Dodaj do ulubionych

Taniec Wampirów w Romie

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 23:59
Dotarły do mnie jeszcze nieoficjalne wieści, że w Romie będzie wystawiany
genialny musical "Taniec Wampirów" w reżyserii Polańskiego. Czy ktoś coś o tym
już słyszał?
Obserwuj wątek
    • Gość: Devojce Re: Taniec Wampirów w Romie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.02, 00:32
      Sie sprawdzi.
      A skąd te pogłoski?
    • Gość: gosc Re: Taniec Wampirów w Romie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.06.02, 13:32
      Kępczyński powiedział to w wywiadzie radiowym - a poza tym ogłaszane są kolejne
      castingi do Romy pod kontem nowej obsady do Miss Saigon i
      kolejnego "tajemniczego" musicalu (to już jest tajemnicą poliszynela)... Poza
      tym zbiegło się to z wypowiedzią Polańskiego dla prasy że "...chętnie by zrobił
      ten musical w Polsce i może to się w najbliższym czasie uda..." - a gdzie może
      to zrobić jak nie w Romie? Polański ma już 67 lat i nie odkłada takich planów w
      jakąś bliżej nieokreśloną przyszłość. Chyba że dogaduje się z Korwinem...(?)
      • Gość: asia_dba casting!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.02, 16:29
        a kiedy ten casting?????????????????????????????
        • Gość: ja Re: casting!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.02, 20:37
          czy ktos moze wie od ilu lat mozna sie zglosic na casting????????????????
    • Gość: fido Re: Taniec Wampirów w Romie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.06.02, 18:05
      Z tego co mi jest wiadomo 9-10 wrzesnia.
      Pozdrawiam
    • Gość: Milka Re: Taniec Wampirów w Romie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.06.02, 00:11
      Czy ktos wie, gdzie mozna w Polsce kupic plyte z muzyka do tego musicalu?
      Chetnie bym posluchala tej muzy... :-)
      • Gość: ubu Re: Taniec Wampirów w Romie IP: 217.153.127.* 28.06.02, 16:05
        czy to już jest pewna wiadomosć, ze w romie będą Wampiry????? I ta data
        castingu też jest prawdziwa??????
        • Gość: fido Re: Taniec Wampirów w Romie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 16:30
          Na razie sa to tylko pogloski i nikt na Forum tego nie potwierdzil. Oficjalnie
          niczego jeszcze nie wiadomo (mozna zadzwonic do Polanskiego :-))). Casting
          oficjalnie dotyczy nowego naboru do Miss Saigon (taka tresc byla w ulotce
          rozeslanej w pare miejsc w Polsce) - ale jak to zwykle w Romie bywa, jak ktos
          sensowny sie tam pokarze, to znajdzie sie dla niego miejsce i w innych
          przedstawieniach...
    • Gość: sombre Re: Taniec Wampirów w Romie IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 29.06.02, 12:45
      Gość portalu: gosc napisał(a):

      > ogłaszane są kolejne castingi do Romy pod kontem nowej obsady do Miss Saigon

      Miss Saigon widziane w Romie był moim najgorszym musicalem w życiu.
      Totalna porażka.

      > a gdzie może to zrobić jak nie w Romie?

      W tym teatrze widziałem tylko Misskę, zatem nie mogę wyrobić sobie zdania. Ale
      jeżeli każdy spektakl robiony jest podobnie (i podobnie przereklamowywany), to
      lepiej niech sią Roman trzyma z daleka od Wawy.

      Gratuluję skromności. Jakbyś nie wiedział(a), istnieje jeszcze parę teatrów
      muzycznych w Polsce, z BARDZO dobrymi sztukami. Pzdr.
      • Gość: fido Re: Taniec Wampirów w Romie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.06.02, 18:10
        No coz - gusta nie podlegaja dyskusji. Mnie sie Miss Saigon bardzo podoba.
        Widzialem tez wszystkie (no moze prawie wszystkie) produkcje z Chorzowa -
        BARDZO ZLE!!!; z Gdyni - PRZECIETNE (oprocz Nedznikow - ktore byly
        rewelacyjne). Ale jest to tylko moje zdanie i szanuje to, ze mozesz miec inne.
        Chcialbym tylko, zebys napisal(a) co Ci sie tak w Miss Saigon nie podobalo.
        Chetnie podyskutuje na ten temat.
        P.S. W Gdyni podobalo mi sie jeszcze Hair.
        • silver_ Re: Taniec Wampirów w Romie 29.06.02, 18:30
          Widziałam dużo musicali na świecie i większość w Polsce. Uważam, że "Miss
          Saigon" w Romie jest jednym z najlepiej zrobionych musicali z tych, które
          miałam przyjemność obejrzeć. Pod każdym względem - muzycznym, aktorskim i
          inscenizacyjnym. Z ciekawości się zapytam - jakie to inne musicale w Polsce są
          tak w/g Pana(i) tak dobre, że "Miss Saigon" nazywa Pan(i) porażką? Oczywiście
          zgadzam się z tym, że gusta nie podlegają dyskusji - ale ja też chętnie usłyszę
          argumenty "przeciw" temu przedstawieniu. Pozdrawiam i liczę na dyskusję na ten
          temat. _silver
          • Gość: sombre Miss Saigon w Romie IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 30.06.02, 01:20
            Zatem już spieszę z odpowiedzią.
            Też się oczywiście zgadzam z twierdzeniem, iż o gustach się nie dyskutuje.
            Nie mam tak bogatych doświadczeń musicalowych i podejrzewam, iż nie wiem tyle
            o musicalach co Wy. Nie jestem "z branży". Po prostu zwykły widz,który od czasu
            do czasu, tu czy tam pójdzie na musical. Dlatego pisząc o porażce, miałem na
            myśli swoje subiektywne odczucia. Ten musical mnie po prostu... rozczarował!
            Przede wszystkim piekielnie nudny. Słowo daję, nigdy przedtem nie zasypiałem w
            teatrze. Tym bardziej zatem byłem rozczarowany (zwłaszcza, że przyjechałem do
            Wwy paręset km specjalnie do Romy). Jazda z oczekiwaniami i apetytem i ta
            nuda... sami rozumiecie. Jak dla mnie, akcja niepokojąca zwalniała, była
            przeciągana, do tego te przedramatyzowane śpiewy... miałem chwilami wrażenie,
            że to jest operetka. Inscenizacja? Smiech wzbudził finałowy helikopter -
            wybaczcie, ale w zderzeniu z ochami i achami marketingowymi ten topornie
            opuszczany karton był (jeszcze raz sorry) żałosny. Może na tym wrażeniu zaważył
            fakt używania prawdziwej maszyny na scenie londyńskiej. Ale mniejsza o detale.
            Sama historia, jak dla mnie, banalna i papierowa. Muzyka? Nie rzuciła na
            kolana, nie doszukałem się żadnych przebojów, nie "chodziły za mną" fragmenty
            po wyjściu z teatru, nie miałem ochoty na kupno płyty (jak było po obejrzeniu
            Metra w Buffo czy Hair w Gdyni). Spektakl widziałem dobry rok temu i muzyki
            kompletnie już nie pamiętam, w przeciwieństwie do oprawy pozostałych dwóch
            wymienionych. Może na moim odbiorze Miss zaważył też fakt, iż byłem stosunkowo
            na gorąco po gdyńskim Hair, które przyjąłem wręcz entuzjastycznie. Oczywiście,
            to zupełnie inna sztuka, ale... może jej charakter, nośna tematyka w połączeniu
            ze przebojową oprawą muzyczną, wykonaniem i pomysłową reżyserią
            (np. humorystyczne gagi, zapraszanie publiczności na scenę do odtańczenia
            finałowego "Let the sun shine", albo motyw tolerancji pokazany także poprzez
            osobę czarnoskórego, przesympatycznego aktora, wcześniej prześladowanego przez
            trójmiejskich skinów), może te i i nne elementy sprawiły, że Hair był
            przeżyciem AUTENTYCZNYM, mocnym i porywającym. A Miss... zwyczajnie "sobą"
            rozczarowała. I nie czepiałbym się, gdyby nie taka zmasowana kampania
            reklamowa, podejrzanie słodkie recenzje, no i to określenie "A gdzie indziej,
            jak nie w Romie". Postrzegam Romę tylko przez pryzmat tego rozczarowania,
            dlatego trochę się pewnie też i zagalopowałem. Nie mam nic do zarzucenia grze
            aktorów, oprócz faktu, iż byli "daleko", w przeciwieństwie do bohaterów Hair
            czy Metra. Ale to taka natura tej sztuki. Nie twierdzę, że np. w Gdyni zrobiono
            by ją lepiej. Może to po prostu jej charakter sprawia, że jest... po prostu
            nudna. Wspólnie z moimi znajomymi (pięć osób) mieliśmy wrażenie, iż wpakowano
            mnóstwo pieniędzy w słaby towar. Ale to opinia zwykłych widzów, zapewne osoby o
            lepiej wyrobionych gustach odnalazły w tej sztuce wiele zalet.
            Pozdrawiam serdecznie :)
            • Gość: fido Re: Miss Saigon w Romie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.06.02, 11:25
              Dzieki za szczegolowe uzasadnienie swojej wypowiedzi. Miss Saigon w odroznieniu
              od innych musicali granych aktualnie w Polsce jest dramatem muzycznym. Tematyka
              tego przedstawienia nie usprawiedliwialaby gagow ani zartow. Jest to musical
              smutny - mowiacy o tragedi i smierci - ale tez o wielkiej, fanatycznej wrecz
              destrukcyjnej milosci. Zgadzam sie, ze jezeli ktos przychodzi wlasnie na to
              dzielo z nastawieniem na dobra zabawe - wyjdzie mocno rozczarowany. Jezeli
              chodzi o muzyke - nie jest to muzyka rozrywkowa i nie jest jej celem w tym
              przypadku kreowanie latwych przebojow. W tym gatunku (dramat muzyczny) muzyka
              ma za zadanie prowadzic akcje i napiecie. Wiec na przyklad musi byc
              ona "socrealistycznie pompatyczna" w momencie gdy na scenie rezyser pokazuje w
              krzywym zwierciadle pochody na czesc Cho Szi Mina. Chwyt marketingowy z
              helikopterem - zgadzam sie, troche mnie tez smieszyl - ale nie o to przeciez
              chodzi w tym musicalu... W Londynie tez nie bylo prawdziwego smiglowca, tylko
              tekturowe pudelko :-). W Polsce widz lubi chodzic do teatru dla czystej zabawy -
              tym bardziej dziwne jest, ze ten spektakl bije rekordy ogladalnosci; mimo
              tego, ze jest smutny i (oczywiscie nie wszystkich) zmusza do uronienia lezki...
              Mnie sie ten musical bardzo podobal i ani sekundy sie na nim nie nudzilem. A
              moze jest to rock-opera? Moze rozumienie definicji musicalu w Polsce jest zbyt
              zaszufladkowane? Sam nie wiem. Pozdrawiam
              • silver_ Re: Miss Saigon w Romie 30.06.02, 11:43
                Dziękuję Panu za uzasadnienie. Rozumiem, że w tym wypadku rzeczywiście się Pan
                mógł rozczarować (przyszedł Pan na "Miss Saigon" z nastawieniem na dobrą
                zabawę). Nie można porównywać "Hair" czy "Metra" akurat z tym dziełem. "Miss
                Saigon" tak jak i jeszcze parę musicali do tej pory napisanych ma zupełnie inny
                wymiar percepcji. Może gdyby Pan wiedząc o tym obejrzał je ponownie, to odebrał
                by Pan je na innej płaszczyźnie - na płaszczyź nie przeżyć emocjonalnych. Jest
                to chyba musical raczej dla ludzi dorosłych - mam na myśli takich, którzy
                wiedzą co to śmierć, wojna, miłość, miłość macierzyńska i tęsknota za czymś co
                jest nierealne. Jeżeli szuka Pan jednak zabawy w teatrze muzycznym - polecam
                musical "Grease" - tam nie wiadomo o co chodzi - ale mozna się świetnie
                zabawić. Są przeboje, jest świetny taniec i dużo gagów... Ja myślę, że
                potrzebna jest różnorodność propozycji w obrębie tego gatunku - wszystko jest
                dla ludzi - a my mamy zawsze prawo wyboru na co pójdziemy...
                • Gość: sombre Re: Miss Saigon w Romie IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 30.06.02, 23:49
                  Hmm, nie wiem, na jakiej podstawie twierdzisz fido, że w Polsce widz lubi
                  chodzić do teatru dla czystej zabawy. Ja na pewno nie należę do tej grupy,
                  wbrew temu, jak mogłem zostać odczytany w tym wątku. Dla czystej rozrywki mogę
                  pójść co najwyżej na występ kabaretu. Znałem historię Miss Saigon i nie jechałem
                  by się pośmiać z dramatu bohaterów. Nie będę jednak ukrywał, że ta opowieść nie
                  przemówiła do mnie, była raczej prosta i raczej oklepana... taką też czytałem
                  opinię krytyki, bodajże w Polityce. Co do muzyki - dobra ścieżka dźwiękowa
                  niekoniecznie znaczy wesoła, lekka i przyjemna ścieżka dźwiękowa. Helikopter -
                  to oczywiście jest detal, ale z ciekawości zapytam, czy widziałeś Miss w
                  Londynie? Teraz nie odszukam już niestety recenzji z 1999 r. w której czytałem,
                  iż używano tam prawdziwej maszyny... Zgdzam się, jak już zresztą pisałem, że to
                  całkowicie inna sztuka. Nie szedłem do Romy, by "wywijać marynarą":), bardziej
                  na wieczór wrażeń (niekoniecznie rozrywkowych), których, niestety, za dużo nie
                  dostałem. Jestem dorosły i rozumiem, co to miłość i śmierć, a nawet co to wojna
                  i ta tęsknota za nierealnym... Natomiast, jeszcze raz napiszę, że ta historia,
                  przedstawiona w takiej formie, akurat do mnie nie przemówiła. I wcale nie
                  dlatego, że poszedłem nastawiony ma dobrą zabawę, jak sugeruje silver. Sorry,
                  ale wystrzegałbym się łatwych i pochopnych sądów. Nie traktuję wyjścia do
                  teatru jak na galę piosenki biesiadnej:) Gagi podałem jako przykład, tymczasem
                  w odpowiedzi urosły one do rozmiaru głównego argumentu. Sztuka może nudzić nie
                  dlatego, że jest smutna i zmusza do myślenia. Może po prostu nie przemówić, a
                  sama historia irytować (przepraszam, nie chcę nikogo urazić). Zgadzam się, że
                  wszystko jest dla ludzi.Przecież nie wszystkim Miss musi się podobać.
                  Pozdrawiam :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka