Dodaj do ulubionych

Lece do Francji...c.d.-Sky Europe

22.06.04, 11:50
To znowu ja-tym razem ku przestrodze.
Ostatnio pisalam o moim wyjezdzie do pracy do Francji-na szczescie sprawa w
miare sie wyjasnila, wiec wczoraj na Okecie i "lece".Zwizualizowalam sobie
chyba wszystkie mozliwosci, ktore moga mnie we Francji spotkac, wiec np
spanie na lotniusku w Paryzu.Niestety nie przewidzialam jedbego-ze nawet z
Polski nie wylece.Mialam zabukowany lot w Sky Europe, 21.06.2004, 18.40. O
18.30 pierwsza wiadonosc od linii:samolot opozniony o 1,5 godziny-nie
wylecial jeszcze z Amsterdamu.Godzina ok.21.30 przylatuje samolot, laduja nas
do autobusu, czekamy 10 minut, po czym musimy wysiasc, bo samolot jest
sprzatany i jeszcze pare minut to potrwa.Po paru minutach wiadomosc, ze
zaloga jeszcze nie dotarla.Kolejne pol godziny, laduja nas znowu do autobusu,
jedziemy pod samolot, tam czekamy ok 10 minut po czym znowu wracamy
na "Etiude" i wiadomosc, ze samolot do lotu niesprawny, wiec nie lecimy w
ogole.Pan kierownik on duty mowi, ze ma miejsca dla 40 osob na lot wtorkowy-a
pasazerow jest ponad 80-wiec reszta poleci w innych terminach, nie wiadomo
jakich.Po paru godzinach klotni(no, prawie do rekoczynow doszlo)-chodzilo o
to, ze maja wszyscy leciec i tyle-ok. godziny 1.00 lamia sie pierwsi
pasazerowie i bukuja sobie loty na wtorek.Wiec walka o te nedzne pare miejsc
(ktora udalo mi sie zwyciesko tez przejsc)...Wrocilam do domu o 2.00.
A rano pracodawca dzwoni, ze co sie dzieje, ze czekal do polnocy, ze nie moze
dluzej czekac niz do dnia dzisiejszego, wiec jezeli nie pzrylece dzis(a po
Sky Europe wszystkiego moge sie spodziewac), to on jeszcze nie wie, co
zrobimy...
I moral tej historyji jest taki, zeby nie dawac sie nabrac na tanie linie
lotnicze.Na nocna taksowke stracilam drugie tyle, co na biletsad.trza bylo
leciec starym, dobrym, polskim Lotemsad.
trzymajcie kciuki za moj dzisiejszy lot.papa.
Obserwuj wątek
    • asica74 Re: Lece do Francji...c.d.-Sky Europe 22.06.04, 12:48
      no to ja trzymam!
      • marialudwika Re: Lece do Francji...c.d.-Sky Europe 22.06.04, 14:04
        I ja trzymam!Napisz jak bylo!!!Widze,ze te tanie linie sa do....niczego.Znow
        bede jezdzic niezawodna linia autobusowa,Orbis lub inna..Dlugo,ale za to
        bezstresowo!!!Bo loty do A-dam-W-wa sa dosc drogie...
        ml
    • krolewna.sniezka Re: Lece do Francji...c.d.-Sky Europe 22.06.04, 15:54
      hmmm...mam nadzieje ze wszystko jest juz dobrze. co do tych linii lotniczych to
      co prawda nigdy mi sie takie cos nie zdazylo, ale opoznienia owszem i czesto, a
      raz samolot byl tez "za maly" wiec zaoferowali osobom ktore dobrowolnie oddadza
      swoje miejsce inny bilet wzamian na lot gdziekolwiek - wybor pasazera (oprocz
      hawaii). Chyba z dzisiec osob sie poderwalo smile)
    • asia.sthm Re: Lece do Francji...c.d.-Sky Europe 22.06.04, 17:19
      Trzymam, trzymam mocno i powodzenia.Juz teraz odezwij sie jak bedziesz na
      miejscu i wszystko sie ulozy.
      Ja kiedys tak przez 4 dni wracalam z Aten do Benghazi i pomimo OK na pierwszy
      dzien nie dostalam sie i tak wracalam do hotelu , a oni trzymali moj pokoj i
      zapraszali na kolacje ,a ja sie balam ,ze mnie w tym czasie z pracy wyrzuca.I
      to nie bylo zadne Sky Eurore tylko prawdziwe Libian Airlines.Zdarza sie..smile)))
      • liloom Air Berlin 22.06.04, 19:03
        O rany przestancie! bo ja mojej mamie kupilam bilez z wawy tu do wiednia na
        najblizszy czwartek, wiec co mnie straszycie... (o juz mi oko latasmile)))))))*
        Jest to wprawdzie Air Berlin polaczony z Lauda, wie moze nie bedzie tak zle???
        Moj maz tym juz lecial do Zurichu i service byl lepszy niz na regularnych
        lotach AUA (!!!)
        A Sky Europe lata z Bratyslawy i sa specjalne shuttle bus do Bratyslawy (!),
        moja kolezanka lecialy tym do Londynu i tez bylo wszystko ok. Wiec moze akurat
        mialas pecha (???)

        * nota bene moja mama byla na lotnisku w Wawie dowiedziec sie co i jak i dobrze
        ze pojechala, bo okazalo sie ze nikt nic nie wie, Air Berlin nie ma jeszcze
        nawet swojego okienka, na starych przlotach zrobili nowy terminal
        (wiedzialyscie o tym?)
        • liloom nie pamietam jakie linie... 22.06.04, 19:12

          Ja latam czasem sluzbowo. 2 lata temu wrzesien - lecialam do Berlina. Lot
          odwolany - wiekszosc ludzi na konferencje - awantura.
          W zeszlym roku ta sama konferencja pod koniec wrzesnia byla w Monte Carlo. Lot
          do Nicei. Nie moglam wbukowac sie na quick check-in wiec poszlam do okienka.
          Dostalam miejsce, panienka w okienku sie zdziwila. Ja tez.
          Moj szef i drugi kolega nie dostali sie na zabukowany samolot i lecieli przez
          Paryz. Powiedzialam ze poczekam na nich na lotnisku w Nicei.
          Lot byl stornowany w ostatniej chwili (z przyczyn technicznych). Ja nauczona,
          po poprzednich przygodach z Berlinem, zeby byc pierwsza w SERVICE CENTER, bo
          wiadomo ze miejsca na najblizsze samoloty przez Paryz albo Monachium dostana
          tylko ci pierwsi pobieglam na leb na szyje. Oczywiscie kolejka, awantura.
          Dostalam lot przez Paryz jeszcze tego samego dnia i ok. 23 bylam w Nicei + ok.
          godzinki dalej. Wystartowalam rano z domu o 9.30 i bylam wlasciwie chora, wiec
          mialam naprawde dosyc.
          W kazdym razie faktem jest, ze liniom lotniczym oplaca sie czasem stornowac lot
          zamiast podstawic wiekszy samolot. Nie pytajcie mnie dlaczego.
          • krolewna.sniezka Re: nie pamietam jakie linie... 22.06.04, 19:36
            kiedys wypadlo ze mam leciec do amsterdamu na ostatnia chwile, w dodatku w
            lipcu, wiec oczywiscie nic nie moglam znalezc w normalnych cenach oprocz
            pakistani air..nie mialam odwagi. a bylo to dlugo przed tym calym 9/11 i innymi
            wydarzeniami.
          • doota Re: nie pamietam jakie linie... 23.06.04, 20:17
            kobiety, nie straszcie mnie tu! znajoma, po moich dlugich namowach, postanowila
            mnie w koncu odwiedzic w edynburgu. leci z berlina, bo to blizej ze szczecina
            niz warszawa, z przesiadka w londynie. jedyny problem polega na tym, ze nie zna
            ani slowa po angielsku i raczej slabo po niemiecku. juz mam gesia skorke...
            • liloom :) 23.06.04, 20:31
              nie boj zabysmile))
              moja ciocia lata z grenoble do warszawy przez Monachium a nie zna w zab
              niemieckiego i chyba daje sobie rady.
              Moja Mama leci jutro! Trzymajcie kciuki pls!
              • asica74 Re: :) 23.06.04, 20:44
                trzymam!
                • liloom Re: :) 24.06.04, 15:11
                  I wlasnie jedzie na lotnisko albo juz tam jest. Napisze jaki byl lot.
                  • krolewna.sniezka Re: :) 25.06.04, 00:59
                    no juz chyba przyleciala? smile) pisz czy wszystko OK.. i jakie wiadomosci z
                    Polski????
                    • liloom air berlin = niki ok 25.06.04, 21:20
                      przyleciala cala i zdrowa i zadowolona, lot dobry, jedzenie pyszne (i az za
                      duzo - zimne napoje, kawa, herbata, kanapki, galaretka z owocami, przepieknie
                      podane), filmy w czasie lotu (mr. bean itp.) - no i wszystko firmowane NIKI
                      (lauda), stewardessy fikusnie ubrane etc etc
                      polecam ( i to wszystko ... 19 euro!)
      • dorrit asiu.sthm! 25.06.04, 13:15
        A co Ty robilas w Benghazi??? Ciekawosc mnie rozpiera, bo ja tez, kiedys -
        dawno, tam bylam... Rok chyba 1980, Mama na kontrakcie jako lekarz, potem i
        ojciec. Benghazi to b.krotki moj epizod, pozniej bylam rok w Tripoli (dluzej
        nie chcialam, mialam 15 lat i chcialam zyc, lazic na balangi itp.), brat -
        mlodszy, zostal tam 2 lata. Mama jeszcze dluzej. Dawne czasy...
        • asia.sthm Benghazi..ale fajnie 25.06.04, 13:47
          Pracowalam na kontrakcie z Polservisu jak twoi rodzice.Od stycznia 80 do lutego
          82 roku.Mieszkalam w tym nowym wybudowanym przez francuzow osiedlu przy drodze
          w strone lotniska i dlatego roboczo nazywanym Benina.Moze sie znamy??Pracowalam
          najpierw w szpitalnej aptece w Jamaharija Hospital , potem w Clinik nr 1.
          To tam wlasnie poznalam swojego szw.M i tym sposobem zanalazlam sie tu .
          Ech dawne czasy...Przez chwile myslalam, ze napewno sie znamy,ale w tej
          rodzinie bylo odwrotnie, najpierw tata, potem mama z corka i na miejscu urodzil
          sie brat.To nie wy ??Pozdrawiam
          • dorrit Re: Benghazi..ale fajnie 25.06.04, 16:07
            Hej!
            Nie, ta rodzina to nie my. Ja mialam wtedy 12 lat (teraz - 36...), Mama
            pracowala jako lekarz. Mieszkalismy na innym osiedlu, z ktorego ciagle ktos
            przeprowadzal sie na Benine, bo podobno bylo przytulniejsze. Milo wspominam ten
            pobyt, choc juz slabo pamietam Benghazi. Zostaly jednak zdjecia i slajdy.
            Potem bylismy juz w Trypolisie, tam oboje rodzice pracowali (ojciec na
            uniwersytecie), ten pobyt juz pamietam lepiej - bylam starsza, chodzilam
            wowczas do liceum (nasza klasa liczyla az 10 osob!) przy ambasadzie (tj.
            formalnie przy, bo szkola miescila sie daleko od ambasady). W sumie fajne to
            byly czasy... Wyjazdy do Sabrathy, Leptis Magna, na pustynie. Przeczytalam tez
            wowczas mnostwo ksiazek, bo "po szkole" trudno bylo o jakies rozrywki (typu
            wloczenie sie samej!!! po miescie; niestety). Pozdrawiam!
            • asia.sthm Re: Benghazi..ale fajnie 25.06.04, 19:17
              Te libijskie czasy dla mnie i mojego M sa ciagle bliskie.Wspominamy sobie
              czesto z lezka, bo tam nasza mlodosc, wolnosc, brak obowiazkow i o matko nasze
              zauroczenie soba, nasza milosc.
              Na Beninie wyladowalam jako jedna z pierwszych w drugim od szosy
              zbiorowisku.Bylo pusto, dopiero co oddane do uzytku bloki.Moje mieszkanie bylo
              dziewicze,swiezutkie ze szczelnymi oknami TRZY!!!pokoje z kuchnia, lazienka i
              osobnym kibelkiem.Macie pojecie jaki luksus po maciupkiej kawalerce w Warszawie?
              Pamietam jak opisywalam, rysowalam i fotografowalam te luksusy dla rodziny w Pl?
              Pierwszej nocy w tych luksusach pod moim balkonem prawie mialam wielbladzice w
              okresie ruji i zdenerwowanego jej krzykami osla..smile))Tam wsrod nowych blokow
              ostalo sie jeszcze male gospodarstwo ze zwierzyna i malym bananowym sadem.
              Dojrzale na sloncu banany dostawalam z czystej sympatii, a dzwieki chorej na
              meza wielbladzicy i zdegustowanego tym osla umiem nasladowac do dzis.smile)))
              • krolewna.sniezka Re: Benghazi..ale fajnie 25.06.04, 19:31
                no a kiedy sie TWOJA ksiazka ukaze?????? dawaj wiecej nam tych wspomnien na
                forum bo sa fantastyczne!!! smile)
                • asia.sthm Re: Benghazi..ale fajnie 25.06.04, 20:16
                  Dzieki, dzieki doceniam komplement !!!smile)))
                  Z ta wielbladzica bardzo sie zaprzyjaznilam. Wlasciciel pozwalal na niej sobie
                  pojezdzic za paczke papierosow.Doszlam do takiej wprawy na oklep tylko z uzda,
                  ze moglabym sie scigac, jak slowo honoru.Najgorsze bylo przejechanie
                  kilkudziesieciu metrow po asfalcie.Wielblady sa stworzone do chodzenia po
                  piachu, po pustyni.Asfalt robi z nich ostatnie pokraki, bujaja tak strasznie,ze
                  nie radze.Doswiadczylam tego potem w Egipcie przy piramidach.Tam turysci z
                  koszy wypadali wlasnie na krotkim odcinku asfaltowej drogi.Ha, ja zas jak
                  zawodowy jezdziec popisalam sie przed wlasnymi nastoletnimi synami, uspokoilam
                  rozezlonego wielblada, bo umiem gadac z wielbladami.Pewnie do dzis o mnie tam
                  poganiacze sobie bajki opowiadaja smile))))
                  Na tym moim pierwszym luksusowym balkonie na Beninie mialam przez pewien czas
                  malpke, uratowana przyblede , ktora przeszmuglowali z Czadu libijscy zolnierze
                  powracajacy z wojny.Zabaweczka sie znudzila i zostala wyrzucona na bruk.Malpki
                  nie maja szans na dziko w Libii.Probowalam ja miec w mieszkaniu,ale slowo
                  honoru nie da sie.Malpa lepiej rozrabia niz tuzin psow i kotow.Otwierala
                  klamki, odkrecala kurki gazowe ,walila kwiatkami i przegryzionymi tubkami pasty
                  do zebow po scianach i tym sposobem zamieszkala na balkonie.Gadala sobie z
                  wielbladzica, oslem i stadem koz i nawet jej bylo dobrze. Wyprowadzalam ja na
                  spacery oczywiscie.Po skonczonym kontrakcie oddana zostala w dobre rece..
                  Ciag dalszy moze nastapi....smile))))
                  • liloom libia 25.06.04, 21:29
                    strasznie fajnie i ciekawie to sie czyta!
                    a wiecie, ze ta moja kolezanka, ktora siedzi w londynie TEZ byla w libii na
                    kontrakcie ! jako tlumacz. rok? hm... tak piszac z pamieci 86 - 89 (?) oj,
                    lepiej spytam...
                    bylyscie tam jeszcze?
                    • asica74 Re: libia 26.06.04, 11:24
                      Asia! wiecej takich!
                      Lillom, pozdrowienia dla mamy? Kiedy ogladacie Stephandom? (o ile dobrze
                      pamietam...)
                      • dorrit Re: libia 28.06.04, 09:11
                        Hej, hej!
                        Ja wyjechalam z Libii (Tripoli) definitywnie w 1984...
                        Pozdrawiam!
                      • liloom zwiedzanie wiednia 29.06.04, 15:02
                        asia, dobrze pamietasz, tylko moja mama byla tu juz wiele razy, ostatnio
                        miesiac temu i wtedy zrobilysmy niejedno pamiatkowe zdjecie (a dokladnie 100!),
                        bo wczesniej mama bywala u mnie tylko w weekendy (takie byly uklady rodzinne) i
                        na nic nie bylo czasu.
                        • asica74 Re: zwiedzanie wiednia 29.06.04, 23:53
                          liliom! Bardzo lubie wieden! I troszke mnie zazdrosc bierze...
                          Znam takie miejsce na Kettenbrucke Market (ja przepraszam, jezlei przekrecam
                          nazwy, ale glowa juz nie ta:-0), gdzie sprzedaja niesamowite kebaby! Duze,
                          pachnace, palce lizac! I jeszcze tesknie do tych serkow alpejskich z kupka
                          czosnku na samym czubeczku...

                          o... juz rycze z tesknoty... kap kap na klawiature...
                          • liloom Re: zwiedzanie wiednia 30.06.04, 09:28
                            Kiedys pewnie znowu przyjedzieszsmile A ten Market nazywa sie Naschmarkt, jesli Ci
                            chodzi o ten co ja mysle. Przy Kettenbrücke wychodzi sie z metra.
                            • asica74 Re: zwiedzanie wiednia 30.06.04, 15:03
                              Ja ja... widzisz mowilam, ze pamiec nie ta...czasami tworze hybrydy miejsc... i
                              tak powstal Kettenbrucke market...
                              za to pamietam wszelakie twarze osob przeze mnie poznanych w przestrzeni ..
                              chyba mego calego zycia! Czasami, az mi glupio, ze ja pamietam, a ktos nie...
                              ale to chyba jest na inny watek... tym razem o psychologii pamieci!smile
                              • liloom Re: zwiedzanie wiednia 04.07.04, 10:26
                                asiu, przepraszam ze nie odpisalam ale mialam wlasnie fajne spotkanie z kims z
                                forum.
                                przyjechala rodzinka z grecji w drodze do polski i bylismy m.in. w stephansdom.
                                wlazilismy na piechote po tym 360 schodach na najwyzsza wieze katedry i potem
                                przez 2 dni bolaly nas lydkismile))
                                bylismy w moim ulubionym demlu (demel) i pilismy pyszna kawe...
                                mama jest nadal.
                                • asica74 Re: zwiedzanie wiednia 04.07.04, 10:46
                                  nie ma strestu naprawde. Ja nie jestem trollem przesladowca, tylko normalna
                                  dziewczyna, wiec rozumiem, ze sa inne rzeczy jak spotkanie sie z ludzmi,etc.
                                  Wiec sie nie przejmuj.
                                  Ale jakbys miala czas, to napisz mi co to jest demel? smile
    • processusspinosus Re: Lece do Francji...c.d.-Sky Europe 07.07.04, 19:03
      Halo,halosmile)widze,ze sie watek obficie rozwinalsmilechce tylko napisac,ze juz
      nastepnego dnia z lotem najmniejszych problemow nie mialam,pracodawca mnie
      odebral,a teraz zakradlam sie do biura na chwile na internet i piszewinkbo zaraz
      do pracy wracam znowu;jest tu calkiem przyjemnie,ale praca fizycznie ciezka-w
      sportowej stadninie koni w normandii;szczerze mowiac troche mnie wykorzystuja
      za naprawde mizerne pieniadze i gdyby nie to,ze kocham konie, duzo sie przy
      okazji ucze i ludzie dla ktorych pracuje sa bardzo dobra referencja na
      przyszlosc, to chyba olalabym sprawe i wrocila do polski...wiec ,za
      przeproszeniem,zapieprzam od rana z widlami z gnojem,karmie cala czerede, potem
      jazdy(mam 8 koni pod opieka,a wszystkich jest tu ich 120),czyszczenie i tak
      mija 6 dni i wtedy wolne, kiedy najczesciej wysylaja mnie z ktoryms z koni do
      kliniki, bo studiuje weterynariesmile)akurat kliniki koni mi sie podobaja tutajsmilea
      mniej podobaja mi sie niektore francuskie obyczaje(chociazby za daleko idace
      rownouprawnieniewink),ale to juz temat na inny post.no to buziaczki-wracam do
      pracy.
      • asica74 Re: Lece do Francji...c.d.-Sky Europe 07.07.04, 19:28
        hej!
        oj widzisz, tak to jest.. zycie nie rozpieszcza. Ale widze ze jestes calkiem
        rozsadna i pracowita dziewuszka, wiec sobie radzisz. I tak to jest: w zyciu
        mozesz liczyc tylko na siebie sama... Troszke to smutne, ale prawdziwe.
        Zycze ci wszytskiego najlepszego
        I pisz jak ci tam leci, a jak ci bedzie smutno czy samotnie to pamietaj, z emy
        tu jestesmy i tak dokonca juz nie jestes sama....
      • asia.sthm Hura! processusspinosus doleciala... 07.07.04, 21:12
        a mysmy sie tu tak martwily.
        Ciesze sie ze zyjesz, tak panie ,ale co to za zycie wink))
        Biedulko, juz widze te odciski na rekach od widel,ale co tam,wydajesz sie byc
        zdecydowana wytrzymac.
        Opowiedz wiecej o koniach, klinikach i francuskich obyczajach i co to znaczy za
        daleko idace rownouprawnienie, we Francji??? My tu bardzo lubimy obrazki z
        zycia codziennego...smile)))
        Trzymaj sie i pozdrawiam
      • tamsin Re: Lece do Francji...c.d.-Sky Europe 07.07.04, 21:48
        ja jeszcze raz dorwiesz sie do komputera to napisz koniecznie cos wiecej o
        Normandy, gdzie konkretnie jestes i czy starcza ci czasami czasu na zwiedzenie
        okolic? No i czy popijasz calvadosa?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka