Gość: piszpantu
IP: *.wlb.vectranet.pl / *.unregistered.net.telenergo.pl
28.10.05, 19:39
Nad dobrym wizerunkiem szefa Wałbrzycha pracują już cztery osoby.
Piątek, 28 października 2005r.
W innych miastach wystarcza do tego jeden rzecznik prasowy
Gdy Piotr Kruczkowski zaczynał urzędowanie w biurze prasowym zatrudnił dwie
osoby. Skromnie i niedrogo, bo tak miał funkcjonować cały urząd.
Dziś pomocą w kreowaniu dobrych notowań służy prezydentowi sztab ludzi, a on
sam wspiera się płatnymi (nie z własnej kieszeni) publikacjami w lokalnej
prasie
W prawdzie w biurze prasowym wciąż są dwie osoby: rzecznik Ewa Frą-ckowiak i
Andrzej Rąkowski, główny specjalista, ale do pomocy w organizowaniu pracy
prezydenta przybyła mu osobista asystentka – Anna Żabska. Od niedawna
kontrolę nad jej pracą i czterech sekretarek prezydenta oraz wiceprezydentów
sprawuje kierowniczka biura obsługi prezydenta – Anna Starczukowska.
Asystentka jest jedyna
Biuro obsługi prezydenta powstało w miejsce kancelarii prezydenta. Została
ona zlikwidowana, po to – jak tłumaczy Piotr Kruczkowski – by uprościć
przebieg informacji i usprawnić współpracę z mediami.
Biuro obsługi istnieje od niedawna. Obie panie Anie (Żabska i Satarczukowska)
mają podobny zakres obowiązków. Która będzie organizować oficjalne wizyty
prezydenta? Która przygotowywać materiały na odprawy i posiedzenia? Panie z
pewnościa się dogadają. Pozostaje pytanie, czy aby na pewno potrzebne są aż
dwie osoby do wykonywania tych samych zadań.
Prezydenci sąsiednich miast: Jeleniej Góry, Legnicy i Świdnicy asystentek nie
zatrudniają.
W 88-tysiecznej Jeleniej Górze nie ma nawet biura obsługi prezydenta.
Kontaktami z mediami zajmuje się Cezary Wiklik, rzecznik prasowy.
W 100-tysięcznej Legnicy jest jeden rzecznik prasowy oraz wydział obsługi
prezydenta. Ale jego pracownicy zajmują się nie tylko organizacją pracy
administracyjnej, ale także m.in. promocją, przygotowywaniem dokumentów,
które dekretuje prezydent, współpracą z zagranicą.
W legnickim wydziale obsługi prezydenta pracuje dziewięć osób.
– W Świdnicy jest samodzielne stanowisko rzecznika prasowego – informuje o
sobie Stefan Augustyn.
Tylko wrocławski prezydent ma asystentkę. Kontakty z mediami zapewnia Marcina
Garcarz, jego rzecznik prasowy. Ponadto jest pięcioosobowe biuro prasowe.
Zarobki osób zajmujących się bezpośrednio obsługą prezydenta Wałbrzycha nie
są jawne. Zainteresowani nie chcą ich ujawnić, bo mają do tego prawo. Zaś
radni, którzy powinni kontrolować miejskie wydatki nie próbowali się tego
dowiedzieć.
150 zł za felieton
Za to radni usiłowali dociec, ile kosztują felietony zamieszczane co tydzień
przez Piotra Kurczkowskiego i czasami Mirosława Bartolika w miejscowych
tygodnikach.
Felietony dotyczą tego, co prezydent zrobił. Jeden z ostatnich mówił np. o
uchwaleniu strategii rozwoju Wałbrzycha do 2013 roku i o tym, jakie to
przyniesie korzyści. Prezydent nie wspomina w felietonie, dlaczego zafundował
radnym z tej okazji dwudniowy pobyt w pensjonacie w Kudowie. Podbnie jest z
innymi felietonami. Wszystkie utrzymane są w tonie: oto, co dobrego dla was
zrobiłem. Oficjalnie teksty pisze sam prezydent. I tej wersji będziemy się
trzymać, ale jest także druga, bardzo nieoficjalna, mówiąca o tym, że autorem
jest pracownik biura prasowego, Andrzej Rąkowski, były redaktor
nacz.Tygodnika Wałbrzyskiego, znany z ciętego pióra. Za opublikowanie jednego
felietonu redakcja każdego z tygodników dostaje 150 zł.
– Płatny public relation? Wykluczyłem od razu, to się kłóci z ideą
sprawowania urzędu przez prezydenta – mówi Marcin Garcarz, rzecznik prasowy
prezydenta Wrocławia.
O pisaniu felietonów i płaceniu za ich zamieszczanie nie słyszeli także
prezydenci sasiednich miast. Od czasu do czasu publikują w lokalnych
tygodnikach płatne strony samorządowe. Ale Wałbrzych także ma takie strony.
Gwiazda medialna
Prezydent Kuruczkowski ma nawet własny program w kablowej telewizji.
Emisja co tydzień kosztuje 370 złotych (plus VAT). Gdy działała telewizja
Wałbrzych także i w niej prezentował się dwa razy w miesiącu, co kosztowało
410 złotych (plus VAT).
– To on nie płaci sam za te felietony – dziwi się radny Tomasz Pluta.
Przyznaje szczerze, iż myślał, że to prezydentowi płacą, jak każdemu autorowi.
Felietony czyta co tydzień
w jednym z dwóch z tygodników. Jednym, bo teksty są identyczne. – Widać
prezydentowi nie starcza pomysłów, by każdy felieton był na inny temat –
komentują radni.
– Trudno ustalić, ile kosztują te medialne osobiste prezentacje prezydenta,
bo w budżecie jest to rozbite, raz w dzile promocja, raz w innym. Ale teraz
będziemy bardziej dociekliwi. W końcu to jest robienie sobie publicity za
miejskie pieniądze – zapowiada Sławomir Turliński, przewodniczący komisji
rewizyjnej.
Alina Gierak - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska