tuhanka
04.08.02, 22:00
Dawno temu wyprowadzilam sie ze Szczecinka, ale przyjezdzajac oceniam na
biezaco, co sie dzieje w miescie. Oto moje spostrzezenia:
jezioro kwitnie na zielono, bo wyglada na to, ze nikomu nie chce sie go
oczyszczac;
reklamuje sie trasy rowerowe, a nigdzie nie wypatrzylam ani jednej
wypozyczalni rowerow;
sciezki rowerowe tworzy sie "na pokaz" i prowadza donikad - sa na deptaku w
bardzo niefunkcjonalny sposob zreszta wyznaczone, co powoduje kolizje
(zajrzyjcie do dzialu Spacerki ostatniego Tematu www.temat.net) oraz przy
dworcu PKP (wylacznie na odcinku przejscia przez jezdnie), brakuje ich
natomiast przy ruchliwych ulicach takich jak Wyszynskiego czy obie obwodnice -
tam gdzie okazalyby sie niewatpliwie potrzebne;
wypozyczalnie sprzetu wodnego niby sa, ale jak co do czego przyjdzie, to
okazuje sie, ze sprzet zepsuty, a nawet jesli jest, to obsluga chamska
(ostatnio bylam w wypozyczalni przy zamku - nic nie mieli, wypozyczylam rower
wodny w Jolce - obsluga zachowywala sie niezbyt uprzejmie - spoufalanie sie,
przemadrzanie);
brakuje campingu z prawdziwego zdarzenia, jest tylko pole namiotowe, brak
zagospodarowanych plaz, statek nie kursuje, na plazy miejskiej (platnej)
rozebrano pomosty;
reklamowany jest szlak spacerowo-rowerowy wokol Trzesiecka, ale brakuje
zaplecza - toalet, jakichs malych kafejek, gdzie mozna by odsapnac,napic sie
czegos zimnego - w dodatku oznakowanie w okolicach Trzesieki nie istnieje -
ktos kto jest pierwszy raz, latwo moze sie pomylic i zamiast w strone miasta
skrecic na Parsecko; dobrze ze chociaz lesnicy pomysleli o tablicach
informacyjnych i drewnianych altankach ze stolikami
w ogole nie wykorzystuje sie bliskosci jeziora Wielim, a przeciez sciezka
rowerowa ulica Rybacka wzdluz sitowia nadjeziornego bylaby niewatpliwa
atrakcja.Coz - turysta nie ma szans sie nawet dowiedziec o tak urokliwym
miejscu;
to samo dotyczy popularnych "Polskich Sosen" czyli Czarnoboru - dojazd
fatalny, jesli ktos nie dysponuje autem czy chocby rowerem(8 i pociagi jezdza
nader rzadko), sciezka przez tory zagrodzona szlabanami i nieoznakowana - a
przeciez mogliby tam z powodzeniem chodzic piesi. Ja jadac tam rowerem
jechalam "na pamiec" dzieki temu, ze pamietam trase z dziecinstwa, ale skad
ma znac ja przecietny turysta?
brak osrodkow jezdzieckich i stwarzanie roznych barier tym, ktorzy probuja
cos z tym zrobic - slyszalem, ze na Swiatkach wlasciciel takiej ministadniny
mial powazne klopoty z urzedasami (inaczej ich nie nazwe)
bardzo uboga reklama miasta - w Warszawie w ogole sie o nim nie slyszy w
kontekscie turystyki, miasto nawet nie probuje poza tym dogadac sie z koleja,
zeby na przyklad poprawiono komunikacje chocby z Warszawa. A gdzie znudzony
Mazurami warszawiak moglby pojechac na wakacje? Wlasnie do nas. Ale Mazury sa
blizej, sa rozreklamowane, a do nas nawet dojazd jest z roku na rok coraz
gorszy.Jak taki delikwent raz przejedzie sie w wakacje nocnym pociagiem (bo w
dzien sensownego polaczenia nie uswiadczysz - tylko uciazliwe przesiadki), w
ktorym dwa wagony drugiej klasy sa zajete przez kolonie, a kolej nawet palcem
nie kiwnie, zeby dostawic dodatkowe - i podwojna liczba ludzi jezdzi w
okrojonym skladzie - to niestety wiecej tu nie przyjedzie. A szkoda...
A warszawiacy naprawde mogliby sie zakochac w Szczecinku i okolicach - kiedys
przywiozlam na kilka dni kolezanke, rodowita warszawianke, stwierdzila, ze
bardziej jej sie podoba tu niz na Mazurach, tylko ten brak
infrastruktury...na rower wodny czekalysmy 6 godzin!!!
A ile miejsc pracy mozna dzieki odpowiedniej polityce proturystycznej
stworzyc w tym naszym zaglebiu bezrobocia! Ale widac u nas szumnie sie mowi o
turystyce, ale na pustych deklaracjach sie konczy...