ichtiolog
11.05.05, 07:03
Nielegalna pamięć narodowa
Rzecznik praw obywatelskich prof. Andrzej Zoll stwierdził, że ujawnienie
przez IPN akt ojca Konrada Hejmy było ujawnieniem tajemnicy państwowej. Być
może Andrzej Zoll ma rację. Niewykluczone, że obowiązujące dziś prawo da się
zinterpretować przy pewnym wysiłku tak, że fakt, iż ojciec Hejmo informował
przez całe lata Służbę Bezpieczeństwa Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej,
uzyskując z tego tytułu przywileje i apanaże, stanowi tajemnicę państwową III
Rzeczypospolitej. Jeśli tak jest istotnie, to jest to złe prawo i chora
interpretacja. Obecna Polska, wolna, suwerenna i demokratyczna nie ma i nie
może mieć żadnego interesu w ochranianiu zasłoną tajemnicy państwowej nazwisk
i czynów ludzi, których wspólna działalność, wspólny wysiłek składały się na
to, że opresyjny reżim PRL mógł trwać aż do roku 1989, a jego zarządcy mieli
komfort sprawowania kontroli nad czynami, myślami i sumieniami większości
Polaków.
Ponieważ nie sądzę, aby prawo, na które powołuje się najwyraźniej prof. Zoll,
dotyczyło tylko ojca Hejmy, tyko dominikanów albo nawet tylko kleru,
stanowisko rzecznika praw obywatelskich oznacza po prostu, że Instytut
Pamięci Narodowej ujawniający konfidentów SB jest nielegalny. Nielegalna jest
sama pamięć narodowa niepoddana cenzurze. W konsekwencji jesteśmy nielegalni
jako naród, chyba że pod kierunkiem prof. Zolla ograniczymy się do pamięci o
dobrych stronach PRL.
Za ujawnianie, czyli wypełnianie statutowych obowiązków, zaatakował IPN
najpierw inspektor ochrony danych osobowych, teraz rzecznik praw
obywatelskich. Trochę za dużo już tej obrony PRL, jej funkcjonariuszy i
kapusiów. Zbyt już wiele elegijnych biadań nad łamaniem charakterów za pomocą
odmowy paszportu albo banknotu 50-markowego. Może by tak III Rzeczpospolita
pomyślała o ochronie pamięci tych, którzy złamać się nie dali.
Maciej Rybiński