Dodaj do ulubionych

podpiszecie?

07.03.05, 12:48
wiem, ze najpierw powinnam sie przedstawic smile Mam na imienie Agnieszka i
mieszkam w pieknym, europejskim miescie - Wroclawiu smile Na to forum trafilam
przypadkiem (a moze nie ma przypadkow?)...

Pisze do Was z prosba o przeczytanie ponizszej petycji i jezeli uznacie za
sluszne o jej podpisanie i przeslanie dalej. www.koliber.net/ts/

Pozdrawiam serdecznie

PS. link pochodzi z forum edziecko/emama
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: podpiszecie? 07.03.05, 13:09
      Zrobione !
      Pozdrowki smile)
    • saluti Re: podpiszecie? 07.03.05, 14:32
      Ja nie, z tego co czytalam ta pani ma uszkodzony mozg i nigdy nie bedzie w
      stanie normalnie zyc.
      • ulinha Re: podpiszecie? 07.03.05, 14:41
        Rece mi opadly... nie skomentuje... ja podpisalam, dla mnie zycie ma wartosc w
        kazdej formie
        • ponponka1 Re: podpiszecie? 07.03.05, 14:48
          tez podpisalam i tak jak ulinha - zycie jest wartoscia do samego konca

          Cmok (jaki smok?)
    • zodiakalny_kot Re: podpiszecie? 07.03.05, 14:48
      Ja tez sledze ta sprawe na biezaco. Najbardziej bulwersujace jest to, ze ten
      maz domagajacy sie smierci Terri, praktycznie nie powinien miec do tego zadnego
      prawa - byli malzenstwem tylko 4 lata, a po jej wylewie zostawil ja i zwiazal
      sie z inna kobieta (z ktora ma obecnie 2 dzieci). Przez te 15 lat to rodzina
      zajmowala sie Terri (rodzice i siostra). No i to durne wyjasnienie z jego
      strony "wiem, ze Terri by sobie tego zyczyla" (ciekawe skad). Nic nie slyszalam
      o podejrzeniach, ze on chcialby zatuszowac probe morderstwa. Wydaje mi sie, ze
      przyczyny sa bardziej prozaiczne - bedac formalnie mezem, po jej smierci
      dostanie niezla sume ubezpieczenia.
      Jezeli los tej kobiety jest mu obojetny - skoro ma swoja nowa rodzine i w ogole
      sie nia nie zajmowal, to dlaczego tak mu teraz zalezy zeby ja usmiercic?
      Dlaczego jego decyzja - osoby juz praktycznie obcej - ma byc wazniejsza niz
      decyzja matki i ojca, ktorzy rzeczywiscie kochaja swoje dziecko. To prawo jest
      chore.
      • jollyvonne Re: Dlaczego? 07.03.05, 15:34
        Kocie, Ty sledzisz te sprawe na biezaco, a dla mnie to zupelna nowosc,
        makabryczna nowosc z Ameryki 21 wieku.
        Dyskutuje sie prawo meza do decydowania o losie swej "bylej" zony, a jakie
        prawo do wypowiadania sie w tej sprawie mamy my? Nie jestesmy ani rodzina, ani
        znajomymi, nie znamy prawdy a tylko to, co ktos chce zebysmy wiedzieli i uznali
        za jedyna prawde.
        Ze swojej strony uwazam ze jesli ktos zwiazany z Terri chce sie nia dobrowolnie
        opiekowac, to powinien miec taka mozliwosc, ale nie powinno sie takich spraw
        rozstrzygac za pomoca miedzynarodowych glosowan listami poparcia. Z drugiej
        strony istnieje jeszcze malo etyczne moze pytanie: jesli ona lezy pod
        specjalistyczna aparatura, i nie rokuje szans na poprawe, a pojawi sie ktos kto
        tej aparatury (lub srodkow, opieki lekarskiej) bedzie potrzebowal, ale nie
        dostanie tego bo to jest "zajete", to co wtedy? Pusci ktos liste: "odlaczmy
        Terri by przezyc mogl Ken"?

        jollyvonne
        • asia.sthm Re: Dlaczego? 07.03.05, 15:40
          Terri nie potrzebuje aparatury !!!
          My dajemy poparcie jej rodzinie !!
          Bylemu mezowi na pochybel !!
          Sedziemu tez !
          • jollyvonne Re: Dlaczego? 07.03.05, 15:58
            Wiedzialam ze ktos na mnie zaraz nakrzyczy, a przeciez napisalam ze popieram
            rodzine Terri w ich dazeniach.
            "Terri nie potrzebuje aparatury !!!" To od czego ja chca odlaczyc jak nie od
            aparatury? Nazwanie tego uzadzenia rurka to drobna manipulacja faktami, bo o
            ile uzadzenie naprawde skalda sie glownie z rzeczonej "rurki" to jest jeszcze
            kwestia pompki i rodzaju jedzonka podawanego "rurka". Rodzina Terri nie moze
            jej tak po prostu zabrac do domu, bo to rowna sie jej zaglodzeniu, a przeciwko
            temu glosujemy.
            Bylemu nezowi na pochybel, ale ja nie chcialabym podejmowac takich decyzji w
            zaden sposob.

            P.S. Czy ktos z was mial do czynienia z osoba odzywiana przez "rurke"? Z opisu
            Terri wynika iz ona nie mowi, ale "daje do zrozumienia" co czuje, wiem (nie z
            TV) jak to wyglada, i rozmawialam z rodzinami takich osob. Tyle ze nigdy dotad
            nie slyszalam o sytuacji jak ta ...
            • asia.sthm Re: Dlaczego? 07.03.05, 16:10
              Ogolnie krzyczalam, a nie na ciebie Jolly.
              Odzywianie sonda nie jest zadnym skomplikowanym zabiegiem i nie wymaga nic
              specjalnego.
              Przez sekunde nie uwierze w zacne motywy tego bylego meza.
              Petycja jest protestem wyroku sedziego. Argumenty przedstawione.
              Wyobrazmy sobie siebie w sytuacji tej kobiety i jej najblizszych i wyobrazmy
              sobie ze NIKT nie daje nam swojego poparcia , bo to nasza , nie ich sprawa.
            • tamsin Re: Dlaczego? 07.03.05, 16:12
              w/g lekarzy to ona nic nie daje do zrozumienia, wszystko sa to odruchy nerwowe,
              ona nie jest swiadoma otoczenia. Oczywiscie inaczej to interpretuja jej
              rodzice, ktorzy wierza ze Terri czuje i jest swiadoma cos sie wokol niej
              dzieje.

        • zodiakalny_kot Re: Dlaczego? 07.03.05, 16:03
          jollyvonne napisała:

          a jakie prawo do wypowiadania sie w tej sprawie mamy my? Nie jestesmy ani
          rodzina, ani znajomymi, nie znamy prawdy a tylko to, co ktos chce zebysmy
          wiedzieli i uznali za jedyna prawde.

          Mamy prawo do wypowiadania swojej opinii - podobnie jak np. w przypadku
          dyskusji o karze smierci. Nie znamy "prawdy" - ale znamy fakty. Prawda jest
          subiektywna (kazdy ma swoja) a fakty sa obiektywne - jak opisane wyzej.

          > Ze swojej strony uwazam ze jesli ktos zwiazany z Terri chce sie nia
          dobrowolnie opiekowac, to powinien miec taka mozliwosc, ale nie powinno sie
          takich spraw
          > rozstrzygac za pomoca miedzynarodowych glosowan listami poparcia.

          Zgadzam sie tutaj calkowicie.


          Z drugiej
          > strony istnieje jeszcze malo etyczne moze pytanie: jesli ona lezy pod
          > specjalistyczna aparatura, i nie rokuje szans na poprawe, a pojawi sie ktos
          kto tej aparatury (lub srodkow, opieki lekarskiej) bedzie potrzebowal, ale nie
          > dostanie tego bo to jest "zajete", to co wtedy? Pusci ktos liste: "odlaczmy
          > Terri by przezyc mogl Ken"?

          Ja chcialabym idealistycznie wierzyc, ze dla kazdego potrzebujacego taka
          aparatura sie znajdzie. Rostrzyganie czyje zycie jest bardziej warte ocalenia
          znajduje sie znacznie poza moimi horyzontami.

          I jeszcze trzeba pamietac o tym, ze ta smierc - przez odwodnienie bedzie bardzo
          dluga i powolna. Ja caly czas stawiam siebie w polozeniu tej matki - nie
          wyobrazam sobie nawet jak bym sie czula patrzac przez 4 dni jak dziecko umiera
          na moich oczach. Gdybym byla na jej miejscu walczylabym do konca o jej zycie -
          nawet jesli jest ono "nie-normalne" - jak to saluti napisala.


      • tamsin Re: podpiszecie? 07.03.05, 15:37
        tez sledze ten przypadek, ona ma chyba tylko do 18 marca czas, po tym odlaczaja
        ja od rurki zywieniowej i umrze smiercia glodowa sad( nie wiem dlaczego mezowi
        az tak zalezy na spelnieniu przypuszczalnej woli Terri (nie spisanej ani nie
        udokumentowanej nigdzie). Nie musi sie nia zajmowac, ani nawet odwiedzac, ma
        swoje zycie a nie pozwoli jej rodzicom miec te radosc, ze moga odwiedzic i
        opiekowac sie swoja corka, niezaleznie od stanu w jakim jest.
    • basia553 Re: podpiszecie? 07.03.05, 16:16
      nie wiem czy w Waszycj krajach istnieje cos takiego, jak spisanie !woli
      pacjenta!. Oddalam cos takiego pare lat temu w odpowiednim sadzie
      administracyjnym tu w Niemczech. Nie bedzie mnie nikt zmuszal do odzywiania
      przez rurke, nie bedzie zadne miedzynarodowe gremium ludzi znajacych möj stan
      tylko z opowiesci osöb trzecich, decydowal o tym czy mam zyc w postaci zwiedlej
      jarzyny, czy nie. Niech kazda z Was pomysli czy chcialaby aby w jakims dalekim
      kraju tlumy ludzi nie majacych w rzeczywistosci pojecia o detalach, wtracal sie
      do Waszego zycia/smierci.
      • tamsin Re: podpiszecie? 07.03.05, 16:52
        takie jasne dyrektywy sa wspaniale, ale niewiele osob w wieku 20-25 lat mysli
        ze cos im sie moze stac i zostana takimi "jarzynkami" i nie spisuja nic. byl
        taki przypadek, ciezarnej kobiety po wypadku, gdzie lekarze rekomendowali
        usuniecie ciazy, aby ona nie zmarla, zgodna co do tego rodzina, musiala
        przechodzic przez caly proces sadowy poniewaz zupelnie obcy ludzie bronili jej
        prawa do urodzenia dziecka, nawet jezeli skonczy to sie jej smiercia.
        • blue_jay Re: podpiszecie? 07.03.05, 17:25
          latwo sie podejmuje decyzje, gdy one nas nie dotycza.. moja tesciowa lezy juz 2
          rok w nursing home z rurka do oddychania, rurka do karmienia, nie rusza sie, po
          3 zawalach, do niedawna jeszcze usmiechala sie na nasz widok, teraz jest na
          lekach antydepresyjnych..
          Po 2 zawalach zostala sparalizowana, ale byla z nami w domu, przestala brac
          tabletki, znalezlismy calkiem niezly stosik tabletek juz po 3 zawale.. rodzina
          postanowila, ze bedzie ja utrzymywac przy zyciu, tylko czy ona chciala zyc
          skoro przestala brac tabletki? Nie dowiemy sie nigdy. Nie zycze nikomu
          podejmowania takich decyzji.
          Nie znam sytuacji Terri, nie czytalam, nie bede sie wypowaidac..
          • elagrubabela Re: podpiszecie? 07.03.05, 20:47
            Ja mam spisane Power of Attorney ponadto wszyscy bliscy znaja moja wole. Ktos
            wyzej napisal, ze "zycie ma wartosc w kazdej formie" - to jest bardzo
            indywidualny wybor czy "moje" zycie ma wartosc w kazdej formie!
            Petycji nie podpisze, bo mam poczucie, ze kazda ze stron manipuluje faktami
            wylacznie po to by sie wzajemnie szantazowac emocjonalnie.
            Polecam natomiast tegorocznego zdobywce Oscara za film nie-anglojezyczny - "The
            sea inside" - wysmienity temat do dyskusji i do tego oparty na prawdziwej
            historii!
            Elka
    • summerdays Re: podpiszecie? 07.03.05, 21:06
      Dziekuje wszystkim za odzew. Wszystkim!

      Kilka slow wyjasnienia. Tak jak pisalam na innym forum cala sprawe znam tylko z
      przekazu internetowego. Mialam (cicha) nadzieje, ze moze odezwa sie osoby bedace
      "na miejscu" i znajace sprawe blizej, chocby przez massmedia.

      Ja podpisalam petycje.
      Dla mnie liczy sie zycie.

      Wszyscy podkreslaja, ze moze Terri nie chcialaby tak zyc. A moze odwrocmy to
      pytanie: a moze chcialaby zyc za wszelka cene?

      Umrzec smiercia glodowa? jako "godne odejscie" ?
      Dla mnie to jakas paranoja, moze jestem dziwna...
    • ulkaa Re: podpiszecie? 07.03.05, 21:20
      PODPISUJE sie bez slow !!!
      Swiat jednak wariuje...
      • saluti Re: podpiszecie? 08.03.05, 10:04
        A wy szanowne Panie czy chcialybycie tak zyc, jesli to mozna nazwac zyciem.
        Jedna rurka do buzi, droga z tylu, odlezyny i zadnej szansy by otworzyc oczy i
        popatrzec naokolo. Ja nie i dlatego uwazam ze trzeba dac szanse tym co umieraja
        z powodu braku pieniedzy wydawanych wlasnie na beznadziejne przypadki. Trzeba
        pomoc tym co moga zyc normalnie, cieszyc sie zyciem. , sparalizowani, poparzeni
        Gdyby jedno z moich dzieci bylo w tym stanie sama bym odlaczyla i jeszcze dala
        jego organy by moc uratowac male dzieci co umieraja przez egoizm innych. Co
        jest najwazniejsze to usmiech tych co traca nadzieje.
        • ulinha Re: podpiszecie? 08.03.05, 16:40
          Po raz kolejny rece mi opadly...
          Podejscie do tego tematu nigdy nie bedzie obiektywne, kazdy wyrazi subiektywna
          opinie... Co jednak z tymi ktorym swoje odczucia wyrazic jest tak trudno...
          Jesli moga wyrazic decyzje, my musimy ja zaakeptowac, nawet jesli jestesmy
          przeciwni. Co jednak jesli nie moga??? Bo to jakby nie bylo jest ich zycie, my
          tylko zyjemy gdzies tam obok...
          • blue_jay Re: podpiszecie? 08.03.05, 17:42
            Ulinha> proponuje temblaki, co by te Twoje rece juz nie opadalywink
            masz racje, tu nie ma ani dobrych, ani zlych odpowiedzi, bo nikt nie jest w
            stanei na 100% powiedziec czego zyczy sobei osoba, ktora jest w takim a nie
            innym stanie. Zwolennicy godnej smierci beda oponowac za swoim zdaniem, a
            zwolennicy zycia mimo wszystko rowniez.
    • summerdays final 20.03.05, 12:31
      Czuje sie w obowiazku wobec osob, ktore dyskutowaly w tym watku do przekazania
      informacji o ostatnich dniach Terri

      www.koliber.net/ts/?id=3197
      Dziekuje mimo wszystko za proby...
      • jollyvonne Re: final 20.03.05, 15:09
        Na stronie z podanego linku widnieje cos takiego: "Przy odłączeniu rurki była
        Barbara Weller, prawniczka. Gdy powiedziała, co się za chwile stanie, TERRI
        ROZPŁAKAŁA SIĘ, PRÓBOWAŁA WYJŚĆ Z ŁÓŻKA, PRÓBOWAŁA POWIEDZIEĆ "I WANT TO LIVE"."
        Czy ktos to widzial? Czy amerykanska TV zrobila transmisje z odlaczenia?
        Pytanie brzmi okropnie, ale opowiadalyscie ze sledzicie losy Terri od dawna
        wiec zastanawialam sie nad rozdzwiekiem tego co przeczytalam w Norweskiej
        prasie i tym co zacytowalam powyzej.
        Prasa norweska pisze ze serce Terri zatrzymalo sie 15 lat temu w 1990 wskutek
        zapasci, a to doprowadzilo do nieodwracalnych zmian w mozgu. Od tego momentu
        utrzymywana ona jest przy zyciu za pomoca maszyn. Tydzien temu jej mezowi
        zaoferowano jeden milion dolarow za prawo do decydowania o jej losie. Ja
        rozumiem ze Michael Schiavo nie przyjal propozycji, podtrzymuje on wciaz ze
        wypelnia wole swojej zony, ktora nie chcialaby byc sztucznie utrzymywana przy
        zyciu.
        Co zas do samego procesu odlaczenia od maszyn i smierci: nie wierze ze nie
        bedzie wolno nawet zwilzyc jej ust woda, naprawde nie wierze w to. Umierajacy w
        cywilizowanych krajach ma prawo do bezbolesnej smierci, podaje sie srodki
        usmierzajace bol dobrane do indywidualnych potrzeb i czasem bardzo silne
        (stosowane tylko w drastycznych przypadkach). I nie jest to kreowanie wygodnej
        rzeczywistosci, to fakty.

        Powtarzam raz jeszcze: nie chcialabym znalezc sie w takiej sytuacji jak ta,
        podjac taka lub inna decyzje, ale kiedy czytam wiadomosci w sposob jaki one sa
        napisane na koliber.net to jakos nie moge sie oprzec wrazeniu ze to jest
        kreowanie rzeczywistosci. Na bazie jednej prawdy: Terri zostala odlaczona od
        maszyn, kreuje sie cos co jest nierealne, bo takim dla mnie jest opis ze
        kobieta z obumarlym mozgiem probuje wstac i mowic. Jak wielu ludzi widzialo
        pacjentow w takim stanie, ilu ma wystarczajaca wiedze w tym kierunku, a ilu
        uwierzy w to ca pisza na koliberku? Zreszta, ja chociaz widzialam, i sama nie
        chcialabym byc utrzymywana w ten sposob przy zyciu, to nie potrafilabym podjac
        takiej decyzji odnosnie swoich najblizszych. Potrafie jednak uszanowac czyjas
        wole i zrozumiec meza Terri w jego postepowaniu.

        Pozdrawiam
        jollyvonne
        • tamsin Re: final? nie jeszcze go nie ma.. 20.03.05, 15:17
          nie bylo zadnej transmisji z odlaczania, nie sadze zeby jej maz kiedykolwiek
          zgodzil sie na to. bylo dwoch lekarzy i prawniczka, nie bylo zadnego
          wychodzenia z lozka, ona nie moze chodzic i nie komunikuje sie z nikim w zaden
          sposob, jej glowa musi byc nawet podtrzymywana, bo sama nie jest w stanie
          trzymac swojej glowy. Sprawa nie jest zakonczona, Bush podpisuje w
          poniedzialek ustawe, ze nie mozna odlaczyc ludzi od aparatury podtrzymujacej
          zycie, bez specjalnej dyspozycji pozostawionej przez nich. Czyli podlacza Terri
          spowrotem do rurki zywieniowej prawdopodobnie we wtorek. Ona juz byla uprzednio
          odlaczana, chyba dwa razy, raz chyba na prawie tydzien.
          • asia.sthm Re: final? nie jeszcze go nie ma.. 20.03.05, 16:00
            To jest przerazajace, ten caly wlasnie proces.
            Ja podpisalam petycje , ktora byla wyraznym protestem w stosunku do
            sedziego ,ktory upierdliwie ustanawial kuraterorem bylego meza Terri calkowicie
            pomijajac jej rodzicow i rodzenstwo. Stad tu te moje poprzednie krzyki .

            Bez wzgledu na nasze podejscie do eutanazji, czy mozemy czuc sie bezpieczni w
            obliczu dziejszego prawa.??

            Ogladalam kiedys wywiad z Izabelle Alliende. Opowiadala o smierci wlasnej corki,
            ktorej wszystkie funkcje organizmu ustaly oprocz bicia serca .
            Mowila o beznadziejnosci , o ciele pozbawionym calej cielesnosci, ale...
            patrzac corce w oczy rozpoznawala cala jej nieskalana choroba dusze.
            - to byla nadal ona - mowila pisarka.

            Wiecie , jakos gdyby trzeba bylo podjac decyzje czy mam dalej zyc pod
            aparatura, czy tez czas juz to zakonczyc, wolabym zeby taka decyzje podjal ktos
            kto rozpoznalby, gdzie ta moja dusza juz jest i czy chce isc dalej.
            Napewno nie powierzylabym tego zadania ani bylemu mezowi, ani jakiemus upartemu
            sedziemu.
            To takie ciche pobozne zyczenie z mojej strony.
            • summerdays Re: final? nie jeszcze go nie ma.. 20.03.05, 16:14
              No dobrze, przyznaje ze informacje na stronie kolibra sa napisane w sposob
              silnie emocjonalny (i niestety z gra na tych emocjach) - tak to juz bywa w
              dziennikarstwie. Mam nadzieje, ze tym stwierdzeniem nie obraze nikogo...

              Chcialabym bardzo podziekowac osobie, ktora przytoczyla wazny (inny) punkt
              widzenia - gazety norweskiej, a takze wiadomosci o ustawie przygotowywanej do
              podpisu przez Busha.

              Calym zametem i naglasnianiem sprawy Terri chce tylko powiedziec, ze NIKT nie ma
              prawa decydowac, kiedy zakonczyc zycie ludzkie. Dlatego ta petycja...
              • elagrubabela Re: final? nie jeszcze go nie ma.. 20.03.05, 17:15
                summerdays napisała:

                > Calym zametem i naglasnianiem sprawy Terri chce tylko powiedziec, ze NIKT nie
                m
                > a
                > prawa decydowac, kiedy zakonczyc zycie ludzkie. Dlatego ta petycja...

                Mysle, ze to jest bardziej zrownowazona informacja niz link do kolibra:
                sympaticomsn.ctv.ca/servlet/ArticleNews/story/CTVNews/1111327988758_65?hub=topstories
                Co zas do zycia ludzkiego to decyzje podejmujemy codziennie placac podatki,
                inwestujac lub nie inwestujac w rozne formy sluzby zdrowia, wysylajac zolnierzy
                na wojne a policjantow do walki z mafia, chroniac lub nie chroniac srodowisko
                naturalne. To tylko przyklady naszych - spolecznych - codziennych dzialan
                nieustajaco ingerujacych w dlugosc zycia poszczegolnych jednostek. Gdyby
                kiedys, kiedys nie zainwestowano pieniedzy w nauki medyczne, feeding tube nie
                zostaloby skonstruowane i sama Terri umarlaby jak najbardziej naturalnie 15 lat
                temu. Poniewaz jednak postep techniczny ma miejsce, pojawia sie tez i pojawiac
                bedzie coraz wiecej dylematow etycznych zwiazanych z uzywaniem (naduzywaniem?)
                mozliwosci owej technologii w sytuacjach kontrowersyjnych lub budzacych spory
                jak ten teraz wlasnie.
                A teraz pytania do kazdej z Was - czy rozmawialyscie ze swoimi najblizszymi o
                potencjalnym scenariuszu dotyczacym Waszych losow w sytuacji podobnej do Terri?
                Czy znacie zyczenia Waszych najblizszych w takim kontekscie? Jesli
                rozmawialyscie, to z kim? Z mezem, narzeczonym, rodzicami, dziecmi? Jak
                wspomnialam wczesniej, moja wola jest spisana ale np. dyskusje na ten temat
                odbylam tylko z moim man'em wiec gdyby nic nie bylo na pismie, reszta rodziny
                moglaby zglosic watpliwosci...
                Elka
      • basia553 histeria 20.03.05, 18:10
        tak, przytoczony artykul uwazam za histeryczny. Czy ktos przy zdrowych zmyslach
        uwierzy w to, ze pacjentka lezaca od 15 lat w komie, nagle wyskakuje z lözka,
        placze i chce uciekac? Ludzie, nie dajcie sie zwariowac!
        • blue_jay Re: histeria 21.03.05, 03:25
          ogladam sprawozdanie na CNN "Battle over Schiavo", w glowie mi sie nie miesci,
          jak sie z tego zrobi federal law, to taki pan w Waszyngtonie bedzie mogl
          dyrygowac moim prawem do godnej smierci. Doktor, ktory sie wlasnie
          wypowiedzial, mowi, ze takich ludzi jak Teri jest tysiace, a gdzie o nich mowa
          w TV? Przykro to stwierdzic, ale kobieta zostala polityczna karta przetargowa.
          Moj wykladowca od psychologii powiedzial kiedys, ze tkaie rzeczy sie dzieja, bo
          ludzie nie umieraja wtedy, kiedy powinni.. nauka poszla tak do przodu i jak tu
          ktos slusznie zauwazyl, zostajemy postawieni pzred decyzjami, przed ktorymi
          nasi pradziadowie stawac nie musieli.
          Ela> moj maz wie, czego sobie zycze, rodzina zamieszkala tutaj rowniez, ale
          zastanawiam sie nad spisaniem tego wszystkiego na papierze.
          • abmiros Bezmozga Terri Schiavo. 21.03.05, 08:24
            News Alert: President Bush has signed legislation allowing a federal court
            review the Terri Schiavo case.

            Kongres interweniuje w prawa stanowe, umiera amerykanski federalizm, przestaja
            byc "Stany Zjednoczone", powstaja "Stany Podporzadkowane". To byla do tej pory
            sprawa Florydy, teraz jest sprawa federalna.

            Amerykanie moga uczynic kazdy problem stanowy problemem federalnym, dlaczego
            niektorzy odmawiaja tego samego prawa Rosjanom w przypadku Czeczeni?

            Cena benzyny rosnie, wartosc dolara spada, amerykanscy ustawodawcy zajmuja sie
            utrzymaniem przy zyciu bezmozgiej pani Schiavo, symbolu stanu mozgu
            amerykanskich ustawodawcow.

            • tamsin Ciag dalszy walki o Terri Schivo.. 21.03.05, 16:09
              abmoris, a skad u ciebie tyle nienawisci do innego czlowieka, nawet jezeli jest
              bez mozgu?

              dzisiaj u nas w radio, tv zwariowali, strony za i przeciw kloca sie otwarcie,
              czekam kiedy dojedzie do rekoczynow. bardzo emocjonalna sprawa, ale faktem
              jest, czy myslicie ze Terri by chciala umrzec powolna smiecia glodowa?, nawet
              jezeli nie chcialaby zyc jak jarzynka, czy wybralaby taki rodzaj smierci?
              • basia553 Re: Ciag dalszy walki o Terri Schivo.. 21.03.05, 17:38
                "powolna smierc glodowa" brzmi dramatycznie. Tymczasem po dwu dniach nie
                odczuwa sie wcale glodu. I skoro lezy w koma, to nie odczuwa wogöle glodu
                juz teraz.
    • tamsin zakonczenie... 31.03.05, 17:22
      Terri Schivo zmarla pare minut temu. mimo walki rodzicow o podlaczenie jej
      spowrotem do rurki dokarmiajacej, zaden sad nie przyznal im racji i Terri byla
      odlaczona od pozywienia i wody przez 13 dni. Ta cala sytuacja byla
      wykorzystywana politycznie przez republikanow (prolife) i demokratow (wladze
      federalne vs. decyzje sadow stanowych).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka