Dodaj do ulubionych

PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI

24.05.02, 11:49
Gdy chodziłem do Żeroma to:
Polskiego uczył mnie "Truskawa"
Biologii - "Skrzyp"
Ruskiego "Krepkina" później nazywana "Małowatą"
Matemy "Jadźka"
PW - "Podskocz"
Angielskiego - "Irenka"
WF - "Czaja" a następnie "Antoś"
Filozofii - "Pluja"
Chemii - "Dyra"
Fizyki - "Folkier"
Geografii - "Kozieł"
Obserwuj wątek
    • Gość: Piteros Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.tlsa.pl 21.06.02, 11:22
      W mechaniku mielismy wielu ciekawych nauczycieli o jeszcze ciekwszych
      przezwiskach. Oto niektóre (chyba jeszcze dobrze pamiętam):
      LEWAR - WF Maciek Lewandowski
      KAMEL - facet od jakiejś termodynamiki czy coś takiego
      PSZCZÓŁKA - babka od polaka
      ZBYSIO MOGIŁA - gość od polaka (serdecznie pozdrawiam)
      JADŹKA - Jadwiga Czarnecka - również pozdrawiam swoją wychowawczynię
      WOŁEK - kol. Wołczyński, ten to był niezły przekręt (Młodzieniec)
      PELA - od ruskiego
      Czy ktoś coś jeszcze pamięta.
      • Gość: Ruebezahl Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.arcor-ip.de 10.08.04, 14:54
        hej, ja tez bylem w mechaniku, zapomniales dodac Jedrzejak (naucz. matematyki)
        czyli klarnet:) a zysio mogila to Zbigniew Mazur (pozdrowienia potrafil nauczyc
        bez wstretu do przedmiotu chociaz byl ostry, dzieki panie Mazur). Jadzke (byla
        tez moja wychowawczynia) lepiej pomine...wredota. Pela byla oki:)))a Wolek to
        egzemplarz ze boki zrywac:). Pamietam jesze nauczycielke od fizyki...ale kosa
        1.50 cm wzrostu....Kiedys byla tez nauczycielka niemieckiego bodajze
        Awdziej...pozrawiam wie geht´s Frau Awdziej alles klar? mir geht es
        prächtig..was ich auch Ihnen wünsche, wenn Sie noch da arbeiten...
        • Gość: r.75 Re: Mechanik IP: *.146.udn.pl 03.04.06, 22:33
          Poczet wspaniałych MECHANIKA,na początek małe sprostowanie Zbysio Mogiła vel
          Amphora - Zbigniew Meisner, Mazur ma na imię Wiesław. Pszczólka to pierwotnie
          nauczyciel chemi Naumika imienia nie pamiętam. inż Słaby, inż Bogdan Błonny,
          inż Kowalczyk, inż Migacz, Generał - M Stebelski, dyr Karol Wisłocki, Iza
          Korzeniewicz, Maniek - Marian Powęska, Ejsymont, dyr. Podworski, dyr Gucma, dyr
          I Nalewajko, A Fecko, T Jadachowski, Rajzer, Szpakowski, Bartkowiak, Menet,
          Puch. Szkoda że niektórzy już odeszli.
    • chco4 Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI 22.06.02, 21:23

      > Polskiego uczył mnie "Truskawa" pamietam starego pijaka Truskawe.
      > Biologii - "Skrzyp" O, Skrzypu, byl fajny. Latwo sie denerwowal.
      > Ruskiego "Krepkina" później nazywana "Małowatą" nie znam
      > Matemy "Jadźka" pani Mierzwa. Wspaniala, platynowa blondynka. Co wprala mi do
      mozgu starcza do dzisiaj.
      > PW - "Podskocz" Tu mam problem. Nie znam nicka ale uczyl mnie, no, wlasnie, nie
      pamietam nazwiska.

      > Angielskiego - "Irenka" dzieki zacieciu pedagogocznym wywedrowalem na anytpody.
      Dokonala ona cudu uczac jezyka w 3 lata, bo w pierwszym zosatlismy niedouczeni
      przez weterana Gen. Maczka Wieckowskiego.
      > WF - "Czaja" a następnie "Antoś". Czaja czyli Czajewicz. Ten uczyl mnie w
      podstawowce. w zeromie byl Supel (czyli wezel) i Antek, czyli wspanialy WFowiec.
      > Filozofii - "Pluja" To byl zdajsie Hermut, posadzany o pedalstwo. Jedna z
      kolezanek byla na tyle odwazna ze usilowala mu wreczyc bukiet kwiatow na 8-Marca
      przy wszystkich!!! Facet nie wzial. Nastepnego dnia sie wsciekl i grozil, bo ktos
      mu zostawil kwiaty na klamce w domu. Kolezanka przytomnie zapytala: jakiego
      koloru byly kwiaty? On wymieniel: czerwone. A, panie psorze, bo nasze byly
      biale...
      > Chemii - "Dyra" Pani Gucma. Ta byla fajna. Znalem Agnieszke. P. Gucma byla
      wspanialym pedagogiem i dyrektorem. WIele jej zawdzieczam.
      > Fizyki - "Folkier". Folkierski byl ekspertem. Uczyli mnie Wojcik, Folkierski i
      Chmurzynscy. Kazdy byl inny i kazd byl bardzo dobry.
      > Geografii - "Kozieł" O, Koziol. P. Koziol byl moim wychowawca. Wspanialy
      czlowiek. Uczyl rzeczy ktorych wtedy jeszcze nie uczono. Pamietam go jako
      dyrektora MDK.

      Byla taka drobna wariatka od geografii, Kozlowska. Od Polskiego byla Ozog-
      Kunicka. Od historii, zapomnialem nazwisko, ale byla dobra. Prace reczne, uczylo
      mnie dwoch facetow. Wozny...
      Uwazam, ze byla to bardzo dobra szkola, nawet elitarna. Uczono bardzo dobrze i
      musze przynac wyposazono mnie na cale zycie. Utrzymanie sie nie bylo latwa sprawa
      i trzeba sie bylo duzo uczyc aby sie utrzymac. Ciekawe czy ta szkola jest rowniez
      dzis uwazana za dobra?



      • Gość: Witold Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.02, 22:19
        Tak to się prowokuje opornych...

        Sięgając głębiej w epokę kamienia łupanego:
        Kiedy zaczynałem, przed panią Gucmą dyrektorem był Adam Rząsa, który gdzieś
        wybył w stronę Rzeszowa bodajże. Część z nas przejąwszy się zawartością tablicy
        ogłoszeń rozpoczęła nauki w granatowych mundurkach w czerwonymi wypustkami. No
        niemal zupełnie jak u Niziurskiego.

        Nie nazwałbym akurat mojego wychowawcy Truskawy pijakiem, może ze względu na
        respekt za to, czego nauczył na resztę życia, jak i to, że kiedy pojechaliśmy
        na wycieczkę do Krakowa, to prof. Estreicher osobiście upoważnił go do
        oprowadzania nas profanów po Collegium Maius i Collegium Novum.

        Zresztą był dla nas jednym z wielkiej trójki, którą poza nim tworzyli Folkier
        i „Pietrek” Sadaj. Na zapleczu gabinetu fizycznego u Folkiera, jak wspomnę,
        walały się czasem butelki po wiśniówce.
        Po lekcjach unikalna trójka: barylasty Truskawa, chudy i długi Folkier i „mały
        ale byk” Pietrek bywali widziani wędrując w stronę Teatralnej w celach
        wiadomych.

        Ciekawe, że Pietrka Sadaja nikt tu nie wspomina, chociaż matematyk był z niego
        tęgi a i na klasówkach potrafił okrutnie celnie trafić kredą, albo i mokrą
        szmatą w nieopatrznie ściągającego.

        Czy jakoś była przezywana straszna choć w istocie poczciwa starsza pani z
        biblioteki (chyba się nazywała Weryho)?

        Jeśli chodzi o przydomki (nicki, ksywki), to dziewczyny miały WF z panią Kuną,
        zwaną chyba panią Marten.

        Historii uczyła mnie Baśka Kołodziejczyk, skutecznie mi ten przedmiot
        obrzydzając.

        „Prac ręcznych” nauczał niejaki „Wiertałka”, chyba nazywał się Pawlik.

        Ciekawostką patologiczną był „Chwiej” (czy w ogóle miał nazwisko?), który
        zdążył uczyć nas matematyki przez jeden okres. Przybył znikąd. Odpytywał według
        kolejności 1, 2, 3, .. i od początku. Stawiał 90% dwój, niczego nie nauczył i
        był wedle wszelkiego prawdopodobieństwa psychiczny. Wyleciał ze szkoły i słuch
        po nim zaginął.

        A w ogóle te gabinety od biologicznego na parterze do sali rysunkowej na samej
        górze, to były cuda jeszcze poniemieckie - te szczęki rekina w gablocie
        biologicznego i te tajemnicze machiny w fizycznym...

        Na koniec – kto pamięta imię kościotrupa, który stał u Skrzypa w gabinecie w
        gablocie i miewał a to berecik na czaszce, a to niedopałek w szczękach na
        sprężynce.

        tak się rozgadałem, bo dziś po latach odgrzebałem w pudle fotokopię „Tableau”
        mojego rocznika. Szkoda, że gdzieś mi wcięło zdjęcie ze studniówki, gdzie wśród
        podpisów był również autograf Irka autentycznym Brailem.

        Dzięki za uwagę

        Witold
        • chco4 Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI 23.06.02, 06:06
          Pieknie to opisales Witold i widac, ze pamiec dopisuje ci lepiej niz mnie mimo,
          ze byles chyba przede mna.

          > Kiedy zaczynałem, przed panią Gucmą, dyrektorem był Adam Rząsa, który gdzieś
          > wybył w stronę Rzeszowa bodajże.
          ++a zaraz po wojnie byl chyba Dyduch.


          >Część z nas przejąwszy się zawartością tablicy ogłoszeń rozpoczęła nauki w
          granatowych mundurkach w czerwonymi wypustkami. No niemal zupełnie jak u
          Niziurskiego.
          ++Mowisz o sposobie na Alcybiadesa, albo ta druga, w ktorej matematykiem byl
          Dziadzia, profesor Eydziatowicz... Tak, pedzili nas zeby bylo wszyscy chodzili
          czysto.

          > Nie nazwałbym akurat mojego wychowawcy Truskawy pijakiem, może ze względu na
          > respekt za to, czego nauczył na resztę życia, jak i to, że kiedy pojechaliśmy
          > na wycieczkę do Krakowa, to prof. Estreicher osobiście upoważnił go do
          > oprowadzania nas profanów po Collegium Maius i Collegium Novum. Zresztą był dla
          nas jednym z wielkiej trójki, którą poza nim tworzyli Folkier i „Pietrek” Sadaj.
          Na zapleczu gabinetu fizycznego u Folkiera, jak wspomnę, walały się czasem
          butelki po wiśniówce. Po lekcjach unikalna trójka: barylasty Truskawa, chudy i
          długi Folkier i mały ale byk” Pietrek bywali widziani wędrując w stronę
          Teatralnej w celach wiadomych.

          ++Wlasciwie to Truskawa nie byl moim polonista, byla nim Ozog-Kunicka, dosyc
          ciekawa osoba o luznym podejsciu do swiata i duzej wiedzy. Miala dosyc unikalny
          styl, polegajacy na traktowaniu mlodych ludzi jak normalnych doroslych. Opinie o
          Truskawie powtorzylem po innych. Truskawa raz przyszedl do nas na zastepstwo i
          czytal nam Egona Erwina Kischa, "Zapisz to Kischi". Mial piekny glos i
          przepieknie umial czytac. Pamietam ten jego glos, z tej jednej lekcji niemal
          dokladnie do dzisiaj. Czytana czesc ksiazki tez utkwila mi do dzis. Zgadzam zie,
          byl wielka osobowoscia. Chodzila o nim jakas mgielka tajemniczosci, ze kims byl,
          czy cos takiego. Moze cos ktos o nim wie wiecej?
          >
          > Ciekawe, że Pietrka Sadaja nikt tu nie wspomina, chociaż matematyk był z niego
          > tęgi a i na klasówkach potrafił okrutnie celnie trafić kredą, albo i mokrą
          > szmatą w nieopatrznie ściągającego.
          ++ Pamietam Sadaja. Nazywano go Krasnoludek. Raz jeden z uczniow, przyszly aktor,
          rozgladal sie wkolo mamroczac, gdzie ten krasnoludek - zeby wypalic spokojnie
          papierosa w zadymionym kiblu. Nagle, Sadaj tuz obok, powiedzial: ty, wielkolud,
          jak tam przygotowanie do matury? Nie byl magistrem, bo zawsze podkreslali ten
          brak tytulu, okreslajac go: ob. Sadaj. Ale byl swietnym matematykiem, z tego co
          pamietam o nim. Moj matematyk przez rok to Krawczyk, pozniejszy matematyk na AE.
          Niezly matematyk ale tez maly i z kompleksami wielkosci. Tanczyl w klubie
          tanecznym z uczennica. Potem sie pobrali i wyjechali do Wroclawia. Zdaje sie
          zostal profesorem AE. przyjemny facet i niezapomniany. Potem uczyla mnie
          matematyki taka jakas schizofreniczka ktora wytrwala tylko rok w zawodzie bo jak
          mowila "musiala odpracowac stypendium". Na szczescie Mierzwa zdazyla w pore
          wyprostowac braki.

          >
          > Czy jakoś była przezywana straszna choć w istocie poczciwa starsza pani z
          > biblioteki (chyba się nazywała Weryho)?

          ++ Pamietam pania bibliotkarke. przemila i potrafila opowiadac ladne historyjki z
          czasow jej mlodosci, jak to kiedys bylo. Ale to nie byla pani Weryho. Nazwisko to
          miala matka jednego z uczniow, ktora uczyla matematyki w jakims technikum, chyba
          w okolicy Morcinka.
          >
          > Jeśli chodzi o przydomki (nicki, ksywki), to dziewczyny miały WF z panią Kuną,
          > zwaną chyba panią Marten.

          --Pamietam Kune. Mloda i zwawa, wszedzie jej bylo pelno. Osoba traktujaca uczniow
          jak normalne dorosle osoby. Miala magisterium chyba z Anglistyki!!!
          >
          > Historii uczyła mnie Baśka Kołodziejczyk, skutecznie mi ten przedmiot
          > obrzydzając.
          ++Nie znam. Musialo byc przede mna. Przypomniala mi sie historyczka. Byla nizla,
          chociaz jej metody nauczania byly dosyc nudne, ale widac skuteczne bo sporo
          zostalo w pamieci. Moze to juz taki przedmiot? Nie, bo raz trafilem na wyklad
          prof Wiercinskiego z UWr i tak jak ten staruszek potrafil opowiadac o historii,
          to tak jakby sie ogladalo film historyczny.
          >
          > „Prac ręcznych” nauczał niejaki „Wiertałka”, chyba nazywał się Pawlik.
          ++TAK!! Pawlik. Byl w jakims ukaldzie rodzinnym (w jakims stopniu) z Chmurzynskim.
          Bardzo dobry instruktor. Wiele jego uwag zostalo na cale zycie. Pamietam jak ze
          scinkow skleil sobie przepiekna obudowe malego radia tranzystorowego. Potem
          zrobil piekny gryf do gitary. Mnie meczyl, bo kazal mi tak dlugo przpisywac
          alfabet techniczny abym zrozumial co robie zle. Nie chwycilem. W koncu pokazal
          mi: stawialem kropke nad "I" drukowanym.
          >
          > Ciekawostką patologiczną był „Chwiej” (czy w ogóle miał nazwisko?), który
          > zdążył uczyć nas matematyki przez jeden okres. Przybył znikąd. Odpytywał według
          > kolejności 1, 2, 3, .. i od początku. Stawiał 90% dwój, niczego nie nauczył i
          > był wedle wszelkiego prawdopodobieństwa psychiczny. Wyleciał ze szkoły i słuch
          > po nim zaginął.
          ++ Nie znalem. Widac bylby swietna para dla 'mojej' marematyczki. Mloda kobieta
          byla wyczerpana nerwowo.
          >
          > A w ogóle te gabinety od biologicznego na parterze do sali rysunkowej na samej
          > górze, to były cuda jeszcze poniemieckie - te szczęki rekina w gablocie
          > biologicznego i te tajemnicze machiny w fizycznym...
          ++ To bylo prawdziwe muzeum. Pamietam przepiekne kolekcje muszli z calego swiata.
          Olbrzymie zbiory zwierzat i ptakow. Koziol posylal mnie po eksponaty na lekcje a
          ja zamiast przyniesc eksponat ogladalem je nie mogac nasycic oczu, Jak w tej
          (drugiej) ksiazce Niziurskiego. Eksponaty byly zaniedbywane. Ciekawe czy jeszcze
          cokolwiek zostalo, czy tez zniknely jak muzeum ptakow z Cieplic (w nocy ponoc
          wywiezione do Warszawy). Widzialem to muzeum przed wywiezieniem.
          >
          > Na koniec – kto pamięta imię kościotrupa, który stał u Skrzypa w gabineci
          > gablocie i miewał a to berecik na czaszce, a to niedopałek w szczękach na
          > sprężynce.
          ++Pamietam! Stefanek. Przypomnialem sobie dopiero po dluzszej chwili. Widac nie
          jest ze mna tak zle.
          >
          > tak się rozgadałem, bo dziś po latach odgrzebałem w pudle fotokopię „Tableau”
          > mojego rocznika. Szkoda, że gdzieś mi wcięło zdjęcie ze studniówki, gdzie wśród
          > podpisów był również autograf Irka autentycznym Brailem.

          Wiele lat pozniej moje tableau jeszcze wisialo w korytarzu ale potem, pozne lata
          90-te, zniknelo. Raz widzialem jakas strone Zeroma na necie, jakis uczen robil
          niezla robote, ale nie pamietam adresu. Szkoda, bo powinni umiescic stare zdjecia
          a na pewno znalazlyby sie pieniadze z datkow bylych uczniow.

          Kiedy byly zjazdy?
          Ja wiem o 1966 (w dwudzistolecie). Potem byl jeszcze jeden w latach 70tych,
          musial to byc rok 76. Czekaj, w 2006 bedzie to 50-cie szkoly!!!
          Ostatnim razem byle w budynku, odbywalo sie wieczorem jakies zebranie na ktorym
          mowili ze kazdy obywatel dostanie kupon za jego wklad w PRL...

          Byla jeszcze mloda, atrakcyjna polonistka kora zaczela krecic z jednym z uczniow.
          Potem ja za to wyrzucili. Pol miasta wiedzialo. Szkoda ze to nie ja. Mial
          sukienke z kolorowego polprzezroczystego muslinu i wspaniala figurke. Ladnie
          tanczyla.

          Pozdrawiam
          • maurycy Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI 23.06.02, 18:29
            chco4 napisał(a):

            ) Pieknie to opisales Witold i widac, ze pamiec dopisuje ci lepiej niz mnie mimo,
            )
            ) ze byles chyba przede mna.
            )
            ) ) Kiedy zaczynałem, przed panią Gucmą, dyrektorem był Adam Rząsa, który gdzi
            ) eś
            ) ) wybył w stronę Rzeszowa bodajże.
            ) ++a zaraz po wojnie byl chyba Dyduch.
            ********************************************************************************
            Dyduch (łacinnik) był super, łaciny nie nauczył, ale chociaż poznałem historię i
            literaturę Rzymu.
            **********************************************************************************

            )
            ) )Część z nas przejąwszy się zawartością tablicy ogłoszeń rozpoczęła nauki w
            ) granatowych mundurkach w czerwonymi wypustkami. No niemal zupełnie jak u
            ) Niziurskiego.
            ) ++Mowisz o sposobie na Alcybiadesa, albo ta druga, w ktorej matematykiem byl
            ) Dziadzia, profesor Eydziatowicz... Tak, pedzili nas zeby bylo wszyscy chodzili
            ) czysto.
            )
            ) ) Nie nazwałbym akurat mojego wychowawcy Truskawy pijakiem, może ze względu
            ) na
            ) ) respekt za to, czego nauczył na resztę życia, jak i to, że kiedy pojechal
            ) iśmy
            ) ) na wycieczkę do Krakowa, to prof. Estreicher osobiście upoważnił go do
            ) ) oprowadzania nas profanów po Collegium Maius i Collegium Novum. Zresztą by
            ) ł dla
            ) nas jednym z wielkiej trójki, którą poza nim tworzyli Folkier i „Pietrek&
            ) #8221; Sadaj.
            ) Na zapleczu gabinetu fizycznego u Folkiera, jak wspomnę, walały się czasem
            ) butelki po wiśniówce. Po lekcjach unikalna trójka: barylasty Truskawa, chudy i
            ) długi Folkier i mały ale byk” Pietrek bywali widziani wędrując w stronę
            ) Teatralnej w celach wiadomych.
            )
            ) ++Wlasciwie to Truskawa nie byl moim polonista, byla nim Ozog-Kunicka, dosyc
            ) ciekawa osoba o luznym podejsciu do swiata i duzej wiedzy. Miala dosyc unikalny
            )
            ) styl, polegajacy na traktowaniu mlodych ludzi jak normalnych doroslych. Opinie
            ) o
            ) Truskawie powtorzylem po innych. Truskawa raz przyszedl do nas na zastepstwo i
            ) czytal nam Egona Erwina Kischa, "Zapisz to Kischi". Mial piekny glos i
            ) przepieknie umial czytac. Pamietam ten jego glos, z tej jednej lekcji niemal
            ) dokladnie do dzisiaj. Czytana czesc ksiazki tez utkwila mi do dzis. Zgadzam zie
            ) ,
            ) byl wielka osobowoscia. Chodzila o nim jakas mgielka tajemniczosci, ze kims byl
            ) ,
            ) czy cos takiego. Moze cos ktos o nim wie wiecej?
            **********************************************************************************
            Truskawa - czyli Jerzy Szefer - był moim polonistą i zaszczepił mi miłośc do
            języka. Nos miał od odmrożenia. Pamiętam jak nam opowiadał, że był przed wojną
            graczem, w ligowym klubie - niestety, nie pamiętam w którym. Jego córka jest
            polonistką w szkole nr 10, na Morcinka.
            **********************************************************************************

            ) )
            ) ) Ciekawe, że Pietrka Sadaja nikt tu nie wspomina, chociaż matematyk był z n
            ) iego
            ) ) tęgi a i na klasówkach potrafił okrutnie celnie trafić kredą, albo i mokrą
            )
            ) ) szmatą w nieopatrznie ściągającego.
            ) ++ Pamietam Sadaja. Nazywano go Krasnoludek. Raz jeden z uczniow, przyszly akto
            ) r,
            ) rozgladal sie wkolo mamroczac, gdzie ten krasnoludek - zeby wypalic spokojnie
            ) papierosa w zadymionym kiblu. Nagle, Sadaj tuz obok, powiedzial: ty, wielkolud,
            )
            ) jak tam przygotowanie do matury? Nie byl magistrem, bo zawsze podkreslali ten
            ) brak tytulu, okreslajac go: ob. Sadaj. Ale byl swietnym matematykiem, z tego co
            )
            ) pamietam o nim.
            **********************************************************************************
            POLITECHNICY DO TABLICY!!!!!! - to słowa Sadaja.

            Wychował także Tomka Rolskiego na prof. matematki UW.
            **********************************************************************************

            Moj matematyk przez rok to Krawczyk, pozniejszy matematyk na AE
            ) .
            ) Niezly matematyk ale tez maly i z kompleksami wielkosci. Tanczyl w klubie
            ) tanecznym z uczennica. Potem sie pobrali i wyjechali do Wroclawia. Zdaje sie
            ) zostal profesorem AE. przyjemny facet i niezapomniany. Potem uczyla mnie
            ) matematyki taka jakas schizofreniczka ktora wytrwala tylko rok w zawodzie bo ja
            ) k
            ) mowila "musiala odpracowac stypendium". Na szczescie Mierzwa zdazyla w pore
            ) wyprostowac braki.
            )
            ) )
            ) ) Czy jakoś była przezywana straszna choć w istocie poczciwa starsza pani z
            ) ) biblioteki (chyba się nazywała Weryho)?
            **********************************************************************************
            Waryho - to ś.p. matematyczka, mieszkała na Wyczółkowskiego. Nie pamietam w
            jakiej szkole uczyła.
            Bibliotekarką była Bialikiewiczowa.
            **********************************************************************************
            )
            ) ++ Pamietam pania bibliotkarke. przemila i potrafila opowiadac ladne historyjki
            ) z
            ) czasow jej mlodosci, jak to kiedys bylo. Ale to nie byla pani Weryho. Nazwisko
            ) to
            ) miala matka jednego z uczniow, ktora uczyla matematyki w jakims technikum, chyb
            ) a
            ) w okolicy Morcinka.
            ) )
            ) ) Jeśli chodzi o przydomki (nicki, ksywki), to dziewczyny miały WF z panią K
            ) uną,
            ) ) zwaną chyba panią Marten.
            )
            ) --Pamietam Kune. Mloda i zwawa, wszedzie jej bylo pelno. Osoba traktujaca uczni
            ) ow
            ) jak normalne dorosle osoby. Miala magisterium chyba z Anglistyki!!!
            ) )
            ) ) Historii uczyła mnie Baśka Kołodziejczyk, skutecznie mi ten przedmiot
            ) ) obrzydzając.
            *********************************************************************************
            Napoleon w spódnicy. Ładne dziewczyny miały u niej przesrane. Odeszła do Wrocka i
            została inspektorem oświaty. Spotkałem ją tam kiedyś. Potem historii uczył
            Felczak, który mawiał, że przez nas musiał słuchać Wolnej Europy i Głosu Ameryki.
            Szkoda chłopa, bo zginął tragicznie w kąpieli od wybuchu junkersa.
            **********************************************************************************

            ) ++Nie znam. Musialo byc przede mna. Przypomniala mi sie historyczka. Byla nizla
            ) ,
            ) chociaz jej metody nauczania byly dosyc nudne, ale widac skuteczne bo sporo
            ) zostalo w pamieci. Moze to juz taki przedmiot? Nie, bo raz trafilem na wyklad
            ) prof Wiercinskiego z UWr i tak jak ten staruszek potrafil opowiadac o historii,
            )
            ) to tak jakby sie ogladalo film historyczny.
            ) )
            ) ) „Prac ręcznych” nauczał niejaki „Wiertałka”, chyba
            ) nazywał się Pawlik.
            ) ++TAK!! Pawlik. Byl w jakims ukaldzie rodzinnym (w jakims stopniu) z Chmurzynsk
            ) im.
            **********************************************************************************
            Stara Chmurzyńska - ta od chemii - (jeszcze żyje) myła dziewczyną twarze gąbka od
            tablicy, jeżeli złapała którąś z nich z makijażem.
            **********************************************************************************
            ) Bardzo dobry instruktor. Wiele jego uwag zostalo na cale zycie. Pamietam jak ze
            )
            ) scinkow skleil sobie przepiekna obudowe malego radia tranzystorowego. Potem
            ) zrobil piekny gryf do gitary. Mnie meczyl, bo kazal mi tak dlugo przpisywac
            ) alfabet techniczny abym zrozumial co robie zle. Nie chwycilem. W koncu pokazal
            ) mi: stawialem kropke nad "I" drukowanym.
            **********************************************************************************
            Pawlik za życia miał gotowy pomnik na cmentarzu na Świerczewskiego. Brakowało
            jedynie daty śmieci.
            **********************************************************************************
            ) )
            ) ) Ciekawostką patologiczną był „Chwiej” (czy w ogóle miał nazwis
            ) ko?), który
            ) ) zdążył uczyć nas matematyki przez jeden okres. Przybył znikąd. Odpytywał w
            ) edług
            ) ) kolejności 1, 2, 3, .. i od początku. Stawiał 90% dwój, niczego nie nauczy
            ) ł i
            ) ) był wedle wszelkiego prawdopodobieństwa psychiczny. Wyleciał ze szkoły i s
            ) łuch
            ) ) po nim zaginął.
            ) ++ Nie znalem. Widac bylby swietna para dla 'mojej' marematyczki. Mloda kobieta
            )
            ) byla wyczerpana nerwowo.
            ) )
            ) ) A w ogóle te gabinety od biologicznego na
            • Gość: Witold Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.02, 23:20
              Dzięki za parę przypomnień. Felczakowi (Fela) zawdzięczam właściwie zdanie
              matury. Po wylosowaniu pytania z historii o Stefana Batorego moja wiedza
              ograniczała się do istnienia obrazu „Batory pod Pskowem” i dopiero Felczak
              widząc dramat wziął mnie „za mapy” i ekspresowo douczył.

              Trzymając się wątku przydomków nauczycielskich, to chyba tylko w VIII klasie
              uczyła nas jeszcze ruskiego urocza starsza pani „Tiotia”, wspominam ją jako
              usposobienie łagodności i wyrozumiałości dla naszych sztubackich zachowań.

              Od wielu lat nie mogę się oprzeć wrażeniu, że „stara szkoła” uczenia języków, w
              której poczesne miejsce zajmowało uczenie się na pamięć fragmentów poezji
              miała coś w sobie. Nie tylko teraz, ale przez całe życie pamiętam pierwsze
              wierszyki i wiersze wbijane do głowy, czy to na rosyjskim, czy na angielskim.
              Irence Czerskiej i Szeferowi dłużny jestem wdzięczność dozgonną zarabiając na
              teraz życie tłumaczeniami – nic nie zastąpi rzetelnych podstaw.

              Ten wątek przerodził się chyba w zbiór wspomnień starszych panów. A gdzie nasze
              dziewczyny? Ela Frątczak, Krystyna Minakowska, Ula Radomska, Mira Stępniak,
              Wanda Tańska?
              • Gość: Brant Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.hamilton.primus.ca 09.02.04, 21:46
                Hallo-hallo - witam Witolda.Zagladnelam na te strone i.. Ela Fratczak-moja
                Siostra mieszka na Zabobrzu -pracuje caly czas -czyli okolo 4o-tu !!!
                lat/tak,tak/ w Spoldzielni Mieszkaniowej,Krysia Minakowska mieszka chyba w
                Bydgoszczy, Ula Radomska na Zabobrzu z Mama mieszka tez - Mira Stepniak-
                gdzie? Zabobrze to Osiedle w Jeleniej Gorze - a ja w Canadzie -
                pozdrawiam znajomego mojej Siostry Gaga
              • myszka46 Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI 04.08.04, 22:05
                Dzięki mojemu młodszemu bratu, który bardziej "myszkuje" po internecie
                otrzymałam niestety dopiero wczoraj wspanialy prezent w postaci tekstu
                Witolda. Tylko jednego Witka mieliśmy w klasie , której matura przypadła na
                rok 1964 i właśnie nie tak dawno przypomniałam sobie bardzo dokładnie datę
                mojej matury ustnej ( 9 czerwca), gdzie o wiele większą przeprawę niż Witek z
                historii,ja miałam z matematyki. Cóż, jednak profesor Sadaj, na co dzień
                groźny, na maturze był bardzo pomocny, a w szczególności pomagał tym, którzy
                tej pomocy najbardziej potrzebowali. Dzięki Witku za garść wspomnień. To były
                czasy! Ktoś inny na Forum wspomniał szkolne jubileusze. Osobiście
                uczestniczyłam w nich dwukrotnie. Po raz pierwszy w roku 1965, a więc zaledwie
                rok po maturze. Potem byłam dopiero na 50-leciu Liceum w 1995 roku. To już było
                coś, a jednak wtedy nie było już wielu profesorów, którzy odeszli od nas na
                zawsze, a my cieszyliśmy sie ze spotkania nawet z tymi, którzy nas nie uczyli.
                Z mojej klasy obecnych było zaledwie kilka osób, a na zorganizowanym balu
                oprócz Leona Opali i mnie, nie było nikogo więcej i bawiłam sie z "klasą"
                mojego szwagra, który kończył "Żeromszczaka" 2 lata później. Z pewnością
                zajrzę jeszcze na strony Formu i chętnie powspominam szkolne czasy, szczególnie
                z moimi kolegami i kolezankami, których serdecznie pozdrawiam z Lublina, gdzie
                mieszkam od 31 lat, a ze studiami, to nawet więcej.
                • lxz Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI 11.03.05, 10:39
                  Ja kończyłam Zerom w 72 roku.Moim wychowawcą był Sadaj.Na maturze był OK. jako
                  belfer też, zwłaszcza na wycieczkach klasowych nikogo nie skrzywdził chociaż
                  miał też ,delikatnie mówiąc ,proste zagrywki.Pozdrawiam wszystkich którzy
                  zdawali maturę w 1972roku
        • Gość: Andrzej Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.icpnet.pl 03.07.03, 00:56
          A nikt z Was nie wspomina nauczyciela rysunku technicznego, ojca bliżniaków,
          nad wyraz dobrze wychowanych, to oni (przede wszystkim) pomagali (opiekowali
          się) Irkiem. Dusza człowiek, ale posłuchu nie umiał ustanowić...
          Łacinnik i germanista Dyduch, to jeden, a drugi uczył także polskiego, ale jak
          się nazywał ? Sadaj mieszkał na Matejki, obok mnie, Szafer na Zamenhoffa tuż
          obok, tamże Tiotia, Helena Wójcik de domo Hildebach(?)na pewno Hilde...na
          Teatralnej, Chmurzyńscy nieco wyżej na Chełmońskiego... No, prywatnie miałem
          obstawę, nie ma co. Polonistka poszła w redaktory (Nowiny Jeleniogórskie), czy
          jeszcze wychodzą ? Nie lubiłem baby "pokatuRRRRlaj się do tablicy" mawiała do
          Waldka.
          O, tempora
        • Gość: Viki Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.jelenia.com 06.07.04, 21:34
          Pięknie Witoldzie opisałeś naszą Alma Mater. Ja chodziłam nieco później. Matura
          83. Z poślizgiem zresztą, bo nie wyszło mi w drugiej klasie.
          Zaczynałam za Adolfa (Adolf Sypko) - był wtedy dyrektorem. Budził respekt,
          szacunek i troszkę strachu. Partia postawiła go na czele, aby mógł stopować
          zapędy niedoszłych "gorących głów". Po nim nastał Cymuś - pan Cemerys. Uczył
          mnie fizyki. Świetny gość. Nie pamiętam imienia. Adolf Sypko uczył mnie
          polskiego. Do dzisiaj pamiętam te beznamiętne dyskusje w sali konferencyjnej.
          Po nim kolejno: śnięta ryba - Ostalecka i Wiesia - żona Adolfa.
          Fizyki, poza Cemerysem uczył mnie przez krótką chwilę mister Dzubek (to był
          aparat. Pewnie przez niego nie poszłam w kierunku ścisłym) oraz Rysio
          Stelmaszak (ożenił się z uczennicą).
          Geografii początkowo uczyła mnie Baśka (Barbara Iwańska. Kobieta była świetna.
          Do dzisiaj pocą mi się ręce na wspomnienie jej lekcji. W ogólnym rozrachunku
          okazała się jednak wspaniałym człowiekiem. Teraz mieszka w Niemczech). Drugim
          geografem był Dziadek (pan Halicki). Nie widział, nie słyszał. Na lekcji
          odpowiadało się z tego, co się wiedziało, a nie z tego, co pytał.
          Matematyka...No tak, dla humanistów, to był trudny orzech do zgryzienia.
          Trafiłam jednakże wspaniale. W pierszej klasie uczyła mnie pani Mierzwa. To był
          prawdziwy NAUCZYCIEL. Może gdyby uczyła mnie dłużej, to i ja byłabym
          edukacyjna. Po niej nastał Hrabia - pan potocki (nikt go nie wspomina???).
          Pamiętam, jak koleżanka na pytanie:"czy potrafisz wyobrazić sobie kulę?"
          odparła:"wszystkie kąty proste"...
          Chemia: pani Karwacka i była jeszcze jedna, której nazwiska nie pamiętam
          (jednym z ulubionych powiedzeń było:" cicho dzieci, wy są durne").
          Muzyka - Zdzienicka (obecnie Wiedźmin, ale nie dla prawości swojej).
          WF - mgr Szklanik. Spokojny facet, nie wadził nikomu. Dużo sympatii.
          Truskawa też mnie uczył (Jerzy Szefer), tyle, że łaciny. Baliśmy się go
          potwornie i właściwie nie wiem, czy mam dla niego więcej szacunku, czy więcej
          strachu.
          Zauważyłam w wypowiedziach Żeromszczaków nazwisko Gruszki. O ludzie, pół klasy
          się w nim podkochiwało. Tak, to był komunista z krwi i kości, ale tak naprawdę
          nikomu nic złego nie zrobił. Tłumaczył historię na swój pokrętny sposób, ale
          nauczył mnie sporządzania notatek. Oprócz niego uczyła mnie Lonia (Kawalec).
          Nie wiem dlaczego ta kobieta w ogóle uczyła w ogólniaku oraz w porywach
          przychodził na zastępstwa Jantas. Ciekawy gość. Muszę wam powiedzieć, że on
          chyba jedyny nie bał się przekazywać historycznej prawdy i to nie tylko o
          trójpolówkach.
          Miałam też francuski z Elą. Młode to było i niedoświadczone. Klasa niestety
          wiedziała o łatwowierności swojej wychowawczyni.
          Ruski, to był najgorszy przedmiot. Najpierw uczyła nas pani Matuszewska, która
          prysnęła przed stanem wojennym do RFN. Po niej nastała Kondera. I powiem wam,
          że o wielu nauczycielach można wiele powiedzieć. Zarówno dobrego, jak i
          śmiesznego. Tego człowieka zaś przez wiela lat starałam się wyrzucić z pamięci.
          Pozdrawiam wszystkich Żeromszczaków.
          • weekend123 Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI 08.10.04, 21:17
            Cześć Viki,

            ja też robiłam maturę w Żeromie w 83. W biol-chemie, w B - bardzo wysoka
            blondynka, zawsze robiłam dużo zamieszania, byłam gospodynią klasy i stałam w
            poczcie sztandarowym w IV kl. Kojarzysz mnie ?

            Piszesz, że kończyłaś humanistyczną ? To pewnie pamiętasz Ivo i Ilonę ? Ja to
            nie Ilona ale ich znałam z klasy E.
            Jeśli chcesz to napisz: weekend123@gazeta.pl
            pzdr !
            • Gość: Viki Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.jgora.dialog.net.pl 08.03.05, 11:10
              Dopiero teraz przeczytałam Twój post. Dawno nie zaglądałam w te strony.
              Oczywiście, że pamiętam Ilonę i Ivo. Byli z mojej klasy. Wszystko wyglądało na
              to, że się pobiorą. Niestety na studiach czar prysł. Ilona wyszła za mąż za
              jakiegoś lekarza i obecnie mieszka w Gryfowie. Ivo też się ożenił. Mieszka koło
              Jelonki, ale w Jelonce pracuje. Ciebie też kojarzę. Osoby takie, jak Ty trudno
              zapomnieć. To dobrze, że byłaś tak widoczna (w przeciwieństwie do mnie).
              Pozdrawiam.
              Viki
    • maurycy Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI 23.06.02, 18:13
      maurycy napisał(a):

      > Gdy chodziłem do Żeroma to:
      > Polskiego uczył mnie "Truskawa" - Jerzy Szefer
      > Biologii - "Skrzyp" - Suder
      > Ruskiego "Krepkina" później nazywana "Małowatą" - Dziedzicowa
      Krepkina - bo mówiła:"Nje krjepka sjadiś dwa", potem mówiła:"Małowata...."
      > Matemy "Jadźka" - Jadzia Mierzwa
      > PW - "Podskocz" - Dadaczyński - bo kazał podskakiwać, i jak uslyszał
      grzechotanie zapałek, to kazał wywracać kieszenie na drugą stronę.
      > Angielskiego - "Irenka" - Irenka Czerska, wyprowadziła mnie na ludzi i zmusiła
      mnie do nauki angielskiego, za co jestm jej dozgonnie wdzięczny.
      > WF - "Czaja" a następnie "Antoś" - Czajewicz, Kurzyński
      > Filozofii - "Pluja" - Jurek Hermut - pedzio.
      > Chemii - "Dyra" - Gucmowa
      > Fizyki - "Folkier" - Folkierski
      > Geografii - "Kozieł" - Kozioł

      • chco4 Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI 24.06.02, 05:46
        Historyczka moja byla Wiercinska a ten professor historii UWr byl Prof.
        Czaplinski…

        Felczaka pamietam, wydawalo sie ze zawsze chodzil jasno brazowym swetrze.
        Wybuch Junkersa! Coz za straszna rzecz!

        Nauka na pamiec? W roku bodajze 80 tym pojawilem sie w szkole I spotkalem p.
        Czerska. Podziekowalem jej wtedy za metody I trud uczenia, szczegolnie jak nas
        uczyla na pamiec (poniewaz przejela nas po dyletancie, a nikt nic nie umial to
        przez 4 miesiace, wkuwala nam do glowy czytanki, zdanie po zdaniu, chorem I z
        osobna, lekcja po lekcji. Najpierw myslelismy z ejej przejdzie, nie takich
        zameczylismy, ale nie Irenke. Do dzis pamietam czytanke Lighthouse keeper, jak
        Jack Alick and Paddy sailed along the coast of Greece…

        Wtedy pani Czerska powiedziala: Alez ja juz tak nie ucze, teraz sa inne metody
        ( a przeciez my mielismy ten wspanialy Gabinet angielskiego ufundowany bodaj
        przez Zaklady Energetyczne… Nadal uwazam, ze wkuwanie jest najlepsza metoda, a
        jak ktos zna rownie dobra metode to bardzo chcialbym o tym uslyszec.


        Chmurzynska jeszcze zyje? A pani Czerska? Jej maz byl farmaceuta pod Jeleniem
        na Wolnosci.

        Tomek Rolski? To byl syn Chirurga Rolskiego w Cieplicach?

        Jezeli tak, to on mnie zszywal I to dobrze jak zlecialem na no nie powiem co, z
        drzewa w przedszkolu na Krasickiego. Jak tu szyc takiego szczeniaka jak ja w
        miejscu tak strategicznym. Wspanialy lekarz.

        Powtarzam pytanie, jest jakas strona Ogolniaka na necie?

        Pozdrawiam,
    • maurycy Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI 21.07.02, 09:12
      Zamomnieliśmy o śp. Pluji - czyli Jerzym Hermucie. Uczył polskiego i
      propedeutyki filozofii. Do dobrego tonu należało wycieranie sobie chusteczką
      twarzy gdy stał i mówił w pobliżu. Podobno był odmiennej orientacji seksualnej.
      Kiedyś z kolegą ś.p. Maćkiem Radosławem Bobrowskim poszliśmy do niego na szachy
      i mielismi strasznego pietra. Nic sie nie stało. Poczęstował nas koniekiem i
      pograliśmy trochę.

      Witek napisał o naszych dziewczynach. Z mojej klasy to wiem jedynie, że Grażyna
      Kuźmicz żyje i mieszka tam gdzie mieszkała. Wieśka Konieczna jest rozerwana
      pomiędzy Niemcami i Jelonką. Kryśka, jej siostra gra w Teatrze Polskim we
      Wrocku. Ika Dobek - chyba gdzieś w Gdańsku.

      Z chłopaków widuję czasem Ryśka Szandrowskiego - jest inspektorem od miar i
      wag, Jurka Chyczewskiego (chirurga) - prawie codziennie po sąsiedzku (ożenił
      się z Ewą Kaniewską - lekarką), Zbyszek Kamiński z piłkarza został anglistą i
      uczy w Norwidzie, po wielu latach w Żeromie. Widuję czasami Jurka Roskiego -
      jest radcą prawnym i Kajtka Romego - jest kupcem w branzy damskiej. Kapeć
      Borkowski po wielu latach na morzu osiadł w Wojcieszycach, gdzie chodował owce,
      a teraz jest inspektorem d/s ubezpieczeń w PZU. Lech Bartnicki - Prezesuje w
      Elektromoncie czy też w Elektrobudzie.
    • Gość: czapla Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.02, 18:58
      Zeroma skonczylam zaldwie dwa l;ata temu, ale faktycznie pamietam czasem nawet
      mniej, niz wy, ktorzy duzo wczesniej rozstaliscie sie ze szkola:
      Ciekawe pseudonmy:
      Tooddy - od matematyki rzecz jasna i jego powiedzonko "Pamietajcie,
      najwqzniejsze sa definicje"
      Ulubiony perkusista - Tadziu K. "O! Katarek masz!!!"
      Dama księżycowa vel. Parafina
      Mrs. Vakuola - choc tekst z Euglena zielona tez mi sie podobal...
      Ogryzek - alez jasne, ten czlowiek cale zycie sie tak bedzie nazywal :-))
      zasluzony pan dyrektor Dziubek - Krecik
      i wielu innych, ktorych zupelnie nie pmietam. Moze dlatego, ze nie przepadalam
      za ta szkola
    • maracash Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI 10.10.02, 14:16
      Ja chodzilem do Zeroma w 1973-78 klasa c.
      Pamie,tam troche, przezwisk
      polonistka: Kostucha; szalona stara panna (zakochana )
      biolog: Koziol; Fantastyczny facet, niedawno jak bylem z wizyta, w Polsce
      spotkalem go na ulicy (1996) nic sie nie zmienil
      W-F: nie pamietam nazwiska, ale te,py osilek ktory byl w dodatku Dyrektorem
      (dla Partii glopota nie dyskwalifikowala niczego!)
      angielski: w 1-szej klasie uczyla nas Mary...babciunia nie maja,ca kontroli nad
      klasa, nawet umiala po angielsku ale powinna uczyc' w 1-szej klasie podstawowki
      bo tam moze ktos' by sie jej sluchal...
      chemia: Sucha, noge, miala najgrubsza, w kolanie, uwielbiala chlopcow,
      niecierpiala dziewczyn
      p w (przysposobienie wojskowe):Gruszka (nazwisko)fajny komunista, chyba nawet
      porza,dny czlowiek nie pamietam zeby komukolwiek zaszkodzil
      W-F:kuna (dziewczyny)
      fizyka: niepamietam ani nazwiska ani przezwiska, ale byl fajny facet (pospolite
      nazwisko) poszedl do pracy w laboratorium milicji bo tam lepiej placili...
      astronmia: Pastor; ten tez wolal chlopcow i sie z tym nie umial ukryc' chociaz
      poza tolerowanie zwalania na klasowkach (dziwczyny staral sie pilnowac' z
      kiepskim skutkiem) (mam problemy z ortografia,!)

      to na razie wystarczy
      moze ktos' pamie,ta moj rocznik?

      czes'c'
      yurek
      • kurzynski MARACASH 15.10.02, 00:30
        TEPY GRAFOMANIE. ODWAL SIE OD PANA ANTONIEGO KURZYNSKIEGO, WYCHOWAWCY POKOLEN
        ATLETOW, TY GNIDO BEZMIESNIOWA.

        POLSKA BYLA JAK BYLA I POLSKA JEST JAK JEST A JAKBYS SIE TEPAKU UCZYL WTEDY
        HISTORII TO BYS WIEDZIAL ZE NIE TAKIE NUMERY DRZEWIEJ W POLSCE BYWALY. JEZELI
        CHODZI O TWOJA OPINIE NT. P. HENRYKA KOZIOLA - TO ZA MALO POWIEDZIALES. TO JEST
        SWIETY CZLOWIEK.
        • Gość: maracash Re: MARACASH IP: *.mckinn1.vic.optusnet.com.au 20.10.02, 06:51
          kurzynski napisał(a):

          > TEPY GRAFOMANIE. ODWAL SIE OD PANA ANTONIEGO KURZYNSKIEGO, WYCHOWAWCY POKOLEN
          > ATLETOW, TY GNIDO BEZMIESNIOWA.
          >
          > POLSKA BYLA JAK BYLA I POLSKA JEST JAK JEST A JAKBYS SIE TEPAKU UCZYL WTEDY
          > HISTORII TO BYS WIEDZIAL ZE NIE TAKIE NUMERY DRZEWIEJ W POLSCE BYWALY. JEZELI
          > CHODZI O TWOJA OPINIE NT. P. HENRYKA KOZIOLA - TO ZA MALO POWIEDZIALES. TO
          JEST
          >
          > SWIETY CZLOWIEK.

          Ty tez jestes' "s'wietny czlowiek" tylko nic o sobie nie powiedziales', ani jak
          sie nazywasz, ani do ktorej klasy chodziles', ani kiedy ani nic. Byc'moze
          byles' jednym z lizusow-donosicieli. Taki podly karaluch bez honoru bez pojecia
          wyrozniaja,cy sie tylko tym ze potrafi ordynarnie sie wyrazic' o kazdym i
          wszystkich. Uwierz mi: sobie chwaly sobie tym co napisales' nie przysporzysz a
          napewno nie Zeromowi bo ani twoj sposob wypowiadania sie, ani tres'c' nie maja,
          w sobie cienia jakiejkolwiek edukacji...

          Mam nadzieje, ze inni ludzie sie wlacza, do tej dyskusji poto by podnies'c' jej
          poziom na jako taki chociazby. Moja, intencja, nie bylo nikogo obrazic', ale
          wyrazic' moje osobiste subiektywne zdanie na temat moich nauczycieli tak jak
          ich pamietam. Z symapatiami i antypatiami jak to zwykle w kazdej interakcji
          ludzkiej bywa, zwlaszcza w czasie jak sie dorasta i jest sie, z natury
          rebeliantem i nonkonformista,.

          Moja opinia o panu dyrektorze Kurzynskim uformowala sie na podstawie
          niejednokrotnego postawieniu na dywaniku za "przeste,pstwa" natury:
          1) chodzeniu w zielonej (material- nakazany) marynarce porysowanej (za moja,
          zgoda,) podczas lekcji przez tych co za mna, siedzieli...
          2) za to ze bez pozwolenia wyszedlem z lekcji rosyjskiego poniewaz pani sie
          mnie czepiala ze nie siedze, wystarczaja,co prosto w lawce (byla w ciazy wie,c
          wolalem wyjs'c' niz wdawac' sie z nia, w dyskusje, co mogloby ja, wyprowadzic'
          z rownowagi)...
          3) nie posiadania tarczy na kurtce
          4) spoznianie sie na pierwsza, lekcje, (dojezdzalem komunikacja, panstwowa,)
          i wiele innych okolicznos'ci ktorych juz nie pamietam....

          Jeszcze raz pozdrowienia
          dla wszystkich "Zeromiakow"!

          Jurek G.
          • kurzynski Re: MARACASH 26.11.02, 02:47
            Argumenty ktore podales sa bezsensowne. Wynika z nich, ze dojezdzales ze wsi.
            Ciekawe skad? Ze starej Kamoenicy? Barcinka czy Lomnicy Gornej?

            Skromnie pomijam swoja edukacje, nazwisko, rocznik i numer ewidencyjny.
            Natomiast ciekawi mnie jak mozna tak zidiociec zeby dac sie wywiezcz na kolonie
            kryminalistow i byc poddanym krolowej w 21 wieku. Ty musisz miec powazne
            problemy ze soba. Tyle krajow na swiecie, tyle mozliwosci a ty pakujesz sie na
            kies zadupie swiata, z kolosalnym bezrobociem, bez mozliwosci na przyszlosc, ze
            tak powiem bez wyjscia. I do tego zasuwasz jakies glodne kawalki obrazajacy
            jednego z najlepszych trenerow mlodziezy. I co sie stalo, ze ci kazal przypiac
            tarcze? Czy ze postawil cie do raportu? W koncu to nie jest cos takiego ze
            zaprosil cie na plebanie i robil ci egzamin proktologiczny o ktorym piszesz na
            inym watku.
    • Gość: Jurek Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 04.11.02, 22:26
      Norwida konczylem w roku 1989, u nas nauczali:
      SOBAŚKA - od Polaka
      BLONDYNA - od Anglika (ciekawe, czy ktos z Was domysla sie o kogo chodzi...)
      CIAPEK - od Fizyki
      DEKUBAN - od Biologii
      SLONECZKO - w pierwszej klasie uczyl nasze dziewczyny WFu
      ZEUS - w pierwszej klasie uczyl facetow WFu
      DYRA - od historii (Jezuu, ale to bylo/jest babsko)
      BENEK - od Fizyki, obecnie w Zeromie
      KLAUDIA - od Geografii
      SYBIR I SYBIRAKI - uczyl Rosyjskiego
      BEZET - od Historii, przez chwile

        • Gość: Andrzej pseudo nauczycieli IP: *.icpnet.pl 03.07.03, 13:01
          A propos historyczki,Baśki Kołodziejczyk, chciała z nas na siłę zrobić co
          najmniej dociekliwych naukowców. Pamiętacie? przemeblowywała klasę, ławki po
          dwie, zwrócone przodem do siebie, tworzyła ni to grupy, ni to koła(naukowe?)
          rozdawała(?) materiały (zeszyty) historyczne i cała była w skowronkach, że to
          są metody nauczania nowoczesne...Nie cierpiałem jej zajęć. Stale była skwaszona.

          Jerzy Szefer uczył mnie w VIII historii starożytnej. Z wielką emfazą używał
          czasownika korespondować, w znaczenie nie ktoś lecz coś z czymś koresponduje.
          Np. współczesne cmentarze (groby) korespondują z piramidami. Wtedy mnie to
          dziwiło, nigdy w tym znaczeniu nie słyszałem tego wyrazu,zmusiło mnie to do
          wertowania słownika i... niestety nie było znaczenia coś z czymś.

          Irena Czerska uczyła mnie też ruskiego, pamiętacie? miała równie dobre
          udarienije jak i stress. Robiła wrażenie gdy na ruski przychodziła w szkockiej
          kracie... Ale gabinet językowy to było chyba coś efemerycznego. Rok na czwartym
          piętrze, obok sali rysunku, ciasnota, ściany skośne(dach)i wędrówki do pokoju
          nauczycielskiego na pierwsze piętro z dziennikiem i po dziennik innej klasy co
          godzina(lekcja). Następnego roku gabinet był już na drugim piętrze, w
          przedpokoju? auli. Troje drzwi przeszklonych, dwuskrzydłych, wahadłowych na
          korytarz i chyba tyleż samo na(do) aulę, mrok tam panował. A po chyba roku,
          zrobili tam bufet. Gdzie się przeniósł gabinet ?

          Na razie tyle(aż) sobie przypomniałem

    • Gość: Andrzej przypominki IP: *.icpnet.pl 08.07.03, 13:22
      Polonistka, której nikt z Was nie wspomina, a która dzięki chyba
      partii(?)poszła do Nowin nazywała się Maria Suchecka. Czyżby ona
      tak krótko pracowała ? Była blondynką...Nie pamiętam co spływało
      spod jej pióra.

      Ciągle myślę...
      • kurzynski Re: przypominki - Andrzej 14.07.03, 14:56
        Masz wspaniala pamiec.

        Opisales gabinet angielskiego na czwartym pietrze jakbym tam teraz byl. W tym
        wlasnie gabinecie nauczylem sie jezyka tak ze starczylo na cale zycie. P.
        Czerska byla doskonalym pedagogiem. Przejela nas po roku z Wieckowskim (z Armii
        Maczka czy Andersa) i biedny dziadek nie mogl sobie z nami poradzic. Jak nas p.
        Czeska przejela to, cala w szoku, calkiem niezle przerobila nas na anglistow.
        Wiele osob wyjechalo na stale za granice. Tak, potem bylo tam wspaniale
        laboratorium jezykow na drugim pietrze ktore widzialem w roku 80-tym jak
        odwiedzilem szkole. P. Czerska nic sie nie zmieniala!

        Co do Pawlika, to czesto sobie jego rady przypominam. Raz pokazal nam jak
        sklepil ladna obudowe radia z odpadkow plastyku. Wygladala jak z bajki!

        Potem mielismy po nim faceta ktory byl instruktorem w MDK i przytargal motocykl
        zeby nas uczyc (SHL).
        Suchocka wlasciwie zapomnialem i pamietam tylko nazwisko. Nie zapomnie jak
        cale grono bylo podniecone bo szli na pozegnalna popijawe bo Suchocka szla do
        lepszego swiata... Ktos zapytal Krawczyka (matematyk) czy zwolnia nas
        wczesniej... Krawczyk jest (byl?) profesorem Akademii Ekonomicznej we
        Wroclawiu. Niestety chlopaki mieli u niego przegwizdane. Byla jakas artystka-
        polonistka ktora miala jakas afere z uczniem. Potem ja Gucmowa wyrzucila ze
        szkoly. Przyszla na bal maturalny (czy tez byla to studniowka).

        Nikt nie pisze o pani Wojcik, wspanialej fizyczce ktora byla chyba najbardziej
        niedocenionym pedagogiem szkoly. Wg mnie osoba genialna.

        • Gość: M Ekonom IP: *.war.gleiss 06.08.03, 11:21
          Ja chodzilam do Ekonoma lata 1990 do 1994 wychowawczynia byla kobieta od historii pani nie
          pamietam nazwiska ale przezwisko bylo Jozefa lub przedzialek bo miala przedzialek na nosie.
          Matematyki uczyl mnie Kupczyk co ciagle opowiadal o tym jak pojazd z punktu a spotka sie z pojazdem z
          puntku b. Potem uczyla nas ekonomiki taka kobieta byla starsza pewnie jest na emeryturze strasznie byla
          wierząca i ciagle mówiła o Bogu i Wałęsie. Ponoć chodzila na takie wycieczki w góry i zabierała uczniów
          to kazała się modlić za Papierza o 12.
          Był były tam też takie siostry jedna uczyła rachunkowości a druga ekonimii obydwie byly troche nie
          nadające się na siłę pedagogiczną. Ta od ekonomi ciągle ubierała sie na fioletowo i nic mnie nie
          nauczyła z tej ekonomii zresztą nie miala ochoty do nauczania raczej do pokazywania jaka to ona mądra.
          Był tam też taki od polskiego Paliński, lekcje były ciekawe ale jako człowiek nie podobał mi się. Dawał się
          napuszczać na innych uczniów. Miał taką u nas ulubienicę nie pamiętam jej imienia ale jej ojciec wtedy
          pracował w jakiejś gazecie a nasz pan miał aspiracje pisać w tej gazecie i najlepiej ją oceniał, chociaż jej
          wypracowania były beznadziejne abstrachując od jej wypowiedzi na każdy możliwy temat. Najczęściej nie
          miała zdania.
          Nauczycielki od WF pamietam dwie obie mnie nie cierpiały a ja ich też.

          pozdrowienia M
          • Gość: martuś Re: Ekonom IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.04, 21:15
            Ekonom w latach 1994-1998:
            Nauczycielka od ekonomii - pani Drozd - zawsze bedzie sie kojarzyć z fioletowym
            kolorem, brakiem
            umiejetności nauczenia czegokolwiek (wszyscy klepali tematy na blachę), oraz
            przekupywaniem jej aby nie odpytywała
            (najlepiej delicje lub bristolki...)
            Mój wychowawca - Paliński zwany popularnie Paliniakiem - dla mnie to najlepszy
            nauczyciel jakiego spotkałam podczas mojej
            całej edukacji - zawsze mi się przypomina gdy ogladam "Stowarzyszenie umarłych
            poetów"... Pamietam jak na jednej lekcji
            polskiego zabronił nam mówić, że "Słowacki wielkim poeta był" :)))
            dyrektor Lesiński - nauczał P.O. zwany zboczonym Lesiem - jego ulubioną zabawą
            było zaglądanie na przerwach do
            dziewczęcych toalet. Oprócz tego największe wzięcie miały u niego blondynki...
            No i nauczyciel od towaroznastwa - nazwiska nie pamiętam ale wszyscy wołalismy
            na niego Dziadek... Nauczał nas o tym
            jak sie robi porcelit oraz o wołku zbożowym (dla niezorientowanych jest to
            szkodnik magazynowy:)...
            Z tych którzy (na szczęście) mnie nie uczyli: Astramowicz zwana Astrą -
            najbardziej zmanierowana
            kobieta jaka znam - jej klasa jezdziła do Wrocławia do opery (wyjście
            obowiązkowe), przy czym dziewczyny obowiazkowo musiały
            mieć na sobie spódniczki ;)
            Niektórzy nauczyciele mieli rzadkie imiona, często używało się ich jako
            przezwisk: była więc Luiza od goegrafii czy
            Maurycy od angielskiego...
            Szkoła średnia...to były czasy.... ;))))
              • Gość: Filet Re: Ekonom IP: *.oninet.ne.jp 05.07.04, 19:29
                Hotelarz, matura 98. Ale to byly czasy! Pamietam akcje Nakona pt. wyrzucanie
                teczek przez okno z klasy matematycznej za to, ze nie ustawilismy sie grzecznie
                w rzadku przed wejsciem do klasy. Jedynki stawial calymi rzedami obdarzajac
                przy okazji zlosliwymi uwagami. Te zajecia byly lepsze niz niejeden horror.
                Ciarki na plecach przez cale 45 minut.
            • sylwia76112 Re: Ekonom 06.01.06, 14:03
              widze z echodizlas do klasy z moja siostra i innymi tam monika kurzeja, taraluj
              aneta aga wojcieszek pozdrawiam o rok mlodsza absolwentka tez mnie uczyl
              Palinski milo go wspominam ze szkoly z matury nie bardzo
      • Gość: Ryszard Re: przypominki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.09.04, 12:58
        Przypadkowo trafilem na te stronke. Na pania Marie Suchecke nie dam nic
        powiedziec. Poszla do Nowin, bo praca ciekawsza niz z nami byla. Pamietam jak
        chyba w 1964 roku przyszla do naszej klasy osmej B i sie przedstawila: Nazywam
        sie Maria Suchecka, mezatka, jedno dziecko, syn. To bylo jej pierwsze zdanie,
        jakie do nas skierowala. Mature zdawalismy w 1968 roku niestety juz jej nie
        bylo...
      • ricardo120650 Re: przypominki 24.09.04, 13:36
        Pania Marie Suchecka pamietam od pierwszej naszej z nia lekcji. Jej pierwsze
        zdanie brzmaial: Nazywam sie Maria Suchecka, zamezna, jedo dziecko, syn. Potem
        doszly bliznieta. Ale to juz dawne czasy. Bylismy wtedy w klasie 8b, rok 1964
        chyba. Pani Maria poszla do Nowin, bo i praca ciekawsza i mniejszy chyba stres
        niz z banda niedorostkow. Podobno jeden z jej uczniow bedas w stanie
        nietrzezwym pobil o okolicach jakiejs budki z piwem przechodzacego mezczyzne...
        Pech chcial, ze to byl maz naszej Suchci. Pisze te slowa, bo Andrzej cos o
        partii wspomina. Jestem przeciwnikiem rozsiewania takich opatrzonych
        pytajnikami, a wiec bezpodstawnych poglosek.
        • Gość: Andrzej Re: przypominki IP: *.icpnet.pl 26.09.04, 00:08
          A bez znaku było by dobrze ? O, naiwności ludzka ! Na sekretarza redakcji. Lata
          sześćdziesiąte, wczesnośredni Gierek, to mógłby jakiś niepartyjny być
          sekretarzem (!)-tym razem, nie mogę sobie odpuścić wykrzyknika. Jedyny tygodnik
          lokalny...
    • Gość: Mierzwa PRZEZWISKA Z NORWIDA IP: *.jgora.dialog.net.pl 07.02.04, 12:38
      Ja kończyłem nie tak dawno Norwida w Cieplicach...
      MATMA - był "Kobus" a potem "Kalinka"
      POLSKI - Romanova
      FIZYKA - Jacuś vel "Smoterek"
      GEGRA - p.Klaudia (Obi one Kenobi)
      ANGLIK - "Burak" :)
      NIEMIEC - "Lutownica"
      CHEMIA - "Bagdzia"
      BIOLA - "Wrota" moja wychowawczyni
      WF - tu była Monika, Zdzichu i Jacuś vel Dobrowol
      INFORMA - "Vasyl"
      HISTORIA - "Valdi" i "Gulczas"

      Ponadto matmy uczyła jeszcze pani "wsJUR" :) znana jako Lord Vader z racji
      swego uczesania. Na portierni siedział zawsze spoko człek - p.Romek. Miło
      powspominać... Aż się łezka w oku kręci :)))

      Pozdrawiam
    • Gość: Rob Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.webcom.cablecom.ch 01.04.04, 00:12
      Chyba nie bylismy zbyt inteligentni ( a moze wlasnie), bo w wiekszosci zamiast
      nprzezwisk stosowalismy po prostu nazwiska, i tak:
      Polski - Lizakowa- uczyla myslenia, co wtedy niespotykane, niezaleznego
      Matma - po prostu Mierzwowa, cierpliwosc do szescianu
      Historia - Kawalcowa, Jantas (ten to byl egzemplarz!!), Lokaj"Maciek" swietny
      gosc, wtedy prawie rowiesnik. W przeciwienstwie do swego ojca, ktory uczyl nas
      ZPT i byl zwany "Stary Lokaj"
      Muzyka- Zdzienicka
      Ruski - Baltynowa "wielkie serce" mam nadzieje, ze mi wybaczy spanie na jej
      lekcjach
      Fizyka- Wojcikowa, oj byly przeboje (zeszyt!!!)
      Chemia - Karwacka, do dzasiaj mam zeszyt z jej odzywkami
      Biologia - Huberska "mloda krew"
      WF - Szerszen i Kosinski zwany Jozkiem, a ha jeszsce Szklanik zwany "Glanikiem"
      z powodu czupryny
      Niemiecki - Czajewicz, kosa!
      Pedagog, chyba Kulesza, przez nasza klase osiwiala (Chyba) Przepraszam Pani
      Pedagog!
      Geografia - Iwanska (postrach dziewczyn) i Kalinowska (postrach dla otoczenia)

      i wiele, wiele innych

      Pozdrawiam Zeromiakow z nudnej Szwajcarii
      • Gość: Matura AD 1988 PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.dclient.hispeed.ch 02.04.04, 21:01
        U mnie z kolei jak odeszła anglistka Lady Irena to przyszła taka zajebista
        laska Manuela G. Niewiele kumała z angola i ogólnie była cieńka jak bibułka
        papierosowa ale za to jaka laska! Chłopaki się na nią nieźle smażyli ale na tym
        się kończyło. Wyjął ją chyba jeden gostek z mat-fizu matura '89 bo potem ich
        często widywano... niemniej jednak nas wyćwikał gość bez mydła :-)
      • Gość: Lusnia Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.09.04, 10:13
        Nareszciew spotkalem znajome nazwiska nuczycieli w tym gaszczu maili!.
        Chodzilem do klasy ogolnej z niemieckim, matura '88. Baltynowa byla nasza
        wychowawczynia (czasem atmosfera byla lekko histeryczna). Wspomne przemile
        mlode nauczycielki niemieckiego: pani Miskow (energiczna brunetka,
        pzyprowadzala na lekcje narzeczonego z NRD, ktory oswajal nas z tamtejszym
        akcentem) i jeszcze jedna, blondynka (nazwiska zapomnialem). Szerszen od WF
        zwany byl u nas z angielska "Hornet". Matmy uczyla nas na poczatku nieslychana
        kosa (do dzis mam koszmary) pani Perliceusz. Od polskiego - pani Sypko -
        milosniczka "Wesela" Wyspianskiego (maglowalismy je przez pol roku). No i
        niezapomniana kreacja dyrektora Jana Cemerysa z jego wystepem na tzw. Lidze
        Szkol (chyba 87 rok), gdzie zszokowal wszystkich nieznajomoscia tworczosci
        patrona I LO - nie wymienil 5 utworow Zeromskiego. A kto wymieni je dzis????
        Pozdrawiam z Berlina
        Lusnia
      • kometa Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI 08.03.05, 14:42
        > Polski - Lizakowa- uczyla myslenia, co wtedy niespotykane, niezaleznego

        Musialo jej sie cos pozmieniac, bo jak miala z nami zastepstwo pol roku to
        uczyla tylko o wampirach energetycznych i analizowala nasz znaki zodiaku :-( Ale
        to bylo chyba pare dobrych lat pozniej.

        > Biologia - Huberska "mloda krew"

        Bardzo ja lubilam, ale niektorzy mowili na nia "Gestapo" z racji tego ze czesto
        chodzila w czarnej, skorzanej kamizelce i wyluskiwala ludzi siedzacych na
        korytarzu w czasie lekcji i doprowadzala ich na lekcje (w przypadku malych
        wagarow) ;-)

        Pozdrowionka dla Zeromszczakow - starszych i mlodszych :-)
      • piechowiczanin1 Re: Klasa biol-chem 19.07.06, 20:55
        Klasa biol-chem Przezwisk raczej nie było albo nazwisko albo przedmiot jakiego
        uczył nauczyciel
        dyduch rusycystka wychowawczyni ( wszystkich zapisała do TPPR) Towarz Przyjażni
        Polsko Radzieckiej miały być za to punktu na studia , ale czasy sie zmieniły
        Lizakowa - polski rewelacja , uczyłą myśleć
        Mierzwa- matma , wielki dzięki dla niej wiele mi pomogła w wyborze studiów
        zielińska Zielona - biologia oj cieńka była ale śmiesznie było na lekcjach
        Latosińska -chemia dyrektorka ostra i wymagająca i specyficzne poczucie humoru
        Bojarska - fizyka młoda podobała sie facetom
        Ozdoba - jakąś krótką chwilę czegoś nas uczył ale był zszokowany naszym brakiem
        wiedzy
        Kawalec-historia i wos miała ulubieńców i im zawsze się udawało
        PO facet nie pamiętam nazwiska jakiś wojskowy nic tylko bandażowanie
        i wielu wielu innych

        Z perspektywy czasu wszyscy oni wydają się zabawniejsi niż gdy się do tej
        szkoły chodziło

        A może jest na forum ktoś z mojej klasy?
        Po tylu latach wspomnienia mogą być zabawne
          • tadeusz99 Re:przezwiska jeleniogórskich nauczycieli 19.07.06, 21:19
            Ale w mechaniku to byli chyba najwieksi agregaci:
            "Julcia"-j.polski jej tekst na poczatku lekcji;"schowac noze wyjać długopisy"
            "Maniek"-matma jego tekst; "bardzo dobrze Kowalski -dwója u nmie synku na dwóje
            tez trzeba zapracować"
            "Piekarz"- dawał 4 i 5 bez problemu wystarczy 100 zł w zeszycie albo
            przyniesienie mu w prezencie karniszy,czesci samochodowych,prosa dla ptaków bez
            znaczenia (brał wszystko)
            ale prawdziwym mistrzem był i pozostanie "Wołek"-na koniec roku przy wystawianiu
            ocen miał tyle butelek wódki w swojej kanciapie że na półkach i stoliku
            brakowało miejsca aż kładł je biedak na podłodze (myslę że jeszce do dziś tej
            gorzały nie wypił)
    • Gość: macaron Re: ŻEROM lata 90-te IP: *.rybnet.pl / *.rybnet.pl 27.05.04, 23:10
      Nie zapominajmy o takich "gigantach" jak wuefista "Bzyk", chemica "Otchłań" (to
      ze względu na jej głębokie oczy...), geografice "Parafina" i "Kali", czy
      prehistoryczna pani "Lodzia" od historii - ta to chyba uczyła przez
      kilkadziesiąt lat. No i oczywiście najlepszy z najlepszych "Dudżu" z
      informatyki (teraz chyba na AE)
      • barteqb Re: ŻEROM lata 90-te 02.09.05, 13:16
        no i kowal moj faworyt... nauczyl mnie matmy rewelacyjnie, no i ta legenda
        manammu i rajdowi itd... zawsze niezla furka
        misiek ... hm.. tyle wystarczy
        mala szu u nas byla mala szu szu
        czaja niemca uczyla
        beata od anglika :o)
        ...
        • Gość: maurycy Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 09:28
          Dzięki Andrzej,

          Tem mały post spowodował, że odezwał sie do mnie kolega z przed lat, z którym
          straciłem kontakt.

          To jest mój wątek i jak sie "Kacowi 6" nie podoba, to moze sobie załozyc
          własny. To jest watek - nostalgia, bo wielu z belfrów, o których piszemy, już
          dawno nie ma - ba belfrów, niektórzy z nas też już odjechali na drugi swiat,
          chociażby Witek, który zmarł 1 maja b.r.
          • Gość: myszka46 Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.lublin.mm.pl 05.10.04, 14:00
            Bardzo zmartwiła mnie wiadomość o smierci Witka Prokopowicza. Chodziłam z Nim
            do jednej klasy przez 4 lata. Razem zdawaliśmy maturę w 1964 roku. To on tał
            ładnie wspominał maturę i niektóre nasze koleżanki. No cóż, żal, że odszedł w
            sile wieku. Tak bardzo chciałam nawiązać z Nim kontakt, ale okazało się, że jak
            weszłam na strony Forum, to On już nie żył. Będe Cię Witku mile wspomniała ...
            • Gość: BRANT Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.hamilton.primus.ca 05.10.04, 23:30
              Do Myszki- niesamowite- bylam 5-cy w Jeleniej Gorze i opowiadalam Siostrze -
              Elzbiecie- o tym ze " jakis WITEK pyta sie miedzy innymi i o Ciebie"
              zdawal Mature razem - a teraz juz On nie zyje !- .Mialam Jego w imieniu
              mojej Siostry odszukac - a dzieki Tobie juz wiem ze "POSZEDL do lepszego
              SWIATA" moze..................
              Ja w lutym 2004 roku trafilam na te strone i sie odezwalam ale ..cisza
              juz byla - pozdrawiam : Elzbiety Fratczak Siostra z Canady
              • Gość: myszka46 Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: 81.190.49.* 06.10.04, 16:03
                Niestety do mnie wiadomość od Witka dotarła przypadkowo dopiero w sierpniu tego
                roku. tak bardzo chciałam nawiązać z Nim kontakt. No cóż ... za późno. To
                przykre, kiedy dowiadujemy sie, że Ktos, kogo znało się od wielu lat odszedł z
                naszego grona. We wspomnieniach Witka znalazłam się również i ja. A Ela
                Frątczak to moja bardzo dobra koleżanka i niejednokrotnie gościłam u Niej w
                domu na ul. Świerczewskiego (teraz Sudecka). Na Zabobrzu niestety jeszcze nie
                byłam. Serdecznie pozdrawiam Siostrę mojej Koleżanki Eli.

                PS. A jak tam na drugiej półkuli? Ostatnio często tam bywam, bo moja córka
                wyszła za mąż za Amerykanina i mam sposobność Ją odwiedzać. Pozdrowionka z
                Lublina ...
                • Gość: Brant Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.hamilton.primus.ca 08.10.04, 16:54
                  Jak jest w Canadzie?? Jestem 1o lat ale gdybym co roku nie leciala do
                  Polski- do Jeleniej - "ladowac akumulatory" to chyba juz bym wrocila .nie
                  wszyscy nadaja sie na emigracje i ja do tej grupy naleze.Tutaj jest
                  napewno bezpieczniej ,ekonomicznie tez chyba lepiej , czystsze powietrze
                  tez napewno jest- Canada ma ogromna powierzchnie ziemi, mlodzi maja lepszy
                  start-jezeli tylko chca cos ze swoim zyciem zrobic , opieka
                  zdrowotna ..chyba dobra ale .... ja i tak tam ciagne ...
                  pa,pozdrawiam Grazyna
                  A myszka to to WANDA czy KRYSIA?
                  • myszka46 Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI 10.10.04, 09:08
                    Dziekuję za krótką informację o życiu w Kanadzie. Podobnie wygląda życie w
                    USA i chociaż mam tam teraz swoje jedyne dziecko, to jednak chyba nie
                    zdecydowałabym się zamieszkać na stałe. . Mąż córki - Amerykanin - jest
                    zauroczony Polską i nawet rozważa możliwość przeprowadzki ... ale to za parę
                    lat. Dobre i to. Serdecznie pozdrawiam. A na pytanie Krysia czy Wanda,
                    odpowiadam Wanda. Z Krysią znam się od ... przedszkola, chociaż nie
                    widziałyśmy się szmat czasu. Jeszcze raz pozdrowionka .. w Lublina.
                    • Gość: jurek46 Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.03.05, 01:41
                      Pozdrawiam myszke46 (domyslam sie ze 46 to rok urodzenia...)

                      Ja tez zdawalem mature w 1964, bylem w tej samej klasie co Tomek Rolski, Ewa
                      Kaniewska, Leszek Bartnicki, Lucyna Konieczna ... o ile dobze pamietam (po 40
                      latach).
                      Z Jeleniej zniknalem zaraz po maturze (moi rodzice przeniesli sie do Wroclawia,
                      gdzie studiowalem).
                      Z tego czasu ponad 25 lat przebywalem poza krajem, obecnie od 20 lat w Kanadzie.
                      Bylem w Jeleniej na zjezdzie w 1965 roku, a potem zagladalem pare razy, ale
                      zawsze tak.. przejazdem. W czasach szkolnych pstrykalem sporo zdjec...

                      Jeszcze raz pozdrawiam,

                      Jurek_zgadnij_kto
                      • Gość: myszka46 Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 24.03.05, 04:37
                        Witam Cie Jurku, ja chodzilam do klasy angielskiej (prof. Szefera),m.in. z
                        Witkiem Prokopowiczem, ktorego, jak sie dowiedzialam, nie ma juz wsrod nas.
                        Tak sympatycznie wspominal na Forum swoje kolezanki (rowniez mnie). Z klasy
                        tzw. lacinskiej pamietam Jurka Chiczewskiego(?). Chyba tak sie pisalo jego
                        nazwisko. Czy to Ty? Serdecznie pozdrawiam. Jak sie okazuje jestesmy dosc
                        blisko siebie, bo ja od jakiegos czasu jestem w USA, nie na stale, ale zycie
                        napisalo taki scenariusz. Corka moja wyszla tu za maz, a ja chwilowo pomagam
                        jej przy malutkim dziecku.To moj pierwszy wnusio.

                        Mam na imie Wanda . Moze mnie pamietsz? Serdecznie Cie pozdrawiam z Long
                        Island, gdzie bede do polowy kwietnia. Potem na jakis czas wracam do Lublina i
                        znowu do USA. Milo jest powspominac, tym bardziej, ze chyba w tym roku szykuje
                        sie nastepny zjazd absolwentow na 60-lecie szkoly. Ja bylam 10 lat temu na 50-
                        leciu, no i oczywiscie w 1965 na tym zjezdzie, o ktorym wspominasz. Napisz
                        jeszcze cos wiecej o sobie, jesli uwazasz, ze warto.
                        • Gość: jurek46 Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.03.05, 04:06
                          Witam Cie Wando!
                          Nie jestem Jurkiem Ch. Natomiast chodzilem z nim do tej samej klasy i byla to
                          klasa angielska w ktorej wychowawca byl prof. Sadaj (wykladal matematyke).
                          Szczegol naprowadzajacy: bylem pierwszy na liscie...
                          Patrzac na zdjecie z uroczystosci maturalnej mojej klasy widze kilka twarzy
                          dziewczat, ktorych nie moge sobie przypomniec, ale mam watpliwosci co do
                          imienia, zdaje sie ze byla wsrod nas co najmniek jedna Wanda.
                          Ja z kolei nie pamietam sp. Witka Prokopowicza.
                          Tak wiec, cos sie nam tu nie zgadza, powinnas pamietac te nazwiska,ktore
                          wymienilem. Moze bylas w klasie lacinskiej??
                          Do postow dolaczyl sie MAURYCY. Z takim imieniem trudno sie zakonspirowac, wiec
                          ja chyba wiem o kogo chodzi, mimo ze nie pamietam nazwiska.

                          Serdecznie Cie pozdrawiam. Bylem pare razy w Stanach, ale nie zagladalem w
                          okolice NY. Nie lubie duzych miast. Mieszkam w miejscowosci MARKHAM
                          (przedmiescia Toronto). Do Polski wybieram sie w czerwcu. Mam dwoch synow i
                          jednego wnuka, ktory ma ponad roczek.

                          Przesylam zyczenia spokojnych Swiat Wielkiej Nocy dla Ciebie i Twojej rodziny.

                          jurek_zgadnij_kto
                          • Gość: myszka46 Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.ny325.east.verizon.net 25.03.05, 05:12
                            Witam Cie Jurku serdecznie, juz po napisaniu i wyslaniu tych kilku zdan do
                            Ciebie, uswiadomilam sobie, ze oczywiscie nie jestes "tym" Jurkiem. W Jeleniej
                            Gorze niej mieszkam od czasu studiow ... w Lublinie, gdzie poznalam mojego meza
                            i gdziie "zapuscilam" korzenie na wiele lat. Ze studiami, bedzie tego ponad
                            40, ale jestem zwiazana z miejscem mojego urodzenia, gdzie do tej pory mieszka
                            moj ojciec, a takze mlodsza siostra z rodzina. Odwiedzam Jelenia Gore dosc
                            regularnie i prawie natychmiast po powrocie z USA, zamierzam tam pojechac.
                            Ja chodzilam rowniez do klasy angielskiej i to od samego poczatku, a w klasie
                            maturalnej polaczyli nas z niemiecka i kolega naszym stal sie niewidomy Irek
                            Adach. Nie moglam nigdy pojac, jak on nie widzac "widzi" te wszystkie katy i
                            plaszczyzny w brylach. Niestety nie bylam dobra z matematyki( nas rowniez uczyl
                            Sadaj!!), ale za to mialam glowe do polskiego i jezykow obcych. Angielskiego
                            uczyla mnie pani Czerska, z ktora spotkalam sie podczas zjazdu absolwentow w
                            1995 roku. A teraz moj angielski przydaje mi sie w zyciiu, chociaz pomocny byl
                            mi rowniez w pracy zawodowej (nie bylam nauczycielka). W Liceum oprocz nauki
                            zajmowalam sie troche sportem (lekkoatletyka). Maz moj byl znanym trenerem,
                            ale poznalam go dopiero podczas studiow w Lublinie. Niestety, od 4 miesiecy nie
                            ma Go wsrod nas. To tak trudno zrozumiec, a tym bardziej zaakceptowac. Na
                            szczescie nie zostalam tak zupelnie sama. Mam corke, ziecia, wnuczka, no i
                            bardzo liczna rodzine w Polsce.

                            Serdecznie Cie pozdrawiam, dziekuje za zyczenia swiateczne. Tobie i Twojej
                            Rodzince rowniez zycze spokojnych swiat, ktore na obczyznie przezywamy nieco
                            inaczej. Spedzilam tu poprzednia Wielkanoc i Boze narodzenie.

                            Jeszcze raz serdecznie Cie pozdrawiam. Wanda
                            • Gość: Brant Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.hamilton.primus.ca 25.03.05, 17:31
                              Witaj Wandziu- to ja-Siostra ELI Fratczak .Masz racje troche inaczej tutaj
                              sie spedza Swieta ale........ "co Kraj to obyczaj" .Serdeczne wspolczucia
                              przesylam -po stracie Twojego Meza!!! Ja bylam 5 miesiecy w Jeleniej od Maja
                              do Pazdziernika- umarla NAM MAMUSIA i tez nie mozemy sie z Rodzenstwem z
                              tym pogodzic !
                              Doskonale teraz pamietam IRKA z Waszej klasy-Byl u nas w domu na
                              Swierczewskiego -takie dalekie czasy!!! a klapki w mozgu sie pootwieraly.
                              Z Okazji SWIAT WIELKANOCNYCH przesylam TOBIE i Twojej Corce z Rodzina samych
                              tylko dobrych w zdrowiu,w radosci w milosci dni Grazyna Wojtowicz
                              Brantford Canada
                              • Gość: myszka46 Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 27.03.05, 06:31
                                Witaj Grazynko, jak przez mgle pamietam Twoja twarz z tamtych lat, gdyz jak juz
                                Ci pisalam bywalam w Waszym domu na Swierczewskiego. Dzieki serdeczne za
                                wszystkie mile slowa skierowane do mnie. No coz musze sie trzymac.
                                Niejednokrotnie slyszymy, ze ktos tam zachorowal, a inny umarl i nigdy nie
                                myslimy, ze moze to rowniez ktoregos dnia dotyczyc nas. A jednak... Ale coz.
                                Czas jest swiateczny i nastroje tez takie byc powinny. Moj malutki wnuczek
                                skonczyl dzisiaj 50 dni! I to jest ten promyczek slonca, ktory rozswietla moje
                                dni.

                                Grazynko, gdybys chciala od czasu do czasu odezwac sie do mnie, to prosze Cie
                                pisz - myszka46@gazeta.pl.

                                Zycze Ci spokojnego swiatecznego dnia spedzonego, co prawda na obczyznie, ale
                                w gronie najblizszych. Pod koniec kwietnia wybieram sie do Jeleniej Gory. Z
                                pewnoscia bede chciala spotkac sie z Ela. Serdecznie Cie pozdrawiam - Wanda
                            • Gość: JGA Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.03.05, 22:26
                              Wando, przyjmij serdeczne wyrazy wspolczucia po stracie Twojego Meza.
                              Niestety nadchodzi czas, kiedy nasze pokolenie zacznie odchodzic.
                              Przyczyn jest wiele, ostatnie 25 lat nie byly latwe. Nie latwo tez polakom na
                              emigracji. Presja asymilacyjna jest bardzo duza w USA, mniejsza w Kanadzie.
                              Stosunki rodzinne sa duzo luzniejsze, stosunki miedzyludzkie bardziej formalne,
                              do tego stopnia, ze najlepiej jest rozmawiac o pogodzie.

                              Wracajac do szkolnych lat... pamietam niewidomego Irka Adacha ...
                              Pani Czerska nauczyla nas dobrze angielskiego, bardzo mi to pomoglo w Kanadzie.

                              Pozdrowienia i Wesolych Swiat

                              Jurek_zgadnij_kto
                              • Gość: myszka46 Re: PRZEZWISKA JELENIOGÓRSKICH NAUCZYCIELI IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 27.03.05, 06:22
                                Jurku, serdecznie dziekuje zarowno za wyrazy wspolczucia, jak i zyczenia
                                swiateczne. Mysle, ze wiekszosc Polakow zamieszkalych za granica w te dni stara
                                sie stworzyc namiastke tamtych rodzinnych swiat, ktorych obraz kazdy pielegnuje
                                w swojej pamieci. Ja tez ... to sa te korzenie, ktore nigdy nie powinny byc
                                odciete. Zycze Tobie oraz calej Twojej Rodzince spokojnego swiatecznego dnia,
                                slonca, usmiechu i optymizmu.

                                To nasze pisanie nabiera powoli calkiem osobistego charakteru. Gdybys mial
                                ochote "skrobnac" cos wiecej lub powspominac stare dobre czasy, to pisz. Login
                                jak wyzej, a konto mam na gazeta.pl.

                                Pozdrawiam - Wanda
Inne wątki na temat:

Popularne wątki