Dodaj do ulubionych

szukam holenderki ok. 50

07.08.05, 22:31
Dziewczyny, na forum holenderskim same dzierlatki a ja mam problem. Potrzebna
mi porada osoby w moim wieku ze znajomoscia holenderskich realiow.
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: szukam holenderki ok. 50 07.08.05, 22:51
      O ludzie, a ja myslalam, ze to anons matrymonialny i chcesz zmienic myszowatego
      na na kogos bardziej nadajacego sie do remontu chalupy.
      smile)
      • grazyna10 Re: szukam holenderki ok. 50 08.08.05, 00:25
        Widze Asia, ze znasz moje problemy. Kobitki szukam, ktora by mi cos mogla
        doradzic.
        A myszowaty niech sobie zostanie, taki najgorszy nie jest. Remont tez sie
        przeciez w koncu skonczy, przetrzymam.
        • tamsin Re: szukam holenderki ok. 50 08.08.05, 01:02
          Grazyna, ja dopiero co zakonczylam remont kuchni, czasami mnie krew zalewala,
          czasami jakas cholera mnie brala, jednym slowem szlag mnie trafial na codzien.
          Jestem chetna wspierac cie emocjonalne w razie kryzysu remontowego smile)
          • mon101 Re: szukam holenderki ok. 50 09.08.05, 20:07
            Nie straszcie, bo ja wlasnie prowadze ciezka krecia robate zeby namowic Kolege
            Malzonka na remont kuchni!
            • grazyna10 Re: w sprawie remontu 10.08.05, 23:19
              Mon, ty sie lepiej zastanow, czy naprawde ten remont jest ci potrzebny. Chyba
              ze Kolega Malzonek z tych pracowitych i zaradnych i z remontem uwinie sie
              blyskawicznie. Moja kuchnia "remontuje"sie juz dwa miesiace. Byl juz taki
              moment, ze walizki chcialam pakowac i wracac do kraju. Ale wytrwam. W koncu to
              chyba sie kiedys skonczy. Jedyny plus z calego zamieszania to taki, ze do
              tesciowej na obiadki chodze. Ona zakupy robi, ona gotuje, ja jej jedynie
              pomagam pozmywac. A po obiadku kawusie sobie robimy i cos do tej kawusi tez
              wypijamy. Czyli nie ma tego zlego
              • tamsin Re: w sprawie remontu 11.08.05, 03:13
                tez uprzadam z tym remontem, kuchnie sa wyjatkowo trudne do wytrzymania, no
                chyba ze tesciowa z gotowymi daniami czeka wink)) Moj remont, trwal bardzo
                dlugo, koordynatcja byla, bo zamawialismy zlew, kran, meble do kuchni z duzym
                wyprzedzeniem, pod koniec juz bylam tak psychicznie wykonczona, ze myslalam
                czasami ze nigdy to sie nie skonczy, po prostu tak zawsze beda mi sie jacys
                robociarze platali po domu, ale..skonczyl sie! hle hle
                • grazyna10 Re: w sprawie remontu 14.08.05, 12:58
                  Tamsin a jak dlugo trwal u ciebie remont kuchni? U mnie juz dwa miesiace, konca
                  nie widac i jestem juz wykonczona. To co ja zalatwilam to jest w porzadku
                  (roboty instalacyjne, tynkarskie), zas moj chlop zalatwil kafelkarza. Ten
                  polozyl kafle na podlodze i go wcielo, chory ponoc biedaczek. Kafle tak
                  nawiasem mowiac polozyl po prostu zle, nie dosc, ze krzywo, nierowne odstepy
                  miedzy kaflami (bo on krzyzykow nie potrzebuje) to na dodatek polowa z nich
                  albo jest wrecz luzna albo wydaje gluchy dzwiek. Na jutro mam umowionego innego
                  kafelkarza (ja zalatwilam) i obawiam sie, ze lepiej te cala podloge zerwac i
                  polozyc jeszcze raz porzadnie, bo jak za rok np. zaczna mi odlazic to co wtedy?
                  Tak wiec faktycznie dziewczyny wsparcia potrzebuje, bo resztkami sil
                  psychicznych gonie. A jeszcze musze dodac, ze ta moja kuchnia ma polozenie
                  centralne, gdzie nie chcesz wejsc tam trzeba przez kuchnie.
                  • tamsin Re: w sprawie remontu 14.08.05, 16:20
                    nie zalamuj sie, ale od rozbebesznia, do prawie wykonczenia: 4.5 miesiaca, ale
                    tak naprawde o wiele dluzej, bo doliczajac zaplanowanie i projektowanie
                    rozkladu szafek, potem wykresy, potem mierzenie przed wyslaniem wykresu do
                    fabryki, potem oczywiscie okresy czekania na zamowione produkty, 8 tygodni np.
                    na szafki w kuchni, albo wybor, wykres i zamowienie blatu kuchennego to niby
                    nie bylo konkeretnej roboty w domu, tylko wpadali mierzyli, przepadali na cale
                    tygodnie...to tak naprawde remont moj trwal okolo 8-9 miesiecy.
                    • asia.sthm Re: w sprawie remontu 14.08.05, 16:58
                      To sie nazywa: dobic blizniego smile))
                      Tamsin, zapomnialas jeszcze koncowke: wsuwanie kuchenki na olejek do opalania.
                      Tez by wykonczenie na pare tygodni utknelo gdyby nie twoj genialny pomysl.
                      smile)
                      My wlasnie TYLKO wymielismy lodowke i zamrazalnik i .... zle szafki przyslali
                      jako nadbudowa/wypelnienie do sufitu. Wszystkie makarony i duperele beda
                      jeszcze z tydzien na wierzchu staly.
                      Ale to male piwo w porowniu z brakiem podlogi na przyklad smile))
                      • tamsin Re: w sprawie remontu 14.08.05, 18:21
                        o kurcze, nie powinnam tak pisac, bo naprawde tylko usiasc i sie glosno
                        rozplakac mozna, ale dodam tylko z perspektywy przejscia przez te gehenne, ze
                        jedyne co zaluje to jest to, ze nie zrobilismy tego o wiele wczesniej. Da sie
                        przezyc, choc jest to uciazliwe, a na koncu stoisz w kuchni i sobie myslisz, a
                        jak fajnie teraz sie mi tutaj przygotowuje jedzenie smile)
                        • grazyna10 Re: w sprawie remontu 14.08.05, 21:19
                          No faktyczmie Tamsin pocieszyc, to mnie nie pocieszylas. Ja glosno mowie, ze
                          mam nadzieje skonczyc do Bozego Narodzenia a w duchu mysle, ze to niemozliwe
                          tak dlugo. Z drugiej strony zapowiedzialam mojemu, ze jak nastepny fachowiec
                          nie wypali to pakuje walizki i jade do Polski. Wroce jak bedzie gotowe. Ale
                          tylko tak strasze, bo jak on sie tym zajmie sam to faktycznie bedzie gotowe na
                          Boze Narodzenie tylko nie wiadomo ktorego roku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka