Dodaj do ulubionych

co po doktoracie???

30.03.05, 20:37
jakie macie plany po doktoracie??? czeka na Was jakas ciepla posadka? a może
promotor pomoze? uczelnia prywatna/panstwowa? a moze plany na wyjazdy
zagramaniczne;)?? ciekawa jestem zwlaszcza planow humanistow ale i scislymi
nie pogardze:)
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kakofonia Re: co po doktoracie??? 30.03.05, 21:05
      humanistka jestem

      plany, hłe, hłe...

      realia: bezrobocie

      :-(

      -----
      I'm a loser babe, so why don't you kill me.
    • braineater Re: co po doktoracie??? 30.03.05, 21:18
      będę robił za kasę różne idotyczne bzdury nie wymagające zaangażowania, typu
      posada nocnego ciecia a od czasu do czasu coś sobie popisze i popublikuję. Ot i
      tyle planów
      Pozdrowienia:)
    • goesha Re: co po doktoracie??? 30.03.05, 21:20
      po dr ogolnie kicha jest:( probujcie wysylac cv do uczelni prywatnych gdzie
      mozecie bo uniwersytety i tak was oleja-ale sa wyjatki
      urizen
    • goesha Re: co po doktoracie??? 30.03.05, 21:30
      ten wyzej to nie moj post:)
      ale rzeczywiscie realia sa nienajlepsze:(
    • autumna na swoim 31.03.05, 11:10
      Ruszyć mózgownicą i rozkręcić własny biznesik - żadnych więcej szefów nad głową, koniec zasuwania na kogoś, kto będzie mi wiecznie wmawiał, że moja praca jest do bani, koniec poprawiania 15 razy artykułu, który na koniec i tak nie zostanie nigdzie wysłany.
      • goesha Re: na swoim 31.03.05, 11:18
        w sumie racja, tylko pytanie ile ten wlasny biznesik bedzie mial wspolnego z tym
        co robie do tej pory i z moimi zainteresowaniami intelektualnymi??? trudno
        zarabiac na czystej humanistyce "na swoim"
        • autumna Re: na swoim 31.03.05, 11:25
          Ja jestem chemiczka, a zarabiam poniekąd na humanistyce. Nie ma to nic wspólnego z moim doktoratem, aczkolwiek wiele z zainteresowaniami i pewną dozą uzdolnień innych niż do nauk ścisłych. Zaryzykowałam życiową rewolucję i na razie nie żałuję.
          • krysiulka Re: na swoim 31.03.05, 11:50
            OOOO, Autumna, możesz podać jakieś szczegóły?

            Pozdrowienia
            Krysia (poprawiająca 15 raz tekst...)
            • autumna hi hi nie powiem 31.03.05, 12:00
              Bo jeszcze ktoś konkurencję mi zrobi. A tak na serio - na razie z różnych przyczyn nie chcę być kojarzona z aktualnym zajęciem. Powiem tylko, ze trzeba mieć:
              a) pomysł
              b) narzeczonego, który umie zrobić dobry serwis internetowy

              W naszych czasach firma może składać się z biurka z komputerem + odpowiedniego kapitału W GŁOWIE. Co prawda użeranie się z szefem zamienia się na użeranie się z ZUSem i Urzędem Skarbowym, ale zawsze to jakaś odmiana...
    • node Re: co po doktoracie??? 01.04.05, 01:27
      Koncze doktorat w USA, wyjechalem z Polski zaraz po magisterce i na tym
      wlasciwie skonczyly sie moje kontakty z polska nauka. Przez przypadek znalazlem
      to forum i przyznam ze jestem zszokowany tym, co tu czytam. Chodzi mi
      szczegolnie o warunki robienia doktoratu w Polsce. I przyszlosc po doktoracie.
      Jestem autentycznie zdruzgotany. Mam nadzieje, ze to cu tu czytam to jest tylko
      czesc prawdy... ta gorsza. Prosze, wyprowadzcie mnie z bledu.

      Zeby nawiazac do tematu, dla porownania, perspektywy swiazo upieczonego doktora
      w USA:
      - zdobycie pozycji faculty na porzadnym uniwersytecie (wiaze sie z ciazka praca
      przez nastepne 2-3 lata), relatywnie trudne do dostania sie.
      - pozycja teaching professor na jakims slabszym uniwersytecie (latwe, ale
      koniec z nauka, dla malo ambitnych).
      - praca w laboratoriach komercyjnych (dobrze platna, czesto bardzo ciekawa,
      czasami stresujaca... duzo zalezy od miejsca.. bardzo duzo)
      - postdoc (tymczasowe, zanim sie znajdzie cos na stale, pozwala tez podniesc
      wartosc na rynku, bo czesto robi sie to w lepszej grupie niz ta w ktorej
      robilas/es doktorat).
      - start-up
      • autumna Re: co po doktoracie??? 01.04.05, 10:31
        W Polsce uczelnia zatrudni tylko wtedy, jeśli ma dla kandydata odpowiednią ilość godzin dydaktycznych - nie ma na uczelni czegoś takiego, jak etat polegający tylko na pracy badawczej. Orientujesz się może, jak to jest w Stanach?

        W moim mieście jest 5 wyższych uczelni państwowych: politechnika, uniwersytet, akademie: medyczna, rolnicza, morska. Plus kilka prywatnych. Na wszystkich chemia jest, ale etaty obsadzone na amen - moge liczyc najwyżej na to, że kogoś przejedzie tramwaj i zwolni się miejsce. Dostałam jedną ofertę pracy w prywatnym liceum za stawkę brutto - fantastycznie to wygląda po przeliczeniu na inną walutę - 5 dolarów za godzinę.
        Przemysł nie ma kasy na nowe technologie. Ewentualnie zatrudnia do laboratorium człowieka, żeby opracował np. farbę, w której będzie możliwie jak najwięcej wody (przypadek autentyczny, wiem od osoby pracującej w przemyśle).
        A wojsko kupuje używane 20-letnie czołgi i samoloty.
        • node Re: co po doktoracie??? 01.04.05, 22:18
          Z dydaktyka to wyglada tak. Przede wszystkim ma to niewiele wspolnego z nauka,
          i przez wiekszosc jest po prostu traktowana jako obowiazek i cos co odciaga od
          nauki. Faculty wyklada zazwyczaj 2-3 przedmioty w semestrze. Typowo 3 godzinny
          wyklad. Zadnych cwiczen czy laboratoriow
      • edgar2005 Re: co po doktoracie??? 01.04.05, 12:52
        Ja ukończyłem w USA studia (BA) na jednej z najlepszych uczelni. Z różnych
        względów wróciłem do Polski i generalnie nie żałuję. Skończyłem tu inne studia
        i zrobiłem doktorat. Nie liczę jednak na etaty, szukałem jedynie możliwości
        wykładania w swojej dziedzinie, zwłaszcza po angielsku. Po wielu próbach
        zrezygnowałem. Jeden profesor na wstępie zaproponował mi przygotowanie
        wystąpienia na konferencji dla niego, a moje nazwisko by się miało w ogóle nie
        pojawić. Na innej uczelni zaproponowali mi pracę w ściąganiu studentów z
        zagranicy, gdyż "znam języki i orientuję się marketingu". Kwestie naukowe ich
        nie interesowały. Bez układów partyjnych można jedynie w nieskończoność robić
        frycowe. Gdybym nie miał możliwości emigracji pewnie byłbym jakimś politycznym
        radykałem czy wywrotowcem, względnie zbierał punkty w partii która ma aktualnie
        wygrać wybory. Dopóki Unia nie zamknęła rynku pracy szykuję się z rodziną do
        wyjazdu - na konkretną posadę.

        Ale być może nie jest źle. Jak jest się pracowitym, pokornym, cirpliwym,
        prawomyślnym i trochę naiwnym, to nawet bez większych pleców można na życie
        zarobić i nawet coś opublikować. Znam takich, którzy znają swoje miejsce i
        sobie chwalą.
        • braineater Re: co po doktoracie??? 01.04.05, 13:54
          edgar2005 napisał:
          nawet bez większych pleców można na życie
          > zarobić i nawet coś opublikować. Znam takich, którzy znają swoje miejsce i
          > sobie chwalą.

          I tak mi się zdaje że to jest postawa. Odrobina spokojnej samooceny,
          wyrośnięcie z przekonaia że jest sie drugim Gibbonsem, Einsteinem czy
          Kazimierzem Wyką i spokojne obrabianie własnego poletka - najlepiej w chwilach
          wolnych od pracy zawodowej, ktora w końcu nie musi sie wiązać ze zdobytym
          wykształceniem. Mozna być dobrym filologiem\matematykiem\astronomem malując
          przez osiem godzin pasy na jezdni. Tyle że trzeba do tego odrobinki pokory
          i mocnego kagańca na złudzenia...
          Pozdrowienia:)
    • autumna Re: co po doktoracie??? 01.04.05, 14:14
      Też uważam, że nie ma się co załamywać, tylko trzeba robić swoje ("może to coś da" - jak śpiewał Młynarski). Tylko dwie rzeczy są dla mnie drażniące:
      - wciąż duża przypadkowość w dostawaniu się ludzi na etaty, tzn. jak się coś zwolni, to wskakuje pierwsza z brzegu osoba po obronie bez problemów i wysiłku, kolejna już musi walczyć, tłuc się po świecie szukając np. post-doca, gdyby dla wszystkich były jednakowe wymagania "etat po stażu zagranicznym" nie miałabym do nikogo pretensji, OK, mój wybór, nie chcę wyjeżdżać, nie dostanę etatu.
      - zarobki naukowca - w szczecińskich wodociągach (no cóż, monopolista) czy to kierownik zmiany, którego jedynym zadaniem jest miec oko na kopiących rowy robotników, czy to kierowca - NA RĘKĘ mają powyżej 2 tys.
      Jak długo jeszcze naukowcy u nas bedą życ powietrzem i ideałami... ilu tu wytrzyma, nie wyjedzie...
      • krasnoludek_zadyszek a co nawet przed??? 01.04.05, 14:23
        Zła pasaa trwa. Wczoraj pisałam o spotakaniu z promem, dziś byłam na rozmowie z
        dyr. szkoły, w której pracuję. Poprosiłam ją o czterodniowy tydzien pracy w
        przyszlym roku, powołując się na kończenie studiów doktoranckich i związane z
        tym obowiązki. Usłyszałam wtedy (dedyskuję wszystkim doktorantom), że byłoby to
        możliwe, gdyby to szkoła skierowała mnie na jakieś doszkalanie, kursy czy inne
        duperele prowadzone przez półidiotów w stylu "Jak efektywnie włączyć telewizor
        na lekcji jezyka obcego", to nie ma sprawy, ale skoro MIAŁAM FANABERIĘ
        (autentyczne!) robić doktorat, to nic mi się nie należy.
        MAM DOŚĆ. Zdecydowanie. Któraś z nas chyba zginie.
        ______________________
        Multo praestat dedolare sine amore quam amare, si non possis dedolare.
        • biatka1 Re: a co nawet przed??? 01.04.05, 15:16
          A w jakiejz to miejscowosci takie rzeczy sie dzieja? i jakiego przedmiotu
          uczysz i z czego piszesz doktorat?
          Pozdrawiam cieplutko - i az wlos na glowie mi sie jezy i oczy wychodza z orbit -
          jak to czytam...
          B
        • r.richelieu Re: a co nawet przed??? 05.04.05, 23:39
          co za baba, niestety teraz durnowate szkolenia mają wartość. Szkoleniowiec
          bierze grubą kasę za uczenie dupereli, ale są na tyle cwani, że potrafią dyrka
          przekonać

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka