejsze wyjście niż (patrz wyżej) i praca tu za 800zł?
        no więc wie ktoś czy:
        -można się prznieść kiedykolwiek na dzienne (czy to specyfika wydziału)

        -można brać udział w programach bad. i stypendiach

        pozdrawiam serdecznie
        Marcin
        • ambrois Re: zaoczni 27.01.05, 16:38
          Myślę, że wszystko zalezy od promotora. Jeżeli ma czas i ochotę i asystentów
          traktuje jak ludzi to będziesz robił to na co masz ochotę, a jak nie to
          będziesz parzył kawkę i organizował mu konferencje (wtedy chyba lepiej
          popracować za granicą). Jeśli masz mozliwość ustalenia z nim harmonogramu i
          zakresu swoich zajęć to zrób to i sprawdź czy o to ci chodzi.
          W teorii odpowiedź na obydwa pytania brzmi TAK, ale w praktyce nie od ciebie to
          zależy.
          Przynajmniej u mnie tak to wygląda.
          • krasnoludek_zadyszek Re: zaoczni 27.01.05, 17:22
            Jestem na zaocznych (po ostatniej ustawie o studiach wyższych nazywa się to
            elegancko "studia niestacjonarne", hyhy) już trzeci rok, początkowo bardzo
            chciałam powalczyć o przeniesienie, ale potem mi przeszło. Różnice między
            jednym a drugim trybem są u mnie takie: większe obciążenie dydaktyczne
            dziennych, zakaz pracy na etat dla nich w zamian za 900 PLN stypendium i
            obarczenie pracami na rzecz wydziału (protokoły, opiekunstwo roku itp). Na pewno
            w zamian mają - nie wiem, czy dobrze to nazwę - większy prestiż? Dostali też
            legitymacje do zniżek na pociąg ale tylko na pół roku, bo potem skonczyła się
            kasa:) Prowadzą zajęcia z ludźmi z naszego instututu, a zaoczni dostają tylko
            lektoraty na innych wydziałach. Ale to chyba jedyny minus, jeśli chodzi o
            konferencje, stypendi zagraniczne itp szanse (w teorii) mamy równe - tzn.
            instutut nie rozgranicza np. przy pisaniu listów polecających, czy dzienne czy
            nie, oczywiście potem, jak to czytają ludzie wyżej, to bardziej przychylają się
            do uhonorowania dziennych, ale jeśli zaoczni mają dorobek, to nie są na
            straconej pozycji. U nas bardziej niż typ studiów przy ewentualnej późniejszej
            karierze liczą się kwestie, czyim się jest doktorantem i jak silne promotor ma
            popracie. Jako że nie mam szans na zostanie asystentem i dziennie nic by tu nie
            zmieniły, bo piszę pracę u niepopularnego profa, specjalnie się nie przejmuję,
            żem zaoczna. A poza tym nie chciałabym/nie mogłabym (sama się zastanawiam, który
            z czasowników jest prawdziwszy) rzucić pracy, a dyrekcja nie jest skora do
            dawania mi poniżej etatu, więc przestałam się ekscytować zmianą trybu studiów.
            A, i jeszcze nabór na doktoranckie u nas jest co dwa lata i są dwa miejsca na
            dziennych, więc primo już po dwóch latach zaocznych trochę mi się odechciało, a
            secundo nie chciałam zostac zlinczowana przez odrobinę młodszych znajomych:) W
            sumie - jestem zadowolona, a jak się nie wyrobię w terminie z obroną to nikt mi
            nie każe oddawać żadnej kasy...
            _______________________
            Multo praestat dedolare sine amore quam amare, si non possis dedolare.
            • senior_cohones dziękuję pani krasnoludek 30.01.05, 20:32
              zawsze lepiej wiedzieć więcej ;-)

              pozdrawiam
              • bumcykcyk2 w kwestii formalnej 30.01.05, 20:52
                zakaz pracy dla dziennych doktorantów juz chyba nie obowiązuje


                • vovel123 Re: w kwestii formalnej 30.01.05, 21:28
                  bumcykcyk2 napisał:

                  > zakaz pracy dla dziennych doktorantów juz chyba nie obowiązuje

                  Oczywiście wszystko zależy od uczelni, ale z tego co zauważyłam niestety na
                  większości nadal występuje. Dopuszczalna jest jedynie praca na u-z, oczywiście
                  jeśli nie koliduje z "podstawowymi" obowiązkami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka