Gość: @
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.06.10, 17:21
Słuchając podjaranych małolatów w autobusie, moja osoba trafiła w to dziwne miejsce szukając art. tytoniowych. Moim pięknym oczom ukazała się biednie wyposażona kliteczka.
Siedzącego w środku farbowanego pustaka nie nauczono zwrotów grzecznościowych,no bo po co zwracać uwagę na klienta, prawda? Patrząc z boku to jej olewanie było wręcz zabawne, bo komputerek przecież najważniejszy.. a nuż widelec ktoś odpisze na czacie:P
Korciło mnie żeby palnąć w tył głowy i czekać aż odpadnie maska- w tym przypadku naprawdę możnaby poobawić się w Brainiaca i sprawdzić :D
Sprzedająca zapytana o asortyment wydała kilka mało inteligentych dźwięków fonetycznych i to na tyle. Pozostaje sprawdzić samemu, bo obsługa gó... się zna. Właścicielu wywal to groteskowe coś bo odstrasza wyglądem i zniechęca, popytaj, weź kogoś kto będzie miał POJĘCIE o tym co sprzedaje. Przydałby się bardziej urozmaicony asortyment. W dobie gó...arzerii z k10 mielibyście "branie" aż miło, przecież te dopalacze są takie trendi :P