Dodaj do ulubionych

Alkohol i narkotyki w naszych szkolach

IP: *.117.popsite.net 31.01.03, 15:11
Przeczytalam dzisiaj w tym FORUM :
"To prawda, że uczniowie w piątki "wyluzowują sie" upijając się do
nieprzytomności albo palą marichuanę. Zresztą w szkole jest łatwy dostęp do
niej i przyzwolenie ogółu."
Czy to prawda?
Obserwuj wątek
    • Gość: xxxxx Re: Alkohol i narkotyki w naszych szkolach IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 11.03.03, 09:11
      W kazdej szkole jest latwy dostep do tego typu uzywek.
      • Gość: Aleks Re: Alkohol i narkotyki w naszych szkolach IP: *.117.popsite.net 11.03.03, 14:05
        Czy macie w szkole kogos, kto mowi o narkotykach, uzywkach, alkoholu i ich
        skutkach na wasz fizyczny i umyslowy rozwoj?
        Czy mozesz nam wiecej napisac o tym, kto dostarcza to do szkoly i jakie sa
        ceny na rozne uzywki?
        Czy wiecie, co kupujecie?
        • Gość: Justyna Re: Alkohol i narkotyki w naszych szkolach IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 12.03.03, 07:58
          Mialam kiedyś kolezanke, ktora nawet nie kryla sie z tym , ze cpa. Kiedys
          przed lekcja wyjela jakis bialy proszek , nie wiem nawet co to bylo(wiem ze
          jakie swinstwo) i powiedziala , ze bez tego juz nie funkcjonuje.
          • dziad_borowy Re: Alkohol i narkotyki w naszych szkolach 12.03.03, 11:44
            Gość portalu: Justyna napisał(a):

            > Kiedys przed lekcja wyjela jakis bialy proszek , nie wiem nawet co to bylo
            (wiem ze jakie swinstwo) i powiedziala , ze bez tego juz nie funkcjonuje.
            I to jest wlasnie dowod na to, ze informacja o narkotykach jest w
            spoleczenstwie niedostateczna. Ludzie powinni przeciez znac choc podstawowe
            informacje na ich temat zeby wiedziec przed czym sie chronic. Wiedza taka na
            pewno nie zachecalaby do brania, bo kto ma brac to to robi i zdaje sobie
            swietnie sprawe co to jest.
            Justyno to byla amfetamina.
            darzbor
            • Gość: Justyna Re: Alkohol i narkotyki w naszych szkolach IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 12.03.03, 16:17
              Być może. Rzewczywiscie stan wiedzy Polakow o narkotykach jest raczej niski(co
              widać w moim przypadku;(). Myślę , że za mało jest informacji o tym w mediach.
              Widocznie co niektórym wydaje się, że jeśli się o czymś nie mówi to tego nie
              ma. Wprost przeciwnie -problem istnieje.
    • Gość: Aleks Re: Alkohol i narkotyki w naszych szkolach IP: *.117.popsite.net 12.03.03, 14:53
      Znalazlam strone, ktora w bardzo delikatny sposob okresla nazwy narkotykow i
      ich wplyw na organizm ludzki.
      www.monar.brzegdolny.pl/monar/narkotyki.htm
      Majko - czy w szkolach uczy sie o niebezpieczenstwie narkotykow?
      • Gość: Majka:-) Re: Alkohol i narkotyki w naszych szkolach IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 12.03.03, 15:36
        Zacznę nietypowo:
        Bóg kazał zwierzakom podzielić się na dwie grupy: pięknych i mądrych. Żaba
        została pośrodku. Na zdumione Boga pytanie: czemu? odrzekła oburzona -mam się
        rozedrzeć?
        Szkoła jest dokładnie w sytuacji żaby :-(
        Odbywają się zajęcia z ludźmi z Monaru, trwa program Piramida , prowadzony
        przez terapeutę od uzależnień, jest psycholog. Uczniowie na tych spotkania się
        nudzą: "mamy dosyć gadania o narkotykach", "znooowu...."
        Na próbę zorganizowania takiego szkolenia dla rodziców -usłyszeliśmy od
        nich "nie" . Każdy rodzic uważa, że JEGO ten problem nie dotyczy. Podobały im
        się akcje wprowadzania do szkoły policji z przeszkolonym psem,
        który "namierzał" posiadaczy narkotyków. Ale gdy postanowiono zrobić taką akcję
        u nas, część była mocno oburzona "nasze dzieci??? -nie trzeba"
        Jednocześnie rodzi się bardzo dużo wątpliwości, czy takie spotkania nie są
        instruktażowe - często (szczególnie ze strony rodziców) pojawiają się takie
        zastrzeżenia.
        No i jest "żaba".... robić spotkania? nagłaśniać? dręczyć? Robić uczniom testy
        narkotykowe(są w szkole)? Wzywać policję, by skontrolowała autobus wycieczkowy
        i sprawdziła, co jest w plecakach? Nauczyciele podzielili się w poglądach na
        pół...
        • Gość: Justyna Re: Alkohol i narkotyki w naszych szkolach IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 12.03.03, 16:22
          Masz rację. Zorganizować przeszukanie jest bardzo łatwoNależy zapobiectemu ,
          zeby uczen sięgnął po narkotyk.
        • dziad_borowy Re: Alkohol i narkotyki w naszych szkolach 13.03.03, 11:41
          Gość portalu: Majka:-) napisała:

          > Uczniowie na tych spotkania się nudzą: "mamy dosyć gadania o
          narkotykach", "znooowu...."
          Bo prawda jest taka, ze spotkania tego typu sa naprawde denne. Pani psycholog,
          ktora przeczytala X ksiazek rzuca suchymi faktami, ktore slabo przemawiaja do
          wyobrazni. Nikt nie chce sluchac "to jest zle" i koniec. Trzeba
          zestawic "pozytywne" strony narkotykow (bo takie sa) z ich niszczaca sila. Taka
          psycholog nie ma pojecia o istocie narkomanii, literatura to nie wszystko.
          Lepsze sa spotkania z zaleczonymi narkomanami, ktorzy to przeszli, znaja
          zagadnienie z wlasnego doswiadczenia i naprawde maja duzo do powiedzenia.
          > Na próbę zorganizowania takiego szkolenia dla rodziców -usłyszeliśmy od
          > nich "nie" . Każdy rodzic uważa, że JEGO ten problem nie dotyczy. Podobały im
          > się akcje wprowadzania do szkoły policji z przeszkolonym psem,
          > który "namierzał" posiadaczy narkotyków. Ale gdy postanowiono zrobić taką
          akcję
          >
          > u nas, część była mocno oburzona "nasze dzieci??? -nie trzeba"
          Ech...rodzice naprawde nie znaja swoich dzieci.
          > Jednocześnie rodzi się bardzo dużo wątpliwości, czy takie spotkania nie są
          > instruktażowe - często (szczególnie ze strony rodziców) pojawiają się takie
          > zastrzeżenia.
          Ot ludzka naiwnosc. Instruktaz to moze by byl ale dla nich. Dla mlodych ludzi
          nie jest zadna tajemnica, ze marihuany sie nie wciaga, a robi sie to np. z
          amfa. A poza tym w krajach zachodnich, gdzie narkomania jest troche "z przodu"
          (u nas ten poziom bedzie osiagniety bardzo niedlugo) wychodzi sie z zalozenia,
          ze ludzie i tak beda brali, i to jest prawda, i organizuje dzialania by robili
          to w miare bezpiecznie.
          > No i jest "żaba".... robić spotkania? nagłaśniać? dręczyć? Robić uczniom
          testy
          > narkotykowe(są w szkole)? Wzywać policję, by skontrolowała autobus
          wycieczkowy
          > i sprawdziła, co jest w plecakach?
          Oj bylby to bardzo zimny prysznic. Moze za zimny...
          darzbor
    • panbobek44 Re: Alkohol i narkotyki w naszych szkolach 12.03.03, 16:26
      To było, jest i będzie.
    • Gość: Jonathan Tillman Ludzie gdzie wy żyjecie? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.03, 11:58
      Alkohol i narkotyki w szkole!!!
      O Jezu!!!
      Za moich czasów!!!
      Nie, kiedyś to byłó lepiej!!!
      Straszne!!!

      Narkotyki były, są i będą. Mówienie o tym, że można je wyrugować ze szkól jest
      zwyczjnym pieprzeniem głupot. Ludzie w wieku licealnym zawsze mieli i beda miec
      ochote na sprobowanie alkoholu, narkotykow, papierosow, seksu...
      Nie chce wyjsc tutaj na propagatora nalogow, ale nie mozemy oczekiwac, ze ww.
      zjawiska zgina (albo ze uda nam sie im zaradzic)...
      Uwazam, ze o wiele lepij bylby wprowadzic w Polsce legalny handel marihuana i
      haszyszem ma to bowiem kilka zalet:
      1. lepsza jakosc produktow, co zabezpieczy palacych przed zatruwaniem trawki
      chemicznymi scierwami
      2. ograniczy zjawiska przestepcze zwiazane z trawka (nie bedzie nielegalnego
      handlu, wiec znikna dilerzy i ich mocodawcy)
      3. trawka ma mniejsza moc uzalezniania niz alkohol czy papierosy,
      4. zuzycie nie bedzie wzractac, a po pewnym czasie znaczaco spadnie (Patrz
      casus Holandii)
      5. podatki, podatki, podatki...
      Uwazam, ze narkotyki pokriju trawki sa mniej szkodliwe od alkoholu, a przeciez
      nikt nie chce jego zdelegalizowania (zaraz uslysze, ze taka jest polska
      tradycja).
      Jednoczesnie uwazam i podkreslam to bardzo mocno nalezy tropic i ostro karac
      handlarzy tzw. naroktykami twardymi, ktore wywoluja uzaleznieni biologiczne
      (tzn. mozna sie od nich uzaleznic juz po kilku uzyciach, np. heroina)...


      Na razie to tyle...
      czekam na odpowiedzi mieszjace mnie z blotem, uznajace za propagatora etc.
      ale rowniez na te obiektywne i rzeczowe...
      mam jeszcze troche argumentow, ktore zaprezentuje pozniej...

      ps. a poza tym uwazam ze Kartagine nalezy spalic, a Balcerowicz musi odejsc...

      • dziad_borowy Re: Ludzie gdzie wy żyjecie? 13.03.03, 12:32
        Jonathanie wydaje mi sie, ze wsrod wszystkich postow tylko w poscie Justyny
        pojawilo sie stwierdzenie "należy zapobiec temu, zeby uczen sięgnął po
        narkotyk". Aleks tylko zadala pytanie jak jest. I nikt nie mowil "za moich
        czasow to, a za moich tamto".
        Tez jestem zdania, ze legalizacja marihuany tylko ukulturalnilaby cos co
        istnieje. I nie ma co sie ludzic. Istniec bedzie zawsze. I dlatego, jak mowilem
        to we wczesniejszym poscie, nalezy uswiadamiac jak robisc to bezpiecznie. W
        wielu klubach pojawili sie juz streetworkerzy, ludzie zaczynaja sie zastanawiac
        jak brac, by skutki negatywne byly jak najmniejsze. Tylko ciekawe co na to ci
        biedni, naiwni rodzice...
        darzbor
        • Gość: Majka:-) strusia polityka IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 13.03.03, 14:38
          1. Większość rodziców, w ogóle większość dorosłych wywodzących się z czasów,
          gdy narkotyki były mniej powszechnym zjawiskiem, w odruchu samoobronnym "woli
          nie wiedzieć". Przeraża ich świadomość, że musieliby zareagować , a nie wiedzą
          jak... Utrwalony jest mocno stereotyp narkomana-heroinisty z Dworca
          Centralnego, ze strzykawą zardzewiałą... Wizja własnego dziecka, które "coś
          bierze" poraża -stąd ta radykalna niechęć do jakiejkolwiek wiedzy.
          2. Regulacje prawne są dziwnie nieprecyzyjne, bo znowu trzeba by wyłożyć
          społeczne pieniądze. W regulaminach większości szkół (zgodnych z prawem
          polskim) uczeń przyłapany w stanie "wskazującym na użycie" ma być skierowany na
          leczenie odwykowe, terapię itp. Dużo znacie takich poradni w naszym mieście?
          Działających profesjonalnie?
          3. I pytanie, które mnie dręczy od dawna: czy egzaminator np. na maturze
          powinien odmówić odpytywania osoby będącej pod wpływem
          środków "wspomagających"? Czy ma prawo to zrobić? Prawnicy oświatowi unikają
          odpowiedzi jak ognia.
          Jakie jest wasze zdanie?
          • dziad_borowy Re: strusia polityka 14.03.03, 10:50
            Gość portalu: Majka:-) napisał(a):

            > 1. Większość rodziców, w ogóle większość dorosłych wywodzących się z czasów,
            > gdy narkotyki były mniej powszechnym zjawiskiem, w odruchu samoobronnym "woli
            > nie wiedzieć". Przeraża ich świadomość, że musieliby zareagować , a nie
            wiedzą
            > jak... Utrwalony jest mocno stereotyp narkomana-heroinisty z Dworca
            > Centralnego, ze strzykawą zardzewiałą... Wizja własnego dziecka, które "coś
            > bierze" poraża -stąd ta radykalna niechęć do jakiejkolwiek wiedzy.
            No wlasnie, a heroina to ostatni etap. Przed nia jest jeszcze kilka.
            > 2. Regulacje prawne są dziwnie nieprecyzyjne, bo znowu trzeba by wyłożyć
            > społeczne pieniądze. W regulaminach większości szkół (zgodnych z prawem
            > polskim) uczeń przyłapany w stanie "wskazującym na użycie" ma być skierowany
            na
            >
            > leczenie odwykowe, terapię itp. Dużo znacie takich poradni w naszym mieście?
            > Działających profesjonalnie?
            Bzdura to jest. Znajoma 17-letnia narkomanka, nie taka od trawki, ale
            wstrzykujaca (!) amfetamine chciala sie leczyc i nastepny wolny termin byl za
            pol roku. Narkoman nie mogacy wytrzymac jednego dnia naprawde nie bedzie czekal
            tyle czasu. I w takim razie gdzie leczyc tych przylapanych NIEnarkomanow?
            > 3. I pytanie, które mnie dręczy od dawna: czy egzaminator np. na maturze
            > powinien odmówić odpytywania osoby będącej pod wpływem
            > środków "wspomagających"? Czy ma prawo to zrobić? Prawnicy oświatowi unikają
            > odpowiedzi jak ognia.
            > Jakie jest wasze zdanie?
            Egzaminator nie jest w stanie nic zrobic. Tzn. zauwazyc cos moze, ale podobne
            sa skutki nauki przez cala noc wspomaganej RedBullami i kawa. Bez testow nie
            jest w stanie nic udowodnic. Czyli nie ma prawa odmowic. Ot co.
            darzbor
            • Gość: Aleks Re: strusia polityka IP: *.117.popsite.net 14.03.03, 19:15
              Do pewnego stopnia sie zgadzam...
              Jezeli jednak narkotyki w Polsce sa nielegalne - wtedy szkola powinna miec
              prawo do "sprawdzania", czy uczen jest tylko przemeczony, czy tez jest pod
              wplywem narkotykow. Analiza moczu jest bardzo nieskomplikowana i szybka droga
              do takiego sprawdzianu. A rodzice, ktorzy tego nie rozumieja, powinni tez byc
              a)doksztalceni , b) jezeli sie na to nie beda godzic - pociagani do
              odpowiedzialnosci za poczynania dzieci.
              Czy narkotyki sa w Polsce legalne?
          • Gość: Jonathan Tillman Ciezka jest droga ku sprawiedliwosci, a my mali... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.03, 12:51

            > 2. Regulacje prawne są dziwnie nieprecyzyjne, bo znowu trzeba by wyłożyć
            > społeczne pieniądze. W regulaminach większości szkół (zgodnych z prawem
            > polskim) uczeń przyłapany w stanie "wskazującym na użycie" ma być skierowany
            na
            >
            > leczenie odwykowe, terapię itp. Dużo znacie takich poradni w naszym mieście?
            > Działających profesjonalnie?

            prosiłym o dokladniejsze namiary na powolana przez ciebie podstawe prawna
            regulaminow szkoly...

            > 3. I pytanie, które mnie dręczy od dawna: czy egzaminator np. na maturze
            > powinien odmówić odpytywania osoby będącej pod wpływem
            > środków "wspomagających"? Czy ma prawo to zrobić? Prawnicy oświatowi unikają
            > odpowiedzi jak ognia.
            > Jakie jest wasze zdanie?
            To nie chodzi o to jakie jest nasze zdanie tylko jakie sa przepisy prawa.
            Otoz wg mojej opinii (moge sie mylic, gdyz nie jestem specem od prawa karnego)
            nalezy odgraniczyc dwie sytuacje:
            1. jezeli uczen posiada naroktyki przy sobie
            2. jest pod wplywem

            Ad.1 sprawa jest latwa- telefon na policje i ...
            Ad.2 tu zaczynaja sie schody... poki co nikt nigdzie nie zakazal i chyba nie
            zakarze bycia pod wplywem srodkow odurzajacych (nie mozna kupic, nie mozna
            miec, ale wolno byc pod wplywem(bo przeciez juz nie posiadasz; w takiej
            sytuacji policja nie moza zatrzymac delikwenta za np. osiadanie, uzywanie
            etc.)); jednak np. w przypadku prowadzenia pojazdow mechanicznych "pod wplywem
            środków odurzających" jest to traktowane tak, jak jazda po pijaku analogicznie
            przystąpienie do egzaminu "pod wplywem" powinno byc traktowane jak zdawanie
            egzaminu po pijaku (nalezy jednak pamietac, ze w prawie karnym nie ma analogii,
            mowimy tu o analogii na nasz uzytek); wg mojej opinii nalezaloby poddac takiego
            zdajacego testom (to moze zrobic tylko uprwnion organ np. policja) i w wypadku
            bycia "pod wplyem" traktowac to jak przebywanie w szkole po pijaku co wiaze sie
            z okreslonym karami...
            (nie jestem pewien swego rozumowania, ale chyba jest ono prawnie poprawne)

            Wracajac jednak do sedna sprawy...

            maryska, alkoholhaszysz, papierosy, gry komputrowe, internet, upraw3ianie
            ogrodka, seks czy lowienie ryb są dla ludzi, jednak trzeba wszystkie z tych
            rzeczy robic z głową...

            ps. poza tym uwazam, ze Kartagina powinna być spalona, a Balcerowicz musi
            odejsc...

            ps2. milego łykendu...
            (to dobry czas by stracic troche glowy)...
      • Gość: Aleks Re: Ludzie gdzie wy żyjecie? IP: *.117.popsite.net 13.03.03, 14:54
        Tollman --
        Wczoraj stracilam pacjentke - umarla na AIDS. Wazyla 60 kg. Zaczela zazywac
        narkotyki w 9-tej klasie. Miala szescioro dzieci, kazde z innym mezczyzna.
        Wszystkie dzieci sa chore na rozne choroby i panswto musi sie nimi zajmowac -
        nigdy nie beda w stanie byc samodzielne. Miala 29 lat. Jej skora byla zolta i
        loszczyla sie a czesciami poprostu odpadala a rany przestaly sie goic. Miala
        cukrzyce, Hep.C, syfilys,i jej system samoobronczy nie istnial. Byla w ciaglym
        bolu, watroba tez wysiadla. Miala spuchniety brzuch i przez cukrzyce slabe
        krazenie krwi i byla prawie lysa . Jej kosci sie rozpadaly - wiec nie mogla sie
        swobodnie porusza. Takich jest tu miliony.
        Jezeli sie spoleczenstwo powaznie nie zajmie tym problemem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka