wywloklam z piwnicy male, skarlowaciale, zielone, plastikowe drzewko,
obwiesilam toto bombkami i swiatelkami i tak jakos swiatecznie sie zrobilo

Nastepnie napisalam zalegly esej (zrodzil sie w bolach, niewielki poslizg w
planie

), w nagrode zagrzalam sobie winko

i klepie zalegle maile, stary
na piwku z kumplami, zyc nie umierac, blooogosc.
A za rowniutki tydzien lece do Polski

A jak wam uplywa piatkowy wieczor?
Pola