Gość: mani anty bus
IP: *.pool.mediaWays.net
14.09.11, 21:31
Tzw. busy (czy nyski) to jedna z wielu rzeczy świadczących o "niedorozwoju" naszego miasta. Jednak jedna z nielicznych, którą można szybko naprawić. Miasto powinno mieć jednego przewoźnika i nie ważne czy powstanie on na bazie MPK czy będzie to inna firma.
Problemów związanych z busami jest w mnóstwo, a poziom organizacji komunikacji publicznej jest prawdopodobnie najgorszy spośród wszystkich miast 100k+.
1) Przez busiarzy kumunikacje w mieście zapewni kilkanaście czy kilkadziesiąt firm. Oczywiście ich działanie nie jest w żaden sposób koordynowane. Z tego powodu nie można np. wprowadzić biletu okresowego, który byłby ważny w całej komunikacji w mieście.
2) Busiarze jeżdzą bez rozkładów najchętniej w godzinach szczytu. Nie świadczą usług wtedy kiedy im się to nie opłaca. Nikt nie wyciąga konsekwencji z tego, że busiarz nie miał kursu.
3) Stan techniczny "nysek" - na ten temat krążą legendy.
4) Spójny wygląd zewnętrzny/oznakowanie komunikacji miejskiej - przez to mi osobiście ten "transport" się kojarzy z ciężarówkami które wożą ludzi w Afryce. Każdy wóz wygląda jak chce. Pamiętam jak kiedyś stałem na przystanku przy dworcu Miasto i jakaś przyjezdna osoba pytała się mnie jak dojedzie do centrum. W międzyczasie podjechała, któraś z magicznych "nysek" - nie zapomnę jej wyrazu twarzy i głośnego: "Ale co to jest???!!"
Żadne miasto w Polsce nie ma takiego komunikacyjnego twora jak W-ch. W innych miastach ludzie przesiadają się ze swoich samochodów do autobusów/tramwajów - bo jest przyjemnie, jest _szybciej_ i taniej. A u nas?
Nie głosowałem na Romka bo mu nie ufałem, ale jeśli rozwali busiarstwo to będzie mi trochę wstyd, że tego nie zrobiłem.
P.S. żadnym argumentem jest to, że ileś tam osób straci pracę. Z drugiej strony w jednej, nowej firmie, która zapewni komunikacje całemu Wałbrzychowi i okolicom tyle samo osób ją zyska - i będzie to praca legalna, a nie żadne 300 zł tygodniówki pod stołem.
100 czy 200 osób nie może paraliżować organizacji komunikacji dla 150 tysięcy ludzi.