Dodaj do ulubionych

Narzekanie.

13.03.05, 11:45
Dziewczyny czy wy tez narzekacie bez przerwy na kraj w ktorym mieszkacie? Nie
widzicie zadnych pozytywow wsrod mieszkancow kraju w ktorym mieszkacie?
Pozdrawiam z Oslo
Gosia
Obserwuj wątek
    • semantics Re: Narzekanie. 13.03.05, 13:09
      czesc Gosia_t!
      Nie my tak nie narzekamy! smile
      Wiele z nas swiadomi ewybralo kraj w ktorym mieszka, inne utroche z przypadku i
      wiadomo ze tesknimy do domow, rodzin, przyjaciol, mmiejsc w ktorych sie
      wychowalysmy, ale to nie jest dla nas powod do narzekania.
      Mysle ze moge mowic w imieniu wielu diewczyn ( poprawcie mnie prosze jesli tak
      nie jest) - najwazniejszym jest realistycznie patrzec na kraj w ktorym sie
      mieszka i z ktorego sie pochodzi. W zadnym nie jest wszystko idealne i w
      zadnym nie jest wszystko zle.

      pozdrawiam!

      PS: Gosia a Ty narzekasz?
    • asia.sthm Re: Narzekanie. 13.03.05, 13:13
      Jedenaste przykazanie: nie narzekac !!!
      Albo zmieniam czego nie moge strawic, albo strawie to co musze. smile))
      Jestem we frakcji Antynarzekaniowej. Wyjatek: snieg. Niech go jasna cholera.
      W gorach niech sobie lezy do woli.

      Moj nowy kraj kocham szczera miloscia, nawet te cholerne podatki.
      • kamillcia Re: Narzekanie. 13.03.05, 13:40
        No, ja na moj kraj wybrany tez nie narzekam.
        Bo i w Niemczech i w Polsce sa rzeczy, ktore lubie i ktorych nie trawie.
        I jest coraz lepiej, bo wiosna zaczyna coraz smielej sie pokazywac, chociaz tu
        wszyscy marudza, ze tak dluugo jest zimno...
    • alltid_ung Re: Narzekanie. 13.03.05, 14:35
      Nie narzekam....."widzialy galy co robly" przyjechalam tu dobrowolnie, nikt
      mnie nie prosil i nie ciagnal na sile......wiecie - ja LUBIE TU
      MIESZKAC......taka malo patriotyczna jestem wink)
      • jollyvonne Re: Nienarzekanie. 15.03.05, 18:59
        alltid_ung napisała:
        Nie narzekam....."widzialy galy co robly" przyjechalam tu dobrowolnie, nikt
        mnie nie prosil i nie ciagnal na sile......wiecie - ja LUBIE TU
        MIESZKAC......taka malo patriotyczna jestem wink)

        Sciagam i sie podpisuje jak pod wlasnym
        jollyvonne
    • ponponka1 Cmok!!!! 13.03.05, 14:36

    • feelfine Re: Narzekanie. 13.03.05, 15:39
      Och bardzo mi sie podoba ten temat.
      Bo ja nie narzekam. Albo narzekam sobie po cichu, ze troche mi czasem czegos
      brak.
      Pare razy spotykalam przypadkowo
      tu w Niemczech Polakow, ktorzy ciagle narzekali ze Niemcy
      to materialisci, ze tylko o pieniadzach mowia,
      ze ich jedzenie niesmaczne i w ogole ....
      Gdy ja odpowiadam ze mi sie podoba. I mowie co tutaj jest fajne
      to patrzyli sie na mnie jak na kosmitke, a potem kwitowali...
      "Ach bo ty tu krotko jestes."
      Nie wiem czy ja jestem jakas dziwna ale czuje sie tu niejako gosciem
      i uwazam ze Niemcy i tak mnie przyjely calkiem przyjaznie.
      Staram sie uczyc jezyka i uczestniczyc w zyciu kraju w ktorym przyszlo mi zyc.
      A najbardziej dziwi mnie to, ze Ci ludzie chwalili sie
      jak to zyja z socjalu, jakie pieniadze mozna tu od panstwa wyciagnac na dzieci,
      mieszkanie itp., chodza na prawie darmowe kursy jezykowe (po paru latach
      mieszkania w Niemczech mowia najwyzej pare slow po niemiecku) i ciagle
      narzekaja na ten kraj. W glowie mi sie to nie miesci.
      Nie chce uogolniac bo bylo to zaledwie pare takich osob, w dodatku wszyscy
      uczesczali na ten sam kurs wiec ich znajomosc byla na jednakowym poziomie. A
      jednak zaczelam sie zastanawiac czy mi sie tak zmieni i czy za pare lat bede
      sie tylko zastanawiac jak pieniadze "wyciagnac" (to cytat z opowiadania jednej
      z tych polek) od panstwa i narzekac na Niemcy i Niemcow....

      Mam nadzieje ze zachowam zdrowa obiektywna postawe smile))

      Pozdrawiam

      Ula/Feelfine

      • ponponka1 Re: Narzekanie. 13.03.05, 16:06
        Bedzie dobrze smile
        Wszystko zalezy od nastawienia, a u Ciebie czuc zainteresowanie i szacunek dla
        Niemiec, Twojego nowego miejsca na ziemi smile

        Pozdrawiam z Polski
    • tamsin Re: Narzekanie. 13.03.05, 16:24
      nie narzekam, bo mnie sie wszystko podoba smile) z natury nie lubie narzekac, a i
      nie moge powiedziec zebym miala powody do narzekania. przykre to byloby
      przychodzic do domu codziennie i nie widziec pozytywow wokol siebie. jak sie
      chce narzekac to powodow zawsze mozna znalezc, tylko po co?
      • mulinka Re: Narzekanie. 13.03.05, 17:38
        ja chyba pokochalam Ameryke
        jestem tym krajem wciaz zauroczona
        nawet z jego zima smile))
        • jennifer_e Re: Narzekanie. 13.03.05, 18:12
          a ja narzekam dla zasady, albo bardziej z przekory! I to tylko do Angoli. Bo
          oni to sobie mysla, ze ten ich kraj jest taki wspanialy i wszyscy chca tu
          przyjezdzac i mieszkac a Polska to totalne zacofanie i wszyscy stamtad
          uciekaja. Wiec wtedy im wytykam te oddzielne krany z zimna i goraca woda, ktore
          po 5 latach ciagle doprowadzaja mnie do szalu.

          Tak wiec nieprowokowana nie narzekam, ale jak mi jakis Angol wyskakuje z
          tekstem "To wy w Polsce tez to macie?" to po prostu ciezko sie opanowac...
          • elagrubabela Re: Narzekanie. 13.03.05, 19:16
            Podobno sa 3 czy 4 fazy adaptacji w nowym kraju - jedna z nich (chyba 2 ale nie
            jestem pewna) jest totalne narzekanie i odrzucenie nowej rzeczywistosci. Czyli
            jest zawsze nadzieja, ze to etap przejsciowy smile Ja go chyba nie przchodzilam -
            gdy przyjechalam i zobaczylam, ze wszedzie sa podjazdy dla wozkow, drzwi sie
            same otwieraja, mieszcze sie do kazdej windy a w ogole to w kazdym budynku jest
            winda to sie zakochalam slepo i jak u kogos wyzej - nawet podatki mi nie
            przeszkadzaja smile No i ludzie - ludzie sa najlepsza i najwazniejsza czescia
            mojego nie-narzekania. Mam taki zawod, ze ponad 3 lata zeszlo mi dochrapywanie
            sie do bycia member asocjacji mojej profesji, sporo mnie to kosztowalo wysilku
            i pieniedzy ale tak samo maja tu wszyscy imigranci - przepisy sa bezlitosne i
            mocno wkurzajace. Nie zmienia to faktu, ze przez caly czas bylam dopingowana i
            zachecana w prywatnych i oficjalnych rozmowach, wszedzie ulatwiano mi dostep do
            dokumentow, specjalnie dla mnie przeniesiono 2 egzaminy do sali dostepnej dla
            wozkowiczow. To wszystko z usmiechem, zyczliwoscia, bez zadnej laski czy
            narzekan. Zwyczajni ludzie, ktorzy nie musieli ale chcieli smile Ja mam tak
            niewiele rownie pozytywnych wspomnien z Polski sad
            Gosia - ja Ci serdecznie zycze jak najwiecej zyczliwych i usmiechnietych ludzi
            wokol Ciebie w Twoim nowym kraju - to jest chyba najwazniejsze.
            Elka
            • asia.sthm Re: Narzekanie. 13.03.05, 19:37
              Elka, czy ja juz mowilam, jak bardzo lubie cie czytac ??
              Bardzo lubie cie czytac.
              Buzka smile))
              • mulinka Re: Narzekanie. 13.03.05, 19:48
                to zupelnie tak ja ja
                smile)
                • ponponka1 I ja I ja I ja 13.03.05, 20:56
                  Nie moge wyjsc z podziwu nad optymizmem Eli big_grin

                  Cmok (jaki smok?)
          • abere8 Re: Narzekanie. 13.03.05, 21:04
            jennifer_e napisał(a):

            > Tak wiec nieprowokowana nie narzekam, ale jak mi jakis Angol wyskakuje z
            > tekstem "To wy w Polsce tez to macie?" to po prostu ciezko sie opanowac...

            Brawo Jennifer! Ja tak samo robie smile Bo jak zdarzy mi sie narzekac na zimno
            tutaj (takie prawdziwe, upalne lato jak w Polsce trwalo moze 2-3 tygodnie,
            reszta to tak w miare cieplo), to slysze komentarze, wprost albo tylko
            aluzje "No ale przeciez z Polski jestes, to chyba jestes przyzwyczajona do
            zimna". Normalnie krzyczec mi sie wtedy chce, bo nigdy nigdzie nie marzlam tak,
            jak w tym "tropikalnym" kraju. W zimie tu bywa po 5-10 stopni, a ogrzewania
            niet! Zdarzalo mi sie, ze w mieszkaniu swoj ODDECH widzialam!

            No i czasami nabijam sie z nich (ale to raczej do znajomych), bo ten kraj taki
            maly - jakis program w telewizji kiedys ogladalam i mowili, ze jakas tam szkola
            jest najwieksza w Nowej Zelandii. No i co z tego, jak tu jest raptem niecale 4
            miliony mieszkancow? smile Wczoraj czytalam w jakiejs gazecie, ze sposrod Kiwusow
            mieszkajacych za granica najwiekszy odstetek jest osob w wyzszym
            wyksztalceniem...
          • alltid_ung Re: Narzekanie. 13.03.05, 22:11
            jennifer_e napisał(a):
            > Tak wiec nieprowokowana nie narzekam, ale jak mi jakis Angol wyskakuje z
            > tekstem "To wy w Polsce tez to macie?" to po prostu ciezko sie opanowac...
            ------------------------------------------------------------------------------
            dla odmiany "moi" szwedzi mowia ...."hmmmm w was tam w tej Polsce to teraz
            dobrze, kiedys to bylo zle ale teraz"....z malym podziwem, mozna
            powiedziec.....no i jak ich nie lubic...wink)))
    • summerdays Re: Narzekanie. 13.03.05, 20:36
      i jak tu narzekac na Polske? wink

      a tak serio: po cichutku tak dla siebie to narzekam, ze sami jestesmy winni
      (jako narod) ze tak a nie inaczej nas widza.

      Jestem swiezo po obejrzeniu "Pod sloncem Toskanii" i kilka refleksji przyszlo mi
      do glowy...
    • kingaolsz Re: Narzekanie. 13.03.05, 20:39
      Przyznam sie bez bicia, ze ja narzekam i po 3 latach nadal widze wiecej
      negatywow niz pozytywow w zyciu w Anglii... niestety, dorosle zycie czasem
      zmusza nas do poswiecen i pobyt tutaj jest takim moim poswieceniem (
      przyjechalam tu dla meza). Czasem sie smieje, ze poniewaz mam tak cudnego meza
      i cudnego synka, to przeciez nigdy nie moze byc idealnie, wiec miejsce musialo
      sie trafic kiepskie wink))
      No, ale planuje tak, zeby jeszcze wrocic na stale do Polski, ktora uwielbiam
      nade wszystko... mam nadzieje, ze sie uda smile)))))))

      Pozdr
      Narzekajaca Kinga

      Robert ( 24.04.2003)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8475082
    • myszka888 Re: Narzekanie. 13.03.05, 21:35
      Ja tez raczej nie narzekam.
      Czasem zdarza mi sie jakis "slaby" dzien. Ale to i tak najczesciej tylko moj
      maz wysluchuje smile) On to ma do mnie cierpliwosc wink
    • ewka5 Re: Narzekanie. 13.03.05, 22:34
      jestem genetycznie (po Ojcu) wyposazona w optymizm, jeszcze z kilogram dodaje
      od siebie, wiec narzekanie jako takie wkurza mnie, co jednak nie znaczy, ze
      taki z mła dobry czlek, ze ani ciut nie narzekam.
      Mam dni narzekania (nie sprawdzilam, czy pokrywaja sie z moim ulubionym
      peemesem) i wtedy hulaj dusza piekla nie ma! Wszystko jest wowczas zle, do
      bani, bez sensu i w ogole, ale najbardzo bez sensu jestem ja, wiec sprawy sie
      za chwile wyrownuja, hahahaahaaa.
      Przeszlam przez czas zajadlego napadania na stany, do ktorych przyjezdzalam od
      czasu do czasu, a i to od czasu do czasu bylo jakos dla mnie za duzo (zeby
      uprzedzic pytanie: - to po jaka cholere przyjezdzalas? powiem od razu, ze tak
      musialo byc i juz). Wreszcie stwierdzilam, ze chyba mozg mi odjelo, wiec czas
      go przywrocic i dac mu szanse, temu mozgowi, na obserwacje.
      Dzisiaj, choc tesknie bardzo za Gdanskiem (nie za Polska jako taka), za waznymi
      dla mnie ludzmi, za ulubionymi miejscami, za sentymentami, ech, no same wiecie
      o czym mowie..., to jestm w stanie dojrzec dobre strony zycia w stanach, ale
      nie jestem slepa na zle tez.
      Kurcze, wszedzie jest jakos, czyli w jakichs obszarach lepiej niz, a w jakichs
      gorzej niz. I juz. Kwestia wyboru i mozliwosci.

      • mulinka Re: Narzekanie. 13.03.05, 22:46
        czesc Ewka!
        smile
        witaj w naszym gronie
        frakcja amerykanska roscie w sile
        buziak!
    • asica74 Re: Narzekanie. 14.03.05, 00:38
      ja troszke OT. W sumie staram sie nie narzekac, szukac dobrych stron w
      sytuacjach, co nie jest dla mnie najlatwiejsze bo pesymizm mam w moim chyba 18
      chromosomie.

      Dawno temu za gora za rzeka uslyszalam slowa, ze skoro jest mi dobrze, to
      bardziej powinnam sie zajmowac bliznimi. Na moje pytanie: na jakiej podstawie,
      ow ktos sadzi, ze jest mi dobrze, w odpowiedzi uslyszlam: BO TY NIE NARZEKASZ!

      Piknie! I tak owo przekonalam sie, ze warto czasami posiarczyc nieco, na
      cokolwiek, by unikanac takich myslych sytuacji...

      Ale po co ja to pisze??? smile

      _
      • mulinka Re: Narzekanie. 14.03.05, 01:57
        Asiczku,
        walnelas w sedno
        smile
        wielokrotnie mialam wrazenie, ze ludziom sie wydaje, ze zupelnie bezproblemowo
        zyje - bo nie narzekam
        wiec...czasem, zeby takim sprawic przyjemnosc, wspominam, ze tez miewam problemy

        ale...gdy mnie przycisnie jakis bol, to rozmawiam o tym z serdecznymi mi ludzmi
        to pomaga
        wsparcie, swiadomosc, ze jest sie rozumianym
        hmmm....strasznie filozoficznie sie zrobilo
        smile))
        • alltid_ung Re: Narzekanie. 15.03.05, 13:14
          mulinka napisała:

          > Asiczku,
          > walnelas w sedno
          > smile
          > wielokrotnie mialam wrazenie, ze ludziom sie wydaje, ze zupelnie
          bezproblemowo
          > zyje - bo nie narzekam
          > wiec...czasem, zeby takim sprawic przyjemnosc, wspominam, ze tez miewam
          problem
          --------------------------------------------------------------------------------

          Mulinko to zalezy na co sie narzeka. Nie ma ludzi bez problemow....Ale jezeli
          ja bym nie lubila mieszkac tu gdzie mnieszkam ( nie narzekala na ten nowy kraj)
          to bym do Polski wrocila...po prostu...bez planow, bez narzekania, nie bez
          problemu...ale bym wrocila! Ja przez to ze lubie tu mieszkac, nie jestem "mniej
          polka" niz kto inny...ja mam sentyment do Polski....ale zycie idzie do
          przodu.....tak naprawde to teskinie do "lat minionych" tej beztroski
          mlodzienczej .....ktorej nie moge znalesc juz w Polsce....nigdzie inndziej
          tez....wiec siecdze w moim "zagranicznym" domu i zamiast narzekac to
          wspominam ....sympatycznie i zewnie....
          • ponponka1 :))))))))))) 15.03.05, 18:54

    • gosia_t Re: Narzekanie. 14.03.05, 07:36
      Ja nie narzekam. Nie wybieralam kraju, w ktorym mieszkam wybralo sie za mnie bo
      sie zakochalam w Norwegusmile. Ale nie narzekam. Wiadomo jka kazdy kraj Norwegia
      ma swoje plusy i minusy. Dosyc mam jednak ludzi,ktory kraj ten jako miejsce
      zamieszkania wybrali swiadomie a teraz nic tylko narzekaja. Jak mozna zyc tak
      narzekajac. Fajnie, ze nie narzekaciesmile.
      Pozdrawiam z Oslo.
      Gosia
      • gherarddottir Re: Narzekanie. 14.03.05, 17:57
        Mnie sie duzo rzeczy podoba tu gdzie mieszkam, ale tez wiele niepodoba...tak
        samo z Polska - kocham ten kraj bo jest "moj" ale potrafie zauwazyc w nim tez
        wiele minusow...
        Pozdrawiam
    • maedel Re: Narzekanie. 14.03.05, 18:21
      gosia_t napisała:

      > Dziewczyny czy wy tez narzekacie bez przerwy na kraj w ktorym mieszkacie? Nie
      > widzicie zadnych pozytywow wsrod mieszkancow kraju w ktorym mieszkacie?

      Nie narzekam ani na Niemcy ani na Polskę. smile

      Staram się dostrzegać plusy. Nawet jeśli coś mi się średnio podoba to na pewno
      nie jestem typem osoby, która "wiesza psy" i generalizuje. Wielu Polaków
      narzeka na państwa do których wjechali - widzę to zwłaszcza w necie. Po prostu
      co post to źle. Wtedy się zastanawiam, co oni jeszcze robią na obczyźnie, skoro
      jest tam tak fatalnie? I odrotna sytuacja - Polacy mieszkający zagranicą i
      narzekający bez przerwy na Polskę. Aż mnie skręca! Znam taką jedną Polkę, która
      opowiada takie "legendy" o Polsce, że później znajomi Niemcy pytają mnie czy to
      prawda i ja muszę prostować sytuację.

      Narzekaniom mówię stanowcze "nie"!
      Cieszmy się z tego co mamy - wielu ludzi żyję naprawdę biednie lub są chorzy,
      stracili najbliższych, a mimo to potrafią nie narzekać. Ja zawsze doceniam to
      co mam i nie myślę, że Kowalska czy Schmidt ma więcej i zawiść mnie nie zżera.
      I żyję dzięki temu radośniej. smile

      Pozdrawiam!
    • frankie36 Re: Narzekanie. 14.03.05, 20:23
      Mieszkajac w Holandii zdarzalo mi sie narzekac,a w Kanadzie czuje sie jak u
      siebie i raczej nie narzekam a jezeli cos mnie wkurza to glownie glupota
      ludzka,ktorej nigdzie nie brakuje bez wzgledu na to z ktorej strony oceanu sie
      znajdujesz.
      • kurczak1976 Re: Narzekanie. 15.03.05, 21:12
        A ja narzekam z premedytacja bo ludzie tutaj mysla ze sa narodem
        najpiekniejszym i najmadrzejszym a kraj to raj na ziemi. Wiec jak tylko
        zwietrze gdzies szanse aby im pokazac ze w niczym nie sa lepsi od nas czy
        Niemcow czy Anglikow...atakuje:o))

        A w domu tez narzekam czasem jak mam atak, najczesciej na mojego biednego
        lubego ze cos zle zrobil:o))) Ale on jest kochany i mi wybacza:o)
        • monhann2 Re: Narzekanie. 16.03.05, 00:53
          A ja tak jak alltig_ung mysle, ze skoro byl to moj dobrowolny wybor, nikt mnie
          na emigracje na sile nie ciagnal wiec po co narzekac? Jesli by mi sie nie
          podobala Kanada, juz by mnie tu nie bylo. A tak w ogole to jak sobie poscielesz
          tak sie wyspisz niezaleznie czy w Kanadzie, Polsce, USA czy jakimkolwiek innym
          kraju, a na reszte to juz za duzego wplywu nie mamy. Oczywiscie sa sytuacje
          kiedy tzw scyzoryk sie w kieszeni otwiera ale nigdzie nie jest perfekt????
          • jan.kran Re: Narzekanie. 16.03.05, 21:47
            Ja narzekam mniejsmile))
            Nie bede pisala o poprzednich krajach w ktorych mieszkalam :-ppp
            Obecny jest dla mnie przypadkiem. Po okresie buntu i naporu sie poddajesmile))
            Czasem narzekam , bo wiedzac jak wyglada Europa bylabym nienormalna czujac sie
            dobrze w Norge.
            To jest moje zdanie.
            Natomiast doceniam pare rzeczy tutaj i powtarzam sobie jak mantre: oni sa mili,
            masz prace , mozesz studiowac...
            Dzis w pracy okazalo sie ze prawdopodobnie mamy na tapecie gronkowca
            zlocistego. W miejscu gdzie przewija sie tlum ludzi i kazdy moze wejsc i
            wyjsc .
            Jestem chora z niepokoju o moje dzieci , o mnie , o podopiecznych.
            Nikt z Norwegow nie zdaje sobie sprawy co znaczy ta choroba.
            Jak jutro okaze sie ze rzeczywiscie to gronkowiec musze zadzialac.
            Ale mantre powtarzam :oni sa mili , mam prace... tylko sa kompletnie
            nieodpowiedzialni i niekompetetni.
            Kran.
    • ryb.ka Re: Narzekanie. 16.03.05, 21:51
      Nie, nie narzekam. Wybralam ten kraj (Niemcy) zupelnie dobrowolnie i do dzisiaj
      nie zaluje tego kroku. Jak chyba wszystkim, ktorzy sie na taki krok w zyciu
      zdecydowali, nie bylo zawsze latwo. Poczatkowe problemy jezykowe, brak
      pieniedzy, brak babc lub kogos, kto moglby sie zajac dzieckiem czy chyba
      najwazniejsze brak pracy i ciagla niepewnosc jutra - to przyznaje - bylo
      trudne. Nigdy jednak nie winilam za swoje problemy ani kraju ani tubylcow.
      Wrecz przeciwnie! Wbrew temu, co Polacy mysla o Niemcach, sa to ludzie
      (przynajmniej ci, ktorych ja znam) bardzo sympatyczni, sklonni do pomocy po
      prostu OK! Jest na pewno w tym kraju wiele rzeczy, ktore mi sie absolutnie nie
      podobaja - powiem tylko: przedszkola, zlobki, czy w ogole "panstwowa" opieka na
      dziecmi. No coz, chyba nie ma na swiecie idealnego kraju, tzn. takiego gdzie
      naprawde WSZYSTKO super funkcjonuje. Tutaj jednak znalazlam swoje miejsce, to
      tu wracam "do domu", mam ciekawa prace i wspanialych wspolpracownikow, milych
      sasiadow i wielu nowych znajomych i paru nowych przyjaciol. Naprawde nie mam
      powodow do narzekania!
      Pozdrawiam
      Rybka
      • kamillcia Re: Narzekanie. 17.03.05, 21:42
        ryb.ka napisała:
        mam ciekawa prace i wspanialych wspolpracownikow, milych
        > sasiadow i wielu nowych znajomych i paru nowych przyjaciol. Naprawde nie mam
        > powodow do narzekania!

        Tez bym tak chciala kiedys powiedziec. Ach, ach...
        • cytrusowa Re: Narzekanie. 18.03.05, 13:26
          ach, ja też....bym tak chciała powiedzieć...
    • st0krotka Re: Narzekanie. 18.03.05, 23:39
      Ela napisala, ze druga faza to narzekanie, pierwsza to pewnie zachwyt nad
      wszystkim co nowe (to tak jak z zakochaniem siesmile. przeszlam te dwie fazy.
      narzekalam na pogode, na nature tubylcow, na brudne ulice, na urzedy...
      chyba mi przeszlo. ulice nadal sa brudne, deszcz czesto pada, tubylcy sa jacy
      sa, ale doszlam do tego genialnego wniosku (dla mnie genialnego, bo przez tyle
      lat nie moglam do niego dojsc!!), ze narzekanie nic nie zmieni, a jeszcze
      pogorszy moje samopoczucie, stosunki z innymi ludzmi, porobia mi sie zmarszczki
      i bede smutnym czlowiekiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka