Dodaj do ulubionych

Ile ważą szare komórki

IP: *.magma / *.magma-net.pl 12.03.04, 03:18
Kolo sam jestes pozbowiony szarych komórek!!Film jest TOTALNY!!!Autorowi
recenzji radzie obejrzeć coś z niższej półki coś z J.Lopez najlepiej!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Krociech Re: Ile ważą szare komórki IP: *.revers.nsm.pl 12.03.04, 07:38
      Recenzja efektownie skomponowana i nieźle napisana. I tak pretensjonalna, że aż boli. Ileż to razy czytelnik przelatuje kilka akapitów tylko po to, żeby dowiedzieć się, że scenarzysta inteligencją dorównuje kretowi...
    • Gość: KyloD Re: Ile ważą szare komórki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.04, 10:48
      Autor artykulu wyraznie sam nie wie co pisze. Oczywiscie do kazdego filmu mozna
      sie przyczepic. Film widzialem na Konfrontacjach studenckich w zeszla niedziele
      w Lublinie i jest C Z A D O W Y. Naprawde dawno nie widzialem takiego filmu.
      Serdecznie polecam, a prosze sie nie sugerowac bzdurami z tego artykulu.
    • Gość: Oscar Re: Ile ważą szare komórki IP: *.crowley.pl 12.03.04, 11:08
      Pan autor tej recencji mnie wkurwia. Zeby tyllko
      skrytykowac...........polskie "cialo" tylko dlatego ze pociete bylo sssuper,
      ach brak slów .........debil
    • Gość: inny Recenzent Co to za recenzja? IP: *.dip.t-dialin.net 12.03.04, 11:11
      Bardzo zla recenzja, bardzo dobry film.
      Recenzent nie zauwazyl calosci koncentrujac sie na fragmentach, a to w
      przypadku tego filmu pomylka.
      Recenzent nie zauwazyl nowej jakosci filmu, a to juz brak profesjonalizmu.
      Recenzent nie zauwazyl genialnej gry aktorow, a to juz lenistwo.
      Recenzent powinien bardziej interesowac sie swoim zawodem i wiecej zauwazac, a
      nie opierac sie na schematach.
      Recenzent ma jeszcze szanse, bo i tak nikt go z tego nie rozliczy - wiekszosc
      recenzentow takze nie ma pojecia o czym pisze.

      ------------
      • Gość: wojtexkowron Recenzja jest OK IP: *.dip.t-dialin.net 12.03.04, 12:06
        Wprawdzie gra aktorow jest rzeczywiscie swietna, czego recenzent jakby nie
        zauwazyl, ale co do reszty, to ma racje.
        1. Przez pierwsza polowe filmu widz zajmuje sie zgadywaniem o co chodzi, w
        drugiej polowie juz wszystko zgadl i caly ten montazowy hokus pokus traci racje
        bytu.
        Ten montazowy manieryzm nie jest wprawdzie pozbawiony pewnego wdzieku ale jego
        glowna funkcja jest chyba zakamuflowanie slabosci i niewiarygodnosci opowiadanej
        historii.
        2. Przeslanie filozoficzne, to, ze tak powiem, straszliwy kicz myslowy.
        Recenzent ma tu swieta racje, ze nie wystarczy dostrzec wage pewnych spraw, zeby
        sie na ich temat z sensem wypowiadac. Tu trzeba jeszcze intelektualnej
        uczciwosci i precyzji myslenia, ktorych to cnot wyraznie brakuje autorom.
        Ja sam bylem tym filmem po czesci zachwycony. Jego filmowe srodki wyrazu robia
        duze wrazenie (przynajmniej tam, gdzie autorzy nie przedobrzaja, jak w przypadku
        montazu), ale ta tania metafizyka popsula mi apetyt.
      • Gość: Ella Re: Co to za recenzja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.04, 14:47

        Jako ze nie lubie psuc ludziom przyjemnosci z ogladania filmu, to ostrzegam, ze
        nizej sa spoilery. Jesli ktos jeszcze nie ogladal, niech najpierw obejrzy, a
        moja wnikliwa i blyskotliwa recenzje przeczyta pozniej :)
        W 21 gramow nie chodzi o to, ze Michael umarl, ale uratowal zycie Paulowi,
        dzieki czemu Christina mogla miec nowe dziecko, i tak oto milosc Michaela
        trwala i dalej otaczala jego zone, mimo ze jego serce bilo w innym ciele. Nie,
        o to tutaj nie chodzi, i wlasnie z tego powodu fabula jest robita w drobny mak –
        żeby zniszczyc te banalna historie i uzyc jej resztek do opowiedzenia historii
        calkiem innej.
        Film nie opiera się na zasadzie suspensu ani na kryminalnej zagadce – fakt, ze
        w srodku filmu już z grubsza wszystko wiadomo, nie ma zadnego znaczenia. Sila i
        formalna oryginalnosc tego filmu bierze się stad, ze mamy tam dwie historie.
        Jedna banalna, z happy endem, i totalnie niezyciowa – nadalaby się do TV na
        niedzielne popoludnie. Te historie autorzy rozbijaja w pyl przez jej
        niemilosierne pociecie, żeby na tak przygotowanej glebie mogla wyrosnac
        historia prawdziwsza, bardziej brutalna i ponura, blizsza rzeczywistosci. Ta
        druga historia jest o tym, jak ludzie ze wszystkich sil probuja, jak to się
        mowi, ukladac sobie zycie, a zycie raz po raz rozpieprza ich plany. O tym jak
        pozycja spoleczna determinuje wysilki czlowieka. O toskycznym dzialaniu
        religii. O tym ze milosc się wypala. O tym, ze po smierci kogos bliskiego zycie
        wprawdzie toczy się dalej, ale jego kolory nieodwolalnie ciemnieja.
        Pan recenzent zarzuca filmowi tania metafizyke, ale przeciez kiedy Paul
        opowiada Christinie te gadke o liczbach i wzorach, to po prostu bajeruje
        dziewczyne (co jest oczywiste dla obojga – oboje swiadomie odgrywaja role
        przewidziane w procedurze zalotow). A jeśli chodzi o motyw serca, to w tej
        glownej, prawdziwej historii jest ono wylacznie obiektem medycznego zabiegu, a
        nie zadna metafora czy tez siedliskiem uczuc. Jako takie pojawia się tylko w
        jednym momencie – w makabrycznym zarcie Paula kiedy siedzi z Christina w
        samochodzie. Prawda jest taka, ze Michael nie zyje, a medyczna przeszlosc Paula
        niczego pod tym wzgledem nie zmienia.
        21 gramów jest filmem przeciwko taniej metafizyce, przeciwko wierze w
        opatrznosc wiodaca nas ku happy endom. Prawdziwym bohaterem tego filmu jest
        Jack Jordan, a prawdziwym tematem jego prawie beznadziejna walka o wlasne
        czlowieczenstwo.
        Pozdrowki
    • Gość: Krzysiek Re: Ile ważą szare komórki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.04, 11:33
      Bzdury bzdury bzdury bzdury. Kto napisal ta recenzje i jaki mial w tym cel??
      Serdecznie polecam ten film. NAPRAWDE WARTO
    • Gość: edyta Re: Ile ważą szare komórki IP: *.paradowski.biz / 62.233.189.* 12.03.04, 11:45
      facet który napisał tą recenzję zupełnie nie zna się na swoim zawodzie i
      powinien dać sobie spokój z recenzowaniem filmów. film jest naprawdę wybitny.
      radzę żeby go koniecznie obejrzeć.
      ps. odsyłam do recenzji z polityki
      • Gość: behemot Re: Ile ważą szare komórki IP: *.customer.tvd.be 12.03.04, 11:52
        Film jest GENIALNY i nie ma dwoch zdan, juz nie moge sie doczekac zeby go
        jeszcze raz zobaczyc!
        A co do zalosnego autora recenzji, jest to pewnie kolejny niespelniony,
        zgnusnialy i histerycznie zaspokojajacy sie w koncie swego zapyzialego
        mieszkanka niedoszly rezyser.
        Coz, dziwie sie tylko ze Gazeta dopuszcza takich jak on do nieslusznego
        krytykowania wspanialego filmu.
    • Gość: mała co Ty wiesz o dobrym filmie?? IP: *.kul.lublin.pl / 212.182.32.* 12.03.04, 13:53
      mnie sie film spodobał, a Tobie drogi recenzecie polecam filmy typu :"piotruś
      pan", "gdzie jest Nemo?" chcociaz nie wiem czy zrozumiesz ten drugi...
    • Gość: turkish Ile komórki IP: *.73.141.105.Dial1.Chicago1.Level3.net 12.03.04, 13:55
      wypchaj sie sloma recenzencino.
    • Gość: LUKA film IP: *.chcgilgm.dynamic.covad.net 12.03.04, 16:10
      moja opinia jest taka:

      duzo banalu w tym filmie, ale tez i istotnego. sposob krecenia mi sie podobal,
      choc konsekwentnie ciagniety robil sie monotonny.
      zakonczenie FATALNE!!! naiwne, obliczone na projekcje nadziei i to dziecko taka
      rola obciazone - az smutne.
      film wciaga i pokazuje problem z kilku stron - to ciekawe i dobre.
      gdyby akcja nie toczyla sie wokol serca lecz np nerki nie byloby tego
      dramatyzmu, serce symboliczny nosnik uczuc i to wyjatkowo banalny i naciagniety
      kod myslowy - za slaby szkielet dla dobrego filmu. tania symbolika.
      ale gdyby to chodzilo o mozg - to bylby dopiero dramat.
      film ok, ale bez rewelacji z mojej strony.
      nie pamietam kto pisal o Lost in translation(miedzy slowami) ale jesli ten sam
      autor - to bylabym zaskoczona, bo tamten film uwazam za mocno uproszczony.
      moze takie czasy.
      osobiscie zgadzam sie z autorem recenzji, ze szkielet slaby, ale znika w
      nawarstwieniu obrazow i calosci. film wciaga.
    • Gość: noworodek Re: Ile ważą szare komórki IP: *.waw.prince.pl / 212.160.146.* 12.03.04, 16:11
      - Ile wazy dusza zarodka, który waży 12 gram
    • Gość: pytacz ile wazy dusza noworodka ważącego 12 gram IP: *.waw.prince.pl / 212.160.146.* 12.03.04, 16:17
      ile wazy dusza noworodka/zarodka ważącego 12 gram (lub nawet gramów)
      • Gość: Lamrim Re: ile wazy dusza noworodka ważącego 12 gram IP: *.server.ntli.net 12.03.04, 16:55
        ja bym to nazwal umyslem i dalbym okolo jednego grama
        • Gość: dd Re: ile wazy dusza noworodka ważącego 12 gram IP: *.kill.pl 14.03.04, 22:14
          a ile waży dusza zarodka ważącego pół grama ? a ile świeżo poczętej istoty
          składającej się z komórki żeńskiej i męskiej ? no właśnie. jeśli coś przenosi
          się z życia na życie to nic nie waży - nie jest materialne. pozdrawiam
    • Gość: bronka zolc sie leje IP: *.nuigalway.ie / *.nuigalway.ie 12.03.04, 17:00
      film jest dobry, i swietnie zagrany.. mam pytanie czemu Pan Krytyk sam sie nie
      wezmie za robienie filmow skoro taki wszechwiedzacy, moze by nakrecil np. 21kg
      albo 21 ton,
    • Gość: zyt Re: Ile ważą szare komórki IP: *.damovo.com 12.03.04, 17:16
      zgadzam sie z przedmowca ze recenzet to kawal kretyna, film jest TOTALNY I
      ODJECHANY, pozdrawiam
      • Gość: czytelnik Re: Ile ważą szare komórki IP: *.media4.pl / 81.219.224.* 12.03.04, 22:03
        Filmu nie widzialem, ale recezja rzeczywiscie tendencyjna i sluzaca tak
        naprawde wypstrykaniu sie autora.

        "Osobna sprawa to tytuł filmu. Słyszymy z ekranu, że każdy człowiek w chwili
        śmierci traci 21 gramów. Czyżby tyle ważyła "opuszczająca go" dusza? Jeśli tak,
        to trzeba przyznać, że to niepokojąco mało."

        Coz za "niebanalne" stwierdzenie, ze 21 gramow to "niepokojaco
        malo".Rzeczywiscie zadrzalo me serce gdy zdalem sobie,ze moja dusza jest takim
        byle chuchrem--calkowity wstzas... Szanowny Panie,domyslam sie ze bez zadnych
        watpliwosci czyta pan Summa Teologiae i obecnie rozwaza Pan z zainteresowaniem
        kwestie ilosci aniolow na glowce od szpilki znajdujacej sie w Pana krawacie.

        Sw Tomasz z Akwinu zasadniczo pisal jednak w jakims celu i do tego mialo to
        wszystko rece i nogi. Bez watpienia komus sie do czegos przydalo. Nie myslal
        tez o wierszowce i o tym,zeby osiagac oryginalnosc za wszelka cene

        Panie Jacku prosze pisac o wiele rzadziej(wiem, ze kazdy musi zarobic,ale mamy
        tez swoja cierpliwosc) i czytac wiecej.Duzo wiecej.
        • Gość: mac Re: Ile ważą szare komórki IP: *.p.lodz.pl 13.03.04, 00:35
          Typowa pańska recenzja dobrego filmu( Błagam redaktorze naczelny "Gazety
          Telewizyjnej" wez go wywal na zbity pysk bo już nie moge, Szczerba pieprzy
          głupoty na prawie każdej stronie). Za to nad wydumanymi, niedogoladania filmami
          a'la Zanussi to sie rozpływa w zachwytach, szkoda słów wogóle.
        • feldkurat Szanowny Panie krytyku niech Pan się nie przejmuje 13.03.04, 01:16
          ... niegramatycznymi bluzgami pod Panskim adresem. Niestety masowa publika z początku XXI wieku jest wielce niewymagająca a twórcy kina bezwstydnie z tego korzystają. Ten filmik, który moim zdaniem trafnie pan podsumował to niestety doskonała ilustracja umysłowej niemocy gnębiącej amerykańską - i nie tylko - kinematografię. Problem ten równie mocno wyziera z Matrixa jak i z Pomiędzy słowami czy w końcu Pasji: Potrafimy robić tricki, świetnie montować, prowadzić akcję i bohaterów, pisać błyskotliwe dialogi, rozśmieszać do łez tylko, kurcze blade, żeby żywcem się okocić, nie mamy nic do powiedzenia.
          Chyba tylko "Godziny" w ostatnim czasie można przywołać jako przykład filmu w którym naprawdę o coś chodziło.
          Kino zabrnęło w ciasny zaułek: z jednej strony stare i sprawdzone schematy: westernowy, kryminalny, romansowy itp. już się publice przejadły. Z drugiej strony twórcom brakuje woli, odwagi marketingowej czy też talentu by tworzyć dzieła naprawdę oryginalne. Efektem są filmy takie jak ten: filmy pseudoambitne. Akcja nieszablonowa (co nie znaczy, że nie naiwna), gra aktorów emocjonalna i nieco przerysowana (grają lepiej niż Stallone, znaczy się - artyści), na okrasę kilka Ważnych Pytań, na które nikt z ekipy filmowej na serio odpowiedzi nie poszukuje. Niezbyt wyrobiony, nastoletni widz (patrz posty powyżej), który pomiędzy imprezkami i wkuwaniem czytał najwyżej Whartona i Coelho ma uczucie obcowania z dziełem ważnym i poważnym. Może nawet po filmie poszedł z kolegami do knajpy i przy piwku przez dwie godziny, szermując Młodszą Polszczyzną (TOTALNY, ODJECHANY, ZARĄBISTY) wyważał drzwi do Wiedzy o Życiu, które dawno stałyby przed nim otworem, gdyby nieco mocniej gnał swoje szare komórki do galopu.
          Nie wiem, jaki będzie dalszy trend krytyki filmowej w GW ale mam nadzieję, że nie ugnie się przed głosem mas i nie nałoży sobie na oczy klapek zasłaniających mielizny podobnych dzieł. W końcu schlebiać gustom a je kształtować to dwie różne sprawy. Choćby to, że zmusza Pan młodzianków do kliknięcia w "dodaj komentarz" i napisania paru słów od siebie to już spore osiągnięcie

          szacuneczek

          Katz
          • sceptyk W zasadzie sie zgadzam 13.03.04, 12:36
            z feldkuratem. Pseudofilozofia. Powiem szczerze, ze z wiedza o tym filmie, jaka
            nabylem ogladajac, nigdy bym sie nan nie wybral. No, ale takich cudow nie ma.
            Czlowiek daje sie nabierac na jakies tam nominacje Oscarowe etc.

            Jednak pewno bywaja i gorsze filmy. Radze jednak uwazac na Latynosow. Oni maja
            sklonnosci do udziwniania ponad miare.

            A do "mlodziankow", o ktorych pisze feldkurat: nie bojcie sie miec swojego
            zdania. Jak cos wydaje sie bez sensu to jest duze prawdopodobienstwo, ze to
            wlasnie jest bez sensu. Nie ma obowiazku achac i ochac. Przypominam tu Woody
            Allena "Hollywood Ending".
    • Gość: supersonic slabo, slabo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 12:53
      "Jak się ogląda efekt takiego zabiegu? Po godzinie wie się już, co się tu stało, i w jakiej kolejności, no i przeczuwa (raczej bez pudła), co zdarzy się dalej.

      Czy autorzy przewidzieli taki stan świadomości widzów w połowie filmu? Chyba nie albo nie było to dla nich istotne, bo do końca trzymają się swej maniery, albo, jak kto woli, chwytu formalnego (obejmuje on także zmiany faktury obrazu, w zależności od tego, którego z bohaterów i jakiego czasu dotyczy)."

      Panie Jacku!

      odkąd to w kinie ważna jest linearna narracja? niech pan na przyklad obejrzy la dolce vita (chociaz tam byly to epizody bardzo luzno ze soba powiazane, ale to nie ma znaczenia). czy naprawde najwazniejsze dla pana jest nieoczekiwane zakonczenie? jesli tak, to niech pan obejrzy, nie wiem, "swiadek oskarzenia" wildera czy jakies filmy o sherlocku holmesie z wytworni hammer. narracja w 21 gram jest zabiegiem calkowicie swiadomym, nie jest to oczywiscie zadne nowatorstwo, ale proba przelamania tak typowego dla kina amerykanskiego (a moze raczej hollywodzkiego) "opowiadania historii". nie jest to oczywiscie zabieg tak radykalny jak np filmy abbasa kariostamiego, ale chodzi o pokazanie, ze mozna zrobic film, w ktorym jest historia, a ktory jest rownoczesnie inny od mainstreamowych papek. w ktorym praktycznie wszystko jest juz jasne w pewnym momencie, a mimo to, ktory dalej przyciaga uwage. proba odwrocenia uwagi widza od historii per se, a raczej skoncetrowanie sie na tym, co ta historia faktycznie probuje przekazac. byc moze caly ten przeszczep serca, to historia nieco wydumana, ale o czym w 2004 roku mozna mowic? wszystko juz praktycznie zostalo opowiedziane, a nie sadze, zeby np powrot do idea wloskiego neorealizmu z jego apoteoza dnia codziennego byl w stanie zbawic wspolczesne kino.

      jedyne do czego przyczepiam sie w 21 gram, to postac grana przez naomi watts - nie bylo dla mnie realizmu psychologicznego w jej dosc naglej woli zabicia sprawcy wypadku samochodowego, w ktorym stracila rodzine. ale nie zmienia to faktu, iz film jest interesujacy, i prawdopodobnie najlepszy z tych, ktore otrzymaly oscarowe nominacje (w jakiejkolwiek kategorii)
    • Gość: kane co ta za beztalencie napisało tą recenzje? IP: *.compower.pl 13.03.04, 14:10
      Zrozumiałeś w ogóle coś z tego filmu, czy ni chuja? A może chcesz być
      kontrowersyjny jebiąc coś, co wielu chwali? Tak czy inaczej, lepiej zmień zawód
      bo to nie dla ciebie.
      • Gość: bzx gazeta.pl papa IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.03.04, 14:23
        kolejny artykul ktory zniechęca mnie do korzystania z tego portalu.
        recenzencie lepiej zajmij sie ocenianiem filmow typu "kariera nikosia dyzmy" albo hollywodzkich hitow z jennifer lopez.

        papa gazeto.pl
    • Gość: pablo Re: Ile ważą szare komórki IP: *.cvx4-bradley.dialup.earthlink.net 13.03.04, 17:33
      zdaje sie , ze jak na Recenzenta pan Panie Recenzencie stracil wrazliwosc i moze przemawia
      do pana zycie serialowe bardziej. O szarych komorkach tworcow lepiej sie nie wypowiadac, bo
      ktos moze pana Panie Recenzencie zapytac o ilosc tychze przy pisaniu tekstu recenzji. Ale
      zgaduje - 3? To jest poziom recenzji? Czlowieku, kiedys byles autorytetem dla ludzi idacych do
      kina. Tym poziomem tekstu , - sorry - stawiasz dylemat, czy warto isc do kina czy czytac
      wyborcza. Powodzenia i wiekszej ilosci gram czy tez jak Szanowny Recenzent woli jakosci
      szarych komorek. I troche skromnosci, za duzo w tekscie Pana Recenzenta, a za malo o filmie.
      A film jest trudny i trzeba go zrozumiec, bo jak sie nie rozumie , to sie pisze po najmniejszej lini
      oporu...
      • Gość: korek Re: Ile ważą szare komórki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.04, 20:58
        Naprawde zdumiewa mnie opinia recenzenta, ze film serwuje widzom myslowe
        banaly. Niestety bardzo plytka recenzja. No i jak mozna w dziale, ktory zajmuje
        sie kultura zamieszczac tak skandaliczne oceny zdolnosci intelektualnych
        tworcow filmu?? Swiety obowiazek recenzenta krytyczenego podejscia do
        analizowanego materialu zostal tu potraktowany conajmniej fundamentalistycznie.
    • Gość: Gravity A co z tytułem? IP: *.t6.ds.pwr.wroc.pl 14.03.04, 11:40
      Również nie zgadzam się z powyższą recenzją. Film jest naprawde na poziomie, polecam. Niemniej mam zastrzeżenia co do samego tytułu i wątku dotyczącego tytułowych 21 gramów. Odniosłem wrażenie, że jest to jakby sztucznie doklejone do filmu (może autorzy nie wiedzieli jak go zatytułowac :) Nie jest to przecież film z gatunku "Archiwum X", a raczej studium psychologiczne postaci. Każda z nich jest zupełnie inna. Jedyne co ich łączy to poszukiwanie równowagi, ukojenie sumienia. Wybierają inne drogi, ale dążą do tego samego. Bez historyjki o 21 gramach (wadze duszy) ten film byłby równie dobry, a może nawet lepszy...
    • Gość: Jacek A ja się zgadzam z autorem recenzji IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.03.04, 11:50
      Film jest pseudointelektualny a tak na prawdę banalny aż do bólu.
    • Gość: Bib Re: Ile ważą szare komórki IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.04, 19:19
      Recenzja słabiutka. Streszczenie, proste wyśmianie kilku wątków, nic więcej.
      Każdy by tak potrafił. Dlaczego nie wspomniał pan o "Niebieskim"? W "21"
      gramach są wyraźne cytaty (basen, świadek wypadku, powtórzenie dowcipu) i nawet
      główne motywy są jakąś wariacją Kieślowskiego (np. jakoś przedziwnie odbita
      kwestia ciąży kochanki w Nieb.)
      Dla mnie 21 gramów ma jedną wyraźną przewagę nad Niebieskim - nie ma w nim
      muzyki Praisnera. Za to bardzo często gra mocna i piękna cisza. Koniec filmu
      faktycznie melodramatyczny, ale sceny - np. ta przez Pana wyśmiana - kiedy
      mężczyzna mówi kobiecie, że ma serce jej męża, b. dobra i prosta.
      Cieszę się że już oduczyłam się czytania recenzji przed zobaczeniem filmu.
      Szczerba odebrałby mi całą przyjemność.
    • Gość: Inka Re: Ile ważą szare komórki IP: *.bphpbk.pl 15.03.04, 10:56
      Recenzja jest bardzo efektowna. Pytanie jednak, czy warto tak szukac dziury w
      calym? i czy rownie ostro potraktowany zostanie np. nowy Woody Allen?
      rozkladajac historie na pojedyncze puzzle rzeczywiscie otrzymujemy historyjke z
      tandetna symbolika "sercowa" i banalnym zakonczeniem.
      wbrew jednak autorowi rencezji mysle, ze zerwanie z linearnym prowadzeniem
      narracji bylo udanym i skutecznym zabiegiem -wymusza intelektualne zaangazonie
      widza. to wbrew pozorom duzo. mnie osobiscie zainteresowala historia Jacka,
      ktoremu w pewnym momencie zycia zdaje sie, ze przezyl wielka przemiane. A tak
      naprawde dokonuje sie ona dopiero wtedy, gdy kamera traci go juz z oczu.
    • Gość: jm Re: Ile ważą szare komórki IP: *.wspiz.edu.pl 15.03.04, 11:01
      a moim zdaniem film jest nudny i do dupy
    • Gość: maciek Re: Ile ważą szare komórki IP: 217.150.104.* 15.03.04, 12:27
      Nie widzialem jeszcze filmu ale po raz kolejny Pan Szczerba zniecheca mnie a
      pewnie nie tylko do pojscia do kina. Jaki jest w tym sens, biorac pod uwage, ze
      gazeta jest bardzo popularnym portalem czy gazeta i takie recenzje moga miec
      duzy wplyw na wybory czytelnikow. Ponadto prawdopodobnie po raz kolejny zostal
      totalnie zlekcewazony i skrytykowany pewnie calkiem dobry film, co wiem z
      doswiadczenia w czytaniu recenzji Pana Szczerby. Czy naprawde chodzi o to zeby
      szukac jakiejs mitycznej perfekcji i niesamowitych rozwiazan w hollywoodzkim a
      nie artystycznym jakby nie bylo filmie? A co z radoscia ogladania filmow przez
      zwyklych amatorow kina takich jak ja i chyba wiekszasc kinowej publicznosci?
      Proponuje zeby pan Szczerba zaczal pisac recenzje z meczow polskiej ligi, ktora
      dostarcza znacznie wiecej pesymistycznych wnioskow.
    • Gość: kasia Re: Ile ważą szare komórki IP: 81.210.87.* 15.03.04, 12:34
      widzialam film 3 razy. na premierze w mexico city, na pokazie prasowym w
      warszawie oraz jeszcze raz kilka dni temu. za kazdym razem uwazam, ze coraz
      bardziej rozumiem historie i bardziej mnie wciaga. choc na poczatku uwazalam,
      ze nie "dosiega" nawet do piet "amores perros".
      dzis uwazam, ze scenariusz "21 gram" jest jednym z najwybitniejszych
      scenariuszy jakie moglam czytac i zobaczyc na ekranie.
      jako ciekawostke moge powiedziec, z escenariusz "21 gram" powstal zanzcnei
      wczesniej niz "amores perros". i ze szykuje jeszcze jeden film jest napisany do
      tej serii. takze wszystko rowniez bedize mialo swoj poczatek wokol wypadku
      samochodowego.
      "amores perros" to byla calkowita, nowosc i swiezosc, o jakiej sobie trudno
      wyobrazic dzisiaj. z kolei "21 gram" pochlania mnie piekna historia, z ktorej
      rozumiem ile tak naprawde znaczy milosc w naszym zyciu.
      jako ze ogladam duzo filmow, to schemat filmu jako "puzzli", latwych do
      przewidzenia historii, odkrywanych nie chronologicznie, wciagnal mnie i
      zaczarowal. choc naprawde bylo ciezko na poczatku.
      a co do czytania recenzji- nie warto ani ich czytac przed ani po filmie, bo w
      wiekszosci pisza je "niezrealizowani" tworcy filmowi, co by chieli,a le
      zabraklo im odwagi i juz nadaja sie tylko do krytykowania.

      • Gość: Gościu Re: Ile ważą szare komórki IP: 195.85.227.* 15.03.04, 13:23
        Zgadzam się że recenzenci filmowi gazety są kiepscy a ich opinie niemiarodajne.
        Od kina rozrywkowego wymagają wartości artystycznych godnych arcydział,
        wielkiego kina wogóle nie rozumieją, wszystkie filmy oceniają jedną miarką
        porównując je do jakiegoś wyimaginowanego ideału "kina środka" (które samo w
        sobie jest często wydumane, artystycznie sztuczne). A taki ambitniejszy main
        stream nie nadaje się jako układ odniesienia ani do prawdziwych filmów
        artystycznych ani do kina popularnego. Stąd nie dziwię się że dystrybutorzy nie
        chcą panów krytykantów zapraszać na pokazy przedpremierowe - i słusznie. Kino
        trzeba kochać żeby o nim pisać, zachęcać i targetować ludzi a nie zniechęcać i
        krytykować. Kiedyś kierowałem się tymi gwiazdkami i trafiłem na wiele kiepskich
        filmów, straciłem też kilka dobrych. Nie należy się nimi przejmować ...
    • cptniamo J. Lopez? 19.04.04, 11:19
      Z J. Lopez? Może "U-turn" Stone'a? Tyle że "21 gramów" zaczyna ważyć 2 gramy
      przy "U-turn"...
      • Gość: Ptaszydło Re: J. Lopez? IP: 217.153.7.* 23.04.04, 01:49
        Wszyscy recenzeci filmowi F... Y..! Uważam ,że film jest ok, a wiele
        maruder ,którym się wydaje ,że są tacy genialni marzy o tym by przynajmniej ich
        móżdżek tyle ważył! Chwilami żal tu zaglądać. Sami q... intelektualiści! Z
        pierwszomajowym pozdrowieniem dla prawdziwych maniaków filmowych ,Ptaszydło!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka