Dodaj do ulubionych

Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia.

IP: *.range86-145.btcentralplus.com 29.10.07, 08:17
Nad głowami parasole, nad parasolami - czarny koń na biegunach i transparent: "Nauczyciele, nie dajmy się zrobić w konia!".

W Łodzi protestowało wczoraj około tysiąca nauczycieli ze Związku Nauczycielstwa Polskiego. Przyszli pod urząd wojewódzki na ul. Piotrkowskiej. Podobnie było w innych miastach wojewódzkich, w Katowicach i w Warszawie. Według szacunków ZNP w całym kraju protestowało 10 tys. ludzi. Hałasowali szkolnymi staromodnymi dzwonkami, skandowali hasła: "Mniej na armaty, więcej na szkołę" (Katowice). Na transparentach wypisali: "Nauczyciel po studiach - 800 zł. Poseł po zawodówce - 13 tys. zł".

- Pierwszy raz w historii protestujemy nie o podwyżki, tylko po to, żeby nam nie obniżali pensji - mówił w Łodzi wiceszef ZNP Krzysztof Baszczyński.

Związek zaplanował pikiety jeszcze przed wyborami. W czerwcu premier Kaczyński obiecywał podwyżki - w ten sposób zapobiegł strajkowi ZNP. Miało być o 9,3 proc. więcej. Ale po wakacjach, w projekcie budżetu PiS zapisał tzw. kwotę bazową (od niej oblicza się nauczycielskie pensje) niższą od tegorocznej o 50 zł. ZNP uznał, że zamiast podwyżek, będą obniżki pensji. Minister finansów Zyta Gilowska tłumaczyła, że pieniędzy w budżecie oraz z obniżonej składki emerytalno-rentowej na podwyżki wystarczy. Ale o tym, czy te pieniądze przeznaczyć na pensje, czy na inne edukacyjne potrzeby, będą decydować samorządy. - Pieniędzy zawsze jest za mało - samorządy nie dadzą podwyżek - uważa Sławomir Broniarz, szef ZNP.
............................................................
I znowu bylejakość i dyletanctwo. Nauczyciele, jestescie wykształceni i ciężko pracujecie - może w końcu wykażcie się konsekwencją w działaniu i nie pozwólcie sobie na takie traktowanie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ja Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. IP: *.adsl.inetia.pl 29.10.07, 16:23
      A może zamknąć szkoły dać uczniom wolne, bo po cóż im nauki jak i
      tak aby zostać byle jakim prezesem nie trzeba mieć wykształcenia.
      Tusk obiecał godne zarobki dla nauczycieli byleby nie za 4 lata
      przed następnymi wyborami. Wydaje mi się że brak w działaniu
      nauczycieli determinacji i zdecydowania, jak wszystkim aby popędzić
      propagandzistów.
      • Gość: Jan Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.07, 17:01
        Mam takie pytanie-ile w końcu waszym zdaniem ile mają zarabiać nauczyciele za 18 godzin pracy tygodniowo i ponad 3 miesiące urlopu rocznie?
        W którym kraju europejskim nauczyciele mają taki luksus?
        A wyniki ich pracy mamy chociażby na forum częste zapytania o korepetycje !
        Wydaje mi się ażeby zarabiać trzeba pracować !
        Jak płaca nauczycielska ma się do płacy w innch zawodach?
        • Gość: feniks Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.10.07, 17:58
          Tak jest !
        • Gość: Jaś Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. IP: *.wlb.vectranet.pl 29.10.07, 18:04
          Nie chrzań, chłopie. 18 godzin? 3 miesiące wakacji? Otóż uświadamiam Cię, że
          urlopu nauczyciele mają 5 tygodni; w przeciętnej szkole od połowy lipca, gdy
          kończą się rady, do połowy sierpnia, gdy zaczynają się poprawki. To chyba tyle,
          co reszta społeczeństwa. A co do 18 godzin... No cóż, czy uważasz, że tworzenie
          materiałów, sprawdzianów, statystyk różnego rodzaju, sprawdzanie testów,
          oczekiwanie na rodziców czy też niespodzianki w rodzaju spotkań z
          giertychowskimi trójkami (oby nigdy więcej); wszystko to zawiera się w 18
          godzinach? No to powodzenia.

          Co do innych krajów europejskich, o których myślisz, że masz pojęcie... W takiej
          Anglii nauczyciel pracuje około 40 godzin w tygodniu, z czego zajęć
          dydaktycznych ma 20 godzin. Pozostały czas może poświęcić
          przygotowywaniu/sprawdzaniu testów itp. No i nie musi kserować materiałów na
          własną rękę (i często także za to płacić z własnej kieszeni), bo od tego ma tzw.
          asystentów. A, no i zarabia w granicach 2000 funtów miesięcznie, czyli jakieś 10
          razy więcej, niż tutaj.
          • Gość: xxx Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. IP: *.range217-44.btcentralplus.com 30.10.07, 14:08
            Zgadzam się z Jasiem. Pracowałam w szkole średniej. Miałam dość przyklejania etykietki typu - 18 godz. pracy, 3 miesiące wakacji. To bujda na resorach. Kolokwialnie powiem, że zapiern..... 40 godz tygodniowo i dostawałam jałmuznę jako zapłatę, mobbing był na porządku dziennym i zero uznania za dodatkową pracę. Wyjechałam za granicę. Pracuję w szkole. Mam 3 razy więcej kasy, 1/2 mniej pracy, zero mobbingu i za każdy najdrobniejszy pomysł jestem doceniana. Ale nie zapomniałam o polskich nauczycielach. Powinni wreszcie przemówić do społeczeństwa, pokazać co i jak robią. Może powinni nakręcić film ukrytą kamerą "Mój tydzień pracy w szkole" i upublicznić. Moze wtedy niektóre du... przestały by chrzanić, że praca n-la to pestka a wladze w końcu wyszlyby z pomysłem jak zmienić system zapłat i dać podwyżki (ale nie te co są tj. na kilo bananów miesięcznie, bo to paranoja a nie podwyżka). Potem wszystkie media trąbią, że nauczyciele dostali podwyżki. A społeczeństwo to kupuje.
        • Gość: nauczycielka Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. IP: *.wlb.vectranet.pl 29.10.07, 18:06
          Drogi Janie! Pensum 18 godzin tygodniowo dotyczy pracy stricte "przy
          tablicy", pracy dydaktycznej - z uczniem, przez tyle godzin
          przekazujemy wiedzę, umiejętności i wychowujemy ucznia. Faktycznie
          pracujemy 40 (czyli tyle ile przewiduje Kodeks Pracy i tyle godzin
          pracy ma od nas prawo zażądać dyrektor szkoły)i więcej, bo:
          przygotowujemy sie do zajęć, sprawdzamy,szukamy informacji, często
          studiujemy robiąc 2,3 i kolejne studia podyplomowe, kursy
          kwalifikacyjne, itp. Diagnozujemy uczniów, pomagamy im po godzinach,
          prowadzimy w czynie społecznym koła zainteresowan, realizjemy sie
          jako wychowawcy (za 38 zł netto miesiecznie)odwiedajac uczniow w
          domach,załatwiamy często ich sprawy rodzinne i wykonujemy w ciagu
          roku szkolnego tysiące czynności ważnych, niepoliczalnych,
          nieprzewidywalnych. Nie rozumiesz żądań nauczycieli - przyjdź na 1
          lub 2 dni do szkoły i zapoznaj sie z dokumentacją pedagoga szkolnego
          lub wychowawcy w przecietnej podstawówce i wtedy oceniaj i pytaj -
          wtedy bowiem bedziemy partnerami do rozmowy. Pozdrawiam serdecznie.
          Nauczycielka - 3 specjalizacje.
          • Gość: Jan Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.07, 21:11
            Szanowna Pani nauczycielko niech Pani nie nawija makaronu mi na uszy
            ja osobiście związany byłem z tym zawodem i wiem co się robi w szkole.
            • Gość: nauczycielka Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.10.07, 21:45
              Panie Janie,
              wróciłam do domu o godzinie 16.00, od 17.00 przygotowuję się do zajęć na jutrzejszy dzień. Jest prawie 22... Sądzę, że za godzinę skończę. Albo za półtorej.
              Ale są oczywiście też kiepscy nauczyciele - tak jak kiepscy bywają lekarze, kierowcy i sprzedawcy - którzy po zajęciach nie robią nic. Czy dobrze przypuszczam, że Pan się zaliczał do grona tych ostatnich?
            • Gość: nauczycielka I Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. IP: *.wlb.vectranet.pl 30.10.07, 16:34
              Proszę mi powiedzieć - w którym miejscu swojej wypowiedzi "nawijam"
              makaron na uszy? W którym miejscu skłamałam albo przesadziłam? Po
              mojej wypowiedzi na forum wypowiedziało sie jeszcze wielu
              nauczcyieli i nikt - poza Tobą - nie nie zarzucił mi nieprawdy czy
              przesady. Jeżeli jest tak świetnie i lekko w tym zawodzie to
              dlaczego odszedłeś?
        • Gość: wałbrzyszanin Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.07, 22:35
          Moja dziewczyna jest nauczycielką i dopóki nią nie była myślałem tak samo jak
          ty, że 18 godzin tygodniowo 3 miesiące wakacji. A rzeczywistośc wygląda niestety
          inaczej. 26 godzin dydaktycznych a reszta 14 to jakies kołka, sprawdzania
          codziennie po 2 godziny w domy sprawdzianów, przygotowywanie sie codziennie 1-2
          godziny do lekcji itp. itd, a to wszystko daje sumarycznie nawet ponad 40 godzin
          tygodniowo. Poza tym juz po jednej godzinie pracy z bachorami masz dosyc.
          Docenmy w koncu trud tej pracy!
          • hyp Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. 30.10.07, 09:25
            To prawda.Praca nauczyciela nie należy do łatwych i
            przyjemnych,dlatego uciekłam z tego zawodu.Głównym powodem była
            etkietka,jaką nauczycielom się przykleja.A jest następująca:to są
            nieudacznicy,którym po studiach nie udało się znalezć dobrze płatnej
            pracy,więc tak właśnie trafili do szkoły.Musicie przyznać,że szkoła
            to chyba jedyne miejsce pracy,w którym nie rządzą prawa rynku ani
            konkurencji.Nieważne,czy jesteś dobrym pracownikiem czy złym,masz
            umowę i jesteś nie do ruszenia.A dokształcają się,bo muszą a nie
            dlatego,że chcą.Zresztą wielu z nich od skończenia studiów
            kilkanaście lat temu nie zrobiło nic w kierunku swojego
            rozwoju.Generalnie kiepskie towarzystwo.W firmach jest zupełnie
            inaczej,zdecydowanie lepiej,chociaż pracuję więcej niż 40h.
        • Gość: Gość Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. IP: *.adsl.inetia.pl 30.10.07, 15:56
          Szanowny Panie Janie zapraszam do szkoły na długą przerwę. Zobaczymy
          co pan zrobi i jak pan zareaguje na wulgarne i agresywne( nie
          wszystkich) zachowanie uczniów. Zapewniam, że nic pan nie zrobi uda
          że nic nie widzi. każda interwencja obraca się przeciw
          nauczycielowi, bo pan/pani krzyczy i dziecko boi chodzić sie do
          szkoły. Stres nie do pokonania spowodował to "zły" nauczyciel.
          Zapewniam, że wszyscy wezmą stronę zgnębionego i zastraszonego
          ucznia niż nauczyciela. Ale jest jedno ale, że trafi pan na
          rozsądnego i mądrego rodzica, który nie poddaje się manipulacjom
          dziecka i potrafi wyważyć całe zajście.Ale o takich rodziców coraz
          trudniej,choć zdarzają się, wszystko zależy od współpracy.
          • Gość: listonosz Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.10.07, 18:26
            Jak ci tak ciezko nauczycielko to zostan listonoszka
            • Gość: xxx Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. IP: *.range81-156.btcentralplus.com 31.10.07, 14:31
              Czemu nie. daj namiary o pracę i już składam podanie. Za to ciebie wysłac do szkoły. Popracuj trochę tam.
              • Gość: ... Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. IP: *.range81-156.btcentralplus.com 01.11.07, 12:46
                A zna pan ten dowcip? - zagaduje przed manifestacją młoda nauczycielka. - Siedzi starsza pani na ławce. Poznaje ją dawny uczeń. Jasiu, jak mnie poznałeś? Po tym samym płaszczu, pani profesor.
                • Gość: inni Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. IP: *.range81-156.btcentralplus.com 02.11.07, 13:33
                  cd.
                  Rozżalenie i determinację łatwo zobaczyć na twarzach manifestujących pedagogów. - Proszę, niech sobie jeden z drugim dostanie na miesiąc 800 zł, a nie kilka tysięcy - Anna Załuska, młoda nauczycielka z Kostrzyna, jest wściekła. Świeżo po studiach nauczyciel zarabia w szkole 1218 zł brutto. Na rękę to ok. 800 zł. - Za te pieniądze warto pracować w szkole? Uważam, że nie. Nie warto się nawet uczyć - mówi Załuska.

                  A co mają powiedzieć nauczyciele, którzy zarabiają jeszcze mniej? Monika, nauczycielka polskiego, dostała niepełny etat w szkole w Kalsku. Dojeżdża do pracy z Sulechowa. Za bilet miesięczny płaci 60 zł. Dostaje na rękę... 750 zł. - Kiedy otrzymałam pierwszą wypłatę, byłam w szoku. Rozpłakałam się. 750 zł? To upokarzające - mówi rozżalona.

                  Filip Rogoś, matematyk z gorzowskiej podstawówki, nauczycielem jest od 12 lat. Zdobył stopień nauczyciela mianowanego i dzięki temu na rękę dostaje 1,3 tys. zł. - To dużo? Robotnik wykwalifikowany zarabia w tym kraju więcej. Czasem zastanawiam się, po co kończyłem studia? Dzisiaj, gdyby nie korepetycje, nie utrzymałbym rodziny - mówi Rogoś.
    • Gość: bell Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.07, 21:30
      W konia to jestem robiony ja.
      Pod przymusem państwo zabiera mi pieniądze na "bezpłatną szkołę", uczą
      dzieciaka czego chcą i nic na to nie mogę poradzić.
      Jak się będę stawiał wpakują mnie do ciupy a dziecko w najlepszym wypadku
      wyląduję w rodzinie zastępczej.
      Więc kto tu jest robiony w konia ?


    • Gość: Nauczyciel Mistyfikacja ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 01:04
      Przeczytałem treść tego tematu i długo przecierałem oczy ze zdumienia ! Przecież nawet ludzie spoza kręgu nauczycieli wiedzą doskonale o wielkich przywilejach jakie posiada ta grupa zawodowa ! Choćby wymienię pierwsze z brzegu: 18 godzinny tydzień pracy, telefon służbowy, 1500zł miesięcznego dodatku na każde dziecko oraz 100% refinansowanie wczasów. I jeszcze mało...
      • Gość: xxx Re: Mistyfikacja ! - Piszesz bzdury!!! IP: *.range217-43.btcentralplus.com 05.11.07, 17:56
        Skad ty to wziąłeś? Chyba z tanich brukowców. O jakich telefonach służbowych tu mowa? Jakie dodatki na dzieci? Chyba wirtualne. Człowieku obudź się i idż do szkoły popracować, na początek jako stażysta.
        • Gość: ja Re: Mistyfikacja ! - Piszesz bzdury!!! IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.11.07, 18:12
          Czytanie o tym, że nauczyciel pracuje 18 godzin w tygodniu, jest po prostu nudne.
          Kiedy wreszcie zrozumiecie, że my pracujemy o wiele więcej?
          Sprawdzenie jednego uczniowskiego wypracowania to minimum 20 minut. Jedna klasa liczy ponad trzydzieści osób. Klas mam sześć. Wypracowań w semestrze jest przynajmniej pięć. Znajdzie się na tym forum - wśród wrogów nauczycieli oczywiście - odważny, który to przeliczy?
          A sprawdzanie wypracowań to jakiś śmieszny procent z tego, co muszę zrobić w szkole.
          • Gość: xxx Re: Mistyfikacja ! - Piszesz bzdury!!! IP: *.range81-152.btcentralplus.com 06.11.07, 10:56
            Policzone. Wychodzi 30 uczniów x 6 klas x 5 wypracowań w semestrze = 900. 900 x 20 minut na jedno wypracowanie = 18 000 minut / 60 minut = 300 godzin zegarowych w jednym semestrze. A gdzie:
            1) sprawdzanie zadań domowych (to nie to samo co sprawdzanie wypracowań) poza zajęciami,
            2) ułożenie rozkładu materiału dla średnio 5 - 7 klas, lub planów wynikowych poza zajęciami,
            3) przygotowanie do lekcji (nawet doświadczony
            n-l musi wiedzieć co ma zrobić w danej klasie w danym dniu),
            4) aktywne uczestnictwo w konferencjach i radach pedagogicznych poza zajęciami dydaktycznymi,
            5) dyżury w czasie przerw,
            6) rozmowy z rodzicami po zajęciach,
            7) wizyty domowe u rodziców po zajęciach,
            8) prowadzenie (za darmo) kółek zainteresowań po zajęciach,
            9) wychowawcy prowadzą dziennik i obliczają statystykę po zajęciach,
            10) przygotowanie sprawozdań z wyników nauczania i obecności po zajęciach,
            11) przygotowanie sal do egzaminów i sprzątanie sal po egzaminie, po zajęciach,
            12) przygotowanie badania wyników nauczania i sprawdzanie testów po zajęciach,
            13) przygotowanie testow diagnostycznych na wstępie po zajęciach,
            14) uczestnictwo w kursach i warsztatach metodycznych po zajęciach,
            15) ukladanie planu zespołów przedmiotowych po zajęciach,
            16) niektórzy n-le badają i sporządzają sprawozdania z wyników nauczania po zajęciach,
            16) praca w ramach promocji szkoły, tkj. przygotowanie ulotek, wizyty w szkolach, itp. po zajęciach,
            17) wychowawcy przygotowują plany poprawy wynikow nauczania po zajęciach,
            18) wypelnianie różnego rodzaju ankiet, kwestionariuszy i sprządzanie raportów z ich wynikow po zajęciach,
            19) przygotowanie materiałow do lekcji - kserowanie, drukowanie, wyszukiwanie odpowiednich materiałów w internecie po zajęciach,
            20) praca w komisji statutowej, ds. projektów unijnych, rekrutacji, itp. po zajęciach,
            21) przygotowanie egzaminów poprawkowych, klasyfikacyjnych, sprawdzających po zajęciach,
            22) uczestnictwo w egzaminach poprawkowych, klasyfikacyjnych, sprawdzających w czasie wakacji po zajęciach,
            23) klasyfikacja uczniów - wystawianie ocen opisowych lub cyfrowych po zajęciach,
            24) praca w komisji rekrutacyjnej w czasie wakacji po zajęciach,
            25) praca w biblioteczce klasowej - katalogowanie, wypożyczanie ksiązek i innych materiałow po zajęciach,
            26) zajęcia wyrównawcze z uczniami slabszymi po zajęciach (niepłatne),
            27) opieka nad gabinetem przedmiotowym po zajęciach,
            28) wypełnianie wniosków o stypendia, kart zdrowia uczniów, itp. po zajęciach,
            29) współpraca z pedagogiem szkolnym - rozmowy, wywiady, ankiety po zajęciach,
            ..........................................
            Spis nieco chaotyczny, ale po prostu piszę to co mi się przypomina. I na pewno to nie wszystko.
            jak mi jeszcze jakiś bałwan powie, że praca n-la to 18 godzin i 3 miesiące wakacji, to chyba popełnię harakiri.
            • Gość: :) Re: Mistyfikacja ! - Piszesz bzdury!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 11:01
              Praca n-la to 18 godzin i 3 miesiące wakacji.

              Pozdrawiam.
              • Gość: Gość Re: Mistyfikacja ! - Piszesz bzdury!!! IP: *.adsl.inetia.pl 06.11.07, 16:17
                Złośliwość a może głupota ludzka nie zna granic.
                • Gość: Uczeń Re: Mistyfikacja ! - Piszesz bzdury!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.07, 16:21
                  18 godzin lekcyjnych nie zegarowych !
                  • hyp Re: Mistyfikacja ! - Piszesz bzdury!!! 06.11.07, 20:06
                    Dokładnie.Przecież to niecałe pół etatu.
                    • Gość: xxx Re: Mistyfikacja ! - Piszesz bzdury!!! IP: *.range217-44.btcentralplus.com 06.11.07, 21:06
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=168&w=71219662&a=71584226
                    • Gość: Ja Re: Mistyfikacja ! - Piszesz bzdury!!! IP: *.adsl.inetia.pl 06.11.07, 21:07
                      Ludzie super jest byc nauczycielem, 18 godzin (po 45 minut), 3
                      miechy wolnego, i wiele innych przywilejów!!!! Zapraszam wszystkich
                      zazdrosnych do szkoły.Praca czeka i przywileje też!!!!!!!
                      • Gość: xxx Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia IP: *.range217-44.btcentralplus.com 08.11.07, 18:25
                        To dla tych, co szerzą bzdury o 18 godzinach. Macie następną dodatkową pracę - plany nauczania.
                        .................................................
                        W szkołach panuje zbędna biurokracja - uznał MEN i nakłania do zaniechania pisania dokumentów, które przez lata były obowiązkowe.
                        Chodzi m.in. o opracowywanie planów wynikowych, które zabierały nauczycielowi każdego roku po kilkadziesiąt godzin. Plany te tworzono równolegle z programem nauczania i rozkładem godzin (w dużej części są to dublujące się dokumenty) zazwyczaj do końca września. Wtedy też trafiały do rąk dyrektorów i najczęściej ginęły w czeluściach jakiejś szuflady, czekając na wizytatora z kuratorium. Przed kilkoma dniami z pisma sekretarza stanu w MEN-ie Andrzeja Waśki dowiadujemy się, że "nieuzasadnionym jest nakładanie na nauczycieli obowiązku pisemnego opracowywania tzw. planów wynikowych. Pojęcie takiego planu nie występuje w żadnym z obowiązujących aktów prawnych". Sekretarz wysłał list do kuratoriów w odpowiedzi na ,,sygnały dyrektorów i nauczycieli dotyczące obarczania ich nie zawsze uzasadnionymi obowiązkami biurokratycznymi".

                        - Kto wymyślił plany wynikowe? Nie wiadomo. Kiedy przed kilkoma laty zostałem rzecznikiem, już istniały - przyznaje Piotr Zaczkowski, rzecznik Śląskiego Kuratorium Oświaty.

                        Wiadomo, że od nauczycieli wymagali ich dyrektorzy, ci z kolei zobowiązani byli do ich opracowywania przez wizytatorów.

                        - Nie był to obowiązek godzący w ich niezależność, a jedynie kodyfikujący poczynania - mówi Urszula Bauer, dyrektorka częstochowskiej delegatury ŚKO. - Dla mniej doświadczonych nauczycieli mogła to być spora pomoc, syntetyczna forma pozwalająca określić zadania.

                        Podobnego zdania jest rzecznik kuratorium: - Sądzę, że było to takie samo narzędzie jak każde inne i w pewnych sytuacjach mogło być przydatne. Trzeba jednak traktować to elastycznie. Nie można nauczycieli otaczać pancerzem procedur, ale bardziej zadbać o realizację planów - stwierdza.

                        Z pisma zadowoleni są dyrektorzy szkół: - Przychylam się do tezy, że to biurokracja i zbędne tony papieru, z którymi nie wiadomo co zrobić - uważa Barbara Glińska, wicedyrektorka VII LO im. Kopernika. - Ale taki list o tej porze, to musztarda po obiedzie, więc w tym roku mamy te plany wynikowe, a w przyszłym zobaczymy. Pewnie od sierpnia wrócimy do starych, czytelnych planów nauczania.

                        Krzysztof Ponchała, dyrektor II LO im. Traugutta, przyznaje, że zawsze traktował obowiązkowe plany wynikowe z rezerwą: - Z jednej to zaspokojenie wymagań zbędnej biurokracji, z drugiej to pomoc dla nauczyciela, który może sprawdzić, czy realizuje postawione sobie cele. Bezsensem jest przetrzymywanie tych dokumentów w szafach dyrekcji, powinny być u nauczycieli. Na pewno nie powinno to być przedmiotem kontroli. A było. Przyznam, że my odnosiliśmy się do tego z dystansem, bo nawet najlepszy scenariusz nie tworzy sztuki, jeśli aktor ją położy. A nauczyciel wchodzi do klasy uczyć jak aktor na scenę.

                        Dlaczego taki dokument pojawił się teraz? - Zastanawiam się, czy ktoś nie puścił tego na odchodne - mówi jeden z dyrektorów i dodaje: - Ale to krok w dobrą stronę.
                        • Gość: gość Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia IP: *.range217-44.btcentralplus.com 10.11.07, 20:28
                          - Z taką ustawą budżetową nie będzie podwyżek nauczycielskich pensji. Będą raczej obniżki - ostrzega MEN.
                          Wiceminister Sławomir Kłosowski podczas wczorajszego posiedzenia zarządu głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego dodał też, że sam premier Jarosław Kaczyński popiera sprzeciw MEN.
                          - To znaczy chyba, że premier występuje sam przeciw sobie. Bo przecież jako szef rządu przyjął budżet - kpił wiceprezes ZNP Krzysztof Baszczyński.
                          Zamieszanie wywołała zmiana tzw. kwoty bazowej dla pracowników sfery budżetowej, zapisana w ustawie. Od jej wysokości oblicza się również nauczycielskie pensje. Na 2007 r. ówczesny minister edukacji Roman Giertych wywalczył podwyżkę tej kwoty tylko dla nauczycieli (bo rząd zamroził podwyżki dla pozostałych pracowników budżetówki). Jednak w ustawie na 2008 r. nie ma już tego rozgraniczenia. A minister finansów Zyta Gilowska zapisała nową kwotę bazową - wprawdzie wyższą dla całej budżetówki, ale jednak niższą od tegorocznej dla nauczycieli.
                          Minister Gilowska tłumaczy: - Podniosłam subwencję oświatową. Wystarczy, jeśli samorządy - jako właściciele szkół - wypłacą nauczycielom więcej niż minimum obliczane od kwoty bazowej.
                          ZNP: - Subwencji jest zawsze za mało. Nieoznaczonych pieniędzy samorządy nie przeznaczą na podwyżki, tylko wydadzą inaczej.
                          Po stronie nauczycieli stanął MEN.
                          - Na wierzchu tej ustawy leży dyskomfort nauczycielski: prawdziwy i zrozumiały - malowniczo argumentował wczoraj przed ZNP wiceminister Sławiński.
                          Równie malowniczy spór MEN z Ministerstwem Finansów toczy się od trzech dni - po cichu, na stronach internetowych obu resortów. Najpierw minister edukacji Ryszard Legutko zamieścił komunikat z delikatnym "nie" w sprawie kwoty bazowej. Na drugi dzień była już odpowiedź minister Zyty Gilowskiej, która podtrzymała swoje stanowisko. I ta odpowiedź doczekała się kolejnego - tym razem ostrego - komunikatu na stronie MEN.
                          Tyle rzeczywistość wirtualna. A jak jest w "realu"? Tego samego dnia, kiedy spór toczył się internecie, rząd - a w nim obaj ministrowie - przyjął ustawę budżetową z nową kwotą bazową. Tą niekorzystną dla nauczycieli. - Rozmowy będą trwały nadal - uspokajał wczoraj związkowców Sławiński.

                          Prezes ZNP Sławomir Broniarz nie dowierza: - To gra jak z Gogola. Premier i minister edukacji mówią: my jesteśmy dobrzy, to Gilowska jest zła.
                          Rząd ma jednak pomysł na "oznaczenie" pieniędzy na podwyżki dla nauczycieli. W tym Gilowska i Legutko są zgodni. W uproszczeniu chodzi o zmianę zapisów w ustawie Karta Nauczyciela, tak by pozwoliły korzystniej obliczać pensje, przy niekorzystnej kwocie bazowej.
                          Rzecz w tym, że już raz Sejm nie zechciał identycznej zmiany przyjąć.
                          - Takie samo rozwiązanie forsowaliśmy w Sejmie przez pół roku. Bez skutku. PiS głosował przeciw - komentuje Krystyna Szumilas (PO), przewodnicząca sejmowej komisji edukacji.
                          • Gość: Ja Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.07, 22:27
                            Na stronie ministerstwa jest komunikat wyjaśniający kwestię. Można
                            przeczytać, myślę, że nie robią z m...dy cholewy.
                            • Gość: xxx Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia IP: *.range81-154.btcentralplus.com 12.11.07, 16:46
                              w związku ze zgłaszanymi w ostatnim czasie telefonicznie i na piśmie wątpliwościami dotyczącymi interpretacji pojęcia "dodatkowe zajęcia edukacyjne" w kontekście wliczania do średniej ocen również rocznych ocen uzyskanych z tych zajęć (§ 20 ust. 4a i § 22 ust. 2a rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 30 kwietnia 2007 r. w sprawie warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy oraz przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów w szkołach publicznych – Dz. U. Nr 83, poz. 562 i Nr 130, poz. 906), uprzejmie wyjaśniam, że przez dodatkowe zajęcia edukacyjne należy rozumieć tylko zajęcia edukacyjne, o których mowa w § 2 ust. 5 pkt 2 i ust.6 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 12 lutego 2002 r. w sprawie ramowych planów nauczania w szkołach publicznych – Dz. U. Nr 15, poz. 142, z późn. zm.).

                              Tak więc dla przykładu:

                              1) dodatkowym zajęciem edukacyjnym jest nauczanie w klasach IV - VI szkoły podstawowej lub w klasach gimnazjum drugiego języka obcego;

                              2) dodatkowym zajęciem edukacyjnym jest nauczanie przedmiotu, dla którego nie ustalono podstawy programowej, lecz opracowany zgodnie z odrębnymi przepisami program nauczania tego przedmiotu został włączony do szkolnego zestawu programów nauczania;

                              Natomiast dodatkowymi zajęciami edukacyjnymi nie są zajęcia dydaktyczno - wyrównawcze i specjalistyczne, zajęcia psychoedukacyjne, zajęcia rewalidacyjne dla uczniów niepełnosprawnych, zajęcia związane z wyborem kierunku kształcenia i zawodu, koła przedmiotowe, koła zainteresowań, zespoły muzyczne, chór szkolny, pozalekcyjne zajęcia sportowe itp.
                              ------------------------------------------------
                              Ale oczywiście znów za darmo!
                              • Gość: xxx Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia IP: *.range81-155.btcentralplus.com 14.11.07, 15:22
                                Przyszła minister edukacji w rządzie PO-PSL Katarzyna Hall nie chce przed zaprzysiężeniem mówić o swoich planach. Pytamy nauczycieli, jakie najważniejsze zadania stoją przed nową minister. Dziś o nauczycielskich pensjach.
                                Aleksandra Pezda: Od czego powinna zacząć nowa minister edukacji? Dariusz Kulma*: Od zmiany systemu awansu zawodowego. Ten, który obowiązuje, sprawia, że młodzi nauczyciele odchodzą ze szkoły. Zwłaszcza mężczyźni, którzy chcą utrzymać rodziny. W mojej szkole parę lat temu pracowało kilkunastu mężczyzn na 40 etatów. Zostało kilku.
                                Zasady awansu są za sztywne [teraz są cztery stopnie awansu - nauczyciel stażysta, kontraktowy, mianowany i dyplomowany]. Pracę w szkole nauczyciel zaczyna z pensją ok. 900 zł na rękę, po roku może liczyć na kosmetyczną podwyżkę jako nauczyciel kontraktowy. Na kolejny stopień awansu i następną podwyżkę musi czekać pięć lat. A i tak to będzie niewiele ponad tysiąc złotych.
                                Czy młody, wykształcony człowiek zdecyduje się pracować za taką pensję i z tak odległą perspektywą podwyżki? Ostatnio uciekła od nas anglistka - przyszła zaraz po studiach, pracowała rok. Lubiła pracę z dziećmi, była świetna, miała dużo energii. Ale z dobrą znajomością języka znalazła pracę kilkakrotnie lepiej płatną. Dlatego właśnie brak anglistów stał się podstawowym problemem szkół publicznych.
                                Ale inni nauczyciele jakoś sobie radzą. - Tak, bo dyrektorzy szkoły zatrudniają ich na więcej godzin niż ustawowe pensum 18 lekcji w tygodniu. Mój kolega pracuje w trzech szkołach - w dwóch na pełnym etacie, a w jednej jest wychowawcą. To około 40 lekcji w tygodniu. Musi je też przygotować, przychodzić na rady pedagogiczne i wywiadówki. W sumie ma 60-godzinny tydzień pracy jak na budowie.
                                Efekt? Zero życia prywatnego, za to wyciąga miesięcznie ok. 4 tys. zł brutto. Ale wziął kredyt na mieszkanie i musi go spłacać.
                                Wielu w Polsce tak haruje.
                                - Ale czy ja muszę? Rodzina z Australii namawia mnie na przeprowadzkę - zarabiałbym około 50 tys. dol. rocznie. Tu mam najwyżej 10 tys. Australia za daleko? Więc Szkocja - tam szukają matematyków i fizyków. Pensja wyższa, pracy mniej.
                                A w Polsce? Po 13 latach pracy, w wieku 33 lat wyczerpałem ścieżkę awansu zawodowego. Jestem nauczycielem dyplomowanym, system nie przewiduje dla mnie dalszego awansu. Więcej już zarabiać nie będę.
                                • Gość: Gość Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia IP: *.adsl.inetia.pl 14.11.07, 18:58
                                  Przy całym szacunku dla nauczycieli należałoby się przyjrzećjak te
                                  awanse się odbywają. Patrząc na własne podwórko co niektórych
                                  dyplomowanych do poprawki. Ich praca "ponad" kończy się z chwilą
                                  awansu. A jak to jest w innych szkołach?
                                  • Gość: gosc Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia IP: *.range81-152.btcentralplus.com 16.11.07, 15:24
                                    Polski nauczyciel najbardziej stresuje się tym, że mało zarabia. Czuje się wypalony, popada w konflikty z otoczeniem i narzeka na bezsenność.
                                    Takie wnioski wynikają z ankiety przeprowadzonej w tym roku wśród nauczycieli przez oświatową "Solidarność". Ankietę w tym samym czasie wypełniali pedagodzy z 27 krajów zrzeszonych w Europejskim Komitecie Związków Zawodowych Oświaty i Nauki. Właśnie zostały podsumowane jej wyniki.
                                    Nauczyciele byli pytani na przykład o to, co ich stresuje w pracy oraz jak stres na nich wpływa. - Nauczycieli w Polsce najbardziej stresują niskie pensje, w pozostałych krajach ten czynnik znalazł się dopiero na dwunastym miejscu - informuje Teresa Misiuk, przewodnicząca oświatowej "Solidarności" w Lublinie.
                                    W dalszej kolejności polscy pedagodzy stresują się brakiem wsparcia ze strony dyrekcji, które może wynikać ze złego zarządzania szkołą oraz nagannym zachowaniem uczniów. Na ostatnim miejscu w tej kategorii znalazł się strach przez oceną ich pracy w trakcie hospitacji.
                                    Jakie efekty powoduje ciągłe narażenie na stres? Nasi nauczyciele, podobnie jak ich koledzy z innych krajów, najczęściej wskazują na problem wypalenia zawodowego. Polacy skarżą się również, że stres przyczynia się do powstawania "częstych konfliktów interpersonalnych" i wywołuje bezsenność. Podobnie jak polscy nauczyciele na niską płacę najbardziej narzekają Bułgarzy, Czesi, Estończycy, Węgrzy, Litwini i Rumuni. - Wyniki ankiety po raz kolejny potwierdzają, że nauczyciele w naszym kraju pracują w trudnych warunkach. Dlatego powinni nadal mieć prawo do płatnego urlopu zdrowotnego, czy do wcześniejszej emerytury - podkreśla Teresa Misiuk.
                                    • Gość: ... Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia IP: *.range217-44.btcentralplus.com 24.11.07, 19:12
                                      I co? Znów z obiecanych przez Tuska podwyżek nici. Założyli 13% podwyzek dla nauczycieli (na kilo bananów) a za to 76% dla urzędników z zarządu dróg. Przecież to kpina. Nauczyciele - macie to na co zasługujecie. Nie potraficie się postawić, przedstawić swoje warunki pracy i nie macie poparcia społeczeństwa, które jak się wydaje, ma w nosie edukację swoich dzieci.
                                      • Gość: Gość Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia IP: *.adsl.inetia.pl 24.11.07, 20:43
                                        I to jest prawda. Nauczyciele powinni wziąć przykład z lekarzy i
                                        pokazać na co ich stać. Strajkować nie w październiku tylko wtedy
                                        gdy przypadają ważne terminy, np. matury, koniec roku kiedy trzeba
                                        rozdać świadectwa, takie działanie ma sens a nie to co było robione
                                        do tej pory. Później się dziwimy, że nikt nauczycieli nie słucha i
                                        co gorsze nie liczy się z nimi. Czas aby związkowcy zrozumieli i
                                        przestali być posłuszni i świadomi zawodu.
                                      • Gość: xxx Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia IP: *.range81-155.btcentralplus.com 26.11.07, 19:40
                                        Hahaha, teraz zgodnie z zapowiedzią telewizyjną tylko 3% podwyżki dla nauczycieli. Na 1/4 kg bananów.
                                        • Gość: ktos Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia IP: *.wlb.vectranet.pl 26.11.07, 20:10
                                          a po co im wiecej, nie zasluguja na wiecej.
                                          • Gość: xxx Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia IP: *.range81-155.btcentralplus.com 27.11.07, 18:47
                                            Tak jak ty ktosiu
                                            • Gość: ... Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia IP: *.range81-155.btcentralplus.com 27.11.07, 18:53
                                              Premier: możliwe 15-procentowe podwyżki dla nauczycieli 14:40 27.11.2007
                                              wtorek
                                              Specjalny zespół powołany przez rząd przygotowuje korekty w projekcie budżetu na przyszły rok, które pozwoliłyby na podwyżki dla nauczycieli wyższe od zapowiadanych - poinformował premier Donald Tusk.
                                              W poniedziałek podczas konferencji prasowej minister edukacji Katarzyna Hall powiedziała, że "na 3,3 proc. nauczyciele na pewno mogą liczyć, natomiast jak dużo więcej dostaną - pokaże życie i analiza budżetu".
                                              We wtorek premier zapowiedział, podwyżki dla nauczycieli mogą osiągnąć realnie nawet około 15 proc., z czego wzrost tzw. kwoty bazowej (na podstawie której wylicza się średnie wynagrodzenie nauczycieli) o 3,3 proc. jest już zagwarantowany w projekcie budżetu, przygotowanym przez poprzedni rząd, złożonym już do Sejmu; kolejnych 6 proc. wszyscy ministrowie mają szukać w swoich budżetach, a około 6 proc. ma być uzyskane z obniżenia tzw. składki rentowej.
                                              Jest to zadanie "możliwe", ale "bardzo trudne, bo wymaga korekty, zmian przemieszczeń w obrębie budżetu" - powiedział Tusk. Jednocześnie podkreślił, że "jest zdeterminowany" w tej kwestii.
                                              Wezwałem dziś wszystkich ministrów, wspólnie z panem ministrem finansów, aby przygotowali w ciągu kilkudziesięciu godzin propozycje w obrębie swoich dziedzin, swoich działów, resortów, tak aby ten manewr na rzecz nauczycieli okazał się możliwy - poinformował premier.
                                              Czy to usatysfakcjonuje wszystkich? Wiadomo, że nie, że oczekiwania i potrzeby będą większe, ale chcę bardzo uczciwie zapewnić naszych partnerów związkowych i wszystkich nauczycieli, iż w obrębie tego, co możliwe zrobimy wszystko, aby satysfakcja tej grupy zawodowej, która słusznie czeka na podwyżkę, nie była mała - zaznaczył.
                                              Premier przypomniał także, że obniżenie składki rentowej to "nie jest (..) dar dla nauczycieli, ponieważ jej obniżenie dotyczy wszystkich pracowników, wszystkich płatników ZUS".
                                              Tusk poinformował także, że środki na podwyżki dla nauczycieli znajdą się w zwiększonej subwencji oświatowej. Płatnikiem bezpośrednim jest samorząd, stąd szczegółowe regulacje będą zależały od poszczególnych samorządów - przypomniał.
                                              Zdaniem prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomira Broniarza, deklaracja premiera o realnym pułapie wzrostu płac nauczycieli w przyszłym roku o ok. 15 proc., jest dobrym krokiem, ale nie satysfakcjonuje środowiska nauczycielskiego.
                                              Nauczyciele zarabiają dzisiaj nędznie. Początkujący nauczyciel nie otrzymuje nawet tysiąca złotych - podkreślił Broniarz. Przypomniał, że ZNP domaga się wzrostu średniego wynagrodzenia nauczyciela stażysty (czyli na najniższym stopniu awansu zawodowego) z 82 proc. do co najmniej 100 proc. kwoty bazowej, określonej w ustawie budżetowej. To powinno przełożyć się na 50 proc. wzrost wynagrodzeń zasadniczych wszystkich nauczycieli - zaznaczył.
                                              Za niepokojące ZNP uznał stwierdzenie premiera, iż pieniądze na podwyżki dla nauczycieli "pójdą do subwencji oświatowej", a ustalenie regulaminów wynagradzania nauczycieli będzie po stronie samorządów. Niestety, taki sposób transferu pieniędzy, nie gwarantuje każdemu nauczycielowi podwyżki na zapowiadanym przez premiera poziomie - zaznaczył Broniarz.
                                              • Gość: gosc Re: Nauczyciele znowu dali się zrobić w konia IP: *.range81-156.btcentralplus.com 29.11.07, 07:15
                                                Premier: Nauczycielom 15 proc. więcej
                                                Aleksandra Pezda
                                                2007-11-28, ostatnia aktualizacja 2007-11-27 20:15
                                                Każdy minister w rządzie Donalda Tuska musi poszukać u siebie pieniędzy na tę obietnicę.
                                                Jeśli PO spełni wczorajszą zapowiedź premiera, nauczycielskie pensje zasadnicze (bez dodatków) wzrosną od 180 zł brutto dla stażystów (najniższy tzw. stopień awansu zawodowego) do ponad 330 zł dla nauczycieli dyplomowanych (najlepiej opłacani). Wzrosną też niektóre dodatki, bo oblicza się je procentowo od pensji zasadniczej.
                                                - Zrobimy wszystko, aby satysfakcja tej grupy zawodowej, która słusznie czeka na podwyżkę, nie była mała - mówił wczoraj premier Donald Tusk na konferencji po posiedzeniu rządu. Obiecał 15-procentowy wzrost pensji, ale pieniędzy na to nie ma w odziedziczonym po PiS projekcie budżetu na 2008 r. Platforma wyliczyła, że potrzebuje dodatkowo co najmniej 2 mld zł. Właśnie dlatego Tusk nakazał wczoraj wszystkim swoim ministrom poszukiwanie w resortach oszczędności, które pójdą na pensje w szkołach.
                                                To zmiana w stosunku do poniedziałkowej wypowiedzi minister edukacji Katarzyny Hall. Ogłosiła ona, że pewne są tylko te podwyżki, które zapisał w budżecie PiS. Czyli zaledwie 3,3 proc. oraz - ewentualnie - dodatkowe 6 proc. z obniżki składek rentowych.
                                                Zaprotestowały związki zawodowe. - PO daje tyle co PiS i tak obiecał - mówił "Gazecie" Sławomir Broniarz, prezes ZNP. Żądał natychmiastowego spotkania z Tuskiem. Po wczorajszej wypowiedzi premiera ZNP złagodniał. - Dobry krok naprzód - komentował wyraźnie zadowolony Broniarz. - Ale to tylko nadrabianie wieloletnich zaległości. Nauczyciele przecież wciąż zarabiają nędznie - dodawał.
                                                Dariusz Kulma, nauczyciel dyplomowany i wiceprzewodniczący rady miasta w Mińsku Mazowieckim: - Dobre są każde podwyżki. Ale takie coroczne wydzieranie z budżetu po stówce na głowę nie załatwia problemu - mówi. I dodaje, że niskie pensje to główny powód niechęci absolwentów szkół wyższych do podejmowania pracy w szkołach.
                                                - Na blisko 400 nauczycieli w Mińsku, tylko 17 to debiutujący w naszym zawodzie. Młodzi ludzie nie chcą pracować w szkole, bo za mało dostają w pierwszych latach pracy. Trzeba dać więcej zarobić stażystom. Inaczej zostaną tylko starsi nauczyciele, a jak odejdą na emerytury, nie będzie komu uczyć - tłumaczy Kulma.
                                                W Polsce nauczyciel zarabia teraz na rękę od 986 zł do ok. 2000 zł miesięcznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka