Dodaj do ulubionych

czy jest sens???

31.08.06, 09:48
Witam
Od pazdziernika zaczynam V rok studiow. W zasadzie przez cale studia
przygotowywalam sie do doktoratu. I nadal mam zamiar go zrobic, z roznych
powodow (glownie nie-naukowych;)

I tu pojawia sie moj dylemat... Czy jest sens studiowac jeszcze i ciezko
pracowac przez kolejne 4 lata na studiach doktoranckich, skoro wiem, ze nie
chce pracowac naukowo? Zakladam, ze po doktoracie latwiej bedzie mi znalezc
dobra prace i bede miala wieksze szanse na rozwoj zawodowy czyli tzw kariere.
Ale czy slusznie???

Licze na wsparcie i podpowiedz doswiadczonych :)

dziedzina: biochemia/chemia lekow

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • joan_s Re: czy jest sens??? 31.08.06, 09:58
      Hej ;)
      Odpowiem krotko NIE. w tym kraju nawet doktorat ci nie pomoze. ale zacznijmy od
      poczatku. skoncz studia obron sie jezeli poslugujesz sie angielskim w stopniu
      ponadprzecietnym to znajdziesz prace. Jest mnostwo firm w polsce w ktorych po
      takim kierunku cie przyjma.nie wiem gdzie studiujesz i mieszkasz ale doktorat
      jest strata czasu.w niczym ci to nie ulatwi potem zycia chyba ze zamierzasz
      zostac na uczelni ale ty piszesz ze nie, chyba ze wyjedziesz za granica to wtedy
      tak.bardziej wartosciowe beda studia podyplomowe. Moj chlopak w czerwcu 2006
      skonczyl chemie tez przez caly V rok studiow chcial zostac na doktoracie, a tu
      prosze bez doswiadczenia ale za to z wiedza i znajomoscia ang dostal prace w
      super firmie (oczywiscie nie polskiej) i na dzien dobry zarabia 2000 zl netto.
      na doktoracie sa wstanie ci dac 1000zł.nie oplaca sie.szkoda czasu.a prawda jest
      taka ze w takich miejscach jak uczelnia sa tak zwane "stolkowe posadki" czekasz
      jak jakis dziadek profesorek kipnie i potem juz na jego miejsce jest lista na
      kolejne lata kto i kiedy.Orientuje sie co nieco w branzy
      chemiczno-farmaceutycznej bo przez 3 miesiace ze swoim chlopakiem szukalismy
      firm w polsce pod tym kątem.

      to moja opinia. mozna sie z nia zgodzic lub nie.
      pozdrawiam
    • aphoper1 Re: czy jest sens??? 31.08.06, 10:05
      Hmm, zalezy, jaka masz motywacje? Mowisz, ze nie-naukowa, wiec jaka?:) Chyba ze
      to tajne, ale wtedy trudno Ci odpowiedziec cos sensownego:)

      Ja zaczynam studia doktoranckie, bo chce pracowac naukowo. Bo fascynuje mnie
      dziedzina, ktora sie zajmuje.
      • miriam.w Re: czy jest sens??? 31.08.06, 10:27
        Motywacji jest wiele...

        1)lubie studiowac i szkoda mi tak wczesnie konczyc:) zwlaszcza, ze poszlam
        wczesniej do szkoly, wiec i tak jestem rok "do przodu"

        2)nie czuje sie jeszcze kompetentna w swojej dziedzinie i chce poglebic swoja
        wiedze (wiem, ze z dr pewnie nadal nie bede sie czula "kompetentna")

        3)uwielbiam podrozowac, wiec perspektywa zagranicznych stypendiow jest dla mnie
        baaardzo kuszaca:) w tej chwili mam podpisana wspolprace z Uniwersytetem w
        Atenach i jesli zdecyduje sie na doktorat, jesien 2007 spedze na badaniach w
        Grecji

        4)ciagle ludze sie, ze po doktoracie bede miala szanse na lepsza prace
        (niekoniecznie w Polsce)

        Angielski znam oczywiscie bardzo dobrze, niemiecki, wloski... Jezyki to moja
        pasja:)

        Zastanawiam sie po prostu, czy zamisat zaczynac prace np w jakiejs firmie
        farmaceutycznej i powoli zdobywac jakas pozycje, nie jest lepszym pomyslem
        zrobienie doktoratu i wystartowanie od razu z wyzszego pulapu...



        • dunhill1 Re: czy jest sens??? 31.08.06, 15:29
          ja robie doktorat z takich samych powodow, nie chce isc jesczcse do pracy, chce
          jeszzce postudiowac. moze nie dostane nobla, ale zaczynam w tym roku 3 rok
          doktoratu i ogolnie jest fajnie. troche sie obijam, jak trzeba to pracuje. idz,
          co ci szkodzi.
        • miriam1336 Re: czy jest sens??? 31.08.06, 16:19
          Miriam,
          ja tez pracuje nad dr z powodow poza naokowo - zawodowych. Tzn chcialam
          pracowac naukowo, ale w tym kraju nie da sie z tego zyc, niestety :(.
          Po przeczytaniu Twojego drugiego posta mysle tak:
          - zaczynaj doktorat,
          - od razu wyjedz na stypendium i zostan jak najdluzej
          Ja bylam, moglam zostac, troche zaluje ze nie zrobilam tego, ale wzgledy
          osobiste przewazyly.
          lub
          - zacznij dr za granica
          i juz po zadecydujesz, czy warto wrocic, zostac ? to perspektywa kilku lat,
          wiec zobaczysz.

          Zgadzam sie ze u nas dr w zaden sposob nie przeklada sie na pieniadze, prace,
          etc.
          • bristoll Re: czy jest sens??? 31.08.06, 21:18
            Jeśli chcesz jeszcze postudiowac - to juz nie jest to samo :(, ale biorac pod
            uwagę inne powody - spróbuj! powodzenia!
    • krzyspp1 Re: czy jest sens??? 31.08.06, 14:01
      w polsce na pewno doktorat nie przekalada sie na pieniadze. a jak juz pracujesz
      i zaocznie chcesz zrobic doktorat - nie chwal sie. bo sobie zaszkodzisz.
      • aniutka77 Re: czy jest sens??? 31.08.06, 15:48
        Jak przeczytałam Twój pierwszy post to od razu pomyślalam, ze trzeba Ci
        odradzić, bo wydaje się że idziesz niejako siłą rozpędu ( po studiach) i że kusi
        Cię tylko tytuł doktora.....a wtedy nie warto.

        Ale jeśli już planujesz wyjazdy, stypendia za granicą, to znaczy ze wiesz że
        można świetnie wykorzystać studia doktoranckie. Podoba mi się kierunek tych
        badań (troszkę spokrewniony z moim). Myślę, że możesz śmiało zaczynać studia
        doktoranckie. Pytanie tylko jedno jeszcze... O pieniądze. Są tacy co będą
        jeździć po całej Polsce, nocować w hotelach, szukać firm, odbiorców, wyjeżdźać
        służbowe paliwo, rozdawać firmowe długopisy, posiadać kolorowe wizytówki,
        podstawę, premię i laptopa.....
        I są tacy, którzy wolą spokojnie, bez ucisku, silnego stresu dłubać swoje
        magiczne doświadczenia, z których może Nobla nie będzie, ale zgrabna publikacja,
        z czasem jakaś recencja będzie.... Czasem ciekawy wyjazd, fajni ludzie.
        Jedni i drudzy zarobią tak samo właściwie.
    • glosybaltyku oplaca sie, oplaca 31.08.06, 20:06
      Ja koncze doktorat z dziedziny technicznej. Od poczatku nie mialem zamiaru
      zostac na uczelni. Poszedlem, zeby nabrac wprawy w pracy naukowej, zdobyc pewne
      doswiadczenie. Podczas robienia doktoratu sila rzeczy musialem opanowac sporo
      zaawansowanych zagadnien teoretycznych. Przykladalem sie solidnie do pracy, nie
      pracowalem nigdzie rownolegle (tylko bardzo drobne fuchy). W _tej_chwili_ w
      Polsce rzeczywiscie po doktoracie nie jest latwo znalezc dobra prace, a na pewno
      nie bedzie z tego wiekszych pieniedzy. Ale to nie jest problem robiacego
      doktorat, tylko problem naszego jeszcze siermieznego rynku. W tej chwili pracy
      dla doktorow nie ma, bo firmy najczesciej szukaja pracownikow do nadzorowania
      produkcji, wdrazania gotowych systemow, ewentualnie do wykonywania najgorszej
      roboty projektowej na "niskim szczeblu". Ale jedno jest pewne: nadmiar
      zaawansowanej wiedzy nikomu jeszcze nie zaszkodzil! Doktorat na pewno kiedys
      zaprocentuje, tego jestem pewien. Technika robi sie coraz bardziej skomplikowana
      i ten, kto bedzie w stanie nad tym zapanowac i zaproponowac cos nowego, bedzie
      gora. Moi znajomi, ktorzy poszli po studiach do pracy, robia najczesniej dosc
      proste koncepcyjnie rzeczy, wiekszosc teorii ze studiow (ktorej i tak bylo
      bardzo malo) juz zapomnieli. Nie zrazaj sie, ze ci juz pracujacy wysmiewaja
      czasem doktorantow, ze robia nikomu nie potrzebne, przeteoretyzowane rzeczy.
      Tyle, ze kiedy sie rozejrzysz wokol, popatrzysz na komputer, komorke, zajrzysz
      do najnowszego kremu, nie mowiac juz o apteczce - tam siedzi czysta nauka, to
      chyba jasne. Po doktoracie po prostu mierzysz o klase wyzej w szukaniu pracy niz
      znajomi. Dobre symptomy juz widac. Porzadne firmy, otwierajace laboratoria w
      Polsce, wprost mowia, ze szukaja tylu, a tylu doktorow (widzialem juz takie
      ogloszenia w prasie). Niedlugo bedzie tak, ze doktorat bedzie warunkiem
      koniecznym aplikowania na dane stanowisko. To tylko kwestia czasu. Tak wiec
      robic doktorat, przykladac sie jak najwiecej, najlepiej nie pracowac nigdzie
      rownolegle, skonczyc w 3-4 lata i bedzie dobrze. I nie sluchac "fachowcow" i
      "ekspertow" od rynku pracy, ktorzy mowia, ze doktorat to strata 4 lat na rynku
      pracy - to idiotyzm. Czy ma sie 24 czy 28 lat to nie ma najmniejszego znaczenia,
      podczas robienia doktoratu wiedza sie nie zmniejsza, ale rosnie i to bardzo. Nie
      rosnie tzw. doswiadczenie komercyjne, ale... czesto w ogloszeniach pisza juz
      "doswiadczenie komercyjne lub akademickie". Glupoty o utracie "walorow
      pracowniczych" podczas robienia doktoratu wymyslaja zawistnicy oraz pracodawcy
      szukajacy taniej sily roboczej. I jeszcze jedno. Pracodawcy niby tak nie cenia
      doktorow, ale do naszego Zakladu co chwile przychodza goscie z komercyjnych firm
      z prosba o nawiazenie wspolpracy, bo nie moga sobie z jakims problemem poradzic.
      I my sobie radzimy. Tu widac najlepiej, na jakim poziomie sa inzynierowie
      komercyjni i akademiccy. Oczywiscie wiele zalezy od dziedziny, ale u mnie
      wlasnie jest tak, ze akademicy niczym nie ustepuja komercyjnym, jest za to
      odwrotnie. W elektronice, informatyce i telekomunikacji akurat coraz trudniej
      zrobic cos za pomoca sznurka, zeby konkurowac, trzeba miec bardzo solidna wiedze
      podstawowa. W innych dziedzinach bedzie podobnie.

      • aniutka77 Re: oplaca sie, oplaca 31.08.06, 20:10
        Rany koteczka!!!!
        Ja to sobie wydrukuję i powieszę na ścianie nad łóżkiem, by codziennie napawać
        się optymizmem! Dzięki.
      • miriam.w Re: oplaca sie, oplaca 01.09.06, 09:43
        glosy,
        Doskonale ujales to co mialam na mysli, piszac, ze mam nadzieje, ze z dr znajde
        lepsza prace :)
        Nie planowalam studiow doktoranckich z rozpedu. Raczej z wyrachowania. Staram
        sie obserwowac rynek i to jakich ludzi szukaja interesujace mnie firmy i
        rowniez zauwazylam, ze biochemicy/chemicy z dr nie maja problemow z szukaniem
        pracy, bo to praca szuka ich.
        Tym optymistycznym akcentem... :)

        Pozdrawiam
        • glosybaltyku Re: oplaca sie, oplaca 01.09.06, 10:53
          No wlasnie. Trzymac sie zatem wszyscy "komercyjni" doktoranci (t.j. nie
          planujacy kariery naukowej) i nie pekac. Banda zawistnikow bedzie wytaczac
          bezsensowne argumenty. Jeden z czestszych to taki, ze doktorzy pracuja szybkon
          (to zle?) - chyba chodzi o to, ze szef nie potrafi nadazyc ze zrozumieniem
          pomyslow doktora. Slyszalem tez, ze pracuja niechlujnie - kto to wymyslil? Praca
          naukowa uczy wlasnie starannosci i rzetelnosci. No i koronny - nie potrafia
          pracowac w grupie. Absurd. Doktorat w Polsce wprawdzie to czesto praca
          indywidulana, ale projekty badawcze sa juz najczesniej zespolowe. Tu chodzi
          pewnie o to, ze doktor nie nadaje sie na pracownika slepo wykonujacego
          najbardziej idiotyczne pomysly szefa. No ale nikt z nas takiej pracy nie szuka.
          Chcemy pracowac w zespole kompetentnych ludzi i pod kompetentnym kierownictwem.
          Generalnie skala zniechecania do doktoratu jest duza. Sporo z tych zniechecaczy
          ma mentalnosc przedszkolaka, ktory zamyka oczy i mysli, ze slonce zgaslo.
          Najczesniej mieli oni spore problemy na studiach z przedmiotami podstawowymi,
          wiec beda "udowadniac", ze tzw. "teoria" jest niepotrzebna. Jako argument podaja
          swoje zarobki (czesto np. przedstawiciela handlowego). Rzeczywiscie, w firmie
          kierowanej przez zawistnikow i ludzi z kompleksami doktor nie ma duzych szans.
          Tylko po co pracowac w takiej firmie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka