gosia_t 13.03.05, 11:45 Dziewczyny czy wy tez narzekacie bez przerwy na kraj w ktorym mieszkacie? Nie widzicie zadnych pozytywow wsrod mieszkancow kraju w ktorym mieszkacie? Pozdrawiam z Oslo Gosia Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
semantics Re: Narzekanie. 13.03.05, 13:09 czesc Gosia_t! Nie my tak nie narzekamy! Wiele z nas swiadomi ewybralo kraj w ktorym mieszka, inne utroche z przypadku i wiadomo ze tesknimy do domow, rodzin, przyjaciol, mmiejsc w ktorych sie wychowalysmy, ale to nie jest dla nas powod do narzekania. Mysle ze moge mowic w imieniu wielu diewczyn ( poprawcie mnie prosze jesli tak nie jest) - najwazniejszym jest realistycznie patrzec na kraj w ktorym sie mieszka i z ktorego sie pochodzi. W zadnym nie jest wszystko idealne i w zadnym nie jest wszystko zle. pozdrawiam! PS: Gosia a Ty narzekasz? Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Narzekanie. 13.03.05, 13:13 Jedenaste przykazanie: nie narzekac !!! Albo zmieniam czego nie moge strawic, albo strawie to co musze. )) Jestem we frakcji Antynarzekaniowej. Wyjatek: snieg. Niech go jasna cholera. W gorach niech sobie lezy do woli. Moj nowy kraj kocham szczera miloscia, nawet te cholerne podatki. Odpowiedz Link
kamillcia Re: Narzekanie. 13.03.05, 13:40 No, ja na moj kraj wybrany tez nie narzekam. Bo i w Niemczech i w Polsce sa rzeczy, ktore lubie i ktorych nie trawie. I jest coraz lepiej, bo wiosna zaczyna coraz smielej sie pokazywac, chociaz tu wszyscy marudza, ze tak dluugo jest zimno... Odpowiedz Link
alltid_ung Re: Narzekanie. 13.03.05, 14:35 Nie narzekam....."widzialy galy co robly" przyjechalam tu dobrowolnie, nikt mnie nie prosil i nie ciagnal na sile......wiecie - ja LUBIE TU MIESZKAC......taka malo patriotyczna jestem ) Odpowiedz Link
jollyvonne Re: Nienarzekanie. 15.03.05, 18:59 alltid_ung napisała: Nie narzekam....."widzialy galy co robly" przyjechalam tu dobrowolnie, nikt mnie nie prosil i nie ciagnal na sile......wiecie - ja LUBIE TU MIESZKAC......taka malo patriotyczna jestem ) Sciagam i sie podpisuje jak pod wlasnym jollyvonne Odpowiedz Link
feelfine Re: Narzekanie. 13.03.05, 15:39 Och bardzo mi sie podoba ten temat. Bo ja nie narzekam. Albo narzekam sobie po cichu, ze troche mi czasem czegos brak. Pare razy spotykalam przypadkowo tu w Niemczech Polakow, ktorzy ciagle narzekali ze Niemcy to materialisci, ze tylko o pieniadzach mowia, ze ich jedzenie niesmaczne i w ogole .... Gdy ja odpowiadam ze mi sie podoba. I mowie co tutaj jest fajne to patrzyli sie na mnie jak na kosmitke, a potem kwitowali... "Ach bo ty tu krotko jestes." Nie wiem czy ja jestem jakas dziwna ale czuje sie tu niejako gosciem i uwazam ze Niemcy i tak mnie przyjely calkiem przyjaznie. Staram sie uczyc jezyka i uczestniczyc w zyciu kraju w ktorym przyszlo mi zyc. A najbardziej dziwi mnie to, ze Ci ludzie chwalili sie jak to zyja z socjalu, jakie pieniadze mozna tu od panstwa wyciagnac na dzieci, mieszkanie itp., chodza na prawie darmowe kursy jezykowe (po paru latach mieszkania w Niemczech mowia najwyzej pare slow po niemiecku) i ciagle narzekaja na ten kraj. W glowie mi sie to nie miesci. Nie chce uogolniac bo bylo to zaledwie pare takich osob, w dodatku wszyscy uczesczali na ten sam kurs wiec ich znajomosc byla na jednakowym poziomie. A jednak zaczelam sie zastanawiac czy mi sie tak zmieni i czy za pare lat bede sie tylko zastanawiac jak pieniadze "wyciagnac" (to cytat z opowiadania jednej z tych polek) od panstwa i narzekac na Niemcy i Niemcow.... Mam nadzieje ze zachowam zdrowa obiektywna postawe )) Pozdrawiam Ula/Feelfine Odpowiedz Link
ponponka1 Re: Narzekanie. 13.03.05, 16:06 Bedzie dobrze Wszystko zalezy od nastawienia, a u Ciebie czuc zainteresowanie i szacunek dla Niemiec, Twojego nowego miejsca na ziemi Pozdrawiam z Polski Odpowiedz Link
tamsin Re: Narzekanie. 13.03.05, 16:24 nie narzekam, bo mnie sie wszystko podoba ) z natury nie lubie narzekac, a i nie moge powiedziec zebym miala powody do narzekania. przykre to byloby przychodzic do domu codziennie i nie widziec pozytywow wokol siebie. jak sie chce narzekac to powodow zawsze mozna znalezc, tylko po co? Odpowiedz Link
mulinka Re: Narzekanie. 13.03.05, 17:38 ja chyba pokochalam Ameryke jestem tym krajem wciaz zauroczona nawet z jego zima )) Odpowiedz Link
jennifer_e Re: Narzekanie. 13.03.05, 18:12 a ja narzekam dla zasady, albo bardziej z przekory! I to tylko do Angoli. Bo oni to sobie mysla, ze ten ich kraj jest taki wspanialy i wszyscy chca tu przyjezdzac i mieszkac a Polska to totalne zacofanie i wszyscy stamtad uciekaja. Wiec wtedy im wytykam te oddzielne krany z zimna i goraca woda, ktore po 5 latach ciagle doprowadzaja mnie do szalu. Tak wiec nieprowokowana nie narzekam, ale jak mi jakis Angol wyskakuje z tekstem "To wy w Polsce tez to macie?" to po prostu ciezko sie opanowac... Odpowiedz Link
elagrubabela Re: Narzekanie. 13.03.05, 19:16 Podobno sa 3 czy 4 fazy adaptacji w nowym kraju - jedna z nich (chyba 2 ale nie jestem pewna) jest totalne narzekanie i odrzucenie nowej rzeczywistosci. Czyli jest zawsze nadzieja, ze to etap przejsciowy Ja go chyba nie przchodzilam - gdy przyjechalam i zobaczylam, ze wszedzie sa podjazdy dla wozkow, drzwi sie same otwieraja, mieszcze sie do kazdej windy a w ogole to w kazdym budynku jest winda to sie zakochalam slepo i jak u kogos wyzej - nawet podatki mi nie przeszkadzaja No i ludzie - ludzie sa najlepsza i najwazniejsza czescia mojego nie-narzekania. Mam taki zawod, ze ponad 3 lata zeszlo mi dochrapywanie sie do bycia member asocjacji mojej profesji, sporo mnie to kosztowalo wysilku i pieniedzy ale tak samo maja tu wszyscy imigranci - przepisy sa bezlitosne i mocno wkurzajace. Nie zmienia to faktu, ze przez caly czas bylam dopingowana i zachecana w prywatnych i oficjalnych rozmowach, wszedzie ulatwiano mi dostep do dokumentow, specjalnie dla mnie przeniesiono 2 egzaminy do sali dostepnej dla wozkowiczow. To wszystko z usmiechem, zyczliwoscia, bez zadnej laski czy narzekan. Zwyczajni ludzie, ktorzy nie musieli ale chcieli Ja mam tak niewiele rownie pozytywnych wspomnien z Polski Gosia - ja Ci serdecznie zycze jak najwiecej zyczliwych i usmiechnietych ludzi wokol Ciebie w Twoim nowym kraju - to jest chyba najwazniejsze. Elka Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Narzekanie. 13.03.05, 19:37 Elka, czy ja juz mowilam, jak bardzo lubie cie czytac ?? Bardzo lubie cie czytac. Buzka )) Odpowiedz Link
ponponka1 I ja I ja I ja 13.03.05, 20:56 Nie moge wyjsc z podziwu nad optymizmem Eli Cmok (jaki smok?) Odpowiedz Link
abere8 Re: Narzekanie. 13.03.05, 21:04 jennifer_e napisał(a): > Tak wiec nieprowokowana nie narzekam, ale jak mi jakis Angol wyskakuje z > tekstem "To wy w Polsce tez to macie?" to po prostu ciezko sie opanowac... Brawo Jennifer! Ja tak samo robie Bo jak zdarzy mi sie narzekac na zimno tutaj (takie prawdziwe, upalne lato jak w Polsce trwalo moze 2-3 tygodnie, reszta to tak w miare cieplo), to slysze komentarze, wprost albo tylko aluzje "No ale przeciez z Polski jestes, to chyba jestes przyzwyczajona do zimna". Normalnie krzyczec mi sie wtedy chce, bo nigdy nigdzie nie marzlam tak, jak w tym "tropikalnym" kraju. W zimie tu bywa po 5-10 stopni, a ogrzewania niet! Zdarzalo mi sie, ze w mieszkaniu swoj ODDECH widzialam! No i czasami nabijam sie z nich (ale to raczej do znajomych), bo ten kraj taki maly - jakis program w telewizji kiedys ogladalam i mowili, ze jakas tam szkola jest najwieksza w Nowej Zelandii. No i co z tego, jak tu jest raptem niecale 4 miliony mieszkancow? Wczoraj czytalam w jakiejs gazecie, ze sposrod Kiwusow mieszkajacych za granica najwiekszy odstetek jest osob w wyzszym wyksztalceniem... Odpowiedz Link
alltid_ung Re: Narzekanie. 13.03.05, 22:11 jennifer_e napisał(a): > Tak wiec nieprowokowana nie narzekam, ale jak mi jakis Angol wyskakuje z > tekstem "To wy w Polsce tez to macie?" to po prostu ciezko sie opanowac... ------------------------------------------------------------------------------ dla odmiany "moi" szwedzi mowia ...."hmmmm w was tam w tej Polsce to teraz dobrze, kiedys to bylo zle ale teraz"....z malym podziwem, mozna powiedziec.....no i jak ich nie lubic...))) Odpowiedz Link
summerdays Re: Narzekanie. 13.03.05, 20:36 i jak tu narzekac na Polske? a tak serio: po cichutku tak dla siebie to narzekam, ze sami jestesmy winni (jako narod) ze tak a nie inaczej nas widza. Jestem swiezo po obejrzeniu "Pod sloncem Toskanii" i kilka refleksji przyszlo mi do glowy... Odpowiedz Link
kingaolsz Re: Narzekanie. 13.03.05, 20:39 Przyznam sie bez bicia, ze ja narzekam i po 3 latach nadal widze wiecej negatywow niz pozytywow w zyciu w Anglii... niestety, dorosle zycie czasem zmusza nas do poswiecen i pobyt tutaj jest takim moim poswieceniem ( przyjechalam tu dla meza). Czasem sie smieje, ze poniewaz mam tak cudnego meza i cudnego synka, to przeciez nigdy nie moze byc idealnie, wiec miejsce musialo sie trafic kiepskie )) No, ale planuje tak, zeby jeszcze wrocic na stale do Polski, ktora uwielbiam nade wszystko... mam nadzieje, ze sie uda ))))))) Pozdr Narzekajaca Kinga Robert ( 24.04.2003) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8475082 Odpowiedz Link
myszka888 Re: Narzekanie. 13.03.05, 21:35 Ja tez raczej nie narzekam. Czasem zdarza mi sie jakis "slaby" dzien. Ale to i tak najczesciej tylko moj maz wysluchuje ) On to ma do mnie cierpliwosc Odpowiedz Link
ewka5 Re: Narzekanie. 13.03.05, 22:34 jestem genetycznie (po Ojcu) wyposazona w optymizm, jeszcze z kilogram dodaje od siebie, wiec narzekanie jako takie wkurza mnie, co jednak nie znaczy, ze taki z mła dobry czlek, ze ani ciut nie narzekam. Mam dni narzekania (nie sprawdzilam, czy pokrywaja sie z moim ulubionym peemesem) i wtedy hulaj dusza piekla nie ma! Wszystko jest wowczas zle, do bani, bez sensu i w ogole, ale najbardzo bez sensu jestem ja, wiec sprawy sie za chwile wyrownuja, hahahaahaaa. Przeszlam przez czas zajadlego napadania na stany, do ktorych przyjezdzalam od czasu do czasu, a i to od czasu do czasu bylo jakos dla mnie za duzo (zeby uprzedzic pytanie: - to po jaka cholere przyjezdzalas? powiem od razu, ze tak musialo byc i juz). Wreszcie stwierdzilam, ze chyba mozg mi odjelo, wiec czas go przywrocic i dac mu szanse, temu mozgowi, na obserwacje. Dzisiaj, choc tesknie bardzo za Gdanskiem (nie za Polska jako taka), za waznymi dla mnie ludzmi, za ulubionymi miejscami, za sentymentami, ech, no same wiecie o czym mowie..., to jestm w stanie dojrzec dobre strony zycia w stanach, ale nie jestem slepa na zle tez. Kurcze, wszedzie jest jakos, czyli w jakichs obszarach lepiej niz, a w jakichs gorzej niz. I juz. Kwestia wyboru i mozliwosci. Odpowiedz Link
mulinka Re: Narzekanie. 13.03.05, 22:46 czesc Ewka! witaj w naszym gronie frakcja amerykanska roscie w sile buziak! Odpowiedz Link
asica74 Re: Narzekanie. 14.03.05, 00:38 ja troszke OT. W sumie staram sie nie narzekac, szukac dobrych stron w sytuacjach, co nie jest dla mnie najlatwiejsze bo pesymizm mam w moim chyba 18 chromosomie. Dawno temu za gora za rzeka uslyszalam slowa, ze skoro jest mi dobrze, to bardziej powinnam sie zajmowac bliznimi. Na moje pytanie: na jakiej podstawie, ow ktos sadzi, ze jest mi dobrze, w odpowiedzi uslyszlam: BO TY NIE NARZEKASZ! Piknie! I tak owo przekonalam sie, ze warto czasami posiarczyc nieco, na cokolwiek, by unikanac takich myslych sytuacji... Ale po co ja to pisze??? _ Odpowiedz Link
mulinka Re: Narzekanie. 14.03.05, 01:57 Asiczku, walnelas w sedno wielokrotnie mialam wrazenie, ze ludziom sie wydaje, ze zupelnie bezproblemowo zyje - bo nie narzekam wiec...czasem, zeby takim sprawic przyjemnosc, wspominam, ze tez miewam problemy ale...gdy mnie przycisnie jakis bol, to rozmawiam o tym z serdecznymi mi ludzmi to pomaga wsparcie, swiadomosc, ze jest sie rozumianym hmmm....strasznie filozoficznie sie zrobilo )) Odpowiedz Link
alltid_ung Re: Narzekanie. 15.03.05, 13:14 mulinka napisała: > Asiczku, > walnelas w sedno > > wielokrotnie mialam wrazenie, ze ludziom sie wydaje, ze zupelnie bezproblemowo > zyje - bo nie narzekam > wiec...czasem, zeby takim sprawic przyjemnosc, wspominam, ze tez miewam problem -------------------------------------------------------------------------------- Mulinko to zalezy na co sie narzeka. Nie ma ludzi bez problemow....Ale jezeli ja bym nie lubila mieszkac tu gdzie mnieszkam ( nie narzekala na ten nowy kraj) to bym do Polski wrocila...po prostu...bez planow, bez narzekania, nie bez problemu...ale bym wrocila! Ja przez to ze lubie tu mieszkac, nie jestem "mniej polka" niz kto inny...ja mam sentyment do Polski....ale zycie idzie do przodu.....tak naprawde to teskinie do "lat minionych" tej beztroski mlodzienczej .....ktorej nie moge znalesc juz w Polsce....nigdzie inndziej tez....wiec siecdze w moim "zagranicznym" domu i zamiast narzekac to wspominam ....sympatycznie i zewnie.... Odpowiedz Link
gosia_t Re: Narzekanie. 14.03.05, 07:36 Ja nie narzekam. Nie wybieralam kraju, w ktorym mieszkam wybralo sie za mnie bo sie zakochalam w Norwegu. Ale nie narzekam. Wiadomo jka kazdy kraj Norwegia ma swoje plusy i minusy. Dosyc mam jednak ludzi,ktory kraj ten jako miejsce zamieszkania wybrali swiadomie a teraz nic tylko narzekaja. Jak mozna zyc tak narzekajac. Fajnie, ze nie narzekacie. Pozdrawiam z Oslo. Gosia Odpowiedz Link
gherarddottir Re: Narzekanie. 14.03.05, 17:57 Mnie sie duzo rzeczy podoba tu gdzie mieszkam, ale tez wiele niepodoba...tak samo z Polska - kocham ten kraj bo jest "moj" ale potrafie zauwazyc w nim tez wiele minusow... Pozdrawiam Odpowiedz Link
maedel Re: Narzekanie. 14.03.05, 18:21 gosia_t napisała: > Dziewczyny czy wy tez narzekacie bez przerwy na kraj w ktorym mieszkacie? Nie > widzicie zadnych pozytywow wsrod mieszkancow kraju w ktorym mieszkacie? Nie narzekam ani na Niemcy ani na Polskę. Staram się dostrzegać plusy. Nawet jeśli coś mi się średnio podoba to na pewno nie jestem typem osoby, która "wiesza psy" i generalizuje. Wielu Polaków narzeka na państwa do których wjechali - widzę to zwłaszcza w necie. Po prostu co post to źle. Wtedy się zastanawiam, co oni jeszcze robią na obczyźnie, skoro jest tam tak fatalnie? I odrotna sytuacja - Polacy mieszkający zagranicą i narzekający bez przerwy na Polskę. Aż mnie skręca! Znam taką jedną Polkę, która opowiada takie "legendy" o Polsce, że później znajomi Niemcy pytają mnie czy to prawda i ja muszę prostować sytuację. Narzekaniom mówię stanowcze "nie"! Cieszmy się z tego co mamy - wielu ludzi żyję naprawdę biednie lub są chorzy, stracili najbliższych, a mimo to potrafią nie narzekać. Ja zawsze doceniam to co mam i nie myślę, że Kowalska czy Schmidt ma więcej i zawiść mnie nie zżera. I żyję dzięki temu radośniej. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
frankie36 Re: Narzekanie. 14.03.05, 20:23 Mieszkajac w Holandii zdarzalo mi sie narzekac,a w Kanadzie czuje sie jak u siebie i raczej nie narzekam a jezeli cos mnie wkurza to glownie glupota ludzka,ktorej nigdzie nie brakuje bez wzgledu na to z ktorej strony oceanu sie znajdujesz. Odpowiedz Link
kurczak1976 Re: Narzekanie. 15.03.05, 21:12 A ja narzekam z premedytacja bo ludzie tutaj mysla ze sa narodem najpiekniejszym i najmadrzejszym a kraj to raj na ziemi. Wiec jak tylko zwietrze gdzies szanse aby im pokazac ze w niczym nie sa lepsi od nas czy Niemcow czy Anglikow...atakuje:o)) A w domu tez narzekam czasem jak mam atak, najczesciej na mojego biednego lubego ze cos zle zrobil:o))) Ale on jest kochany i mi wybacza:o) Odpowiedz Link
monhann2 Re: Narzekanie. 16.03.05, 00:53 A ja tak jak alltig_ung mysle, ze skoro byl to moj dobrowolny wybor, nikt mnie na emigracje na sile nie ciagnal wiec po co narzekac? Jesli by mi sie nie podobala Kanada, juz by mnie tu nie bylo. A tak w ogole to jak sobie poscielesz tak sie wyspisz niezaleznie czy w Kanadzie, Polsce, USA czy jakimkolwiek innym kraju, a na reszte to juz za duzego wplywu nie mamy. Oczywiscie sa sytuacje kiedy tzw scyzoryk sie w kieszeni otwiera ale nigdzie nie jest perfekt???? Odpowiedz Link
jan.kran Re: Narzekanie. 16.03.05, 21:47 Ja narzekam mniej)) Nie bede pisala o poprzednich krajach w ktorych mieszkalam :-ppp Obecny jest dla mnie przypadkiem. Po okresie buntu i naporu sie poddaje)) Czasem narzekam , bo wiedzac jak wyglada Europa bylabym nienormalna czujac sie dobrze w Norge. To jest moje zdanie. Natomiast doceniam pare rzeczy tutaj i powtarzam sobie jak mantre: oni sa mili, masz prace , mozesz studiowac... Dzis w pracy okazalo sie ze prawdopodobnie mamy na tapecie gronkowca zlocistego. W miejscu gdzie przewija sie tlum ludzi i kazdy moze wejsc i wyjsc . Jestem chora z niepokoju o moje dzieci , o mnie , o podopiecznych. Nikt z Norwegow nie zdaje sobie sprawy co znaczy ta choroba. Jak jutro okaze sie ze rzeczywiscie to gronkowiec musze zadzialac. Ale mantre powtarzam :oni sa mili , mam prace... tylko sa kompletnie nieodpowiedzialni i niekompetetni. Kran. Odpowiedz Link
ryb.ka Re: Narzekanie. 16.03.05, 21:51 Nie, nie narzekam. Wybralam ten kraj (Niemcy) zupelnie dobrowolnie i do dzisiaj nie zaluje tego kroku. Jak chyba wszystkim, ktorzy sie na taki krok w zyciu zdecydowali, nie bylo zawsze latwo. Poczatkowe problemy jezykowe, brak pieniedzy, brak babc lub kogos, kto moglby sie zajac dzieckiem czy chyba najwazniejsze brak pracy i ciagla niepewnosc jutra - to przyznaje - bylo trudne. Nigdy jednak nie winilam za swoje problemy ani kraju ani tubylcow. Wrecz przeciwnie! Wbrew temu, co Polacy mysla o Niemcach, sa to ludzie (przynajmniej ci, ktorych ja znam) bardzo sympatyczni, sklonni do pomocy po prostu OK! Jest na pewno w tym kraju wiele rzeczy, ktore mi sie absolutnie nie podobaja - powiem tylko: przedszkola, zlobki, czy w ogole "panstwowa" opieka na dziecmi. No coz, chyba nie ma na swiecie idealnego kraju, tzn. takiego gdzie naprawde WSZYSTKO super funkcjonuje. Tutaj jednak znalazlam swoje miejsce, to tu wracam "do domu", mam ciekawa prace i wspanialych wspolpracownikow, milych sasiadow i wielu nowych znajomych i paru nowych przyjaciol. Naprawde nie mam powodow do narzekania! Pozdrawiam Rybka Odpowiedz Link
kamillcia Re: Narzekanie. 17.03.05, 21:42 ryb.ka napisała: mam ciekawa prace i wspanialych wspolpracownikow, milych > sasiadow i wielu nowych znajomych i paru nowych przyjaciol. Naprawde nie mam > powodow do narzekania! Tez bym tak chciala kiedys powiedziec. Ach, ach... Odpowiedz Link
cytrusowa Re: Narzekanie. 18.03.05, 13:26 ach, ja też....bym tak chciała powiedzieć... Odpowiedz Link
st0krotka Re: Narzekanie. 18.03.05, 23:39 Ela napisala, ze druga faza to narzekanie, pierwsza to pewnie zachwyt nad wszystkim co nowe (to tak jak z zakochaniem sie. przeszlam te dwie fazy. narzekalam na pogode, na nature tubylcow, na brudne ulice, na urzedy... chyba mi przeszlo. ulice nadal sa brudne, deszcz czesto pada, tubylcy sa jacy sa, ale doszlam do tego genialnego wniosku (dla mnie genialnego, bo przez tyle lat nie moglam do niego dojsc!!), ze narzekanie nic nie zmieni, a jeszcze pogorszy moje samopoczucie, stosunki z innymi ludzmi, porobia mi sie zmarszczki i bede smutnym czlowiekiem. Odpowiedz Link