Dodaj do ulubionych

Jedenasty września.

11.09.06, 00:01
Pięć lat mija ...
Obserwuj wątek
    • ulinha Re: Jedenasty września. 11.09.06, 00:21
      Nadal trudno mi sie jest z tym pogodzic... Za bardzo boli...
      Coroku zapalam swieczke w oknie i staram sie omijac programy i relacje
      telewizyjne, bo widzac to po raz kolejny czuje sie jeszcze bardziej przerazona
      i zagubiona...
      • tamsin Re: Jedenasty września. 11.09.06, 00:38
        Od tygodnia nie da sie ominac programow o tym dniu. U nas w pracy bedziemy
        mieli cos organizowane jutro, rowniez gubernator wystosowal zaproszenie aby
        uczestniczyc w programie upamietniajacym 9/11. Dzisiaj wieczorem ma leciec
        kontrowersyjny (w/g demokratow) film opierajacy sie na faktach, i starajacy
        wytlumaczyc (chyba) nieudolnosc poprzedniej administracji, ktora od pierwszego
        zamachu na WTC w 1993 roku, nie zrobila wystarczajaco aby ustrzec ludzi przed
        nastpnym atakiem ktory nastapil w 2001.
        Percepcja i tolerancja ludzi w USA, na sto procent zmienila sie od czasu tego
        ataku. Zaostrzono niesamowicie roznie przepisy, nie tylko na latanie samolotami
        np. nie wolno wielkim ciezarowkom przejezdzac nad Hoover Dam - musza objezdzac
        dalekim lukiem.
        No i od pieciu lat patrze ile filmow mialo w planie WTC jako symbol NYC,
        wlasnie widzialam powtorke Men in Black, a w A.I. Stevena Spielberga, wlasne
        WTC ocalaly sad((
        • aneta05 Re: Jedenasty września. 11.09.06, 05:33
          ja pracuje na dolnym Manhattanie bardzo blisko miejsca gdzie staly wieze i az
          boje sie isc jutro do pracy bo atmosfera nie bedzie przyjemna, moja firma
          stracila 13 pracownikow, mielismy biura na 60 pietrze jednej z wiez...
          • bielinka Re: Jedenasty września. 11.09.06, 06:58
            Bylam wtedy z W na Rodos... Najpiekniejsze wakacje w zyciu i takie wspomnienie.
            Pamietam jak sie dowiedzielismy i jak pierwszy raz ogladalismy te straszne
            zdjecia. Kazda zbrodnia jest straszna ale ta byla az nazbyt.Tez staram sie
            unikac ogladania programow na ten temat. Co da obrzucanie sie blotem i
            zrzucanie winy? Nie chce ogldac tez zerowania na ludzkim bolu...Nie pojde tez
            an te dwa filmy ktore wlasnie powstaly. Nie uniose tego.Co mozna zrobic zeby to
            wszystko powstrzymac?
    • samo monopol na tragedie 11.09.06, 08:59
      Zaden inny atak terrorystyczny nie byl transmitowany na zywo w telewizji.
      Uderza mnie w komentarzach ludzi to wspomnienie kiedy ogladali to w TV...

      5 lat wiec mija od amerykanskiego wake-up call. Nikt nie zapala swieczki na
      mysl o Kurdach, Baskach, Czeczenach, Bosniakach, Baskach czy Tutsi?

      I zeby nikt mnie nie posadzal o brak serca- tak, jest mi przykro kiedy gina
      ludzie.
      • jan.kran Re: monopol na tragedie 11.09.06, 09:07
        Wiesz , jak na Twoich oczach ginie trzy tysiące ludzi to robi wrażenie...
        Jak sie wyśpię to znajdę kawałek Cortazara na ten temat.
        A ja mam jeszcze trochę osobisty stosunek bo ktoś bliski mignął się cudem.

        K.
        • samo Re: monopol na tragedie 11.09.06, 09:12
          Ja tez moge miec do tego osobisty stosunek majac ojca w NYC ktorego miejsce
          pracy bylo wtedy 2 ulice dalej i nie moglam sie do niego dodzwonic przez 2 dni,
          a on oddzwonil jak gdyby nigdy nic pare dni pozniej i powiedzial ze pyl opadl i
          wszystko jest biale dookola.

          A "na naszych oczach" gina codziennie tysiace osob i jakos wciaz przechodzi to
          cichutko i niezauwazalnie.
          • triskell Re: monopol na tragedie 11.09.06, 09:46
            Ja też bardzo emocjonalnie zareagowałam na to, co stało się wtedy w Stanach,
            choć te emocje miały troszkę inne podłoże. Zaledwie kilka godzin wcześniej
            dowiedziałam się o innej, bardziej lokalnej tragedii. A konkretnie: zobaczyłam
            plakat, na którym rodzice apelowali o wszelkie informacje, mogące pomóc w
            znalezieniu mordercy/-ów córki. Spalonej żywcem w swoim mieszkaniu. Na mojej ulicy.

            Przeczytałam o tym wychodząc do rodziców i trzęsłam się przez całą drogę
            autobusem. Z jednej strony przekopywałam pamięć, czy tamtego dnia nie widziałam
            niczego podejrzanego (o tego typu informacje apelował plakat) a z drugiej
            pamiętam, że powtarzałam sobie "Triskell, nie pozwól, żeby to wydarzenie
            zachwiało Twoją wiarą w to, że ludzie, jako gatunek, są dobrzy".

            Dojechałam do rodziców i zaczęłam pisać na jakimś forum o tym, jak się czuję.
            Ale patrzę, ludzie na owym forum wzburzeni, rozmawiają o czymś, co akurat
            oglądają w telewizji, jakieś samoloty... No więc też włączyłam telewizor.

            Mimo wszystko, nadal wierzę w ludzi i uważam, że ogólnie są dobrzy. Ale tamtego
            dnia ta wiara została wystawiona na poważną próbę.
            • marjanna1 Re: monopol na tragedie 11.09.06, 11:22
              Dla mnie to szczegolny dzien. Jak w calym lotnictwie zreszta.sad
              • blue_ice1 Re: monopol na tragedie 11.09.06, 11:31
                samo napisala:
                5 lat wiec mija od amerykanskiego wake-up call. Nikt nie zapala swieczki na
                mysl o Kurdach, Baskach, Czeczenach, Bosniakach, Baskach czy Tutsi?

                I zeby nikt mnie nie posadzal o brak serca- tak, jest mi przykro kiedy gina
                ludzie.
                ************************
                Mysle tak samo. I zawsze- ZAWSZE!- czuje sie tak glupio, strasznie
                bezsilnasad(
                • onlymama Re: monopol na tragedie 11.09.06, 14:56
                  Duzo ludzi z moich stron ma wspomnienia o 11 wrzesnia. Ja wtedy bylam w
                  szpitalu z moim synkiem. On sie urodzil 1 wrzesnia 2001 w 29 tygodniu ciazy.
                  Dlugo bylismy w szpitalu. 11 wrzesnia rano umarla jedna dziewczynka premie i
                  potem wieczorem jeszcze chlopczyk. Bardziej to pamietam niz TV i tragedie w NY.
                  Dzis tez mysle o rodzicach tych dzieci bardziej niz o ludziach z NY. Bo o
                  tragedi w NY mowia wszyscy a o takich malych smierciach tego dnia w roznych
                  rodzinach na calym swiecie mysla tylko najblisi.
                  Pozdrawiam.
                  • babiana Re: monopol na tragedie 11.09.06, 17:27
                    Przypuszczam Onlymamo, ze te dzieci zmarly smiercia naturalna. Nikt ich nie
                    zabil w tym szpitalu? Na pewno dla kazdego rodzica smierc dziecka jest
                    niewyobrazalna tragedia. My tutaj jednak wspominamy morderstwo popelnione przez
                    chorych z nienawisci.
                    • onlymama Babiana 11.09.06, 17:48
                      babiana napisała:

                      > Przypuszczam Onlymamo, ze te dzieci zmarly smiercia naturalna. Nikt ich nie
                      > zabil w tym szpitalu? Na pewno dla kazdego rodzica smierc dziecka jest
                      > niewyobrazalna tragedia. My tutaj jednak wspominamy morderstwo popelnione
                      prze
                      > z
                      > chorych z nienawisci.

                      Juz ktorys raz chcesz mnie pouczac co ja moge a co ja nie moge pisacz. Prosze
                      przestan. Nie lubie cenzury a Ty chcesz cenzurowacz moje wypowiedzi. Moze masz
                      dobre checi ale mnie nie jest przyjemnie. Ja mysle ze Ciebie denerwuja moje
                      posty. To ich nie czytaj. Temat watku jest 11 wrzesnia. To jest bardzo otwarty
                      temat i to co Ty myslisz o tym dniu jest tak samo warte jak to co ja mysle.
                      Pozdrawiam.
                      • babiana Re: Babiana 11.09.06, 18:07
                        Ja nie cenzuruje tylko polemizuje, Onlymamo. To jest istotna roznica. Wydawalo
                        mi sie po prostu, ze nie zrozumialas tematu watku. Ale to tylko mala dygresja.
      • tamsin Re: monopol na tragedie 11.09.06, 16:08
        samo napisała:
        > 5 lat wiec mija od amerykanskiego wake-up call. Nikt nie zapala swieczki na
        > mysl o Kurdach, Baskach, Czeczenach, Bosniakach, Baskach czy Tutsi?
        >
        W USA pewnie nikt. Ale mam nadzieje, ze Hiszpanii, Rwandzie, Iraku, Iranie,
        Turcji, CZeczeni i Bosni zapalaja swieczke i pamietaja o swojej narodowej
        tragedii.
        9/11 jest dniem tragedii w USA, mysle ze w innym regionie swiata rozdaja
        cukierki aby upamietnic ten dzien. Przeciez w ten sposob reagowali w 2001 jak
        WTC runelo w gruzach z setkami ludzi wszelkiej masci i narodowosci...
      • katarzynams Re: monopol na tragedie 12.09.06, 00:18
        A ja mysle, samo, ze zmiana tytulu watku i twoj komentarz sa calkiem nie na
        miejscu. Uwazasz, ze jesli ktos zapala swieczke na mysl o tych, ktorzy
        zgineli 11 wrzesnia to nie jest zdolny do zapalenia swieczki dla Kurdow,
        Baskow, Czeczenow, Bosniakow i Tutsi?
        katarzyna
        • samo Re: monopol na tragedie 12.09.06, 07:06
          katarzynams napisała:

          > A ja mysle, samo, ze zmiana tytulu watku i twoj komentarz sa calkiem nie na
          > miejscu. Uwazasz, ze jesli ktos zapala swieczke na mysl o tych, ktorzy
          > zgineli 11 wrzesnia to nie jest zdolny do zapalenia swieczki dla Kurdow,
          > Baskow, Czeczenow, Bosniakow i Tutsi?

          A dlaczego sa nie na miejscu???

          Nigdzie nie napisalam ze ktos jest niezdolny do zapalania swieczek dla Kurdow
          czy Czeczenow. Tylko jakos nikt ich nie zapala! Ania napisala "tamtego dnia
          kazdy byl Amerykaninem". Tamtego dnia wszyscy doznali szoku bo widzieli atak
          terrorystyczny LIVE! A nie byl to pierwszy akt terroryzmu. Natomiast od tamtej
          pory w swiadomosci ludzi terroryzm=islam=9/11. Potega telewizji- to mnie
          uderza. I to, ze jedne smierci sa bardziej istotne i poruszajace od innych- to,
          ze Babiana nie powstrzymala sie od komentarza ze przeciez te dzieci umarly
          smiercia naturalna. Nie jest to wiec tragiczna smierc niewinnych pracownikow
          WTC. Ja niczego nie wartosciuje. To jest moja refleksja. Nie zmienilam tytulu
          watku, bo jest to niemozliwe. Moja wypowiedz opatrzona zostala "Monopol na
          tragedie" w polu "temat". Bo taki byl jej temat.
          • jan.kran Re: monopol na tragedie 12.09.06, 07:12

            Wiele afrykanskich konfliktów jest nierozwiązywalnych. Jeżeli ci którzy gnębią
            odejdą to gnębiący staną się gnębicielami

            Miało być "gnębieni".
            K.
          • katarzynams Re: monopol na tragedie 22.09.06, 20:50
            samo,

            niestety, rozmawiajac w sieci trudno wziac pod uwage ton glosu, gestykulacje,
            czy mimike rozmowcy, ale odnosze wrazenie, ze gdybysmy rozmawialy na zywo tez
            wyczulabym w Twojej wypowiedzi sarkazm. Mysle, ze w obliczu tragedii sarkazm
            jest nie na miejscu.
            Mysle tez, ze wiesz o co chodzilo ze zmiana tematu watku i mysle, ze nie musisz
            mnie lapac za slowka.
            katarzyna
      • jan.kran Re: monopol na tragedie 12.09.06, 05:54
        samo napisała:


        > 5 lat wiec mija od amerykanskiego wake-up call. Nikt nie zapala swieczki na
        > mysl o Kurdach, Baskach, Czeczenach, Bosniakach, Baskach czy Tutsi?

        --------> Nie mogę mówić za wszyskich , jedynie za siebie.
        Jedenasty września jest dniem gdzie zapalam wewnętrzną świeczką ofiarom właśnie
        tej katastrofy i Ich rodzinom.
        Na codzień mam zwyczaj pamiętać o innych ofiarach , wojnach które się toczą na
        całym świecie , ludzkich tragediach.
        Najwięcej wiem na temat tego co się dzieje w Afryce choć ta wiedza
        jest ułamkowa.
        Pamiętam o koszmarnej , zapomnianej wojnie w Ugandzie , o Darfurze , reżimie
        erytrejskim.
        Myślę często o wędrówce tysięcy Afrykańczyków którzy dążą do lepszego świata,
        innego życia i ich marzenia z reguły kończą się śmiercią na pustyni albo
        u wybrzeży Hiszpanii czy Wysp Kanaryjskich.
        Boli mnie to ze że mimo szczerych chęci nic nie mogę pomóc.
        Wiem również że ten lepszy , bogatszy świat w kórym żyję nie jest w stanie
        wchłonąć biedy i nieszczęścia pozostałej części kuli ziemskiej.
        Nawet jeżeli ja zrezygnuję z przywilejów jakimi zostałam obdarzona niewiele to
        pomoże.
        Jaka może być droga do naprawy świata ?
        Im dłużej żyję i więcej wiem i widzę jestem coraz bardziej pesymistycznie
        nastawiona.
        Wiele afrykanskich konfliktów jest nierozwiązywalnych. Jeżeli ci którzy gnębią
        odejdą to gnębiący staną się gnębicielami.
        Korupcja i brak edukacji są tak ogromne że niewiadomo jak zasypać ten rów.
        Rosjanie nie odejdą dobrowolnie z Czeczeni, terroryści baskijscy nie mają szans
        na stworzenie własnego państwa choćby dlatego że wielu Basków , zwłaszcza
        francuskich tego nie chce.
        Powstanie Kurdystanu jest utopią , Chinczycy nawet nie myślą o odejściu z Tybetu
        i nie ma siły która by ich do tego zmusiła.
        Nie wiem jak zakończyć ten post...
        Nie mam żadnych konkluzji ani refleksji.
        Kran




    • asia.sthm Re: Jedenasty września. 11.09.06, 15:42
      Pamietam ten dzien jak wczoraj sad(
      Zaraz po pierwszych wiadomosciach udalo mi sie dodzwonic do kuzynki
      mieszkajacej na Manhatanie. Wlasnie zdazyla dzieci odwiezc do szkoly i wrocic
      do domu. Mialam ja w sluchawce zupelnie oszalala ze strachu. Szalenstwo nie
      objawialo sie w slowach ale w kompletnym zatkaniu i braku slow. Po czym
      rozlaczylysmy i ona poleciala szukac swoich dzieci. Juz potem nie udalo mi sie
      dodzwonic. linie byly przesilone, wszystko siadlo. Przesiedzielismy ten i pare
      nastepnych dni przed telewizorem. Moje dzieci zadaly odpowiedzi na setki pytan.

      (*) dla ofiar.
      • ania_2000 Re: Jedenasty września. 11.09.06, 16:18
        Okropny dzien. Jechalam rano do pracy, stacja radiowa, ktorej sluchalam i ktora
        nie nadawala wogoel wiadomosci, przerwala zeby powiedziec o pierwszym
        samolocie. Jeszcze pozniej nie wiadomo bylo o co chodzi, w pracy wszyscy
        starali sie dowiedziec - pozniej juz nikt nie pracowal, kazdy z oczami w kompie
        czytal wszystko co mozliwe w internecie, niektorzy pobiegli do pobliskiej
        knajpy z tv...
        Pamietam pozniej, jak samoloty przestaly latac (pracowalam niedaleko lotniska),
        ta cisza..I jakas niesamowita atmosfera zjednoczenia u ludzi.
        Kazdy wtedy byl Amerykaninem.
      • sukiennica Re: Jedenasty września. 11.09.06, 18:56
        Bylismy na wakacjach na polodniu Francji. Pilismy wlasnie kawe w knajpce z
        widokiem na morze. Sielanka... I nagle zgrzyt. Ludzie krzyczacy we wnetrzu
        lokalu o jakiejs tragedii. Weszlismy do srodka i spojrzelismy na ekran
        telewizora. Wszyscy ludzie wokol mieli takie same twarze. Mieszanina
        niedowierzania i strachu.

        (*)
    • sylwek07 Re: Jedenasty września. 11.09.06, 16:29
      tak sie zastanawiam czy komus sie snilo ze tak bedzie tzn ze Nowy Jork bedzie w
      dymach bo mi pare tygodni przed tym tak sie snilo i nie wiem co o tym sadzic do
      tej pory...

      zapale swieczke za tych ktorzy gina w bezsensownych konfliktach [*]
      • babiana Re: Jedenasty września. 11.09.06, 17:22
        Ja w tym momencie rozmawialam z kolezanka przez telefon i mialam wlaczony
        telewizor, ale na mute. W pewnym momencie ujrzalam samoloty uderzajace w
        wiezowce. Mowie do niej co widze na ekranie z komentarzem, ze nie maja juz co
        wymyslic w tej telewizji. Myslalam, ze to jest fikcja. Pozniej kiedy wlaczylam
        glos zdalam sobie sprawe jak straszna tragedia wydarzyla sie. Trudno w ogole na
        ten temat cokolwiek pisac i komentowac. Po prostu brak slow.
    • asica74 Re: Jedenasty września. 11.09.06, 18:58
      Ten dzien, byl ostatnim dniem pracy z moim kochanym dzieciakiem Lola.
      Uczcilysmy jak moglysmy (to znaczy raczej, ja, ona miala wtedy 3 latka)
      pojsciem do parku, hustaniem sie na hustawce, czytaniem ksiazek, turlaniem sie
      po trawie. Dzien byl cudny i sloneczny. Pamietam jej smiech szczesliwego
      dziecka.
      Wieczorem gdy wrocil jej tata, nie zrozumialam co do mnie mowi: Joanna, czy ty
      widzialas co sie stalo... Mattheu, nic sie nie stalo, mialysmy sliczny
      dzien... Gdy wlaczyl telewizor, zamarlam. Idac do domu trzesly mi sie nogi.

      Od tamtej pory, ja-maniak wiadomosci wszelakich, przestalam je ogladac. Nie
      moglam zniesc koszarow jakie mialam w nocy...

      Byl to dzien, w ktorym sie skonczyl moj wiek niewinnosci...
    • ulkaa Re: Jedenasty września. 11.09.06, 21:35
      "Uczyncie to ze spokojem,bo zmierzacie do Boga, ktory bedzie szczesliwy z tego,
      co uczynicie.
      Czysta wiare trzeba szerzyc przemocą. Modlcie sie za swych braci, aby i oni
      trafili w swe cele."
      Takie slowa znaleziono w zapiskach terrorystow z 9/11.

      Ogladalam dzisiaj wiele programow tv,najbardziej poruszyl mnie fabularyzowany
      dokument na disc.channel. Poczulam silna identyfikacje z ludzmi w samolotach
      lotu 11 i 175, ktore wystartowaly z lotniska Logan w Bostonie.
      Ich rozmowy telefoniczne tuz przed atakiem, ich bliscy, ktorzy pozostali i do
      dzisiaj nie moga sie otrzasnac po slowach : "Tato, to nie wyglada zbyt dobrze.
      O, Boże, Boże...".
      A takze ludzie, ktorzy na chwile podniesli glowy znad biurek w WTC i ujrzeli
      jak cos czarnego niemilosiernie szybko kieruje sie na wprost ich okien.
      Tego sie nie da opisac ani nawet wyobrazic.

      Pomyslalam tez o Mulince, Tamsin, ktore mieszkaja w Bostonie.

      Moze nie jestem sprawiedliwa, ale nie potrafie zrozumiec dzihadu ani wspolczuc
      muzulmanom, jesli nawet na takie wspolczucie czasami zasluguja.
      • abere8 Re: Jedenasty września. 11.09.06, 23:29
        Ja wtedy bylam w Bostonie u mojego wtedy chlopaka, teraz meza. Mialam bilety na
        powrot do Polski na 12 wrzesnia, oczywiscie te loty odwolano, ale udalo mi sie
        je przelozyc na 15 zdaje sie. Pamietam, jak wstalam wtedy rano i zeby odsunac w
        czasie nieprzyjemny moment pakowania sie po wakacjach wlaczylam telewizor i
        przez jakies 15 minut w ogole nie wiedzialam, co sie dzieje. Myslalam, ze to
        jakas wizualizacja czegos czy sceny z jakiegos filmu. Moj chlopak wrocil z pracy
        tego ranka, bo powiedzieli im, ze moga isc do domu, jesli chca. Wieczorem tego
        dnia mial miec jakies zajecia na uniwersytecie, ale nie poszedl, bo nie byl w
        stanie, a poza tym nie sadzil, ze sie odbeda, ale okazalo sie, ze byly (!)

        W ciagu paru nastepnych dni pamietam, jak mi strasznie serce bilo za kazdym
        razem, kiedy slyszalam samolot, a wtedy jakies te mysliwce patrolowaly
        przestrzen powietrzna nad Bostonem, wiec ciagle je bylo slychac.

        Lot powrotny do Polski byl dziwny. Niby wszystko tak samo, ale mialam wrazenie,
        ze jest na pokladzie ciszej, niz zwykle.
        • babiana Re: Jedenasty września. - jak uknuto plan zamachow 12.09.06, 03:03
          Przerazajaca lektura.
          serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3608395.html
        • tamsin Re: Jedenasty września. 12.09.06, 04:39
          wlasnie dokonczylam ten film, niestety 9/11 commission stwierdzila, ze wciaz
          jestesmy do tylu w walce z terrorystami, wymiana informacji pomiedzy agencjami
          dostala ocene "D", jedynie zamrazanie terrorystycznych funduszy dostalo "A".
          Ciezko sie oglada taki film, szczegolnie jak zakonczyli wizerunkiem zony Tom'a
          Burnett, ktory walczyl z porywaczami ostatniego porwanego samolotu (United
          93).Pamietam jego zone pokazana przy jakies tam okazji, zupelnie nieprzytomna,
          niepozbierana, otrzymywala jakies tam uznania za heroizm swojego meza, wraz z
          innymi wdowami z 9/11, ona byla obecna cialem, ktos ja musial potrzymywac,
          znacznie roznila sie od rozgadanej Lisy Beamer. Utknela mi niesamowicie w
          pamieci, teraz wiem ze to rozmawiala ze swoim mezem przed jego proba
          obezwladnienia terrorystow, nie zdawala sobie sprawy ze na tym swiecie istnieja
          ludzie ktorzy potrafia zrobic krzywde przypadkowym pasazerom, jej mezowi.... Po
          przerwanym polaczeniu, zadzwonila do linii lotniczej... gdy zostala
          poinformowana ze samolot jest "down", z ulga zapytala o potwierdzenie
          czy "wyladowal?" Ta kobieta i jej czworka dzieci to dla mnie przyklad tragedii
          tego dnia, nigdy nie beda mieli odpowiedzi skad? jak? dlaczego?

          Ten dzien pamietam z tak dokladymi detalami, jak zaden inny..pamietam, ze moim
          internetowym providerem bylo wtedy AOL, jak w pracy podlaczylam sie do
          internetu i pierwsze co wyskoczylo, ze wypadek sie zdazyl w NYC, za chwile nie
          bylo juz mowy ze to wypadek...Pamietam jak koledzy w pracy zauwazyli jak bardzo
          nisko lataja samoloty, jedna kobieta w pracy przerazila sie ze w nasz budynek
          wleci..w kafeterii wlaczyli telewizor, biegalismy od tv do okna..ktos
          powiedzial, ze Washington jest tez zaatakowany, chaos..Dostalismy przykaz
          pojscia do domu..zadzwonilam do meza, on tez konczyl zabezpieczac network i
          mial wychodzic z pracy. W domu akurat byli tesciowie, jak weszlam tesc mnie
          powital "co sie dzieje, o boze, co sie dzieje??" bylo pelno dzieci na ulicach,
          wszystkie zostaly zwolnione ze szkoly, pokazywaly sobie palcami wojskowe
          odrzutowce krazace nad naszymi domami...Dzien byl podobny do dzisiejszego:
          sloneczny, piekny, a jakze koszmarny..
          • ania_2000 Re: Jedenasty września. 12.09.06, 08:31
            Wlanie tez skonczylam ogldac ten film - uwazam go zreszta chyba za najlepsze
            miniseries jakie w amerykanskiej tv widzialam.. Obezwzladnia to, ze mozna
            teoretycznie bylo temu zapobiec, ze Clinton duzo wczesniej zajety swoim
            impeachment nie mial guts, ze cia i fbi wzajemnie nie share informacji, ze info
            od field agents zostalo niedostrzezone..
            Minelo 5 lat, i rzeczywiscie Tamsin, mi tez minelo to jak by bylo wczoraj.
            Mieszkalam wtedy w Midwest - i nie przezylam tego tak mocno jak Wy, na
            EastCoast, ale kazdy wtedy byl szoku.
            Mimo ze wiele NIE zrobiono, ze byc moze pewne dzialania mogly by zapobiec tej
            tragedii - nie zapominajmy kto tu jest winny - AL Quida.

            Nigdy, nigdy przenigdy nie zrozumiem muzlmanskiej krwiozerczej fanatycznej
            religii.

    • jan.kran Re: Jedenasty września. 12.09.06, 05:26
      Czytając na kilku forach wypowiedzi na temat jedenastego września zauważyłam że
      dla wielu osób była to data przełomowa w sposobie ich myślenia , podobnie jak
      dla mnie.
      Nie chodzi o ilość ofiar czy obecność mediów przekazujących na żywo do naszych
      domów tragedię NY.

      Chodzi o fakt ze zostaliśmy zaatakowani wszyscy. Za to że nie wyznajemy religii
      morderców. Za to że nasz świat jest inny od ich chorych , spaczonych wyobrażeń.
      Nie tylko nie - muzułmanie zostali zaatakowani. Także ci muzułmanie którzy
      wyznają tę religię w formie niespaczonej nienawiścią , fanatyzmem, , fałszem.
      Islam zabrania popełniania samobójstwa. Islam może być religią wspólżyjącą z
      innymi. Islam w wydaniu morderców z jedenastego września cofa nas w epokę
      która jest niezrozumiała dla człowieka współczesnego.
      Przypomina wojny religijne sprzed stuleci, przypomina stosy na których palono
      innowierców , cofa nasze wyobrażenie o możliwości integracji róznych religii i
      kultur o setki lat.
      Mnie osobiście poraził portret psychologiczny morderców. Czytałam bardzo wiele
      na ten temat w niemieckiej prasie która była jak spetryfikowana odkrywając
      kolejne odsłony życia wykonawców zamachów.

      Przeczytałam tez bdb udokumentowaną książkę Austa i kilku dziennikarzy szpigla.
      Młodzi , inteligentni , zamożni ludzi mieszkający przez wiele lat wśród nas,
      mający okazję nas poznać, naszą kulturę , moralność , życie codzienne okazali
      się bestiami.
      Co spowodowało taką nienawiść, ogłupienie szaloną doktryną , nieskończoną pogardę ?
      Byli to bardzo młodzi ludzie. Młodzi mężczyżni nie próbujacy zobaczyć tego co
      nasz świat im oferuje, możliwości rozwoju, życia w społeczeństwie które ich
      zaakceptowało mimo ich odmienności religijnej i kulturowej.
      Mogli tę wiedzę którą zdobyli wykorzystać dla swojego świata , mieli możliwośc
      budować a nie burzyć.
      Nie rozumiem fanatyzmu. Jest to coś poza moja możliwością pojmowania.
      Ciągle powraca pytanie dlaczego islam ?
      Nie spotkałam się z tym żeby protestant , buddysta czy wyznawca animalizmu
      próbował podciąc mi gardło za to że nie wyznaję jego religii i nie żyję według
      jego zasad moralnych.
      Znam wiele wytłumaczeń skąd się wziął jedenasty września, mój rozum przyjmuje
      je do wiadomości.
      Ale w sferze emocji nie zrozumiem nigdy.
      I nie wybaczę , nawet nie próbuję bo mordowanie kogoś tylko za to że ma inny
      kolor skóry , religię czy poglądy polityczne jest czymś przeciwko czemu się
      buntuję całe moje życie.
      Kran.
    • sylwek07 Re: Jedenasty września. 12.09.06, 09:21
      katarzynams w paru procentach Ci ludzie ktorzy stawiaja swieczki za WTC nie
      zrobia tego dla innych ofiar i to znam z zycia codziennego .tacy widac jestesmy.

      ps bo np wybieramy kto jest bardziej nieszczesliwy a przeciez nad kazdym z Nas
      nalezy sie pochylic i nie dokonywac wyborow ale to jest moj poglad na ta sprawe
      i na wiekszosc co sie dzieje w zyciu .
      • jan.kran Re: Jedenasty września. 12.09.06, 11:19
        Bardzo mi się podoba to co napisałeś Sylwkusmile
      • gherarddottir Re: Jedenasty września. 12.09.06, 11:55
        Masz racje Sylwku,popieram.
        11 wrzesnie bylam w pracy i sluchalam radia- i uslyszalamo tym co sie stalo. Od
        rzu powiedzialam wspolpracownikowm,ale patrzyli na mnie jak na ufoludka.
        A potem caly wieczor przed bbc..sad
        Tragedia.
    • mon101 Re: Jedenasty września. 12.09.06, 15:10
      Mysle, ze fakt ze pamietamy tak dokladnie ten dzien, ze tak nami ta tragedia
      wstrzasnela jest spowodowany tym ze nagle gremialnie sracilismy
      dziewictwo.Nagle zdalismy sobie sprawe, ze jestesmy bezbronni, ze wojny i inne
      tragedie nie odbywaja sie gdzies tam, bardzo daleko, ze nas nie dotycza. Nagle
      zdalismy sobie sprawe ze dotyczy to tez nas. Latwiej jest nam identyfikowac sie
      z ofiarami z 11 wrzesnia, (wielu z nas zna kogos, albo kogos kto znal kogos)niz
      z anonimowymi Tutsi. Ot, taka to juz nasza ludzka natura, ze wychodzimy zawsze
      egoistycznie od nas samych. No i media oczywiscie. Gdy, rowniez 11
      wrzesnia ,zostala zamordowana w Sztokholmie Anna Lindh wstrzasnelo to cala
      Szwecja. A to ze tego samego dnia jakis szaleniec (najprawdopodbniej
      zainspirowany zabojstwem minister)zamordowal mala dziewczynke na przedszkolnym
      podworku, przeszlo w tym zamieszaniu trioche bokiem. No coz, tacy jestesmy -
      "bliska cialu koszula"
      • gherarddottir Re: Jedenasty września. 12.09.06, 15:25
        Masz racje Mon, zgazdam sie w 100%. Zabojstwo Lindh rzeczywiscie bylo
        wstrzasajace tym bardziej, ze do tamtej pory uwazalo sie Szwecje za bardzo
        bezpieczna.
        • babiana Re: Jedenasty września. 12.09.06, 16:08
          Mnie interesuje fakt, dlaczego przy okazji zapalania zniczy i skladania wiencow
          na Grobie Nieznanego Zolnierza w Warszawie, Ofiar Powstania Warszawskiego, Ofiar
          Powstania Getta w Warszawie, Zamordowanych Zolnierzy w Katyniu nikt nie podnosi
          wowczas kwestii "A dlaczego nie w Rwandzie czy w Afganistanie?".
        • tamsin Re: Jedenasty września. 12.09.06, 16:31
          no co wy? juz nie pamiecie zabojstwa Olof Palme?
          • asia.sthm Re: Jedenasty września. 12.09.06, 16:38
            No pewnie ze pamietamy.
            Tylko ze w ktorym kraju glowa panstwa wraca sobie wieczorem z kina pod pache z
            zoneczka.
            A minister leci sobie z przyjaciolka na ciuchowe zakupy do NK podczas lunchu.

            Nie wiem czy gdzie indziej tak robia, bo u nas na porzadku dziennym. Nawet krol
            mandaty dostawal za szybka jazde...ten to lubi sobie pojezdzic, jak mu sie uda
            uciec ochroniarzom wink)
            • tamsin Re: Jedenasty września. 12.09.06, 16:41
              no u nas senatorzy po ulicy chodza jak gesi po polnej drodze wink Widzialam
              Kerry'ego pare razy w centrum, chudy i wysoki, zupelnie tak samo jak w tv smile
              • asia.sthm Re: Jedenasty września. 12.09.06, 16:58
                Hmmm, a podobno kamera 5 kilo dodaje wink
            • babiana Re: Jedenasty września. 12.09.06, 17:03
              asia.sthm napisała:

              > No pewnie ze pamietamy.
              > Tylko ze w ktorym kraju glowa panstwa wraca sobie wieczorem z kina pod pache z
              > zoneczka.
              > A minister leci sobie z przyjaciolka na ciuchowe zakupy do NK podczas lunchu.
              >
              > Nie wiem czy gdzie indziej tak robia, bo u nas na porzadku dziennym. Nawet krol
              >
              > mandaty dostawal za szybka jazde...ten to lubi sobie pojezdzic, jak mu sie uda
              > uciec ochroniarzom wink)
              Nie jestem taka pewna czy tak by sobie spacerowali gdyby Amerykanie Europy nie
              wyzwolili spod hitlerowskiej okupacji i pozwolili Niemcom zarzadzac Europa przez
              kolejne 60 lat... Raczej pozostalyby spacerki wsrod obozowych barakow.
              • asia.sthm Re: Jedenasty września. 12.09.06, 17:18
                Babiano, to jest moim zdaniem niesmaczny zart sad
                nawet nie wiem co odpowiedziec sad((
                • babiana Re: Jedenasty września. 12.09.06, 17:36
                  To nie byl zart, Asiu. Tak wygladalaby Europa gdyby nie interwencja Amerykanow.
                  Po prostu ponura wizja. Teraz jednak nie pozwala im sie uczcic w spokoju ofiar
                  11 wrzesnia (bez dziwnych komentarzy, ktore moim zdaniem sa nie na miejscu). To
                  raczej ty obrocilas w zart zapytanie Tamsin. Nie mozna jednak ze wszystkiego
                  zartowac.
                  • asia.sthm Re: Jedenasty września. 12.09.06, 19:57
                    O tak, gdyby nie Ameryka to Europa by nadal na palmach siedziala zajadajac
                    banany wink)

                    Ja uwazam uparcie, ze mozna ze wszystkiego zartowac, sa jednak rozne zarty.
                    Twoja ponura wizja Europy wydala mi sie niesmacznym zartem..
                    • tamsin Re: Jedenasty września. 12.09.06, 20:12
                      no bo byla to bardzo ponura Europa... a w Szwecji jedno okno mialo widok na
                      swatyke z drugiego bylo widac mlot i sierp na czerwonym tle...ale to juz nie
                      zart.
                      • asia.sthm Re: Jedenasty września. 12.09.06, 20:26
                        oknem to tu malo kto wygladal, bron produkowano na handel.... i kto da wiecej!
                    • babiana Re: Jedenasty września. 12.09.06, 21:13
                      Chyba raczej brukiew a nie banany.

                      Nie rozumiem jak ponura wizja moze byc jednoczesnie zartem. Przeciez to sie
                      wzajemnie wyklucza.
    • sylwek07 Re: Jedenasty września. 12.09.06, 17:49
      babiana jak najbardziej nalezy o tych ofiarach pamietac i je nalezycie uczcic .
      • elagrubabela Re: Jedenasty września. 12.09.06, 21:04
        Odkad bylam w Hiroshimie, inaczej postrzegam wiele ludzkich dzialan
        prowadzacych do zniszczenia czegos tam albo kogos tam. Perspektywa mi sie
        zmienila. Nabralam jeszcze wiekszego szacunku dla tego, czego szczesliwie nie
        jestesmy jednak w stanie zniszczyc. My, czyli ludzie w ogole. Elka
        • annie_laurie_starr Re: Jedenasty września. 14.09.06, 10:09
          Nie rozumiem dlaczego osoby takie samo czy onlymama, ktore maja nieco inna
          perspektywe na 11-09-2001 sa krytykowane za swoj sposob widzenia tego
          wydarzenia.
          • babiana Re: Jedenasty września. 14.09.06, 13:35
            annie_laurie_starr napisała:

            > Nie rozumiem dlaczego osoby takie samo czy onlymama, ktore maja nieco inna
            > perspektywe na 11-09-2001 sa krytykowane za swoj sposob widzenia tego
            > wydarzenia.

            Forum prywatne

            Możesz tu stworzyć swoje miejsce do dyskusji.
            Załóż forum i zaproś znajomych do rozmowy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka