Dodaj do ulubionych

Ataki a emocje

31.05.06, 20:30
Jest jedna sprawa, która mnie nurtuje. Wydaje mi się sprawą ewidentną, że
stres i szerzej pojęte silne emocje, wpływają znacząco na wystąpienie ataków.
Obserwuję to u mojego męża, prawie na 90% mogę powiedzieć, czy po jakimś
zdarzeniu coś mu będzie czy nie.
Przewidując okres silnego stresu, spytaliśmy lekarza czy można temu jakoś
zaradzić, np. biorąc jakiś łagodny lek uspokajający (np. ziołowy - chodziło
mi bardziej o efekt placebo na zasadzie, biorę coś to mi lepiej). A doktor na
to że, "nie udowodniono dotychczas żadnego związku między stresem a
atakami"!!! Pomyślałam, że neurologię, to pewnie na tajnych kompletach
kończył i była to nasza ostatnia u niego wizyta.

A co Wy na to? Kto to jest głupi - on czy ja?
Obserwuj wątek
    • meti84 Re: Ataki a emocje 31.05.06, 21:43
      Witam!
      Ja choruje od siedmiu lat i prawie zawsze jak mam jakis duzy stres (egzaminy,
      jakies wazne wydazenie w moim zyciu) to dzien, dwa pozniej mam atak. Nigdy
      jeszcze nie rozmawialam o tym z zadnym lekarzem, ale wlasnie szykuje mi sie
      zmiana i zamierzam mu o tym powiedziec. Moim zdaniem na 100% ma to zwiazek i
      dziwi mnie to, ze lekarz powiedzial, ze nie. Przeciez jedno i drugie dzieje sie
      w mozgu, a poza tym stres zawsze wplywa niekorzystnie na organizm. Pozdrawiam!!!
      • bruxa1 Re: Ataki a emocje 31.05.06, 22:38
        Widzisz, mój mąż reaguje czasem jeszcze szybciej. Zdażyło się już, że wieczorem
        był szczególnie podenerwowany, wyczuwałam to w głośie, nerwowych ruchach, to
        potem tej samej nocy miał całą serię mniejszych ataków (tak z 10-12, jak
        pomiędzy przysypiasz, to ciężko je potem odróżnić).
        A może zrobic by plebicyt na najgłupszego lekarza jakiego się w trakcie
        leczenia spotkało (można rozszerzyć kategorię - nie tylko na leczenie epi)?
    • ania_1609 Re: Ataki a emocje 31.05.06, 22:42
      Hej! Zgadzam się z Meti. W moim przypadku stres również ma ogromne znaczenie.
      Mam wrażenie, że wraca do mnie jak bumerang i odbija się na mnie po pewnym
      czasie, odchorowuję go bardzo, nawet mój narzeczony się śmieje, że na pewno
      ślub odreaguję tydzień później :-)) Uważam, że duże napięcie przyczynia się do
      napadu, u mnie tak jest.
      Pozdrawiam serdecznie!
    • very_martini Re: Ataki a emocje 01.06.06, 09:55
      Bruxa, pozostaje Wam:

      - psycholog (umiejetność radzenia sobie ze stresem)
      - albo medycyna niekowencjonalna.

      Ja od lekarzy słyszałam tylko "twoje napady są na tle emocjlonalnym, nie możesz
      się tak denerwować". I nic więcej. żadnej wskazówki, że na przykład
      psychoterapia bardzo by pomogła. A to naprawdę nie były osoby na stażu w
      szpitalu w Pciumiu Dolnym :)

      16%VOL
      22%VAT

      --
      takie tam... forum homeopatia
    • mirella67 Re: Ataki a emocje 01.06.06, 12:36
      No tego się tak jednoznacznie nie da określić przy epi!
      U mnie emocje nie mają wpływu na epi, już bardziej niewyspanie lub muzyczna
      audycja w telewizorze wieczorową porą, hmmm... albo ostatnio kościół jest
      niezłym katalizatorem ataków. Ale emocje i stresy jakoś nie! Nie mogę za bardzo
      poszantażować otoczenia - nie denerwuj mnie, bo dostanę napadu - wiedzą, że nie
      dostanę i już!
      • bruxa1 Re: Ataki a emocje 01.06.06, 14:19
        No to masz dobrze. U "mojego" im większe podekscytowanie czymś, tym większe
        prawdopodobieństwo ataku.
    • grzesp3x Re: Ataki a emocje 02.06.06, 18:17
      Należy odróżnić dwie podstawowe rzeczy. Czym innym jest poddenerwowanie
      (najczęściej dłuższy czas) i występujące potem ataki, a czym innym nagły,
      gwałtowny stres i napad podczas niego, lub zaraz po nim. Jeżeli chodzi o
      gwałtowne stresy, uważam, iż mogą być one (wprawdzie nie zawsze) przyczynami
      napadów. Miałem takie kilka razy -np. gdy dowiedziałem się w jej przeddzień, że
      nie będę miał operacji usunięcia guza mózgu oraz, gdy w kwietniu zmienili nam
      przedmioty z których możemy zdawać maturę (zdałem dopiero poprawkowy)- i
      uważam, iż Twa lekarka nie ma racji. Natomiast, gdy dłuższy czas jestem
      poddenerwowany (objawia się to też niespokojnym snem, czy też poddenerwowaniem
      zupełnie bez powodu) na to nie będzie miał wpływu żaden środek uspokajający -
      placebo też- i raczej do ataku dojdzie prędzej, czy później.
      Pozdrowienia dla Wszystkich!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka