Dodaj do ulubionych

Prywatni - przekupni złodzieje

02.10.08, 09:51
Taką przynajmniej tezę stawia Dziennik:

www.dziennik.pl/wydarzenia/article245852/Prywatne_uczelnie_handluja_ocenami.html
Temat już dyskutowany, artykuł oczywiście rozhisteryzowany, jak na brukowiec
przystało, ale włos się jeży na głowie, że:

"na Uniwersytecie Śląskim niemal cały system oparty jest na średniej ze
studiów pierwszego stopnia."

Bogowie w chmurach, przecież to jest chore. Czy na UŚ nie pracuje nikt z
wyobraźnią? Oszczędzają na wstępnych, czy co? To jest autentyczny skandal.
Obserwuj wątek
    • adept_ltd Re: Prywatni - przekupni złodzieje 02.10.08, 12:36
      to śliczne:

      "Jedna z nich, doktor na Uniwersytecie Śląskim, na co dzień wykłada na
      państwowej i kilku prywatnych uczelniach"...
    • tocqueville PATOLOGIE wieloetatowości 02.10.08, 19:44
      "Gros uczelni prywatnych kształci tylko do poziomu licencjatu. Często zajęcia
      prowadzą ci sami nauczyciele, którzy wykładają na renomowanych uczelniach, ale
      patrzą przez palce na poziom kształcenia w szkole, z której biorą wysokie pensje"

      i zawsze tak będzie - dlatego prywatne musi mieć własną kadrę i ograniczać kadrę
      pożyczaną (tzw. drugi etat). niech słabe uczelnie prywatne przestaną korzystać
      na patologii i hamować rozwój ambitnym uczelniom z własną kadrą!


      "Jedna z nich, doktor na Uniwersytecie Śląskim, na co dzień wykłada na
      państwowej i kilku prywatnych uczelniach'

      PATOLOGIA< PATOLOGIA< PATOLOGIA!!!

      czy ja jestem frajerem ,że pracuję tylko na jednym etacie, lojalny wobec mojej
      uczelni (prywatnej)??? Skończyć wreszcie z patologią wieloatatowości hodującej
      uczelnie-widma.
      • dalatata Re: PATOLOGIE wieloetatowości 02.10.08, 19:50
        wieloetatowosc jest prostym wynikiem wymagan ustawy. skoro TRZEBA miec iles tam
        osob, a osob jest za malo, beda pracowac na kilku etatach. to jest proste i
        oczywiste. zupelnie nie rozumiem, dlaczego nalezaloby zamknac uczelnie w
        Ropczycach tylko dlatego, ze nie jest w stanie jednoetatowo sprostac wymogom
        minimum kadrowego
        • niewyspany77 Re: PATOLOGIE wieloetatowości 02.10.08, 23:10
          >zupelnie nie rozumiem, dlaczego nalezaloby zamknac uczelnie w
          > Ropczycach tylko dlatego, ze nie jest w stanie jednoetatowo sprostac wymogom
          > minimum kadrowego

          Nie boj zaby. Pani minister wlasnie nad tym pracuje i nazywa sie to "likwidacja
          habilitacji".
          • adept_ltd Re: PATOLOGIE wieloetatowości 02.10.08, 23:19
            ale Pani minister nad tym nie pracuje...
          • dalatata Re: PATOLOGIE wieloetatowości 02.10.08, 23:40
            ja juz mowilem 4356 razy ze jestem bardzo przeciw zniesieniu habilitacji.
            ale tez jestem przeciw ustalaniu ilu fikcyjnie zatrudnionych profesorow ma byc
            zatrudnionych w jakiej uczelni. ci w ropczycach ccha sie nauczyc jak siac i
            zarzadzac oraniem. i do tego nboblista gleboznawca im do kitu potrzebny
      • adept_ltd Re: PATOLOGIE wieloetatowości 02.10.08, 20:15
        hm, a gdyby ktoś ci zaproponował...drugi etat...
        powtórzę się - dopóki ten doktor jest świetny, pisze świetne teksty,
        uczy, recenzuje etc., ja nie mam nic przeciw...ale, jak znam życie,
        to tak raczej nie jest i tu jest problem...
        a co to II etatów - to tak jak pisze Dalatat + to, że dorabiamy
        uczelnie nie dbają o kadrę: dobre bo ją mają, złe, bo interesuje je
        najtańszy samodzielny,a nie drogi świetny badacz i obecne prawo to
        niestety sankcjonuje...
        potrzebna jest zasada minimum dorobku i wtedy to się zmieni...
        • tocqueville Re: PATOLOGIE wieloetatowości 02.10.08, 21:23
          Do dalaty i adepta: a wy pracujecie na więcej niż jednym etacie?
          • dalatata Re: PATOLOGIE wieloetatowości 02.10.08, 22:04
            mnie prosze o to nie pytac. ja z UK :-) u nas jednoetatowosc jest wymogiem. choc
            mnie zezwolono na goscinna profesure obecnie
            • r-kwadrat Re: PATOLOGIE wieloetatowości 02.10.08, 23:58
              Wieloetatowość w rozumieniu pracy na etacie głównym i kilku
              godzinach w innych szkolach (ale tylko godziny, bez rad, obowiązków
              itp.)nie jest az tak straszna zwłaszcza jesli przyglądniemy sie
              zarobkom na tym pierwszym etacie. Problemem jest jednak to, ze kadra
              pracująca na trzech uczelniach zabiera etaty ludziom, którzy pracy
              nie mają a powiedzmy mogli by miec. Sam wim po sobie. Jak skonczylem
              studia szukałem pracy jako asystent blisko mojego rodzinnego miasta
              (sytuacja rodzinna mnie zmusiła do powrotu) i co sie okazało, ze
              uczelnie państwowe niestety nie mają wolnych etatów, a uczelnie
              prywatne nie mają wolnych etatów bo ci z uczelni państwowych własnie
              już je zapełnili. Taki stan rzeczy nie jest dobry ani dla osób
              poszukujących pracy ani dla studentów. Taki prowadzący wpada na
              uczelnie na 3-4 godziny wykladów i ma wyznaczone fikcyjne godziny
              konsultacji na których i tak go nie ma. Myśle ze po częsci przyczyną
              braku etatów moze byc własnie wieloetatowość a nie tylko
              nadciągający kataklizm w postaci niżu.
              • adept_ltd Re: PATOLOGIE wieloetatowości 03.10.08, 00:04
                w tym co piszesz problem widziałbym tylko w tej - jak to już ktoś tu pisał -
                widmowości uczelni, gdzie pracują ludzie na 2 czy jakimś tam n-tym etacie.
                Uczelnia - to banał - to środowisko, którego nie ma w takim przypadku. Co do
                etatów (jeszcze mniej by ich było, gdyby nie było uczelni opartych na 2
                etatowcach...) to problem jest gdzie indziej - wielokrotnie opisywany - w braku
                konkursów, przecież na prawach konkursu może tak być, że uczelnia woli zatrudnić
                kogoś na etat albo odwrotnie... ale myślałbym kryterium konkursu, a nie braku
                pracy.
            • r-kwadrat Re: PATOLOGIE wieloetatowości 03.10.08, 00:04
              dalatata napisał:

              > mnie prosze o to nie pytac. ja z UK :-) u nas jednoetatowosc jest
              wymogiem. cho
              > c
              > mnie zezwolono na goscinna profesure obecnie

              I tak powinno być. Jednoetatowość oczywiście za rozsądne pieniądze
              bo raczej nie sądze żeby Kolega głodował z jednej pensji:)
              A i sama nazwa "gościnna profesura" mówia sama za siebie. Nie jest
              to pracownik wpisany jako osoba stale zatrudniona. W polsce bywa ze
              jedna osoba jest powiedzmy kierownikiem 3,4 katedr na 3-4 uczelniach.


              A ja mam jeszcze "osobiste" pytanko do dalatata
              Czy mógłbym prosić o przeslanie adresu email na moją skrzynke r-
              square@o2.pl. Jesli by to bylo mozliwe to chcialbym porozmawiac na
              temat UK. Z gory dzieki i czekam na odpowiedz.
              • dalatata Re: PATOLOGIE wieloetatowości 03.10.08, 00:56
                dalatata@gazeta.pl
          • adept_ltd Re: PATOLOGIE wieloetatowości 02.10.08, 22:10
            ja tak, nie wynoszę przy tym tajemnic jednej rady wydziału na drugą radę
            wydziału... i tam, gdzie pracuję, robię to jak tylko potrafię najlepiej
            ale, jak już pisałem,przy propozycji solidnej pensji na 1 etacie nie
            zastanawiałbym się...
            • r-kwadrat Re: PATOLOGIE wieloetatowości 03.10.08, 00:10
              Ja tez pracuje nie tylko w jednej szkole, ale ja nie bywam na radzie
              tylko tam gdzie mam pełny etat. (od stycznia prawdopodobnie nie bede
              mial pełnego etatu:( ) ale to juz inny problem.
              Osobiście wlałbym pracować w jednym miejscu i mieć albo wiecej
              godzin niz etat, albo etat za "normalne pieniądze".

              W tym co mówisz jest wiele racji adept_ltd.
            • flamengista proste pytanie 04.10.08, 08:52
              czy prowadzisz identyczne zajęcia tu i tam? z niemal tym samym syllabusem i treścią?
              • meiga Re: proste pytanie 08.10.08, 23:43
                Pytanie pewnie głównie do Panów wyżej, ale też chciałabym zabrać głos w dyskusji
                :). Ja np. na jednej uczelni prowadzę lektorat ze studentami kierunków
                ekonomicznych, a na drugiej zajęcia językoznawcze dla przyszłych filologów.
                Ponieważ studenci z każdej z tych uczelni mają "zapotrzebowanie" na kompletnie
                różny rodzaj wiedzy, nie mam problemów z korzystaniem z tych samych syllabusów
                czy materiałów - jest to po prostu niemożliwe. No i mój drugi etat to w istocie
                kilka godzin wziętych także dlatego, żeby, mimo braku zatrudnienia tam jako
                asystent, mieć jednak stały kontakt z macierzystym Instytutem i z naukowcami z
                mojej dziedziny.
                • adept_ltd Re: proste pytanie 09.10.08, 13:31
                  no ale Panowie nie odpowiedzieli, dlaczego nie chcą zwrócić kwoty zniżki za
                  prawa autorskie w związku z tym, że co roku prowadzą na tej samej uczelni te
                  same zajęcia...ale przeszkadza im, jeśli to dotyczy dwu uczelni...
              • r-kwadrat Re: proste pytanie 09.10.08, 02:18
                baaardzo zbliżone...

                Nazwa przedmiotu inna ale treści praktycznie idntyczne.
        • mpit78 Re: PATOLOGIE wieloetatowości 03.10.08, 09:10
          IMO z własnego doświadczenia wiem, ze zwykle dobry doktor nie chałturzy, chyba
          ze ta 2 uczelnia jest na niezłym poziomie. W swoim otoczeniu mam wielu ludzi,
          którzy, gdy boom edukacyjny się zaczynał próbowali fuch na 2 etacie i po 2,3
          semestrach zwykle dawali sobie spokój

          Główny powód rezygnacji to realnie niższe wymagania wobec studentów prywatnych,
          a co za tym idzie mniejsze zainteresowanie na zajęciach, większe grupy
          studenckie i bezmyślna masówka nastawiona tylko na zarabianie.

          Dla doktora nauk technicznych chyba lepiej i (znacznie) bardziej rozwijające
          jest robienie fuch w tzw. przemyśle :).
        • tocqueville Re: PATOLOGIE wieloetatowości 04.10.08, 10:46
          gdyby mi ktoś zaproponował drugi etat? hmmm

          problem polega na tym, że ja na jednym etacie ledwo wyrabiam ze wszystkimi
          zobowiązaniami (np. mam trochę nadgodzin, staram się co nieco publikować) -
          gdybym wziął drugi to prawdopodobnie oznaczałoby to chałturę (czyli
          nierzetelność, robienie zajęć na odczep, zaliczanie na ładne oczy) - a tego
          robić nie chcę

          • adept_ltd Re: PATOLOGIE wieloetatowości 04.10.08, 15:35
            i to, co powiedziałeś jest cenne! tylko że różnie różni mają, mnie się udało i
            udaje nie chałturzyć, choć w sumie cały czas jakoś gdzieś też poza podstawowym
            miejscem pracy.
    • flamengista pretensje Dziennika skierowane pod złym adresem 04.10.08, 08:48
      Prywatna uczelnia, jeśli nie ma prestiżu i wysokiej pozycji akademickiej (taką
      mają nieliczne: NLU/NSB, WSE, Koźmiński, SWPS...) MUSZĄ jakoś się ratować.

      Skoro w myśl obecnej ustawy mają poważne problemy z uruchamianiem studiów
      magisterskich (a co dopiero doktoranckich), to muszą postępować tak, by ich
      studenci mieli szansę na studia magisterskie gdzie indziej.

      Umowa między studentem a kiepską prywatną uczelnią jest prosta - ty płacisz, my
      cię wypuszczamy z wysoką średnią, być mógł zdobyć upragniony dyplom w
      "prestiżowej" państwowej uczelni.

      Kto jest więc winny?

      Winni są
      1. ci wieloetatowcy, którzy postępują nieetycznie - prowadzą identyczny kurs na
      pierwszym etacie (uczelnia publiczna), ale i na drugim-trzecim (prywatna). Nie
      mają do tego prawa, bo prawa autorskie do kursu sprzedają przecież corocznie
      pierwszemu pracodawcy;
      2. ci wieloetatowcy, którzy nie tylko prowadzą identyczny kurs na prywatnej
      uczelni, ale również (pewnie i zachęcani przez kierownictwo tej uczelni) dają
      świadomie wyższe stopnie swoim studentom w porównaniu z identycznym przedmiotem
      na uczelni państwowej.
      3. rektorzy i senat tych państwowych uczelni, którzy nie reagowali na ten
      proceder. A przecież rozwiązania są dwa:
      a) powierzchowne - zmienić zasady rekrutacji na SUMy - egzamin wstępny zamiast
      konkursu ocen;
      b) gruntowny - zweryfikować, kto prowadzi jakie kursy u siebie i na
      konkurencyjnej uczelni prywatnej - i zażądać (zgodnie z prawem) by tego nie robił.

      Tyle że rektorzy i senat nie zastosują wariantu b, bo wieloetatowość jest
      traktowana w naszym środowisku jako kłopotliwa, ale jednak rekompensata za
      kiepskie warunki płacowe w szkolnictwie wyższym.
      • charioteer Re: pretensje Dziennika skierowane pod złym adres 04.10.08, 09:37
        Kryteria rekrutacji ustala zwykle rada wydzialu, a senat zatwierdza. Rekrutacja
        na studia drugiego stopnia na podstawie sredniej kojarzy mi sie raczej z PZPN.
        • pr0fes0r Re: pretensje Dziennika skierowane pod złym adres 04.10.08, 11:08
          Ale do tego zmierzamy. Skoro zmuszono nas do zaakceptowania takiej procedury na
          studiach I stopnia?
          • olcha11 Re: pretensje Dziennika skierowane pod złym adres 04.10.08, 11:34
            No, zaraz, zaraz. Wprawdzie na studia I stopnia przyjmujemy na
            podstawie wyników matury, jednakże egzamin maturalny jest
            zestandaryzowany, ogólnopolski etc. Wiem, ze wykonanie nie jest
            idealne, ale jednak te wyniki są porównywalne.
            Natomiast oceny z różnych uczelni są nieporównywalne. I tu w
            istocie jedynym wyjściem jest egzamin wstepny na studia II stopnia,
            do którego powinni przystąpić także rodzimi licencjaci. Tak się
            dzieje w mojej uczelni i mam wiele pociechy ze studentów II stopnia,
            którzy przyszli z innych uczelni, bo wybrano najlepszych. To do
            czego zmierzamy zalezy w dużej mierze od nas samych - lenistwa i
            ignorancji nie usprawiedliwiajmy za łatwo.
            • pr0fes0r Re: pretensje Dziennika skierowane pod złym adres 04.10.08, 13:52
              I co z tego, że jest ogólnopolski? Skoro wystarczy 30%, by zdać maturę? Skoro
              matura ustna stanowi parodię, jakiej w Afryce (przepraszam Afrykę) nie widzieli?
              Zdanie matury z dobrym wynikiem dla przeciętnego maturzysty-kujona nie jest
              najmniejszym problemem, zdanie matury w ogóle nie jest problemem dla nikogo, kto
              poświęci tydzień na przygotowanie się do niej (z doświadczenia to piszę; skoro
              pewien mój kuzyn zdał maturę, każdy głupi to potrafi). I potem na I stopień
              przychodzi Ci na 40 miejsc 200 kandydatów z maturą z przedziału 90%-92%
              (przykład z głowy, ale w oparciu o rzeczywiste doświadczenia), i weź tu wybierz
              najlepszych - na podstawie matury. I potem błąkają się na I roku osoby, które
              nagle odkrywają, że najnormalniej w świecie nie nadają się na studia. W zeszłym
              roku przed pierwszym egzaminem zniknęło u nas 20% studentów I roku - przypadek?
              Ja tak nie uważam. Efektem jest zauważalne, znaczące i stałe obniżenie poziomu
              studenta I roku, tak pod względem wiedzy, jak i potencjału intelektualnego.
      • adept_ltd Re: pretensje Dziennika skierowane pod złym adres 04.10.08, 15:45
        Katon się nam znalazł
        1. ja nie wiem, jak jest w prawie... i to, by trzeba sprawdzić, no i jeszcze czy
        jedne zajęcia są takie jak inne... (nie zdarza mi się prowadzić tak samo tego
        samego wykładu na jednej uczelni). A jeśli, jest, jak mówisz, to ogólnie odebrać
        prawa autorskie od drugiego roku pracy, każdemu, nie??? (sam nie mam takich
        samych zajęć, żeby była tu jasność),
        2.absolutna racja, ale dlaczego wieloetatowcy? każdy tak robi... (no prawie, a
        powiem ci, że jako drugoetatowcowi było mi kiedyś łatwo zrezygnować z pracy na
        prywatnej uczelni, gdzie usłyszałem: "tylko z panem są problemy", bo czegoś
        wymagałem...)

        a ogólnie - to myślę, że ból, który w sobie nosimy na coś nas otwiera, ale i na
        coś zamyka. I ja bym nie chciał, żeby reforma była robiona przez Edypów mających
        tylko własne idiosynkrazje (a bo ktoś ma dwa etaty, a ja żadnego, abo
        habilitowany jest szefem zakładu, a ja nie itd. - tylko, czy to znaczy, że ten
        ktoś musi gorzej pracować? - nie znaczy... może dobry albo zły, podobnie jak
        pierwszoetatowiec), tu trzeba uwzględnić coś więcej niż własne doświadczenie...
        A istota problemu leży w innych rejestrach, drugoetatowość nie jest jego źródłem.
        Jak pisałem, już chodzi raczej o 1) zasady uczciwych konkursów, 2) zasady
        rzetelnej oceny i jak się okaże, że ktoś ma gdzieś 2 etat, bo wygrał prawdziwy
        konkurs i jeszcze jest świetny, to bardzo dobrze... Bo może obie uczelnie chcą
        go mieć...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka