Gość: Krzysztof 88
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
13.02.05, 00:05
Każdy spadek w hierarchii administracyjnej jest bolesny. Naturalnie lepiej
być niż nie być ważnym ośrodkiem decyzyjnym. Jednak utrata statusu
województwa okazała się dla Wałbrzycha o wiele mniejszym utrapieniem niż brak
powiatowej grodzkości.
Miasta, które 6 lat temu przestały być województwami, musiały się liczyć
z utratą prestiżu i odpływem niektórych instytucji, które lokują się tam,
gdzie zapadają decyzje. Taka zmiana statusu to bezrobocie wśród urzędników,
zły sygnał dla biznesu i partnerów zagranicznych, dla których centra
administracyjne zawsze są bardziej atrakcyjne. To także mniej pieniędzy na
inwestycje. Innym słowy policzalna strata, w której prestiż jest najbardziej
przereklamowany. Wszak w Wałbrzychu nikt nigdy się nie oszukiwał, że nasze
miasto ma to samo znaczenie, te same aspiracje i możliwości co Wrocław.
Wprawdzie są w Polsce stolice województw o podobnej wielkości co Wałbrzych,
ale geografia i historia są nieubłagane - nigdy nie byliśmy prawdziwym
centrum nawet dla dawnego województwa wałbrzyskiego.
Niestety, okazało się, że polityka też może być procesem nieodwracalnym,
który skutecznie opiera się zdrowemu rozsądkowi, a nawet logicznemu myśleniu.
Głucha na wszelkie argumenty lewica parła do połączenia wałbrzyskich powiatów
grodzkiego i ziemskiego, wznosząc się na wyżyny dezinformacji, jednocześnie
nie kryjąc rzeczywistych intencji. Słyszeliśmy zatem, że nowy duży powiat, to
ze wszech miar korzystna konsolidacja, koordynacja, ujednolicenie i
synchronizacja. Także zrównoważony rozwój społeczno - gospodarczy gmin, choć
nikt nie potrafił wytłumaczyć, na czym ma polegać. Nowy powiat miał sprzyjać
lepszemu wykonywaniu zadań z zakresu gospodarki komunalnej i budownictwa,
choć nie należy to do jego kompetencji. Miała stanieć powiatowa
administracja, choć było pewne, że liczba urzędników znacznie się rozmnoży.
Miała na powiatowej fuzji skorzystać oświata - tak skorzystała, że kolejne
likwidacje niektórych szkół w bliższej lub dalszej perspektywie są
nieuchronne. Z tej mętnej propagandowej wody lewica usiłowała wyłowić tylko
jednego szczupaka - władzę po wyborach, którą w powiększonym powiecie miał
ułatwić elektorat miejski SLD.
Wałbrzyszanie już pewnie nie pamiętają tzw. konsultacji społecznych nt.
połączenia powiatów. Nie pamiętają, bo wzięło w nich udział zaledwie 0,6%
uprawnionych do głosowania. To jednak wystarczyło, żeby
uszanować ..."stanowisko mieszkańców Wałbrzycha". Zaledwie 419 (!) osób
przesądziło o czymś, czego skutki odczuwa blisko 130 tysięcy mieszkańców
miasta.
Dwa lata temu powiatowa fuzja spowodowała wzrost zadłużenia Gminy do 60%
wartości budżetu, bo ten budżet z dnia na dzień został okrojony o 100 mln zł.
Byliśmy w Wałbrzychu o krok od zarządu komisarycznego. Wprawdzie udało się go
uniknąć, ale przecież długów nam nie ubyło - gmina musiała spłacać
zobowiązania zaciągnięte przez powiat grodzki. I zaciągać nowe, których banki
w tych okolicznościach wcale nie miały ochoty udzielać. Nie trzeba dodawać, w
jakim stopniu ograniczyło to nasz potencjał inwestycyjny. Rozmnożyły się też
inne problemy, np. z podziałem majątku zespołów szkół i biblioteki publicznej
lub z koordynacją utrzymania dróg rozdzielonych między zarządcę krajowego,
wojewódzkiego, powiatowego i miejskiego. To nieznośny bałagan i dyskomfort,
bo jako Prezydent nie mogę innych zarządców wyręczać, ale za każdego muszę
się tłumaczyć.
Legnica, która ze swej powiatowej grodzkości nie zrezygnowała, zapewne w
przyszłym roku ukończy miejską obwodnicę. Grodzki Wałbrzych prawdopodobnie
byłby dziś w tym samym położeniu - na jakim etapie jest nasza obwodnica,
każdy widzi. Co gorsza Unia Europejska przewiduje rozdział środków na
transport z uwzględnieniem powiatów grodzkich, pomijając gminy. Zatem płacimy
bardzo wysoką cenę nie za reformę administracyjną lecz nieposkromiony apetyt
na stołki i kompromitujący brak wyobraźni.
Piotr Kruczkowski
======================================================================
Ten artykuł wskazuje na to, że osoby bezpośrednio odpowiedzialne za dokonanie
tego - powinny zostać ukarane.
cyt.
W przypadku wydatków nasuwa jedno pytanie. Nie jest ono dokładnym tematem
mojej pracy, ale mocno z nim związane. Chodzi tu w szczególności (i)
rezygnację przez Wałbrzych ze statusu miasta na prawach powiatu w roku 2003.
Z analizy wynika, że niewiele to zmieniło. W trakcie konsultacji z
mieszkańcami, gdzie udział wzięło ok. 3% wspólnoty, uważam z zostali oni
okłamani o wygórowanych kosztach posiadania tego statusu. Jak widać z całości
pracy deficyt miasta nie zmalał, wydatki na administrację również nie
zmieniły się ( co w trakcie kampanii było jednym z ważniejszych powodów
zlikwidowania powiatu grodzkiego). Straciliśmy ok. 100 mln. zł, a w zamian
zabrano część zadań należących do powiatu ziemskiego, na które w części 95%
otrzymywaliśmy dotacje i subwencji.
To jest fragment mojej pracy dotyczącej budżetu Wałbrzycha (powiatu jak i
póżniej gminy) poparty rzetelnymi argumentami(pełna analiza budżetu
Wałbrzycha za lata 2000 - 2003).
Czy ktoś ma jakieś pytania?? Potrzebuje dokładniejszych informacji? Służe.