Dodaj do ulubionych

Z Gombrowiczem do Europy

IP: *.lodz.msk.pl / 62.233.147.* 28.01.04, 19:58
bergiem berberga berg
Obserwuj wątek
    • Gość: Slawek Lepiej z basniami Andersena do tej Europy. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.01.04, 20:50
      Zapalki bysmy sprzedawali i brzydkie kaczatko strugal itd, itd.
      • klymenystra andersen wielkim polakiem nie byl... 28.01.04, 22:01
        ... a europa moze nas potraktowac jak gombrowiczowski bilay murzyn... i wtedy
        nie bedzie milo. a artykul cudowny.
        • Gość: Marky Dlaczego G. "wielkim Polakiem" byl ? :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 29.01.04, 03:14
          Polscy krytycy, profy w szkolach, itp. figury w rodzaju pana Jarzebskiego
          twierdza bez cienia najmniejszej watpliwosci ze G. wielkim pisarzem, a zatem
          wielkim Polakiem, byl.

          Za nimi uwaza podobnie wielu Polakow, wlaczajac tych ktorzy nigdy nie czytali
          G., nawet nie ogladali jego sztuk.

          Czy G. to naprawde wielki pisarz, czy tez Opinia w Polsce uznaje go za
          wielkiego pisarza odkad Francuzi oglosili go wielkim pisarzem? - To ostatnie
          zas, tzn. ogloszenie G. wielkim pisarzem przez Francuzow, wydaje sie byc w
          duzej mierze wynikiem sprytnego wmowienia Francuzom ze G. wielkim pisarzem jest
          przez kolege G., Jedlickiego, za zgoda, kooperacja, i ku ubawowi, samego G., o
          czym pisze gdzies ten ostatni....

          Ach ci Francuzi, jaka oni maja wladze magiczna nad Opinia w wielu krajach. Np.
          to oni jako pierwsi oglosili ze Edgar Allan Poe, a potem Ernest Hemingway, to
          wielcy pisarze, i wszyscy w to uwierzyli....

          ... Hmmm... Probowalem ostatnio czytac "Bakakaj," i po przebrnieciu dwoch
          pierwszych opowiadan odlozylem ksiazke ze znudzeniem, i znuzeniem. Opowiadnia
          te brzmia dzis staro, banalnie, a w dodatku odarte sa juz kompletnie z tego
          czaru zakazanego owocu jakim owiane byly rzeczy - a moze glownie imie - G. w
          czasach Komuny.

          Zaczalem wiec czytac "Kosmos," ale tez jakos mechanicznie odlozylem to wybitne
          dzielo nie przeczytawszy go nawet do polowy (obiecujac sobie ze dokoncze
          pozniej)....

          G. to pisarz wysoce sprawny, b. dobry stylista, czerpiacy, jak sie wydaje, z
          tradycji sienkiewiczowskiej, zreczny opowiadacz paradoksow,ekscentryk i arogant
          (to on nazwal Sieniewicza "pierwszorzednym pisarzem drugorzednym," nieprawdaz? -
          Ach, kudy G. do geniuszu jezykowo-narracyjnego Sienkiewicza!)....

          I to juz chyba wszystko.

          Jest takich niemalo w roznych krajach. Przyklady: Ionesco, Frisch, Robbe-
          Grillet, Pinter, nawet Handke....

          (Wyobrazmy sobie Anglikow puszacych sie sie duma z powodu ze Harold Pinter
          wielkim pisarzem jest!- Yuch.)

          Kudy im do Dostojewskiego, Conrada, Prousta, Musila, Babla.

          Pan Jarzebski, nazywany przez GW "wielkim znawca" G., mianuje go "najbardziej
          światowym polskim pisarzem," ktory "polską drugorzędność i polskie kompleksy
          potrafił przekuć w oręż literatury, która przemawia do odbiorców na obydwu
          półkulach."

          Wynikaloby z tego ze G. to pisarz szeroko znany i popularny na calym swiecie.

          Hm...jak sie to ma do rzeczywistosci np. na tej polkuli na ktorej lezy Ameryka
          Polnocna?

          Np. w bibliotece glownej w duzym miescie polnocnoamerykanskim w ktorym mieszkam
          jedyna ksiazka G. przelozona na angielski, a wydana w Anglii, ktora mozna
          znalezc na polce z literatura wypozyczana przez ogol czytelnikow, to "Opetani,"
          raczej nieudana proba dorownania Dostojewskiemu (polscy krytycy, o ile wiem,
          uwazaja ze ksiazka jest zamierzona parodia Dostojewskiego).

          Bylem jedynym czytelnikiem ktory wypozyczyl te ksiazke od dlugiego czasu.

          Prawda, sa inne rzeczy G. przetlumaczone na angielski, np. "Slub" i "Iwona...,"
          ale wszystkie umieszczone na raczej szczuplej polce pn. Polish Literature, do
          ktorej nie zbliza sie nikt z nie-Polakow, a i chyba sami Polacy zblizaja sie do
          niej raczej nieczesto....

          Jakis czas temu czytalem na odwrocie angielskiego przekladu "Dziennikow" G.
          euforyczna eksklamacje p. Stanislawa Baranczaka, zgodnie z ktora ten przeklad
          to wielkie wydarzenie dla pismiennictwa amerykanskiego....

          I co? Czy pismiennictwo amerykanskie naznaczone jest od tego czasu pietnem
          g...skiego wplywu (patrz np.: Sienkiewicz to "pierwszorzedny pisarz
          drugorzedny," a z Polakami to "swinia swini tylek slini" - to ostatnie istotnie
          moglo wzmocnic wyjatkowo brudny,wstretny, a nawet rasistowski amerykanski
          stereotyp Polakow i Polski).

          I absolutnie nic, smiem stwierdzic.

          ... Dlaczego G. mialby byc wielkim pisarzem, oraz wielkim Polakiem?

          Inaczej mowiac: za co musimy kochac G.?...
          :)
          PS. Nie tylko Polacy maja zwyczaj nadymania sie swoimi "wielkimi." Innym takim
          narodem z mania wielkosci sa np. Irlandczycy; dla tych narodowa swietosc to
          James Joyce (pomimo iz w "A Portrait of the Artist as a Young Man," zreszta
          miernym, miejscami grafomanskim, powiescidelku, porownal on Irlandie do maciory
          ktora pozera wlasne prosieta). J.J. to inny sztucznie urobiony "wielki
          pisarz." - Zaraz, zaraz... takze Anglicy sa dumni (jak to oni - dyskretnie)z
          T.S. Eliota jako "wielkiego poety" - "brytyjskiego"....
          • klymenystra ahaa 29.01.04, 09:13
            no coz- francuzom w kwestii literatury ufac mozna- kolego Marky- bardzo bardzo
            subietkywna Panska ocena :) znaczy wiadomo ze kazdy ma prawo do wlasnego zdania
            ale Pan mi tu atakuje Hemingwaya Ionesco i paru innych, Pan wyraznie woli to co
            nazywa sie klasyka i wytwale broni tego, za co Panu chwala bo tak tz i trzeba
            ale bez krzywdy dla innych prosze.
            wg mnie gombrowicz wielkim polakiem byl bo paradoksalnie bardzo wiernie opisuje
            ludzi i spoleczenstwo- teraz subiektywnie- to, co zaprezentowal w ferdydurke od
            pierwszego przeczytania jest moja filzofia zyciowa, jedyna, z jaka sie zgadzam
            w pelni- i coz jest przyjemniejszego od rozbijania formy ?
            gomboriwcz we francji bardzo byl zasluzony- wydano go bardzo wiele i ci
            francuzi, ktorzy czytaja ksiazki- znaja go- co nie znaczy ze rozumieja. ale to
            juz kwestia podjescia. a znajoma rodzina francuzka zachwycona byla "trans-
            atlantykiem". o.
            nikt nikomu nie kaze kochac gombrowicza- bo to juz zbytnia dojrzalosc-tak kazac-
            ale mysle ze docenic mozna- za niepowtarzalnosc i za umiejetnosc obserwacji
            swiata. i ze, jako jedyny- opsial wizje czlowieka "na piec minut przed
            zasnieciem"- bo carroll to juz sen, a joyce to tez sen tylko na wieksza skale.
            a propos joyce`a- nie rozumiem zdziwienia ze swietosc- tego pana nalezaloby
            kanonizowac za ulissesa, bo to arcydzielo jest i to nie dlatego ze tak mowia
            wszyscy ale dlatego ze ja tak uwazam. dla mnie acydzielo. o.
            moze i historie opoiwadanie przez gombrowicza nie sa frapujace, ale mysle ze
            nie taki byl zamysl- to troche tak, jak u borisa viana- poprzez histoire
            pokazuje jakis inny swiat- i w tym swiecie siebie- i wszyskich innych, ktorzy
            go rozumieja...
            ale tu juz zaczynam filozofowac wiec skoncze na tym.
            aha
            i nie popieram-co juz w poprzednim poscie zaznaczylam- nie popiram tego, ze rok
            gombrowiczowski, bo wiekszasc naszych rodakow czytalala go pod przymusem w
            szkole- i nie wiedza kto zacz gombrowicz. chociaz-gdyby przyjac takie
            kryterium, rok powinien byc rokiem coelho, carolla, whartona czy innego
            grafomana od bestsellerow. albo i pani gretkowskiej...
            pozdrawiam :)
            katia
          • Gość: witold Re: Dlaczego G. "wielkim Polakiem" byl ? :) IP: *.acn.pl 04.02.04, 18:46
            Panie Marky, gusta gustami, ale coś Pan nawypisywał na tego Gombrowicza to aż
            się nie chce wierzyć. Pana "Kosmos" nudzi? Jeśli Pan tego nie czytał z
            wypiekami na twarzy to współczuję. Chyba pozostaje Panu już tylko "Karolcia"
            bo "Alicja..." Carrola to pewnie też jakieś wypreparowane arcydzieło
            skończonego nudziarza. Co za wredny polski zwyczaj żeby za wszelką cenę
            zdyskredytować to co jest choć trochę żywsze niż te sienkiewiczowskie pierdoły.
            A jeśli Pan nie doczytał "Bakakaju" to daję ostatnią szansę - "Szczur". Proszę
            pamiętać potem to już "Karolcia albo śmierć".
    • Gość: Ciemniak Re: Z Gombrowiczem do Europy IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 29.01.04, 09:20
      Mam problem czy wchodzić do Europy z Gombrowiczem czy bez niego?
      Zważywszy że Polska od ponad 1000 lat w Europie jest. Do Europy próbują wejść
      w bardzo hałaśliwy sposób ci ktorzy w niej nie byli.Hałas towarzyszy im we
      wszystkim co robią i mówią. (Obyczajność ta przypomina zwyczaj azjatycki niż
      europejski.)Wrzask jest przydatny bo koncentruje uwagę na hałasie a nie na
      istocie rzeczy.Pozdrawiam Gazetę z okazji 10 lecia rozpętania wojny medialnej.
      Dzisiaj przypada również rocznica pogromu w Koniuchach.
    • Gość: pimko Re: Z Gombrowiczem do Europy IP: *.autocom.pl 29.01.04, 16:17
      Na "prawicy" nie tylko Horubała pisał o Gombrowiczu. Pisali o nim i to
      pozytywnie Elżbieta Morawiec w "Arce", albo Cezary Michalski w swojej
      eseistyce. Tylko, że o tym nie wypada napisać i to byłoby zbyt skomplikowane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka