03.09.05, 12:58
wlasie przeczytalam gdzies ze polacy to pijacy wink obcokrajowcy tez maja o nas
taka opinie. ciagle slysze: o wy polacy to duzo pijecie. staram sie przekonac
ich ze wcale tak nie jest.
no wlasnie jak to jest w krajach w ktorych zyjecie ? z moich obserwacji
wynika ze anglicy pija duzo wiecej od nas, mieszaja co sie da i pija az
padna. mimo ograniczen w sprzedazy alkoholu. nieraz bawil mnie obraz anglika
w pubie wciagajacy 3 pinty bo za 5 minut mu pub zamkna.
kolezanka mi raportowala z norwegii, ze tam mozna piwo bodajze do 22 kupic, a
wodke to tylko w wiekszych miastach. czy przez to norwedzy pija mniej a moze
wrecz przeciwnie ?
Obserwuj wątek
    • mysiulek08 Re: pijanstwo 03.09.05, 13:26
      Tutaj, pomimo iz ceny wina sa wrecz smiesznie niskie, litr wodki z winogron 50%
      kosztuje okolo 2USD, tradycyjne pisco tez nie ma cen wygorowanych, jakos ciezko
      natrafic na pijanego osobnika. Przez prawie dwa lata jak zyje w Santagio
      wydzialam moze jeden raz osobnika w stanie wkazujacym. Byl potulny jak baranek.

      *******************************
      www.polcom.cl/patagonia
      www.fundacionotway.cl ; smakosze.blox.pl
      volvina.blog.onet.pl
      • yatzekalexander Re: pijanstwo 03.09.05, 15:16
        mnie sie wydaje ze my sie upijamy az padniemy, tutaj zawsze ktos pije winko,
        piwo z obiadkiem, ale nie od razu padaja pod stol, a ja to czesto widzialam w
        Polsce
        oczywiscie omijam tutejszych studentow, bo ci pija
    • asia9111 Re: pijanstwo 03.09.05, 15:22
      kiedy moi rodzice byli tu w 1993, po krotkiej wizycie na Greenpoincie w NY, moj
      Ojciec tak to skomentowal:"po miesiacu w USA, i pobycie w wielu stanach i
      miastach, musialem byc w polskiej dzielnicy aby wpasc na pijanych i
      zataczajacych sie przechodniow."
      • mijaczek Re: pijanstwo 03.09.05, 16:09
        dla mnie to bzdura!
        najlepszym dowodem na to, ze ta opinia jest "na wyrost" bylo moje wesele.
        Najpierw sie martwilam, ze "co to sobie o nas goscie z innych krajow pomysla" i
        "tylko, zeby mi sie rodzina pod stoly nie zwalila za wczesnie", etc....
        Po weselu Polacy przychodzili do Erika i pytali sie go jak Szwedzi to robia, ze
        nie dosyc, ze pija tak strasznie duzo, to jeszcze mieszaja wodke z piwem z
        drinkami i winem... Amerykanie tez potrafia dac sobie niezle w palnik...
        Naprawde nie wiem skad to przekonanie, ze Polacy pija na umor...
        Przyznam szczerze, ze w USA nie zdarzaja sie obrazki z serii "osiedlowe
        towarzystwo wzajemnej adoracji obala pod spozywczakiem jabcoka ze wspolnej
        butelki", ale wierzcie mi - alkoholizm wystepuje tu dokladnie tak samo jak w
        Polsce... jest tylko lepiej kamuflowany... ludzie nie zataczaja sie po ulicach,
        po prostu pija w domach z lepsiejszych szklanic...

        A i tak wszyscy wiedza, ze najwiekszy alkoholizm szerzy sie na KP :o)
        warunkiem przyjecia jest posiadanie wlasnej muuuuuusztardowy :o)
    • beetaa Re: pijanstwo 03.09.05, 16:16
      ja mieszkam w regionie winnic, co tydzien odbywaja sie tutaj festyny, na
      ktorych wino leje sie strumieniami i szczerze powiedziawszy nie widzialam
      dotychczas ludzi pijanych na umor, tzn. takowi nie petaja sie po ulicach,
      jednakze nie oznacza to, ze problem alkoholowy nie istnieje, poprostu jest
      dobrze ukryty za fasadami wychuchanych domkow. jak wszedzie jest to temat
      wstydliwy.
      aha, raz widzialam w Metz (Francja) typa wyjetego z Dworca Centralnego w
      Warszawie-brudny, cuchnacy z puszkami po piwie w garsci. Tylko w odroznieniu od
      tych z Centralnego mial skorzana kurtke wink
      tutaj takich atrakcji jeszcze nie widzialam, ale pewnie mieszkam w za malym
      miasteczku wink
    • tamsin Re: pijanstwo 03.09.05, 16:59
      z tego co sie orientuje, to najwiecej pija Irlandczycy - przynajmniej w moich
      okolicach smile) jest takie powiedzenie o kims kto nie moze utrzymac sie na
      rownych nogach: "like drunken irishman", te O'Shea bary i inne to sa pelne
      robociarzy z Irlandii, zapijajacych smutne zycie robotnika i to nie tylko
      piwem, ale whiskey typu "cutty sark". Zdecydowanie Irlandczycy przoduja w
      opinii o alkoholikach i pijakach, moj elektryk O'Reagan, opowiada mi czesto jak
      to przez 35 lat nic nie pamieta bo byl non stop pijany smile) O Polakach nie
      slyszalam zbyt duzo opinii tutaj, jedynie ze narodowym ulubionym napojem
      alkoholowym jest wodka.
      • mulinka Re: pijanstwo 03.09.05, 17:20
        no....to szable w dlon!
        smile za szczesliwy powrot Szefowej!
    • a.polonia Re: pijanstwo 03.09.05, 17:18
      Polacy pija wodke, dlatego uwazani sa za pijakow. W Holandii upijaja sie piwem,
      czy winem, wiec to widziane jest moze za grzeczniejsze upijanie sie niz picie
      wodki?
      Tez sie denerwuje, jak sie cos negatywnego mowi o Polakach, ale z tym piciem
      troche prawdy jest....moj ojciec jest teraz u mnie i pyta np., czy ojciec
      mojego M. lubi sobie czasem wypic cyt. kielicha wink)))))))) A ja na to: a
      kielicha czego? wink)))
      • asia.sthm Re: pijanstwo 03.09.05, 19:07
        > mojego M. lubi sobie czasem wypic cyt. kielicha wink)))))))) A ja na to: a
        > kielicha czego? wink)))

        W Szwecji zamawia sie duze mocne na ten przyklad.
        Nie ma tego wyrafinowanego zwyczaju wymieniac marki piwa.
        MOcne, srednie i lekkie istnieje. Zywiec, Okocim, Warka, Krolewskie itd
        zupelnie tu obce tongue_out
        • ponponka1 Re: pijanstwo 03.09.05, 19:59
          Tak samo jest w Norwegii. Zamawia sie moc a nie marke smile Jesli ktos lubuje sie w
          konkretnej marce powinien pijac w lokalu, ktory ma szyld ulubionego browaru. Tak
          jest rowniez w Niemczech smile
          Norwegowie lubuja sie w mieszaniu trunkow. Patrzac na te "orgie" gatunkow i
          smakow czuje moj zoladek sciskajacy sie z bolu ;-P
          Znalazlam w necie takie zestawienie:
          www.wprost.pl/ar/?O=66879
          Cmok (jaki smok?)
          • malpka108 Re: pijanstwo 03.09.05, 20:09
            To zalezy chyba jednak w pewnym stopniu od rodziny a nie kraju. W rodzinie
            mojego meza ze strony ojca, ktory mial rosyjskie korzenie wielu mezczyzn ma
            (mialo) klopoty z piciem. Ze strony matki (anglosaskie korzenie)tego nie ma.
            Nawet kiedys mi tesciowa powiedziala, ze jak jeszcze w czasach narzeczenskich
            odwiedzala swego przyszlego meza, to byla zaskoczona stala obecnoscia alkoholu
            (mocniejszego) w domu. Ojciec meza nawet umarl przedwczesnie z powodu alkoholu,
            a to wcale nie byl jakis lump tylko dobry biznesmen i swietnie mu sie
            powodzilo sad
          • beetaa Re: pijanstwo 03.09.05, 23:39
            W Niemczech podoba mi sie, ze w lokalach sprzedawane sa przede wszystkim
            lokalne marki piwa (tak jest przynajmniej u nas). A wiec mieszkam sobie w
            krainie Bitburgera (do Bitburga jakies 60km) i lokalnego, dla mnie duzo
            lepszego piwa Mannebacher.
            A wogole czuje sie nieco osaczona alkoholem, dwa male browary w promieniu kilku
            km, a w kazdej wiosce po kilka winnic , nie liczac destylarni sznapsa wink
            i jakos nikt sie nie zatacza, nawet dzisiaj, kiedy byly wybory krolowej wina smile
    • triskell Re: pijanstwo 03.09.05, 21:25
      Obrazek z przedwczoraj: doszłam do wniosku, że w limicie kalorycznym zmieści mi
      się 250 ml wina. Więc szybko na rowerek, kupiłam przed zamknięciem sklepu,
      czekało aż mąż wróci z pracy. Ja układnie (zauważyłam, że słowo "grzecznie"
      działa tu na niektórych jak płachta na byka, stąd substytut) wypiłam to moje 250
      ml i ani kropli więcej. Mąż - prawie całą resztę _półtoralitrowej_ butelki. Ja -
      Polka, on - Amerykanin. Wczoraj przez pół dnia w pielęgniarkę się bawiłam, bo
      chłop jak ostatnie nieszczęście mi wyglądał i czuł się.

      Na ulicach widzi się tu sporo bezdomnych kilkunastolatków under the influence, z
      tym ze jest to raczej wpływ trawy, nie alkoholu. Mieszkam w amerykańskiej
      stolicy marihuany, nie paląc należymy z mężem do wyjątków.
      • neeki Re: pijanstwo 03.09.05, 22:04
        heh no aj jak jestem na diecie to pije mniej bo niestety puszka piwa ktora
        przeciez to dla mnie nic, zawiera duzo kalorii. i to pokazuje ze jednak jestem
        do tego piwa przywiazana, moze nie tyle do samego alkoholu, ale z czym mi sie
        kojarzy. odkad tu przyjechalam wlasnie piwo towarzyszy mi w towarzyskich
        imprezach, albo w pubie, albo w domu z przyjaciolmi. jestem w stanie ze
        wszystkiego zrezygnowac w ramach diety ale jak siadamy z przyjaciolmi albo
        idziemy na impre to ech...
        • tamsin Absinth 04.09.05, 00:20
          czy ktos to probowal pic??? u nas (w usa) nie mozna tego kupic, wiec
          przywiezlismy sobie z Anglii pare butelek, dwie firmy Habsburg, roznego
          procentu, a jedna z sprowadzana z Czech. Czytalismy jak to sie pije, i prawde
          powiedziawszy, praktycznie jak krople mietowe na cukrze. Ja nie moge sie
          odwazyc, a brat powiedzial ze mozna sie latwo z porzygac od probowanie tego
          trunku ....hmmmm...zachecajace co?
          Aha, dzieki Asi9111 kupilam sobie tez w Anglii pare Pimm's-ow i jestem juz
          wielka wielbicielka! No jednym slowem cud ze nas na granicy nie zatrzymali jako
          zwyklych pijakow wink
          • triskell Re: Absinth 04.09.05, 00:42
            O rany, Tamsin, absynt jest na pierwszym miejscu listy towarów, ktorych nie
            można sprowadzać do Stanów (może dlatego, że pierwszy alfabetycznie tongue_out).
            Dobrze, że Ci tego nie znaleźli na lotnisku.

            Ja lubię, bo podoba mi się ta cała ceremonia z podpalaniem kostki cukru, prawie
            rytuał. A z cukrem smak piołunowo-anyżkowy pyszny. Nie miałam nigdy problemów
            żołądkowych, ale też nigdy nie piłam więcej, niż dwóch kieliszków w ciągu
            jednego wieczoru, najczęściej jeden.
            • neeki Re: Absinth 04.09.05, 01:35
              a propos pijanstwa. poszlam dzisiaj z kumpelami do pubu takiego z angolami, co
              w londynie wcale takie czeste nie jest. i co ? siedzi sobie grupka, smiechy
              chichy i nagle dwoch facetow sie zaczelo awanturowac, do tego doskoczyla taka
              gowniara i dalej. awantura jeden gosciu drugiego odciaga a trzeci jak nie rzuci
              szklanka. wywalil chlopakowi prosto w twarz, nas dosiegly odlamki, masakra.
              chodze do roznych pubow, ale tylko w tych angielskich dla klasy pracujacej non
              stop jakies mordobicia ( rzecz sie dziala na Holloway road). na camden rozne
              cudaki chodza ale przynajmniej sie zachowuja. chociaz tez pamietam imprezy
              r'n'b gdzie trzeba bylo sie chowac pod bar jak butelki fruwaly, a kolezanka
              siedziala pod stolem na sali wink
              absynt sprzedaja tu normalnie, chociaz w niektorych miejscach mozna tylko 2
              shoty kupic. nie wiem czemu nigdy nie probowalam.
            • tamsin Re: Absinth 04.09.05, 01:49
              Triskell, przyznaje sie po cichu, ale tylko po cichu, ze o tym "troche"
              wiedzialam. Zawinelismy ten absinth w brudne gacie i pare swetrow i tak sobie
              mysle, ze moze na granicy nie beda w tym grzebali i...mialam racje smile)) Tak
              sie zastanawialismy czy: a. te urzedasy wiedza co to jest ten absinth, b. czy
              jak przeswietla nam walize to po prostu stwierdza ze jakis alkohol wiziemy
              policza butelki na glowe i wyjdzie, ze jest OK. Melismy tez plan "c" czyli
              wpicie na granicy ze straznikami wink
              A swoja droga ciekawe, ze w duty free shop, po sprawdzeniu naszych biletow,
              NIKT nam nie powiedzial, ze hmmmm...mozecie miec problemy z tym absinthem (to
              byla nasza trzecia butelka - ta czeska), ktora po prostu przenieslimy przez
              grance w reklamowce z duty free shop z Heathrow. Aha, Baileys wyszedl rowniez w
              smaku mietowym i karmelowym, polecam ten mietowy - pycha! Ale sie napilam w tej
              Anglii, tam a apropos pijanstwa wink
              • neeki Re: Absinth 04.09.05, 01:57
                tfu nienawidze miety ;p a karmelowy ? czym sie rozni od normalnego bo mi ten
                normalny zawsze karmelem smakowal. kiedys z kumpela robilysmy ekonomiczna
                wersje baileys, tzn gotujac skondensowane mleko w puszcze i potem mieszajac ta
                mase z wodka. tyz dobre
                • tamsin Re: Absinth 04.09.05, 02:05
                  jest tez tania wersja baileys - emmet, polowa ceny, slowo daje ze tez dobre smile
                  ten mietowy baileys nie byl tak naprawde mietowy ale zostawial taki
                  mietowy "aftertaste" dla mnie przepszne, bo osobiscie lubie czekoladki z mieta
                  itp, choc np. herbata mietowa to dla mnie srodek wymiotny...ale przeciez Niemcy
                  ta herbate pija hektolitrami..
          • neeki Re: Absinth 04.09.05, 01:38
            w USA nie ma Pimm's ?
            ja ostatnio tylko piwo pije, kiedys Guinness , teraz jestem wielka fanka Stella
            Artois. swja droga : widzialyscie rewelacyjna reklame stella z zamachowskim
            grajacym ksiedza ? tu bila rekordy popularnosci
            www.visit4info.com/details.cfm?adid=22733
            link dla zainteresowanych
    • asia.sthm Re: pijanstwo 04.09.05, 15:54
      Nawalony facet wraca z polowania, wyladowujac z samochodu
      dwa worki mówi do zony:
      - Masz tu losia i kaczke, ta kaczka to jakas dziwna, cala droge krakala,
      dopiero przed chwila sie zamknela.
      - Bo to nie kaczka, tylko wrona, a nie kracze, bo zdechla - mówi zona
      zajrzawszy do worka.
      - Teraz rozumiem, czemu i los przestal klac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka