radcom
13.11.12, 08:19
Dwie sprawy chciałbym poruszyć. Otóż, jak widzimy szkoły jazdy wysypały u nas dość obficie, co mogłoby cieszyć potencjalnych kursantów, gdyby nie jedno ale. Jakość świadczonych usług przez grono młodych (rzekłbym smarkatych) instruktorów, woła o pomstę do nieba. To co wyprawiają pod ich okiem kursanci, przekroczyło już dawno granicę absurdu. Myślę, że przytaczanie konkretnych przypadków mija się z celem, bo doskonale widzi to każdy, kto jeździ po naszych drogach. Śmiem twierdzić, że tylko więcej od elek na naszych drogach, jest dziur w ich nawierzchni stanowiących nie mniejsze zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Bo skoro "państwo" pozwala by instruktorem jazdy mógł zostać człowiek, który dopiero co sam zdobył uprawnienia do kierowania pojazdem, to po co ma też łatać dziury w drogach. Wszak jak n ie dziurą to elką można obywatela dobić...
tak więc szkoły nie służą do nauki jazdy tylko do zarabiania pieniędzy, podobnie jak WORD-y. Ale to już sprawa "polityki"...
Druga sprawa jaka mnie nurtuje, to mianowicie "pochodzenie" tychże szkół.
Możemy zaobserwować duży odsetek aut nauki jazdy z rejestracją z innego powiatu. Co świadczy, że szkoła ma tam siedzibę, tam płaci podatki zarówno od działalności jak i od środków transportu. Nie to bym się czepiał, jednak szkoła generuje swój zysk w naszym powiecie, niszczy nasze drogi a podatki płaci gdzie indziej. Przełknął bym to gdyby korzystali wyłącznie z dróg krajowych i wojewódzkich. Jednak oni uparcie okupują drogi gminne i osiedlowe, że o powiatowych nie wspomnę...
To tyle, tak do przemyślenia w tym pięknym dniu.
Pozdrawiam, radcom