Gość: Endengo
IP: *.edu.pl
17.05.05, 15:12
Kilka dni zajęło projektowanie następnego listu. Ponieważ poprzedni zyskał
akceptację niektórych (jak rozumiem, dość wpływowych?) osób na tym forum,
praca powinna iść gładko; ale nie szła, z powodów, które pozwolę sobie wymienić.
Pierwsza dot. zakresu i samego pojęcia słowa "misja", ściśle związanego z
mediami publ. Czy "misyjny" znaczy "publiczny"? Czy niektóre programy Polsatu
(np. "Co z tą Polską?") nie są bardziej misyjne od nadawanych przez tvp
gniotów, których nazw nie mam ochoty wymieniać? Czy "publiczny" nie znaczy
"powszechny", w związku z czym programy (i audycje) osiągające dużą
oglądalność/słuchalność, a realizujące lub zahaczające o tzw. misję, spełniają
lepiej swoją rolę od np. Pegaza, który nie umiał dotrzeć do odbiorcy? Swoją
drogą, pyt. o to jak ten cel osiągnąć, powinno być - moim zdaniem - pytaniem o
kształt programów "misyjnych" w ogóle.
Czy, domagając się honorowania idei "misji" w publ.radiu i tv, zdajemy sobie
sprawę, że domagamy się audycji i programów dla mniejszości? Wiem, że tak, a
jednak ww. fakt może mieć swoje konsekwencje. Np. takie, ze Latający Cyrk
Monty Pythona spotka się z ostracyzmem, bo bezczelnie ośmiesza hasła
politycznej poprawności, podobnie jak serial South Park, Jackass i inne. Wiele
osób przyzna, że ich wymowa nie "licuje' z powagą mediów publ. (nie tylko
dlatego, że należą do nurtu backlashu), więc ich miejsce jest gdzie indziej.
Po '89 r naród polski zyskał swobodę wyboru, a do mediów wkroczył wolny rynek.
I co wygrało? Serial "G jak Gó.." z 11 mln oglądalności. Czy to powinno
niepokoić? Na pewno tak, a przecież nawet "Klan" w pewnym stopniu realizuje
misyjność przypisaną do mediów publicznych w Polsce. (Podobnie jak tv Polonia
i oddziały regionalne).
Osobną sprawą jest obniżenie się poziomu wszystkich mediów, nie pomijając
faktu, że słowo "etyka" dla wielu dziennikarzy jest tylko hasłem w słowniku.
Gdyby dzisiaj Wojciech Mann czy Tomek Beksiński (jako absolwent
dziennikarstwa) złożyli papiery do radia, pewnie nie przeszliby do etapu próby
głosu, bo nie umieliby "nakręcać impreski" i zapowiedzieć Dj Bobo.
Palącą potrzebą jest zreformowanie formuły programów i audycji "misyjnych"
tak, by przyciągnąć odbiorców, proponując alternatywę dla coraz bardziej
wynaturzonej kultury masowej; dla
"największych-przebojów-dzień-po-dniu-i-jak-zawsze-do-usr...-śmierci". Problem
w tym, że nie mam dosć sił i czasu, by napisać list mogący (choćby i cienkim
głosikiem) wezwać do stworzenia takiej alternatywy, a tvp staje się dla mnie
tworem obcym. Program Trzeci zaś leży mi na sercu ciężarem coraz bardziej
zwalistym, dlatego nie mam zamiaru rezygnować z działania. I dlatego skłaniam
się do atakowania protestami właśnie tego programu, chyba że odczuwacie
inaczej, macie inne propozycje itp.
Ps. Adresaci sami odgadną, "do kogo ta mowa", więc nie trudzę się
wyliczankami. Serdecznie zapraszam do dyskusji.