To znowu ja-tym razem ku przestrodze.
Ostatnio pisalam o moim wyjezdzie do pracy do Francji-na szczescie sprawa w
miare sie wyjasnila, wiec wczoraj na Okecie i "lece".Zwizualizowalam sobie
chyba wszystkie mozliwosci, ktore moga mnie we Francji spotkac, wiec np
spanie na lotniusku w Paryzu.Niestety nie przewidzialam jedbego-ze nawet z
Polski nie wylece.Mialam zabukowany lot w Sky Europe, 21.06.2004, 18.40. O
18.30 pierwsza wiadonosc od linii:samolot opozniony o 1,5 godziny-nie
wylecial jeszcze z Amsterdamu.Godzina ok.21.30 przylatuje samolot, laduja nas
do autobusu, czekamy 10 minut, po czym musimy wysiasc, bo samolot jest
sprzatany i jeszcze pare minut to potrwa.Po paru minutach wiadomosc, ze
zaloga jeszcze nie dotarla.Kolejne pol godziny, laduja nas znowu do autobusu,
jedziemy pod samolot, tam czekamy ok 10 minut po czym znowu wracamy
na "Etiude" i wiadomosc, ze samolot do lotu niesprawny, wiec nie lecimy w
ogole.Pan kierownik on duty mowi, ze ma miejsca dla 40 osob na lot wtorkowy-a
pasazerow jest ponad 80-wiec reszta poleci w innych terminach, nie wiadomo
jakich.Po paru godzinach klotni(no, prawie do rekoczynow doszlo)-chodzilo o
to, ze maja wszyscy leciec i tyle-ok. godziny 1.00 lamia sie pierwsi
pasazerowie i bukuja sobie loty na wtorek.Wiec walka o te nedzne pare miejsc
(ktora udalo mi sie zwyciesko tez przejsc)...Wrocilam do domu o 2.00.
A rano pracodawca dzwoni, ze co sie dzieje, ze czekal do polnocy, ze nie moze
dluzej czekac niz do dnia dzisiejszego, wiec jezeli nie pzrylece dzis(a po
Sky Europe wszystkiego moge sie spodziewac), to on jeszcze nie wie, co
zrobimy...
I moral tej historyji jest taki, zeby nie dawac sie nabrac na tanie linie
lotnicze.Na nocna taksowke stracilam drugie tyle, co na bilet

.trza bylo
leciec starym, dobrym, polskim Lotem

.
trzymajcie kciuki za moj dzisiejszy lot.papa.