Jako Młody Kran w środkowym PRL -u ubierałam się mało konwencjonalnie.
Tak okolice Janis Joplin, trzy spódnice, szopa na głowie , powiewające chusty.
Byłam dzieckiem starszych Rodziców mieszkającym na dośc konserwatywnych
przedmieściach Wrocławia.
Od mojego czternastego roku życia Mamusia załamywała ręce na moje wybryki
natomiast Tatuś obserwował.
Akceptował moje szalone kiecki z butików , które kosztowały majątek ( dawał
kasę na nie ) , moje dziwne fryzury i odjazd.
Jak zostałam Matką poszłam podobną drogą jak Tatuś.
Młoda chodzi do super szkoły ale ubraniowo dośc luźnej. Więc specjalnie nie
zwracam uwagi co ma na grzbiecie. Ważniejsze co ma w głowie . A tam dziękuje
dobrze.
Junior chodzi do prywatnej niemieckiej szkoły z dziećmi pracowników
wszystkich niemieckojęzycznych ambasad w Oslo, dziećmi szefostwa Goethe
Intitut etc.
Ale też z dziećmi ludzi którzy mają ambicję dać dobry start i porządną szkołę
choć czesne jest dość wysokie a wymagania jeszcze wyższe.
Junior jest odmieńcem.
Sam sobie wybrał ten status. Ma fajnie w szkole , ale czyta książki ponad Jego
wiek , słucha muzyki mało konwecjonalnej , ma długie włosy, 16 lat i
prefereruje hippie look .
Chodzi w kolorowych spodniach , bluzkach z żabotami i jest inny.
Jego Ojciec próbuje być tolerancyjny ale po drugim dniu pobytu mieliśmy
Poważną Rozmowę.
Junior ubiera się jak dziewczyna , exa koledzy w pracy są zbulwersowani
wyglądem progenitury.
Ex mieszka w byłym deder

)))
A tekst który mnie osłabił i naprawdę nie wiem co myślec padł z ust koleznki z
fabryki po obejrzeniu Juniora:
Anton , czy Twoja żona odeszla od Ciebie dla innej kobiety

))))
Kran

)))))