tora99
16.08.06, 08:23
siedze jak na szpilkach.. wlsnie przegnalismy jednego.
troche sie zasiedzialam przy kom (jak zwykle) a tu mi cos nagle zaszelescilo
i zaczelo latac jak opetane po calym pokoju. a ze cicho w zwiazku z tym nie
bylam, wiec i maciek sie po chwili obudzil. pognalam od razu na dol do
piwnicy po siatke na ryby. a tam kolejny sie miotal.. wiec przymknelam dzwi
do pralni w ktorej siedzial i pognalam na gore. tego z gory maciek w koncu
przegnal, ale jak wrocilismy do pralni, to po drugim sluch zaginal.. nie
mial szans gdziekolwiek indziej uciec. a mimo ze prawie godzine
przetrzasalismy zakamarki pomieszczenia, kamien w wode.. ja wywabic
nietoperza z pralni?
druga rzecz, to skad sie wogole wziely i to dwa na raz. jedyne otwarte okno
bez siatki jest ma marty (moja cora) pokoju. i to szpara na jakies 8cmm
zaslonieta szczelnie zaslona. (?)
duchy?