dr_in_spe
30.10.06, 12:34
Jestem przed próbą generalną obrony :/ U mnie jest zwyczaj, że zbierają się
wyznaczonego dnia "najwspanialsi" z danej dziedziny badań i po moim
autoreferacie zaczyna sie "dyskusja". Niby powinno być ok, bo przeciez praca
jest juz zaakceptowana przez promotora, ale niestety, Ci co to przeszli są
zawsze psychicznie zdruzgotani. Zebrani prof. (często przyjaciele promotora,
którzy zapoznali się z pracą) nie oszcządzaja w krytyce, na każdym kroku
udowadniają marność badań, wytykają błędy, niedociągnięcia - generalnie nie
wskazują na żaden pozytyw pracy :((( ja boję się, że totalnie się rozłoże na
tym "spotkaniu" i nie dociągnę psychicznie do obrony. Też Was tak dołują na
koniec??? Co zrobić, zeby się zbytnio nie przejąć tą krytyką?? Chyba 5 litrów
melisy wypiję. Takie spotkanie może miałyby sens przed napisaniem pracy, żeby
ukierunkować a nie jak już wszystko poszło :(((