praca i doktorat

20.11.06, 23:20
wlasnie zaczelam studia doktoranckie. nie wiem, jak je pogodzic z praca
zawodowa. na razie pracuje i nie mam w ogole czasu na jakiekolwiek badania...
i nie zapowiada sie, zeby sie szybko zmienilo...
    • niewyspany77 Re: praca i doktorat 21.11.06, 04:45
      agatakdr napisała:

      > wlasnie zaczelam studia doktoranckie. nie wiem, jak je pogodzic z praca
      > zawodowa. na razie pracuje i nie mam w ogole czasu na jakiekolwiek badania...
      > i nie zapowiada sie, zeby sie szybko zmienilo...

      Tak to juz bywa jak sie ciagnie kilka srok za ogon. NIestety tak to juz jest ze
      na doktorat trzeba miec albo genialny pomysl i go szybko napisac, albo
      zwyczajnie ryjesz w ksiazkach i robisz badania. Musisz sama sobie odpowiedziec
      czy to ma sens, i jesli tak to piszesz prace/badasz w weekendy, swieta i urlopy
      albo przenosisz sie na wolna stope i piszesz tyle ile chcesz. Tylko ze wolna
      stopa ma, jak wszystko, i zalety i wady. Temat byl walkowany, poszukaj w archiwum.
    • aburida Re: praca i doktorat 10.12.06, 17:59
      Nie do pogodzenia.
      Ja pracuję na pełen etat w zawodzie w ogole nie pokrywajacym sie z praca
      doktorska. I efekt jest taki, ze koncze studia doktoranckie, mam owszem
      zaliczone wszystkie egzaminy, ale zero materialow do wlasnych badan.
      Po pracy padasz na r.., a w weekendy tak na prawde niewiele lub w ogole nic nie
      zrobisz.
    • magdip27 Re: praca i doktorat 10.12.06, 20:04
      przyłączam się do zdania poprzedników.

      Skup się na jednym, bo inaczej miną 4 lata i zostaniesz bez pracy doktorskiej

      Magdi
    • marybg Re: praca i doktorat 12.12.06, 18:00
      Oczywiście,ze wszystko można pogodzić!Ja pracuję(lekarz w trakcie
      specjalizacji=full nauki),robię doktorat niezbyt związany z pracą i do tego
      jestem prawie samotna matką,bo mą tylko dojazdowy.Wszystko zależy od dobrej
      organizacji i nie traceniu nawet 15 minut z każdego dnia!!!Ceną jest oczywiście
      maxymalne zmęczenie,brak kontaktu z rodziną,brak przyjaciół i znajomych.Poza
      tym trzeba sie nauczyć wypoczywać przy małej ilości snu.Zycie wydaje się
      beznadziejne...ale to tylko 4 lata i MOŻNA TO PRZETRWAĆ!
      • kingisko Re: praca i doktorat 20.12.06, 20:30
        A ja przeszłam na pół etatu :) I jest suuuper! Dwa pełne dni w tygodniu mogę
        pobuszować w bibliotekach, czytelniach :)

        Pozdrawiam
        • rmatam Re: praca i doktorat 30.12.06, 21:01
          Na poczatku pracowalem na pelen etat. Pozniej jak krystalizowaly sie badania to
          zmienilem na 3/4 a po jakims czasnie na 1/2. Dodam ze latwo nie bylo ale
          pogodzilem jakos. Prawda jest taka ze lepiej nie pracowac ale za co zyc wtedy
          :(. Wiec polowicznym sukcesem jest praca na 1/2 etatu.
          Powodzenia
          • aburida Re: praca i doktorat 17.01.07, 12:23
            No właśnie. Ja półtora roku temu wpadłam na pomysł, by zaciągnąć kredyt
            hipoteczny, więc mimo szczerych chęci poświęcenia się doktoratowi - nie mogę,
            bo za jamłużnę za prowadzenie ćwiczeń mieszkania nie spłacę (a mieszkać też
            gdzieś trzeba ;-)))
    • microcalnus Re: praca i doktorat 01.01.07, 23:36
      Ciężko pogodzic obie rzeczy, pracuję na pełny etat, prowadze badania na
      uniwersytecie i dodatkowo wykladam na studiach zaocznych i tak juz ciagne
      doktorat 5 rok. Ale mam nadzieje ze juz niedługa nadejdzie finał i ponoszone
      przez 5 lat poświęcenia opłacą sie.
      • katse Re: praca i doktorat 02.01.07, 14:09
        pracowałam na 3/4 ale nie miało to większego znaczenia, bo jak to w firmie,
        jest praca to pracujesz.
        badania terenowe robiłam w soboty i w wakacje (miesiąc pomiarów codziennych
        gdzie robiłam za stacje pomiarową, bo nie mam sprzętu do zdalnych pomiarów).
        To szło pogodzić, ale jak przyszło do pisania, to napisałam jak urodziłam
        dziecko i poszłam na wychowawczy:)

        K
    • pyzz Re: praca i doktorat 03.01.07, 10:37
      Moja odpowiedź będzie niestety nieprzychylna. Nie dość, że "godzenie" doktoratu
      i pracy zawodowej jest to bardzo uciążliwe, to jeszcze uważam, że bywa złe.
      Oczywiście to bardzo zależy od dziedziny. W literaturze zapewne się da. Jednak
      MOJA perspektywa, to fizyka doświadczalna, a tam doktorat ma sens wyłącznie,
      jako praca. Oczywiście uczelnie próbują zrobić z doktoratów studentów, którzy
      rzekomo "dostają wykształcenie", a nie pracują naukowo. Jednak, bez względu na
      to, co uczelnia twierdzi, kiedy przychodzi do płacenia doktorantom, robienie
      doktoratu to praca na rzecz uczelni. Praca naukowa.
      Sam byłem przez rok doktorantem Fizyki UW. I to raczej z tych lepszych, choć
      może nie w najściślejszej czołówce. W każdym razie doktoranci ciągle słyszą, że
      stypendia się im nie należą, że można robić doktorat bez stypendium, a jako
      przykład są pokazywani doktoranci prawa i ci ludzie, którzy pracują jak woły i
      nie mają żadnych wyników. Bo to taniej, jak doktorant pracuje za dobre słowo
      "frajer".
      A Ci którzy radośnie rozpoczynają taki kilkuletni maraton "bo jakoś to będzie"
      niestety zbyt często przerywają, a jednocześnie psują ten "rynek pracy".
      Ja z wydziału odszedłem. Znalazłem pracę w placówce, która ma znacznie
      poważniejsze wyniki naukowe, niż Fizyka UW i która płaci bez przekrętów. Robię
      doktorat i się z tego utrzymuję. Nie mam na ferrari, ale na chleb i czynsz
      staje. Oświadczam, że takie miejsca istnieją i to w Polsce, a nawet,
      przynajmniej w Fizyce, jest w tej chwili raczej brak młodych chętnych do pracy,
      a nie nadmiar.
      Zatem proponuję jedno z dwóch rozwiązań. Pierwsze: zdecydować. Pójść do
      profesora i powiedzieć "panie profesorze, to nie ma sensu. Aby pracować nad
      doktoratem rzetelnie, trzeba poświęcić temu pełny wymiar czasu. Z mojego
      doktoratu korzyści ma Pan i uczelnia, więc proszę mi płacić stypendium
      doktoranckie, albo odchodzę". Drugie wyjście: poszukać innej placówki. Ja wiem,
      że ludzie z dużych uczelni są przekonani, że poza Uczelnią nie ma żadnej nauki,
      ale to nieprawda. Oczywiście, tuż po magistrze się jeszcze nie wie o tym, ale to
      częściowo jest kwestia tylko chęci poszukania.
      Pozdrawiam
    • wedrowiec2 Re: praca i doktorat 06.01.07, 16:57
      Można pogodzić. Zależy to nie tylko od doktoranta, ale od także od promotora.
      W tej chwili mam dwie doktorantki (i jedną szefa). Obie pracują. Jedna jest
      repem, druga prawie codziennie przyjmuje pacjentów w prywatnym gabinecie.
      Decydując się na bycie ich promotorem wiedziałam co robię.
      Obie są zdolne, mądre i pracowite, ale nie mają żadnych szans na utrzymanie się
      przy życiu tylko ze stypendium.
      Pomagam im jak mogę. Spotykam się po godzinach pracy, "podrzucam" literaturę,
      oddaję do ich dyspozycji pracowników technicznych, jestem w stałym kontakcie e-
      mailowym. Wykonuję tę część prac o której wiem, że opanowanie programu
      obliczeniowego nigdy potem nie będzie im potrzebne (zaawansowane obliczenia
      statystyczne).
      Wolę poświęcić im więcej własnego czasu i żyć ze świadomością, że ich zdolności
      naukowe nie zmarnowały się, niż wieść spokojne życie promotora czekającego na
      gotowe efekty.
      • ania.pe Re: praca i doktorat 06.01.07, 19:00
        Zazdroszczę Pani doktorantkom.
        • topograficzna Re: praca i doktorat 08.01.07, 09:05
          Ja Cię rozumiem - mam tak samo - praca i doktorat, i to w najgorszym okresie, bo to już końcówka. Powinnam juz pewnie dopieszczać tekst a tymczasem dopiero go pisze..
          Jest cięzko - wracam do domu przed 18, jakis obiad, chwila relaksu i około 20 powinnam siadać do pisania. Ale nie zawsze sie uda, a czasami po prostu nie mam siły.
          Staram się chodzic spać po 24:00 bo wstaję przed 7 rano, więc była bym padnieta w pracy jakbym spała krócej.
          Jest cięzko ale da się...
          Z promotorem spotykam się raz w tygodniu po pracy na jakes 2 h i konsultuję z nim swoje pomysły, wysłuchuję jego, ustalam plan dzialania. Nie jest promotorem moich marzeń, przeciwnie - nie jest z dyscypliny z której pisze doktorat, wiec niezbyt jest pomocny.
          W tygodniu staram sie robić rzeczy nie wymagające skupienia jak w przypadku samego pisania - robię zestawienia, tabele, załaczniki.
          W weekend siadm i piszę tekst. No i mam ustawiony na pulpicie ekranu czasomierz, który pezlitosnie odlicza mi dni i godziny do oddania pracy. To mobilizuje.
          No i zrobiłam sobie spis rzeczy, które oprocz tekstu musze wykonac - dzięki temu jakoś to "ogarniam".
          Pozdrawiam i powodzenia!

          PS
          No ja mam o tyle lepiej że przez 2 lata nie pracowałam i robiłam badania w terenie, choć kończyłam je już pracujac - jeździłam w teren w soboty..
          • luisapaserinni czas 08.01.07, 09:31
            głupie pytanie:P
            jak ustawić taki czasomierz???
            • topograficzna Re: czas 08.01.07, 13:48
              Mój chłopak to informatyk...
              Nie mam pojecia jak to zorbił. wiem ze funkcjonuje to z Operą. Ale jesli bedzie to mozliwe do wysłania i przerobienia tak byś mogła wrzucić swoja datę końcową to dam znac.

              To naprawdę mobilizuje :)
      • iwona_an Re: praca i doktorat 22.01.07, 17:39
        Czytam i zadroszczę promotora. Buuuuu...
      • iwona_an Re: praca i doktorat 22.01.07, 17:41
        Czytam i zadroszczę promotora. Buuuuu...
        Ja też tak chcę.
      • iwona_an Re: praca i doktorat 22.01.07, 17:44
        Szczerzę zadroszczę takiego promotora.


        > Pomagam im jak mogę. Spotykam się po godzinach pracy, "podrzucam" literaturę,
        > oddaję do ich dyspozycji pracowników technicznych, jestem w stałym kontakcie
        e
        > -
        > mailowym. Wykonuję tę część prac o której wiem, że opanowanie programu
        > obliczeniowego nigdy potem nie będzie im potrzebne (zaawansowane obliczenia
        > statystyczne).
        > Wolę poświęcić im więcej własnego czasu i żyć ze świadomością, że ich
        zdolności
        >
        > naukowe nie zmarnowały się, niż wieść spokojne życie promotora czekającego na
        > gotowe efekty.
    • mlopaci Re: praca i doktorat 08.01.07, 17:11
      Możesz dopasować temat pracy doktorskiej do swojej pracy zawodowej. Dzięki temu
      znaczną część badań robisz w ramach obowiązków zawodowych - musisz jednak
      zawczasu postarać się o zgodę pracodawcy na wykorzystanie ich wyników w twoim
      doktoracie.
      • agatakdr Re: praca i doktorat 21.01.07, 00:49
        niestety absolutnie nie jest to mozliwe. moj temat z humanistyki (pogranicze
        literatury i jezykoznawstwa) zadnego pracodawce nie obejdzie.
        Ale dziekuje za wszelkie uwagi
        • avvg Re: praca i doktorat 21.01.07, 02:30
          a kulturę języka polskiego zaliczyłaś?
          • agatakdr Re: praca i doktorat 25.01.07, 10:32
            jesli chodzi o kurs uniwersytecki, to nie. nie jestem polonista.
    • stokrotka_polna3 Re: praca i doktorat 22.01.07, 20:06
      Czesc,
      Przyłączam się do głosów poprzedników: będzie łatwiej, jeśli połączysz pracę i
      pisanie doktoratu. Nie musi się pokrywać calkowicie, ale może chociaż częsciowo.
      Ja pracuję na pełen etat, jestem przy końcu pisania doktoratu, chcialabym oddać
      pracę do końca marca - kwietnia br. Moja praca jest z dziedziny prawa karnego,
      zaś "siedzę" w zupełnie innych działkach. Coś tam jednak momentami sie nakłada,
      ponadto jestem na bieżąco ze zmianami z różnych dziedzin prawa. Często dyskusja
      z kolegami, na zupelnie inne tematy niż temat mojej pracy doktorskiej, skłania
      mnie do spojrzenia na jakąś kwestie w mojej pracy z innej strony. Poza tym, nie
      ma rzeczy niemożliwych, jeśli zależy Ci na doktoracie z tej właśnie działki,
      spróbuj, a w miedzyczasie zacznij szukać pracy w jakiś sposób z nią zwiazanej.
      Pozdrawiam i zyczę przemyślanych decyzji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja