Dodaj do ulubionych

Putin i "putinizm"

12.08.09, 18:16
Podaję link do artykułu zamieszczonego w "Russkim Żurnale", poświęconego
Putinowi i jego "dziesięcioleciu". Takich artykułów w tej gazecie ukazało się
ostatnio więcej. Część z nich to "panegiryki", część jest krytyczna. Ciekawi
mnie opinia Państwa, którzy znacie Rosję znacznie lepiej niż ja.

www.russ.ru/pole/Desyat-let-kotorye-protryasli-Rossiyu
Obserwuj wątek
    • qubraq Re: Putin i "putinizm" 12.08.09, 21:13
      Kiedyś - ze 30 lat temu cęsto jeździłem do Sojuza w komandirowki i
      zdawało mi sie ze jako tako wyczuwam ludzi i kraj; teraz niestety
      zupełnie sie pogubiłem - "niczewo nie panimaju" no liubow asatałaś'
      ... sad
      • herr7 forum "Polska i Rosja"? 13.08.09, 11:10
        Forum "Polska i Rosja" nie jest bardzo zachęcające, gdyż "obsiedli" je ludzie którzy znają Rosję jedynie z mediów, które są w większości stronnicze. Ponadto wielu z nich cierpi na osobliwy kompleks Rosji w skali, która przypomina objawy kliniczne. Nie chciałbym "zabrudzić" tego forum polityką, ale wydaje mi się że kraj ten stoi obecnie przed wyborem, który zdecyduje o jego przyszłości, a być może i jego przetrwaniu. "Russkiy Żurnal" nie jest gazetą zajmującą się tanią propagandą. Po przeczytaniu kilku tekstów odnoszę wrażenie, że w Rosji kończy się pewna epoka, którą historycy nazwą w przyszłości "putinizmem".
        • natalia_sankowska1 Re: forum "Polska i Rosja"? 13.08.09, 11:37
          No i znów mamy problem. To forum z założenia ma inne cele. Sporo
          osób tu po prostu się zwraca z zapytaniami typu "jak tam
          jest?", "gdzie to kupić?" itp. Albo wymieniają się wrażeniami z
          wydarzeń, które dla rdzennych mieszkańców Rosji, Ukrainy itd. nie są
          ani świeże, ani dostatecznie atrakcyjne. Dlatego "wrażenia
          polityczne" też mogą nosić cechy skrzywienia. Chyba Panu nie na tym
          zależy.
          A moje prywatne zdanie odnośnie "putinizmu" brzmi tak: czegoś
          takiego nie ma, lecz dziennikarze i polityczny plankton uwielbiający
          szufladkować wszystko (to jest łatwiejsze od przeprowadzenia
          analizy, nieprawdaż?)nic innego nie wymyśli, jak tylko nadać nazwę
          (ale juz nie wytłumaczyć, co za nią stoi).
          • herr7 Re: forum "Polska i Rosja"? 13.08.09, 11:59
            Interesują mnie opinie takich ludzi jak Pani. Ma Pani bardzo dużą wiedzę na temat Rosji, stać Panią na głębszą refleksję i jest Pani osobą kulturalną. To są obecnie rzadkie cechy na internetowych forach, szczególnie tam gdzie ocieramy się o tematykę rosyjską.

            Wszelkie "izmy" są z pewnością uproszeniem. Mam takie jednak wrażenie, że w Rosji kończy się pewna epoka, a kraj ten tak jak stał, tak i stoi przed w zasadzie tymi samymi wyzwaniami co piętnaście lat temu - jak się unowocześnić oraz stworzyć system polityczny zapewniający swobodę ludziom ale bez uszczerbku dla jego bezpieczeństwa i integralności.
            Dla mnie "putinizm" jest w istocie kontynuacją "jelcynizmu", którego konsekwencją jest koncentracja bogactwa w rękach bardzo nielicznych ludzi - w połowie ubiegłego roku Rosja zajmowała drugie miejsce pod USA pod względem liczby dolarowych miliarderów. Fortuny te powstały w niezwykle krótkim czasie. Z Rosji też wypłynęło kilkaset miliardów dolarów, które miejscowi bogacze ulokowali poza granicami Rosji, często w rajach podatkowych. Rosyjscy oligarchowie nie finansują badań naukowych, nie buduja też bibliotek. Ich działalność gospodarcza nie przyczyniła się też do modernizacji ekonomiki. Rosja jest obecnie bardziej zależna od eksportu surowców niż po rozpadzie ZSRR. Obecny kryzys ujawnił słabość rosyjskiej gospodarki, mierność rosyjskiej politycznej elity oraz słabość państwa.
            • natalia_sankowska1 Re: forum "Polska i Rosja"? 13.08.09, 14:49
              Nie wiem, czy dysponuje Pan samodzielnym dostępem do TV
              satelitarnej, ale warto obserwować niektóre programy na kanale TVCi
              (moskiewski kanał, wersja na zagranicę) - wiele pytań by po prostu
              nie powstało.
              Natomiast w żadnym przypadku nie mogę zgodzić się z Pańską oceną
              polityki prowadzonej za czasów W.Putina (a teraz D.Miedwiediewa).
              Otóż bo bezhołowiu czasów "tokującego" Gorbaczowa czas Jelcyna
              charakteryzował się tworzeniem kolejnych klanów - praktycznie
              dominowały nowotworzone mafijne układy na każdym "poziomie"
              istnienia społeczeństwa. W przytoczonym przez Pana artykule jest
              trafna charakterystyka zaangazowanej w tamte procesy warstwy
              inteligenckiej jako tej, która się mocno zabrudziła i straciła
              autorytet w społeczeństwie.
              Putin, nie pochodząc z inteligencji, ale, w odróżnieniu od braci K.,
              jej nie nawidzący i nie mający z nia związanych kompleksów, zdaje
              sobie sprawę z tego, że nie da się przywrócić
              entuzjazmu "gorbaczowowskiego" zjazdu Rady Najwyższej i autorytetu
              politykom-"inteligentom" tamtego i nieco późniejszego zaciągu
              (śmiałam się do rozpuku, kiedy u nas próbowano zrobić "gwiazdę" z
              dawno zmarginalizowanego i praktycznie zapomnianego, a na dodatek
              ciągle się mylącego Jurija Afanasjewa, który coś znaczył jedynie pod
              koniec lat 80.-na pocz. lat 90.). Część z nich się skompromitowała
              doszczętnie, część zrobiła dziwny z punktu głoszonych przez nich
              wcześniej poglądów wybór, ktoś wybrał taktykę "przyjaźnienia się
              przeciwko". Putin także zdaje sobie sprawę z mentalności narodowej.
              Poniżenie końca lat 80-pocz.90. było nie do zniesienia (o
              szczegółach może napiszę kiedy indziej, ale jak trafi się Panu
              dokumentalny film "przygodowego" rezysera Stanisława
              Goworuchina "Tak żyć nie można!", radzę obejrzeć ze 2 razy).
              Głupoty "wierchuszki", która sama się urwała z moralnego łańcucha (w
              czasach radzieckich nawet najwięksi amatorzy antykwariatu i
              luksusów - tacy, jak minister spraw wewnętrznych Szczołokow, nie
              afiszowali się z tym ostentacyjnie) i pozwalała "swoim
              chłopcom" "przychwatyzować" bez grosza ogromne przedsiebiorstwa,
              musiała doprowadzić do pewnej reakcji. Owszem, historyczne wahadło
              poszło w drugą stronę. Ale istnieje także przykład Chin, które,
              zamiast puścić wszystko na żywioł, przez dziesięciolecia od śmierci
              Mao jadą z górki "budowy socjalizmu" w kierunku kapitalizmu,
              umiejętnie dodając gazu i hamując, by nie wpaść w poślizg.
              Obserwując politykę prowadzoną przez Putina uważam, że on dość
              umiejętnie lawiruje pomiędzy różnymi interesami, starając się
              (uwzględniając specyfikę własnego kraju) nie kłócić się zbytnio
              z "wyprodukowanymi" oligarchami (zresztą, za "jego" czasów przestali
              oni nimi być!), próbując ich "doic" (R.Abramowicz i Czukotka,
              Deripaska, "RusAl" i inne przedsiębiorstwa, a jednocześnie
              likwidacja interesów Gusińskiego, Bieriezowskiego, a nawet "Jukos").
              I on, i Miedwiediew dobrze wiedzą, że w ogromnym kraju o
              skomplikowanej geografii nie da się zwalczyć wszystkich naraz. Z
              drugiej strony, panstwo powinno dysponowac środkami na rozwój, więc
              skądś należy znajdować środki formujace budżet.
              Te głupoty, którymi karmi czytelników w ostatnich latach "Gazeta",
              próby "analiz" robione przez ludzi bez dostatecznej wiedzy
              historycznej i ekonomicznej, potrafią jednak nieźle namieszać w
              głowach ludzi. Plus antyrosyjskość a priori. Dlatego w Polsce nie
              jest możliwa prawdziwa debata o stosunkach polsko-rosyjskich. Sam
              Pan widział, jak miałkie i nienawistne komentarze zjawiają się w
              przypadku jakichkolwiek artykułów związanych z Rosją.
              Dlatego właśnie unikamy tu dyskusji na te tematy.
              A wracając do "putinizmu": każdy "izm" powinien mieć jakieś
              charakterystyczne cechy go wyróżniające. JA ich nie widzę, a
              przyglądam się bardzo pilnie. Uważam, że czas rzadów ekipy Putina -
              owszem, z błędami - ale można zaliczyć do okresów pozytywnej
              stabilizacji. I świadomego (w odróżnieniu od okresów rządów
              Gorbaczowa i Jelcyna)działania członków tej ekipy w dążeniu do
              ocalenia państwa.
              • herr7 Re: forum "Polska i Rosja"? 14.08.09, 12:45
                Z pewnością były i są duże podobieństwa pomiędzy wydarzeniami w Polsce i Rosji w
                ostatnich 20 latach. Wydaje się, że w większym lub mniejszym stopniu dotyczy to
                wszystkich państw tego regionu. Dla Zachodu była to największa okazja do
                wzbogacenia się od czasów kolonizacji Afryki w drugiej połowie XIX w. Są jednak
                też różnice. Przede wszystkim same zasoby Syberii są ocenianie na 400 bilionów $
                lub 30 razy więcej niż GDP Stanów Zjednoczonych. Jest więc o co walczyć. Oznacza
                to, że Zachód będzie grał na rozpad Rosji, tak jak zagrał na rozpad ZSRR, gdy
                tylko nadarzyła się ku temu okazja. Jeżeli Rosja stoi przed takimi zagrożeniami,
                to rodzi się pytanie, czy rosyjskie władze działają we właściwy sposób żeby temu
                przeciwdziałać?

                Podaję link do pewnego wywiadu:

                www.kp.ru/daily/24342/533216/
            • insula.incognita Re: forum "Polska i Rosja"? 13.08.09, 21:23
              herr7 napisał:

              > <.....> Fortuny te powstały w niezwykle krótkim czasie. Z Rosji też wyp
              > łynęło kilkaset miliardów dolarów, które miejscowi bogacze ulokowali poza grani
              > cami Rosji, często w rajach podatkowych. Rosyjscy oligarchowie nie finansują ba
              > dań naukowych, nie buduja też bibliotek. Ich działalność gospodarcza nie przycz
              > yniła się też do modernizacji ekonomiki. Rosja jest obecnie bardziej zależna od
              > eksportu surowców niż po rozpadzie ZSRR. Obecny kryzys ujawnił słabość rosyjsk
              > iej gospodarki, mierność rosyjskiej politycznej elity oraz słabość państwa.


              Wszystko co tu zostało powiedziane w stu procentach mozna odnieść do Polski.
              Mylę się?
              • natalia_sankowska1 Re: forum "Polska i Rosja"? 13.08.09, 22:47
                Owszem, uważam, że cały praktycznie tekst po zmianie nazwy kraju
                przystaje do Polski. Jedno nie pasuje ani do Polski, ani do Rosji:
                Rosja obecnie wcale nie w większym, aniżeli za czasów ZSRR, stopniu
                zależy od eksportu surowców.
                I jeszcze jedno: sądząc po socjalnych programach, jako państwo Rosja
                jest mocniejsza od Polski.
                • eva15 Re: forum "Polska i Rosja"? 14.08.09, 10:50
                  Nie, Polska nie ma tak rozsądnej i sprawnej ekipy przywódczej jak dzisiejsza
                  Rosja. Z jednej strony polska scena polityczna szapana jest kłótniami i
                  wzajemnymi oskarżeniami, z drugiej jej cechą główną jest silna uległość wobec
                  USA. Oba te elementy wpływają mocno na jakość prowadzonej polityki i są w Rosji
                  nie do pomyślenia.
                    • insula.incognita Re: Evo, Polska jest małym pikusiem 14.08.09, 17:31
                      herr7 napisał:

                      > a największym jej zasobem dotąd nie "rozdysponowanym" są Lasy Państwowe.

                      Rozdysponowane już, rozdysponowane. W polskich tartakach brakuje drewna, a
                      polskie elektrownie zobowiązane prawem unijnym do "rozrzedzania" spalanych
                      zasobow węglowych drewnem (ze względu na ekologię) - równiez cierpią na jego
                      brak. Dlaczego? Bo wszystko wykupuje tzw Zachód.

                      >W Rosji jest 25% światowych zasobów leśnych...

                      A Bialoruś dysponuje (bodajże drugie miejsce na świecie) ogromnymi zapasami soli
                      potasowej.
                      Czy coś z tego wynika? Kompletnie nic.
                      Jest to los krajów rozwijających się. Importuje się how-know, a eksportuje
                      surowce lub produkty niskoprzetworzone.
                      Czyli naturalna kolej rzeczy. ...aż do uzyskania stanu równowagi.


                      Faktem jest natomiast że uzalezniając stan gospodarki państwa od cen gazu i ropu
                      na światowych giełdach (którymi de facto trzęsą Stany), dzisiejsza postawa Rosji
                      przypomina mocno zachowania krajów trzeciego świata.
                      • herr7 to jest kwestia woli i strategii rozwoju 14.08.09, 18:53
                        W Rosji od lat mówi się o konieczności zejścia z naftowej "igły", czyli uwolnienia się od zależności związanej z cenami surowców energetycznych. Ten kryzys doskonale to unaocznił, że Rosja jest bardzo od tych cen zależna oraz że władze przez ostatnie lata niewiele w tej dziedzinie zrobiły, a jedynie mówiły że coś z tym zrobią. Teraz kraj ten płaci za to bardzo wysoką cenę.
                        Zamiast "inwestować" pieniądze w takie firmy jak Fanny Mae czy Freddie Mac należało naprawdę przeznaczyć je na rozwój realnej gospodarki lub poprzez system podatkowy wymusić to na oligarchach. W wywiadzie, który zamieszczam powyżej z "Komsomolskiej Prawdy" wynika że rosyjska elita wcale nie jest zainteresowana rozwojem kraju, tak długo jak może swobodnie "doić" jego zasoby naturalne. Wywiad ten jest kontrowersyjny ale obawiam się ża zawiera on sporo prawdy. Rosja mogłaby być już dzisiaj bardzo bogatym krajem gdyby wykorzystała swoje zasoby bardziej racjonalnie i zamiast sprzedawać drewno w postaci tzw. kruglaków, przetwarzać je chociażby na deski czy papier. Podobnie jest z ropą - ostatnią rafinerię w Rosji zbudowano jeszcze za Breżniewa, czy zasobami ryb - jedne z największych na świecie, które są łowione przez obce statki, a to co jest złowione przez Rosjan w większości trafia do zagranicznych przetwórni.
                        • insula.incognita Re: to jest kwestia woli i strategii rozwoju 14.08.09, 21:46
                          herr7 napisał:

                          wynika że rosyjska elita wcale nie jest zainteresowana rozw
                          > ojem kraju, tak długo jak może swobodnie "doić" jego zasoby naturalne.


                          Herr, ale o co Ci tak naprawdę chodzi? rozumiem Twoje wkurzenie, bo też mnie to wkurza.
                          tyle że żadna "jelita" w żadnym kraju nie jest zainteresowana rozwojem kraju, nie zyje tym i się do tego nie poczuwa będąc "jelitą". Znasz kraje, gdzie rządzący stawiają interes kraju nad swój własny? Ja nie znam. Co najwyżej pojedyncze osoby, dosłownie jednostki wsród rządzących, ktorym naprawdę zależy na dobru własnego kraju. Na palcach jednej reki policzyć.

                          > zamiast sprzedawać drewno w postaci tzw. kruglaków, przetwarzać
                          > je chociażby na deski czy papier.

                          -Zeby przetwarzać drewno na deski czy papier, trzeba by zaimportować technologię, sprzęt, wyszkolić ludzi i założyć ekstra fundusz na wydatki związane z łapówkami dla urzędasów, aby taką działalność prowadzić.
                          Normalka.

                          >Podobnie jest z ropą - ostatnią rafinerię w
                          > Rosji zbudowano jeszcze za Breżniewa, czy zasobami ryb


                          Podobnie. A nawet - tak samo, powiedziałabym. wink
                          • herr7 choroba "rosyjskiej duszy"... 16.08.09, 12:29
                            Politycy wszędzie to samce-alfa - duże ego i skłonność do dominacji to chyba
                            cechy nierozłącznie związane z tym zawodem. Są jednak kraje, gdzie ów egoizm
                            podlega pewnej kontroli. Nie dotyczy to zwykle dużych krajów, gdzie duża władza
                            ociera się o wielkie bogactwo.

                            Patrząc na to co się dzieje w Rosji odnoszę wrażenie, że kraj ten cierpi na coś
                            co nazwałbym chorobą rosyjskiej duszy. Rosjanie sprawiają wrażenie społeczeństwa
                            rozdartego między skrajności i głęboko nieszczęśliwego. Temu stanowi duchowego
                            upadkowi sprzyjają media, które są pełne nihilizmu, katastroficznych wizji i
                            przytłaczającego pesymizmu. Według tego co się w Rosji pisze, kraj ten jest już
                            właściwie stracony i czeka go wymarcie lub w najlepszym razie przejęcie przez
                            Chińczyków i muzułmanów. Rosjanie nie potrafią znaleźć swojego miejsca w nowym
                            stuleciu i oprzeć się wyzwaniom jakie ten wiek ze sobą niesie.
                        • natalia_sankowska1 Re: to jest kwestia woli i strategii rozwoju 14.08.09, 23:37
                          Przytoczył Pan ciekawy wywiad, ale sam go nie do końca zrozumiał. I
                          niepotrzebnie nazywa Pan klasę oligarchiczną elitą kraju: żaden
                          dzialacz, publicysta, analityk w Rosji tego nie robi. Bo nikt tych
                          ludzi nie uważa za jakąkolwiek elitę (ekonomiczna też nie, bo ich
                          sposób działania odźwierciedla płytkość rozumowania, brak prawdziwej
                          fachowości, banalna chciwość).
                          Mam cały zbiór informatorów Gospłana (od konca lat 60.)wydawanych w
                          małym nakładzie w zamkniętym obiegu o popycie na rózne towary z ZSRR
                          na światowych rynkach. Otóż struktura handlu zagranicznego Rosji od
                          tamtych czasów praktycznie się nie zmieniła. Czyżby Pan uważał, że z
                          powodu braku chęci czy rozumienia znaczenia wysokich technologii? W
                          warunkach rynku RWPG istniała inna struktura wymiany handlowej i
                          rozwiju poszczególnych branż. Ale "zewnetrzny obieg" nie przyjmował
                          zaawansowanej produkcji z tej strefy tak naprawdę nie z powodu
                          rzekomej złej jakości wyrobów (to akurat był tzw. "czarny PR"), lecz
                          z powodu chęci zapewnienia sobie stabilnej i jednolitej pozycji
                          ekonomicznej ze strony przede wszystkim USA, a następnie ciągle
                          rzoszerzającej się ekonomicznej struktury ekonomicznej. Po prostu
                          przyczyną jest klasyczny rozwój struktur monopolistycznych. I
                          dlatego "rosyjski produkt" nadal będzie istniał w postaci surowca
                          lub półsurowca. Mogłabym przytoczyć masę przepisów zdecydowanie i w
                          sposób biurokratyczny ograniczających dostęp rymnków światowych dla
                          przetworzonych produktów pochodzących z tej części świata. Wobec
                          czego przestańmy zapisywać "choremu" tę nierealną receptę.
                          Co zaś do mojej oceny roli obecnego rosyjskiego premiera, a także
                          prezydenta, to uważam, że nawet największy idealista w podobnej roli
                          stałby się zakładnikiem sytuacji. Pewnych układów nie da się złamać
                          z marszu, zbyt aktywne działania w tym kierunku mogą spowodować
                          łatwo przewidzialną reakcję - zamach i zmiane postaci lidera. Poza
                          tym, na przestrzeni lat bylismy świadkami próby przeskozenia pewnych
                          etapów ekonomiki i panstwa - okazało się, że podobne przyspieszenie
                          nie przyniosło samych pozytywów, więc społeczeństwo, ekonomika, kraj
                          musieli się cofnąć.
                          Owszem, istnieje zdanie, że rozmowy o walce z korupcją są dla zmyłki
                          i wybielenia własnej osoby. Ale kiedy temu towarzyszą "aluzyjne"
                          akcje przeciwko pewnym postaciom dość znanym w jednak niewielkim
                          światku polityki i ekonomii, rosyjski odbiorca informacji, nauczony
                          przez lata czytania między wierszami, rozumie, o co chodzi i co
                          może "świecić" w przyszłości przy braku zmian w podejsciu do
                          rzeczywistości.
                          Co, uważam, w poglądach Dielagina nie pod sobą gruntu to jego teoria
                          aktywizacji robotników i ich wymuszony udział w zarządzaniu
                          prywatnymi przedsiębiorstwami (choć obok sam swojemu twierdzeniu
                          zaprzecza). Otóż, jak kiedyś mówił jeden z moich profesorów z
                          ekonomii, w USA nigdy nie będzie socjalizmu, ponieważ każdy robotnik
                          tam marzy o własnej stacji benzynowej. Więc powołanie jakichkolwiek
                          aktywistów ruchu robotniczego do reprezentowania pracowników w
                          Radzie Dyrektorów narazi ich na praktycznie natychmiastowe
                          skorumpowanie. Zresztą, był to stały problem (w tym teoretyczny)
                          analizowany przez działaczy socjalistycznych w całym świecie.
                          Natomiast ja też uważam, że obecne kierownictwo Rosji stanowi na tym
                          etapie optymalną ekipę stabilizującą sytuację.
                          • herr7 Re: to jest kwestia woli i strategii rozwoju 15.08.09, 19:24
                            Wydaje mi się, że definicja rządzącej danym krajem elity nie sprowadza się do
                            tego czy są to ludzie najlepiej pod względem profesjonalnym i moralnym
                            przygotowani do sprawowania władzy a jedynie odnosi do ludzi, którzy taką władzę
                            (lub wpływy) posiadają. Według takiej definicji rządząca danym krajem oligarchia
                            jest również elitą. Przed wojną rządzącą Polską elitę stanowili piłsudczycy,
                            którzy co prawda szczególnych powiązań z bogatymi grupami w kraju nie mieli, ale
                            jak najbardziej za elitę godną do rządzenia krajem się uważali. Obecna polska
                            elita wywodzi się z Solidarności, i tak jak to było wcześniej, w czasach PRL-u
                            czy przed wojną jest całkowicie pewna że jej pozycja, czyli władza i wynikające
                            z tego przywileje się jej należą.

                            Zapewne proporcje w rosyjskim handlu zagranicznym niewiele się od czasów
                            radzieckich zmieniły, ale warto jednak pamiętać, że w czasach radzieckich nigdy
                            nie było takiego deszczu petrodolarów jak w ostatnich paru latach. W Rosji można
                            spotkać się z opinią, że największe osiągnięcia rosyjskiego przemysłu
                            zbrojeniowego biorą swój początek z "ery zastoju", czyli z czasów Breżniewa.
                            Przez ostatnie lata zostały co prawda unowocześnione, ale są to już dość wiekowe
                            konstrukcje.
                            Jest całkiem możliwe że rządząca ekipa z jakichś powodów nie mogła przeprowadzić
                            re-industrializacji Rosji oraz walki z korupcją. Moim zdaniem oznacza to jednak,
                            że los tego kraju jest niepewny i prognozy przewidujące jego rozpad być może nie
                            są jedynie wymysłem frustratów.

                            Ostatnia część wywiadu Dielagina przypomina mi poglądy naszego Ryszarda Bugaja
                            wypowiadane mniej więcej dwadzieścia lat temu. Nie wierzę w robotniczy zryw w
                            Rosji, tak samo jak nie wierzę w taki zryw w Polsce.

                            Podaję link do Nowej Gazety (www.novayagazeta.ru/), która ze względu na
                            skład redakcji oraz poglądy przypomina Gazetę Wyborczą. Czytałem w niej wywiad z
                            byłym doradcą Putina Andriejem Ilarionowem na temat konfliktu z Gruzją, w którym
                            Illarionow bez żadnych zastrzeżeń uznaje racje strony gruzińskiej. W tym tekście
                            nie ma nawet wzmianki o tym, że Saakaszwili na kilka dni przed wybuchem wojny
                            zapewniał Nino Burdżanadze, że wojna o Osetię skończy szybkim zwycięstwem
                            Gruzji. Zastanawia mnie postawa rosyjskiej inteligencji która chyba sobie nie
                            zdaje sprawy z tego, że kołysanie tak chybotliwą łódką jaką jest obecna Rosja
                            może spowodować jedynie jej wywrócenie, czyli powtórkę z tragedii w rodzaju
                            rewolucji bolszewickiej.
                          • eva15 Rosja jest hamowana na zachodnich rynkach 16.08.09, 13:06
                            To prawda, że Zachód utrąca gdzie może i utrudnia Rosji wejście na swoje rynki.
                            W pojedynkę Rosja się tam raczej w szerszej skali nie dostanie. Pozostaje metoda
                            chińska, tyle, że ulepszona. Chińczycy by dostać się na amerykańskie/zach. rynki
                            wpuścili USA/Zachód do siebie. I MIMO, że na początku nie mieli NIC do
                            zaproponowania prócz tanich rąk do pracy, taniej energii, zera norm socjalnych i
                            ekologicznych wymusili na USA/Zachodzie względne partnerstwo. Zamiast jak Polacy
                            wszystko sprzedać i pracować we własnym kraju u obcych, narzucili zachodnim
                            koncernom konieczność zakładania spółek zachodnio-chińskich. To było bardzo
                            mądre i dalekowzroczne.

                            Jeszcze większe szanse na to ma Rosja tyle, że w ciekawszych, ambitniejszych
                            obszarach. Nie w obszarze masowej taniej produkcji dóbr konsumpcyjnych lecz w
                            technice i technologii militarnej, lotniczej, energetyce jądrowej, laserach,
                            nanotechnice itd...

                            Ja obserwując z Niemiec widzę wyraźnie wzmożone rosyjskie zabiegi o tworzenie
                            niemiecko-rosyjskich spółek i partnerstwa w dziedzinie technologii i techniki.
                            Najbardziej spektakularnym jest spółka Siemensa z Rosatomem,ale jest wiele
                            innych przedsięwzięć. Jako, że partnerstwo Niemiec z Rosją wywołuje przeróżne
                            histerie u niektórych nowych członków EU, odbywa się to w ciszy kuluarów, na
                            zasadzie tisze jediesz dalsze budiesz. Ważnym wizytom takim jak ostatnia woizyta
                            merkel w Soczi daje się mało spektakularną rangę turnusowej wizyty roboczej bez
                            medialnego hałasu. Tymczasem tam podpisano szereg ważnych umów kooperacyjnych.
                            • natalia_sankowska1 Do eva15 16.08.09, 14:29
                              Zawsze czytam Pani posty dot. aktualnej polityki oraz stosunkow
                              polsko-rosyjskich. Praktycznie zawsze z Panią się zgadzam. Lecz
                              chciałabym wnieść pewną poprawkę: Chinom udało się ściągnąć na
                              siebie zainteresowanie Zachodu poniekąd dzięki temu, że Zachód
                              zupełnie Wschodu nie rozumie. Chin się nie bano (wink), uważano je za
                              przeciwwagę Rosji.
                              Rosja, z kolei, próbowała tworzyć struktury wspólne z
                              międzynarodowymi koncernami, zwlaszcza w energetyce i przemysle
                              wydobywczym (te branże wymagały nowych technologii i wyposażenia,
                              ale nie pozwalały zagranicznym partnerom mieć wgląd w jakiekolwiek
                              strategiczne technologiczne opracowania rosyjskich instytutów).
                              Kończyło się to zwykle źle (chocby na Sachalinie): bojący się swoich
                              obrońców przyrody i działaczy międzynarodowych organizacji
                              proekologicznych, w kraju, o którym myślono, że nadal jest
                              więzieniem spoleczeństwa i każdy interes oligarchicznej wierchuszki
                              będzie gwarantowany przez "siłowe" instytucje, zupełnie się
                              rozbestwili. Ale nie trwało to długo. Natomiast Chiny pozwoliły
                              zniszczyć swoja naturę w znacznie większym stopniu, za co będziemy
                              płacić my wszyscy - ziemianie.
                              Natomiast nie liczyłabym na zawiązanie się współpracy w branżach
                              połączonych ze zbrojeniami lub szeroko rozumianą obronnością:
                              ponieważ istnieje przeciwstawienie Rosja-NATO, byłoby
                              lekkomyślnością otwarcie kart. Kto pamięta czas Gorbaczowa, ten wie,
                              czym podobna polityka się obróciła.
                              A to, że różne inne przedsięwzięcia będą możliwe - tak. Gdy dwie
                              strony podchodzą do sprawy mądrze i pamiętają, że pieniądze nie
                              lubią hałasu, wszystko może się udać.
                              Ale nie Polsce, bo pierw drzemy mordę, a potem się dopytujemy, o co
                              wszystkim chodzi. Dlatego potrafiliśmy zniszczyć gros naszych
                              interesów w ZSRR/Rosji.
                              • eva15 Re: Do eva15 17.08.09, 00:33
                                Co Pani pisze to wg mnie nie tyle poprawka, co uzupełnienie. Bo ja się zgadzam,
                                że Chin Zachód/USA jeszcze niedawno w zasadzie się nie bał.
                                Prawdą też jest, że Chiny dały zniszczyć bardziej niż Rosja swoją naturę. Ale
                                należy pamiętać, że Chiny bardziej niż Rosja nie miały początkowo, jak piszę w
                                poprzednim poście, NIC do zaproponowania: nic prócz taniej siły roboczej i zera
                                norm socjalnych i ekologicznych.
                                Nie mając rosyjskich bogactw naturalnych Chiny zrobiły ze swej nędzy możliwie
                                najwięcej. Czasem nawet więcej niż Rosja ze swego bogactwa.
                                • herr7 Rosjanie będą głosować za Stalinem... 17.08.09, 17:28
                                  Liberalny prezydent Miedwiediew ponosi porażkę za porażką. Rano w Inguszetii
                                  samobójca wysadził ładunek wynoszący 200 kg trotylu w pobliżu gmachu
                                  ministerstwa spraw wewnętrznych. Nie dziwi fakt, że znalazł się ktoś kto chciał
                                  się wysadzić ale to, że był w stanie wjechać samochodem w pobliże ważnego
                                  budynku. W podobny sposób wysadzono kilka lat temu budynek identycznego
                                  ministerstwa w Czeczenii. Wszystko wskazuje na to, że nie wyciągnięto żadnych z
                                  tego wniosków - i że można było pokonać stojące przed budynkiem przeszkody przy
                                  pomocy lekkiego samochodu. Parę dni wcześniej zastrzelono w Inguszetii ministra,
                                  który jak się okazało nie miał żadnej ochrony, a pod koniec czerwca dokonano
                                  samobójczego zamachu na prezydenta tej republiki.

                                  Druga informacja. Na Syberii doszło do katastrofy w elektrowni wodnej na
                                  Jeniseju. Do tej pory nie ustalono ilu ludzi zginęło, gdyż kilkudziesięciu ludzi
                                  zaginęło, ale nie wiadomo dokładnie ilu. Wygląda to tak, jakby do obiektu który
                                  stoi w pobliżu najwyższej zapory na świecie mógł wejść każdy i dyrekcja nie wie
                                  ilu i jakich ludzi ma swoim terenie. I to wszystko się dzieje w kraju, gdzie
                                  terroryzm jest jednym z największych problemów.
                                  • natalia_sankowska1 Re: Rosjanie będą głosować za Stalinem... 17.08.09, 21:08
                                    Oddzielmy kotlety od much.
                                    Kaukaz. Po zakończeniu (oficjalnym) działań wojennych przez wojska
                                    federalne wybrano strategię, którą w Azji stosowały niegdyś imperie -
                                    Brytyjska i Rosyjska. Jest to typ autonomii, gdzie z problemami
                                    wewnętrznymi mają sobie poradzić miejscowi. Zresztą, jak władze
                                    centralne obwiniają o to, ze chcą kontrolować wszystko - źle, jak
                                    przekazuja kompetencje miejscowym - też źle!
                                    Wśród miejscowych zawsze istniał system klanowy (tejpy u Wajnachów -
                                    Czeczenow, Inguszów i innych nieco mniejszych spokrewnionych
                                    narodów). Zamachy bombowo-minowe stały się "modne" w toku wojny,
                                    choć przed tym wyjaśniano stosunki za pomocą noży i broni palnej.
                                    Fale letnich zamachów mogą świadczyć tak o sezonowej aktywizacji
                                    islamistowskich partyzantów, jak i walce klanowej. Moim zdaniem,
                                    władze centralne, z jednej strony, chcą teraz powiedzieć:
                                    twierdziliście, ża sami możecie wszystko i sobie poradzicie - no to
                                    co? Z drugiej strony, podejście do sytuacji jest troche podobne do
                                    tej z okresu wojny gangsterskiej w latach 90.: a niech się sami
                                    powystrzelają. Można to określić jako cynizm,a można - jako
                                    podejście doświadczonego przez wojnę polityka. Po prostu pewne
                                    procesy rządzą się swoimi prawami.
                                    Teraz kwestia "organizacji" - czy to ochrony, czy to kontroli
                                    obiektów. Otóż KAŻDY świadomy polityk wie, że tak naprawdę ochrona
                                    chroni nie przed pierwszą, lecz przed druga kulą. I nie przed
                                    pierwszym rzutem,lecz drugim. Nie jest to tajemnica: mówią o tym
                                    nawet w telewizji. Ochroniarze wpływają raczej na psychikę laików.
                                    Natomiast różnego typu mechaniczne zapory itp. konstrukcje przed
                                    budynkami... Tworzą one przeszkodę dla atakujących, ale też nie
                                    pozwalają się swobodnie poruszać tym, kogo mają chronić. Bilans:
                                    tworzą osłonę taką sobie. Natomiast wpływ psychiczny otrawtej
                                    przestrzeni jest duży, bo człowiek ma zakodowane: "naszego"
                                    specjalnie chronić nie potrzeba, przed narodem chronią jedynie
                                    satrapę. Otwarta przestrzeń - to taki sygnał wysyłany społeczeństwu.
                                    Co zaś do tego, że są rozbieżności w liczbie ofiar.
                                    Na obiekcie tej wielkości pracuje ponad tysiąc osób, w różnych
                                    działach, w różnych miejscach. Gdy coś się dzieje, pewna część ludzi
                                    pozostaje odcięta od innych. I dopiero po jakimś czasie klaruje, co
                                    sie stało, jakie są zniszczenia i straty. Dobrze, ze Pan nie był
                                    świadkiem żadnej wielkiej awarii. Ja, niestety, miałam wątpliwą
                                    przyjemność dość bliskiego kontaktowania się z pracownikami
                                    elektrowni atomowej i likwidatorami skutków awarii. NIGDY W TRAKCIE
                                    NIE MA DOKŁADNYCH DANYCH - I NIGDZIE. To jest po prostu technicznie
                                    niemożliwe.
                                    Co zaś do zagrożenia terorystycznego dla elektrowni - w latach 90.
                                    pewien gangster pochodzenia gruzińskiego działajacy w krajach
                                    nadbałtyckich zagrażał zorganizowaniem wysadzenia w powietrze
                                    elektrowni w
                                    Ignalinie. A sam skończył z kulą w głowie.
                                    • eva15 Kto i po co mąci na Kaukazie? 18.08.09, 10:33
                                      Do wszystkiego co Pani napisała dodać wg mnie należy problem Afganistanu: odkąd
                                      jest on okupowany przez USA/NATO stał się największym na świecie producentem
                                      opium oraz coraz potężniejszą wylęgarnią ekstremistów rozlewających się także
                                      poza granice. Ci estremiści nie są już tylko zależni od pieniędzy saudyjskich,
                                      mając własne z opium mogą się dowolnie zbroić i eksportować terroryzm na bliższą
                                      i dalszą zagranicę. Wszystko to przyczynia się coraz bardziej do destabilizacji
                                      Azji Centr.i zagraża Rosji już teraz na Kaukazie a Chińczycy dostali niedawno
                                      przedsmak co ich czeka z Uigurami.

                                      Wcześniejsze rosyjskie rachuby pozbycia się, lub przynajmniej silnego
                                      ograniczenia, ekstremistów islamskich w swoim "miękkim podbrzuszu" rękoma
                                      USA/NATO zupełnie się nie sprawdzają.
                                      A USA/NATO obiecują, że długo jeszcze w Afganistanie zostaną. Naturalnie po to,
                                      by walczyć z islamistami i terrorystami.
                                    • herr7 Re: Rosjanie będą głosować za Stalinem... 18.08.09, 14:57
                                      Trudno mi się z Panią zgodzić. Republiki kaukaskie miały swoją autonomię od czasów radzieckich, ale ZSRR był państwem wystarczająco sprawnym żeby w zarodku zdusić to z czym do czynienia ma Rosja obecnie. Co prawda w Czeczenii po wojnie antyradzieccy partyzanci działali przez kilka lat, podobnie jak UPA na zachodniej Ukrainie, ale wojsko i NKWD było w stanie sobie z nimi poradzić.

                                      To co się obecnie dzieje na Kaukazie to wyzwanie rzucone przez te siły, które chcą Rosję maksymalnie osłabić, jeżeli nie odepchnąć z tego regionu świata. Siły te są świetnie zorganizowane, a prowadzone działania są doskonale zaplanowane. Zabijanie szeregowych "żołnierzy" niewiele tu zmienia, gdyż na ich miejsce przychodzą inni. Ważni są ci co te akcje planują i finansują. Nie słyszałem, żeby FSB mogło się pochwalić aresztowaniem kogoś naprawdę ważnego.

                                      Najwyraźniej Putin z Miedwiediewem nie dorastają do rzuconego Rosji wyzwania. Obaj ci panowie wyglądają na bezradnych, wczoraj gdy Putin w Centrum Antykryzysowym relacjonował co zaszło w elektrowni na Syberii, czy Miedwiediew ze swoim żałosnym apelem do milicjantów, żeby potrafili się przynajmniej sami obronić. Elektrownia jest własnością jakiejś oligarchicznej spółki. Sądząc z tego co widziałem w rosyjskiej telewizji, znajduje się ona w fatalnym stanie. Idę o zakład, że zyski ze sprzedaży energii zamiast przeznaczyć na niezbędne remonty zostały wytransferowane na Zachód. Zły stan techniczny grozi katastrofą na skalę Czernobyla - jest to w końcu jedna z największych zapór w Rosji. To pokazuje jak ten model gospodarczy, odziedziczony jeszcze po Jelcynie prowadzi Rosję od jednej katastrofy do drugiej.
                                      • natalia_sankowska1 Re: Rosjanie będą głosować za Stalinem... 18.08.09, 18:48
                                        Wszystkie elektrownie w Rosji należały do państwowego holdingu RAO
                                        EES, po zmianie struktury z holdingu wydzielono różne podmioty
                                        działające w charakterze OSA. Sajano-Szuszeńska HE należy obecnie do
                                        OSA HydroOGK. We wszystkich podmiotach wydzielonych z RAO EES
                                        obecnie pakiet kontrolny należy do państwa. Więc nie możemy w tej
                                        chwili uważać, że elektrownie przejęły struktury oligarchiczne.
                                        Obraz, który Pan widział w telewizji - to obraz PO awarii. Owszem,
                                        gdy z 10 turbin niszczy się 6, jest tragicznie. I widok dla
                                        niespecjalisty przerażający. Ale z wypowiedzi specjalistów nie
                                        wynika, by nie dało się przeprowadzić naprawy, by naprawa trwała
                                        bardzo długo (szacuje się, że wystarczy 4 lata) i by nie dało się
                                        uzupełnić chwilowego niedoboru energii elektrycznej poprzez inne
                                        przełączenie systemu (obok jest Majska elektrownia oraz inne stacje).
                                        Nie uważam, że obecne kierownictwo Rosji jest bezradne. Mój punkt
                                        widzenia opisałam w postach wyżej. Ponieważ teraz nie mogą być
                                        zastosowane metody rodem z lat 40. ubiegłego wieku, pozostaje inne
                                        podejście. A FSB nie poluje na inicjatorów islamizacji Kaukazu i
                                        Azji Środkowej, ponieważ "szychy" nie znajdują się na terenie Rosji.
                                        Natomiast na Kaukazie metodycznie się polowało na słynnych w
                                        środowisku partyzanckim przywódców.
                                        Uważam, że wielkim błędem było zamordowanie Maschadowa: był to
                                        oficer rozumiejący sytuację, nie oszołom. No i pochodził z
                                        poważanego rodu. Więc mógł sporo zdziałać by uspokoić sytuację.
                                        Wydali go "swoi", bo wewnątrz trwała walka klanów. Tę walkę teraz
                                        postanowiono wykorzystać.
                                        • herr7 Re: Rosjanie będą głosować za Stalinem... 18.08.09, 20:08
                                          Prawdę mówiąc swoje wyobrażenie o stanie technicznym biorę z wyglądu samej zapory. Można ją porównać (zapominając o różnicy w wielkości) do naszej zapory w Solinie którą ukończono w 1968 r, czyli dziesięć lat wcześniej. Być może jakość budownictwa w Rosji jest tak niska, że obiekty tam wyglądają na znacznie starsze aniżeli naprawdę są.

                                          Pani Natalio, FSB jest chyba dość bezradna w zaistniałej sytuacji. To nie jest już pierwszy atak z udziałem samobójców. Ktoś takie ataki musi zaplanować, wybrać odpowiednich ludzi do jego przeprowadzenia i "ochrony". To nie jest prosta akcja. Proszę zwrócić uwagę, że intensywność ataków na Kaukazie wzrosła po ubiegłorocznej wojnie w Gruzji. Jeżeli za nimi stoją Gruzini to nie jest to kraj tak odległy żeby Rosja nie mogła mu się "odwdzięczyć", ale wcześniej trzeba mieć na to dowody, czyli schwytać tych ludzi którzy na rosyjskim Kaukazie działają. Mam tu na myśli ludzie którzy te akcje obmyślają. Zabijanie samych "żołnierzy" niewiele zmienia.

                                          Trudno mi się zgodzić że śmierć Maschadowa miała jakieś negatywne znaczenie. Tak czy owak nie kontrolował on Basajewa. Należało ich po prostu zabić obu, a Basajewa jeszcze w Budionowsku. Pytanie jest inne: czy nie należało prowadzić tej wojny do końca zamiast stawiać na Kadyrowa, który faktycznie zrobił z Czeczenii niezależną republikę.
                                          • natalia_sankowska1 Nie zrozumiał PAn... 18.08.09, 23:39
                                            Już kilka razy pisałam o polityce, którą się ostatnio stosuje na
                                            Kaukazie. FSB tu nie ma nic do roboty - z założenia.
                                            Co zaś do Asłana Maschadowa - sądząc po tej łatwości, z jaką wrzuca
                                            Pan tych tak różnych ludzi (różniących się wizją swej misji,
                                            przekonaniami, rolą w społeczności - i pochodzeniem, wykształceniem,
                                            zawodem - wszystkim!) do jednego worka, obserwował Pan całą historię
                                            jedynie poprzez gazety/TV/internet. Cóż, rozumiem, takie miał Pan
                                            możliwości. I po to chyba pytał Pan o zdanie innych ludzi
                                            interesujacych się regionem. Ale śmiem twierdzić: ma Pan spaczony
                                            obraz wydarzeń w tej części Kaukazu. I Kadyrow jest równoważony
                                            przez inne tejpy. Na tym właśnie polega stary pomysł autonomizacji.
                                            Nie mieszałabym tu wątku Gruzji. Wie Pan, Czeczenów na Kaukazie
                                            zawsze nie lubiano - jeden z wiekszych ludów, waleczny i agresywny w
                                            stosunku do sąsiadów. I mimo iż Wajnachów na Kaukazie jest
                                            kilkanaście narodów, nawet te mniejsze baly się dominacji "starszych
                                            braci". Natomiast chrześcijańskie górskie narody praktycznie nigdy
                                            nie zawierały sojuszy z Czeczenami. "Zabawy" z nimi w ostatnich
                                            czasach urządzali raczej Abchazowie (trochę spokrewnieni i
                                            sąsiadujacy poprzez Parów Panki)przeciwko Gruzinom, a nie odwrotnie.
                                            A Gruzja kilka lat temu rozjechała dążenia do autonomizacji dość
                                            pokojowo nastawionej, ale teoretycznie muzułmańskiej Adżarii.

                                            Uważa Pan, że rozwiązania siłowe są efektowne i skuteczne. Cóż, nie
                                            zawsze. Władze Rosji ewidentnie uważają, że są pewne granice i nie
                                            ma sensu powtarzać starych scenariuszy.

                                            Co do zapory - nie ma Pan z ta branżą nic wspólnego, to widać. Ocena
                                            zapory po wyglądzie na ekranie telewizora... Ciekawa jestem, jak tak
                                            na oko ocenia Pan stan i technologiczny wiek obiektu.
                                            Chciałabym dodać parę słów w związku z nawoływaniami do totalnego
                                            inwestowania państwa. Otóż, z jednej strony, sporo sie pisze o
                                            oligarchizacji ekonomiki Rosji (ergo, przedsiębiorstwa są w rekach
                                            prywatnych, zyski też; co do podatków - płacono je wg "schematów"),
                                            jednocześnie zarzuca istnienie totalnej kontroli państwa nad
                                            ekonomiką (chyba nie da się tych rzeczy polączyć) i żąda prowadzenia
                                            inwestycji. Ale żeby to robić, należy albo znacjonalizować z
                                            powrotem wszystko, co poszło w prywatne ręce, albo zastosować siłę i
                                            zmusić prywatnych właścicieli (świadomie unikam słowa
                                            przedsiębiorcy, bo ci "ludzie biznesu" jak wampiry wysysają
                                            przedsiębiorstwa, a ich wraki porzucają - niech państwo ratuje i
                                            znajduje pieniądze na inwestowanie), by zmusić ich dbać o swoją
                                            własność. Ciekawa jestem, jak to da się zrobić.
                                            Powie Pan, że należy zmusić do płacenia podatków. Recepta pewna,
                                            tylko w sytuacji powszechnego zastosowania "schematów" należałoby
                                            wskrzesić dawny OBHSS (Wydział walki z rabunkiem własności
                                            socjalistycznej), zwiększyć go 10-krotnie i pozwolic działać za %
                                            od "znalezionego". No i po 10 latach udałoby się zwiekszyć wpływy o
                                            jakieś 30% - a dalej stop! Bo to jest jak z odchudzaniem: pierw
                                            traci się dużo, by z czasem co raz mniej, ażwaga się zatrzyma i ani
                                            rusz.
                                            • herr7 koniec pewnej epoki... 19.08.09, 15:41
                                              Nie będę udawał Greka. Swoją wiedzę na temat tej katastrofy czerpię z mediów, głównie rosyjskich, w tym z ich Programu Pierwszego. Ma Pani rację, że trudno jest ocenić stan techniczny na podstawie tego co pokazuje telewizja.

                                              Podaję link do ostatniego artykułu redaktora Radziwinowicza nt. rosyjskich oligarchów i ich roli w obecnym kryzysie.

                                              wyborcza.pl/1,76842,6939475,Nominalnie_Rosja_nalezy_do_Cypru_i_innych_rajow_podatkowych.html
                                              Nie cenię tego dziennikarza, chociaż z tym co on pisze w tym artykule trudno jest mi się nie zgodzić. Zaczęliśmy ten wątek od oceny Putina i "putinizmu", jako sposobu uprawiania polityki i rządzenia krajem. W swoim zamyśle, Putin pokazując nagi tors stara się dowieść jak bardzo się on różni od niedołężnego i pijanego Jelcyna. W rzeczywistości "putinizm" to jest właśnie "jelcynizm" + ów nagi tors, mający sprawić wrażenie że Putin jest silnym przywódcą, który wie co robi i ma plan działań na przyszłość. Wydaje się jednak, że tak nie jest. Oglądając rosyjską telewizję mam wrażenie że Putin jest dość bezradny. Zwykle coś tam czyta z kartki...

                                              Dramatem Rosji jest to, że system polityczny i gospodarczy stworzony w czasach Jelcyna, który został następnie zakonserwowany przez Putina okazał się całkowitym fiaskiem. Rosja nie jest ani państwem demokratycznym, przynajmniej w rozumieniu demokracji w Europie, nie jest też państwem autokratycznym z silnym przywódcą, który potrafi popchnąć kraj do przodu pod względem gospodarczym. Porównywanie Putina do Stalina, co m.in. czynił Richard Pipes jest oczywistą blagą. Rosja jest słabym skorumpowanym państwem gdzie władza nie potrafi lub nie chce kontrolować najistotniejszych spraw, takich jak np. wypływ pieniądza czy ucieczka kapitału do rajów podatkowych. Rządząca Rosją elita była przekonana, że wysokie ceny na ropę i gaz pozwolą płacić ludziom pewne minimum żeby ci nie wyszli na ulice. Ale tych środków jest obecnie w Rosji coraz mniej.

                                              Jednym z właścicieli elektrowni gdzie doszło do tej katastrofy jest Oleg Deripaska. To nie jest prawda, że jest ona wyłącznie w rękach państwa. Jak pisze Radziwinowicz, oligarchowie po casusie Chodorkowskiego zabezpieczyli się przed "rozkułaczeniem" zadłużając się w obcych bankach. Inaczej mówiąc wzięli pożyczki, które umieścili w zachodnich bankach pod zastaw swoich rosyjskich aktywów. Rosyjskiemu państwu będzie teraz bardzo trudno odebrać im ten majątek, gdyż musiałoby zapłacić 400 mld $ - taka jest skala tych długów. Nie muszę chyba mówić, że ludzie ci przejęli ten olbrzymi majątek za niewielką część tej sumy.

                                              Sprzeczamy się z Evą15 na temat oceny Putina i jego roli w historii Rosji. Jeszcze do niedawna Eva stawiała go w rzędzie gigantów - Piotra Wielkiego i Katarzyny II. Moim zdaniem Putin to polityk klasy "kieszonkowej" - nigdy do końca nie wylazł z kieszeni garnituru pijanego Jelcyna. Miedwiediew jest jeszcze słabszy...
                                              Uważam że Putin się "zużył". Jeżeli będzie odnosić w walce z kryzysem takie "sukcesy" jak obecnie to Rosjanie w końcu przejrzą na oczy. Dziesięć lat dla polityka to jest okres żeby odejść. Co prawda jego poparcie wciąż oscyluje wokół 70% ale już poparcie rządu którym kieruje jest raczej niskie. To taki paradoks sondaży - Rosjanie kochają Putina jako polityka, ale nie utożsamiają się już z rządem któremu przewodniczy.
                                              • natalia_sankowska1 A dlaczego koniec? Inna epoka! 19.08.09, 23:01
                                                Radziwinowicza, oczywiście, czytałam. Pewne postrzeżenia są trafne,
                                                ale jak to u niego - wnioski z nich są niewłaściwe.
                                                Pan też jest niekonsekwentny - proszę się nie obrażać.
                                                Jeżeli presja międzynarodowa zmierzała w kierunku zmiany systemu
                                                gospodarczego w Rosji i system ten uległ zmianom (założenia
                                                tej "zagranicy" były, oczywiscie, inne: jeżeli ma być prywatyzacja,
                                                ugryźć jak największy kawał tortu), to abstrahując od strony
                                                moralnej "prychwatyzacji" i kwalifikacji "nowych Rosjan", nic
                                                państwu do przedsiębiorstw prywatnych, niechby niegdyś były to
                                                zakłady państwowe (no bo jakie jeszcze mogły być?).
                                                Jak się mówi, nie da się być trochę w ciąży.
                                                Dlatego uważam, że polskie dziennikarstwo piszące na temat d.ZSRR
                                                jest po prostu głupie.
                                                Owszem, oligarchowie faktycznie przeprowadzili drugą prywatyzację,
                                                biorąc za granicą pożyczki pod zastaw. W sumie kapitał zachodni
                                                osiągnie to, co było planowane na samym początku - przejęcie
                                                rosyjskich przedsiębiorstw. Co prawda, po tylu latach nieszczędnej
                                                eksploatacji lub totalnego zastoju one będa wymagały sporych
                                                inwestycji. Cóż, część zostanie "zabita", by nie stanowiła
                                                konkurencji (vide przedsiębiorstwa w Polsce). Na to żaden geniusz
                                                ekonomiczny jeszcze sposobu nie wymyślił. I na ucieczki do rajów
                                                podatkowych.
                                                Jednym słowem, ekonomiczny system Rosji teraz rządzi się z grubsza
                                                tymi samymi regułami, co ekonomika Polski, Węgier - ale też i
                                                gospodarki "Starego Zachodu". Bo pierwsze miliony już zostały
                                                ukradzione. Dlaczegoś nie przeszkadza Panu podobna sytuacja w
                                                żadnych innych krajach poza Rosją.
                                                Teraz o WWP, jak go nazywają w Rosji.
                                                Nie czyta z kartki. Natomiast nie da się kierować Radą Ministrów i
                                                wymyślać płomienne przemówienia na poczekaniu (zresztą, to nie jego
                                                styl, nie jest Trockim ani Leninem). Należy mieć przed sobą dane,
                                                informacje dotyczące tematu. I nie ma sensu uczenia się tego na
                                                pamięć - nie są to ani wiersze, ani piosenki.
                                                Co do ostatnich zdjęć... Śmiać mi się chcę, jak w Polsce robią z
                                                tego sensację. Swego czasu publikowano dość ciekawe nibyprywatne
                                                zdjęcia Breżniewa autorstwa jego faktycznie osobistego fotografika
                                                Musaeljana. Sensacji z tego nikt nie robi, bo jest pewna tradycja.
                                                Co, nie wolno? Że służy to stworzeniu pewnego image... A w naszych
                                                czasach wszystko temu służy: reklama z pierwotnej informacji o
                                                produkcie i zachęty do zakupu przekształciła się w totalna
                                                manipulacje i kłamstwo, prasa jest "partyjna" (kłania się wódz
                                                światowego proletariatu), parlament stanowi podstawowe źródło
                                                utrzymania dla parlamentażystów, a nie a nie źródło ustawodawstwa
                                                tworzonego w interesach społeczeństwa i panstwa. Tak można długo
                                                wyliczać. W zakłamanym świecie jeszcze mieć pretensje o publikacje
                                                takich lub innych zdjęc polityka...Inni też się fotografują (i
                                                prezydenci, i premierzy).
                                                No i jeszcze jedna rzecz. W Rosji od czasów Iwana IV trwa spór o
                                                drodze rozwoju - czy ma to być kierunek zachodni i Rosja ma się
                                                upodobnić Zachodowi, czy ma to być droga tzw. narodowa - taka, jaka
                                                sama powstaje jako wektor narodowych dążeń. Nie będę teraz omawiała
                                                meandrów rosyjskiej historii, ale ten spór to też już tradycja, jak
                                                i pewna połowiczność rzadów.
                                                A kazdy kraj, kazdy naród, każde państwo ma prawo do swej tradycji.
                                                I nikt jeszcze nie udowodnił, że jedna tradycja jest lepsza od
                                                innej - bo w praktyce nie da się tego zrobić. I nawet tak radykalny
                                                zwrot, jak ten, który przeprowadził Piotr I, nie mógł być czystym
                                                eksperymentem, bo to było szczepienie zrobione pacjentowi, a nie
                                                zastąpienie tego pacjenta inną osobą w tych samych warunkach.

                                                W czasach naftowego prosperity stworzono kilka funduszy, w tym
                                                stabilizacyjny, środki z którego sa teraz wykorzystywane. A ropa
                                                ciągle drożeje - nie zauważył Pan?
                                                W latach 70. skok cen na ropę był ostrzejszy, niż ten ostatni
                                                (dziesięciokrotny), wysokie ceny utrzymywały się długo. System
                                                ekonomiczny był inny, nie powstawały zatory płatnicze, bo w razie
                                                potrzeby gotówki włączano drukarkę. I też były spore problemy.
                                                Wysokie ceny nośników energii nie rozwiązują wszystkich problemów.

                                                Jak napisałam na początku, jest Pan niekonsekwentny: raz podobają
                                                się Panu tzw. siłowe rozwiązania, raz - wręcz przeciwnie. A to
                                                zarzuca się Putinowi skłonności autorytarne, to obwinia o
                                                niezdecydowanie i bezradność. Gdy robi to Radziwinowicz, robi to z
                                                oszołomstwa (na zasadzie "byłby człowiek, a artykuł się znajdzie").
                                                Dlaczegoś nie jest Pan w stanie dokonać wyboru. Wydaje mi się, że
                                                przeszkadza w tym Panu podświadoma antypatia: by taki Putin mógł
                                                zrobić coś dobrego... Niech mi Pan uwierzy, ten człowiek nie jest,
                                                jak mówią Rosjanie, "bohaterem mojego romansu", kontrwywiadowców
                                                lubię średnio, ale parę razy w dość ryzykownych dla swej kariery (i
                                                nie tylko) sytuacjach zachował się uczciwie i bardzo lojalnie, choć
                                                mógł się wycofać i nikt by mu nic nie zarzucił. Obserwując WWP od
                                                lat (jeszcze nie był ani szefem FSB, ani wicepremierem, ani
                                                premierem, mieszkał w Petersburgu), chcę powiedzieć, że zmienia się
                                                pozytywnie i jest odpowiedzialny - a to tak rzadka cecha w obecnych
                                                czasach. Miedwiediew był mało zauważalny, choć to nie dyskwalifikuje
                                                go jako prezydenta.
                                                A pajaców na stanowiskach na świecie nie brakuje, niestety.
                                                • insula.incognita Re: A dlaczego koniec? Inna epoka! 20.08.09, 01:03
                                                  > Dlatego uważam, że polskie dziennikarstwo piszące na temat d.ZSRR
                                                  > jest po prostu głupie.

                                                  Się zgadzam smile

                                                  To o czym mówisz,wynika przede wszystkim z tego- że dziennikarzami sa ludzie
                                                  dwudziestokilkuletni lub kilka lat starsie (nawate kilkanaście), ale znający
                                                  temat z książek lub przesiąknięci lokalną propagandą.
                                                  I takie są skutki tej pisaniny.

                                                  ps. Ja strasznie żałuję Że Batera wywalili z TVP a przedtem z TVN. Jak dla mnie,
                                                  to jest gość naprawdę na poziomie. Odważyłabym sie nawet porównać go do Milewicza.
                                                  Prawy człowiek, odwazny i bezkompromisowy.
                                                  • tosia.ru Re: A dlaczego koniec? Inna epoka! 20.08.09, 11:38
                                                    "Ja strasznie żałuję Że Batera wywalili z TVP a przedtem z TVN. Jak dla mnie,
                                                    to jest gość naprawdę na poziomie. Odważyłabym sie nawet porównać go do Milewicza.
                                                    Prawy człowiek, odwazny i bezkompromisowy."

                                                    Hmmm, a na czym polega prawosc, odwaga, czy bezkompromisowosc Batera?

                                                    A co do Milewicza, mam wiele zastrzezen do niektorych jego reportazy, zwlaszcza
                                                    tych ktore prowadzil na zywo z miejsc, do ktorych go nie puszczono.
                                                  • natalia_sankowska1 Milewicza szkoda... 20.08.09, 14:15
                                                    Szkoda mi go jako człowieka, ale jego dziennikarstwa nie lubiłam.
                                                    Nakręcał emocje tam, gdzie po prostu należało dawać rzetelną
                                                    informację. Była takim sobie "rozdrapywaczem ran".
                                                    Nikt z Was nie pamięta, bo wtedy nie było retransmisji radzieckiego
                                                    1 kanału w Polsce, ale wiele lat temu co miesiąc nadawano program
                                                    prowadzony i przygotowany przez analityka polityki międzynarodowej i
                                                    publicystę prof. Walentina Zorina. Były to programy z USA. Otóż od
                                                    strony informacyjnej była to pierwsza klasa, natomiast strona
                                                    informatyczna zupełnie ginęła w morzu emocji grozy. Kto potrafil
                                                    oddzielić jedno od drugiego, sporo się dowiadywał i ani nie
                                                    zachwycał sie Stanami, ani nie potepiał je w czambuł, jak to było
                                                    przyjęte w radzieckiej publicystyce. Natomiast tzw. szerokie masy
                                                    raczej reagowały na intonacje, atmosferę. Ekran faktycznie zakażał
                                                    psychozą. Warsztatowo - majstersztyk. Formalnie nie można było
                                                    niczego zarzucić (więc profesor siedział w Stanach latami), a
                                                    faktycznie było to straszne narzędzie propagandowe - i
                                                    jednocześnie "przemyt" prawdy o złym i dobrym. Później mogłam
                                                    osobiście sprawdzić, jak z tą prawdą ekranu było - i była to prawda
                                                    rzeczywista. Później to samo robił Henryk Borowik.
                                                    A w ogóle o dziennikarstwie, prawdzie i manipulacji można pisać
                                                    długo.
                                                  • insula.incognita Re: A dlaczego koniec? Inna epoka! 20.08.09, 17:27
                                                    Paradoksalnie, od prawdziwych dziennikarzy nie mozna oczekiwać struprocentowej
                                                    bezstronności i braku emocji.
                                                    Jezeli tego brak - to oznacza - że kasa - przede wszystkim. Niewazne co mowi i
                                                    jak - byle by określona stacja placila jak trza.!
                                                    Za co cenię? Za chęć spojrzenia na relacjonowane sprawy z wielu stron, za
                                                    emocje, za szczerość przekazu.
                                                    Ale to moje bardzo subiektywne i nikt z tym nie musi sie zgadzac.
                                                  • natalia_sankowska1 Bater był niezły 20.08.09, 14:01
                                                    BAter był niezły (na tle obecnie działających, a nie w skali
                                                    absolutnej), lecz miał problemy natury osobistej.
                                                    A ja żałuję dziennikarza, który na samym początku
                                                    istnienia "Wyborczej" pisywał o ZSRR (jeszcze istniejącym), później
                                                    o WNP. Był to śp. Leon Bójko. Znał się na rzeczy z racji
                                                    pochodzenia, a także zainteresowań. Był obiektywny, myślący. Miał
                                                    obszerną wiedzę historyczną i potrafił analizować. Niestety, od
                                                    wielu lat nie zyje. A Adam, mimo że na Jego pogrzebie przyrzekł,
                                                    że "Gazeta" utrzyma tradycję takiego dziennikarstwa, szybko
                                                    zapomniał o obietnicach.
                                                  • herr7 Leona Bójko zastąpili politrucy 20.08.09, 15:42
                                                    W pełni się z Panią zgadzam, że Wyborcza w miejsce śp. Leona Bójko oddelegowała
                                                    do Rosji politruków. W Polsce najważniejsze media nie są jakoś zainteresowane w
                                                    przedstawianiu Rosji w możliwie obiektywnym świetle. Tak się już zresztą dzieje
                                                    od jakichś dziesięciu lat. Być może nie mają tu nic do rzeczy upodobania Adama
                                                    Michnika, skoro podobnie piszą i mówią prawie wszyscy. Dla mnie jest to
                                                    przygotowanie społeczeństwa do wojny, która wcale nie musi wybuchnąć.
                                                  • insula.incognita Re: Leona Bójko zastąpili politrucy 20.08.09, 17:45
                                                    Mnie to od 20 lat mierzi, ta ppropaganda anty-rosyjska. Każdy kraj ma coś za uszami mówiąc kolokwialnie , i kazdy naród. I Rosja tu wyjatkiem nie jest. tylko iepotrzebnie hoduje się w społeczeństwie jakies fobie... a te fobie straszliwie ograniczają społeczeństwo, zamiast współpracować, korzystać z sasiedstwa, to robi sie ludziom pranie móżgu. Po co? To co było - minęło. Był ZSRR - nie ma go. Dziś trzeba myśleć o dzieciach i wnukach we własnym kraju , a nie rozdrapywać ran i siąć nienawiść i wyszukiwać haczyki.
                                                    No norrrrmalnie choroba umysłowa!
                                                    Dziennikarstwo też nie jest oderwane od polityki, o nie, bo by nie miało z czego żyć przeciez! Tym niemniej, rozumiejąc te mechanizmy i wszelkie współuzaleznienia, mierzi mnie płytkość dzisiejszego dziennikarstwa, a jak juz ktoś nieco sie wychyli (jak Bater), to nie ma żadnej dyskusji, nie ma rozmowy, nie ma zadawania pytań i szukania odpowiedzi, tylko kopa w d.... i do widzenia.
                                                    Ta płytkość bije zewsząd, ze wszystkich stron i niewazne czy to kaczory, czy donaldy, czy inne zwierzątka...
                                                    Nieważne.
                                                  • natalia_sankowska1 Re: Leona Bójko zastąpili politrucy 20.08.09, 21:53
                                                    Zgadzam się.
                                                    Natomiast Adam bardzo się zmienił w swych poglądach. Owszem, nie
                                                    zmienia poglądów jedynie krowa, ale jak w sprawach w miarę
                                                    neutralnych mówiło się coś, co się potem neguje, dobrze nie jest. A
                                                    w sprawach ważnych też jakoś go ściąga. Ekipa "Gazety" idzie w ślady
                                                    szefa - wyraźnie.
                                                • herr7 Jelcyn wiecznie żywy.. 21.08.09, 11:53
                                                  Mam równie krytyczny stosunek do "wodzów" rządzących Polską. Uważam, że żyjemy w czasach, które w przyszłości historycy powinni nazwać "drugą epoką saską". Gospodarcze fundamenty Polski są bardzo słabe, a największą tykającą "bombą" jest system emerytalny, który sprawi że za kilkanaście lat wypłacane emerytury będą o połowę mniejsze niż obecnie. Usłyszałem wczoraj w radiowej Dwójce komentarz na ten temat - pewien znany ekonomista poradził Polakom powrót do "sprawdzonego" sposobu - posiadania dużo dzieci, gdyż być może wtedy któreś się zajmie rodzicami na starość.

                                                  Wracając do Rosji, wydaje mi się że jest Pani niezwykle łagodna w ocenie Władimira Władimirowicza. Moim zdaniem to "piarszczyk", czyli ktoś kto tak naprawdę zajmuje się robieniem propagandy (piaru) wokół własnej osoby, a nie realną pracą dla państwa. Moje wrażenia biorę ze śledzenia głównie rosyjskich mediów, w tym Pierwszego Programu TV – w mojej ocenie jest to marny program, nastawiony na propagandę. W tamtejszych wiadomościach Putina pokazują, jak zwykle odczytuje z karki jakiś tekst a jego ministrowie siedzą i niby go słuchają - to nie jest mój wymysł, tak to rzeczywiście wygląda. Taka relacja trwa zwykle dwie-trzy minuty i ma na widzach sprawić wrażenie, że Putin walczy z kryzysem, naprawia infrastrukturę, rozwija nanotechnologie czy staje przed innymi „wielkimi” wyzwaniami. W rzeczywistości to jest blaga, gdyż jego rząd jest bezradny w stosunku do problemów, jakie się przed nim spiętrzyły, a na takie np. nanotechnologie czy naprawę infrastruktury Rosja po prostu nie ma obecnie pieniędzy. Wcześniej obiecywano podwyżki emerytur, dzisiaj się mówi o zwiększonych wydatkach na wojsko, a za tydzień będzie się już lecieć na Marsa lub "naprawiać" ekologię. W rzeczywistości jest to żonglerka mająca, w sytuacji rosnącego niezadowolenia, na celu zatkać ludziom gębę. Propagandziści liczą na krótką ludzką pamięć, czyli na to, że ludzie nie będą pamiętać tego co dwa tygodnie wcześniej Putin im obiecywał "naprawiać", ale za to będą dostrzegać jak bardzo Władimir Władimirowicz się stara...Putin więc się „stara”, doskonale wiedząc, że na początku swojej kariery na stołku premiera miał poparcie 2.5% i że to dzięki telewizyjnej propagandzie po kilku miesiącach popierało go już ponad 50% Rosjan.

                                                  Sedno problemu tkwi w "jelcynizmie", czyli w systemie w którym garstka gangsterów dorwała się do zasobów wielkiego i bogatego kraju. Putin wbrew czynionym przez siebie propagandowym wysiłkom nawet na jotę nie odszedł od zasad jakie wówczas stworzono. Nawet aresztowanie Chodorkowskiego niewiele tu nie zmienia, gdyż jest to co najwyżej spór w łonie rządzącej Rosją mafii. Putin okazał się być wiernym następcą Jelcyna, gdyby było inaczej to Rosja byłaby innym stanie niż jest.
                                                  Awaria w elektrowni wodnej na Syberii spowodowana była przypuszczalnie wyeksploatowaniem urządzeń. Taki stan techniczny ma większość rosyjskiego przemysłu. Po prostu rządząca Rosja mafia nie inwestowała w te gałęzie dzięki którym stała się tak bogata. W porównaniu do obecnej rosyjskiej elity, radzieccy komuniści odznaczali się odpowiedzialnością i zmysłem pro państwowym. Nie mam wątpliwości, że w historii Rosji Putin z Jelcynem znajdą miejsce obok Dymitra Samozwańca, gdyż na lepsze nie zasługują...

                                                  Oto linki do dwóch artykułów na ten temat:

                                                  fintimes.km.ru/57884
                                                  news.km.ru/rossiya_dvizhetsya_k_prevrashhen
                                                  • natalia_sankowska1 Re: Jelcyn wiecznie żywy.. 21.08.09, 21:14
                                                    Znów mnie Pan zmusza do powtarzania tego, o czym juz pisałam.
                                                    1.Historia się toczy. Nie można przeskakiwać pewnych etapów. TAki
                                                    eksperyment już był.
                                                    2.Majatek Rosji w postaci przedsiębiorstw trafił do rąk
                                                    nie "gangsterów", lecz ludzi niekompetentnych, bo ich "dopuszczenie
                                                    do ciała" zorganizowano na zupełnie innych zasadach, aniżeli a)
                                                    kompetencje w praktycznym zarzadzaniu, b)znajomość branży, lub c)
                                                    zapłata skarbowi państwa i/lub dokonanie inwestycji w obiekt.
                                                    Michaił Chodorkowski, tak samo jak Oleg Deripaska, German Sterligow
                                                    i wielu innych (do tej paczki nie należał Roman Abramowicz - ten
                                                    przyjaźnił się na gruncie prywatnym z Tatianą Diaczenko, z d.Jelcyną
                                                    i jej drugim mężem)trafili do biznesu poprzez tworzone przez partię
                                                    za pośrednictwem rajkomów komsomołu ratujące "jej" kapitały Biura
                                                    Młodziezowej Twórczości Naukowo-Technicznej. Przez te struktury
                                                    przepuszczono ogromne środki, dalej był specjalny
                                                    schemat "prywatyzacyjny". Wiadomo, że jeżeli ktoś jest związany z
                                                    przedsiębiorstwem zupełnie luźno, bo dostał je praktycznie za darmo,
                                                    będzie je "doił", aż "zabije". I tu rzecz nie w tym, że oni boją
                                                    się "rozkułaczki", lecz w tym, że uważają, że życie na Zachodzie
                                                    jest jednak wygodniejsze pod wieloma względami, więc trzeba tam
                                                    przepompować większość środków, a te należy zdobyć SZYBKO. Na
                                                    polskim poletku można obserwować pewne odmiany podobnego myślenia.
                                                    CZęsto biznes tworzy się (lub "nabywa" przedsiębiorstwo), by
                                                    zagwarantować sobie i swoim potomkom stałe źródło dochodu, zajęcie -
                                                    no i zdobyć sławę dobrej marki,- lecz po to, by szybko wyciągnąć z
                                                    tego, ile się da (i zamknąć interes lub go sprzedać).
                                                    3. O "czytaniu z kartki" już pisałam. Widocznie oglądamy różne
                                                    Pierwsze. Ja poza Pierwszyn mam jeszcze kilka rozyjskich programów,
                                                    więc widuję WWP dość często. I twierdzę, że jeżeli ktoś ma cos do
                                                    powiedzenia poza "laniem wody", powinien mieć kartkę z tezami i
                                                    danymi.
                                                    4. Telewizja to wszędzie PR. I razem z tym konwencja. W każdym kraju
                                                    jest swój rytuał zrozumiały przede wszystkim swoim widzom. Patrząc z
                                                    boku, można się bawić, ale należy rozumieć, że "nasze" obrazki będą
                                                    bawić innych.
                                                    5. Kiedy kraj ma dużo problemów, kierownictwo zawsze będzie miało
                                                    dużo do zrobienia. Nie pokazywać się, nie interesować, nie próbować
                                                    zobaczyć na własne oczy - to znaczy upodobnić się do L.Kaczynskiego.
                                                    No i jeszcze pewna tradycja rosyjskiego zarządzania (niestety,
                                                    wszystkie próby zwalczania jej spełzają na niczym): "Wot priejediet
                                                    barin, barin nas rassudit".
                                                    Ja, z kolei, uważnie słucham tego, co WWP mówi.
                                                    A emerytury w Rosji realnie podnoszą!
                                                    6. Nie było żadnego "jelcynizmu" - po prostu była kontynuacja okresu
                                                    gorbaczowowskiego bezhołowia. Nie chcę się wdawać w szczegóły, bo
                                                    dokładna analiza okresu to objętośc porządnej monografii.
                                                    7. Lubi Pan wrzucać do jednego wora zupełnie różne tematy. Przy czym
                                                    tu początkowe poparcie dla Putina, nikomu wtedy nieznanego?
                                                    Wymyślił "projekt" BAB - Boris Abramowicz Abramowicz. Że na nim się
                                                    przejechał...Zwykle łojalny WWP po prostu nie chciał, by mieszano
                                                    jego imię z odium otaczającym z dawien dawna BABa.
                                                    A rankingi to kwestia skutecznego programu, niech Pan nie mówi, że
                                                    naiwnie wierzy, iż w naszych czasach, gdy sąsiad z tej samej klatki
                                                    jawi się jako ktoś zupełnie nieznany, można w sposób prosty
                                                    rozpropagować jakąś osobę. A jak to sie robi w USA? A w innych
                                                    krajach?

                                                    Zajmuje mnie cały czas jedna kwestia: dlaczego Pan stawia Rosji
                                                    zupełnie inne wymagania, aniżeli innym krajom? Przecież w
                                                    prowadzeniu polityki, zachowaniu polityków w niczym się tak naprawdę
                                                    nie różni od innych dość rozwiniętych krajów. Skąd taka chęć
                                                    udowodnienia, że, mimo iż jest taka sama, jest gorsza?
                                                  • herr7 Re: Jelcyn wiecznie żywy.. 23.08.09, 00:00
                                                    Wydaje się, że Pani surowiej osądza Gorbaczowa aniżeli Jelcyna i jego następcę. Moim zdaniem największą winą Gorbaczowa jest właśnie to, że lekkomyślnie wyhodował Jelcyna. Nie zgadzam się też że w Rosji obecne bezhołowie jest w istocie kontynuacją bezhołowia z czasów Gorbaczowa. Pierestrojka dopuściła do głosu radzieckich inteligentów, a jak wiadomo pisarze, naukowcy czy aktorzy w żadnym normalnym kraju nie rządzą. Zresztą w Rosji ich rządy ostatecznie skończyły się wtedy gdy Jelcyn wydał rozkaz do strzelania do Wierchownej Rady na jesieni 1993 r. Wtedy też napisano jelcynowską konstytucję, która dała Jelcynowi większa władzę niż miał sekretarz generalny KPZR i niż mieli rosyjscy carowie. To wówczas tez nastąpiła słynna kuponowa prywatyzacja, która doprowadziła do skupienia całego bogactwa w rękach jelcynowskiej kamaryli. Jelcyna można porównać jedynie pod względem korupcji do dyktatora Konga Mobutu Seke Seko.

                                                    Kiedy Putin zastąpił Jelcyna, od samego początku zaczął budować swój "image" jako człowieka zdecydowanego i energicznego. Putin chciał być postrzegany przez Rosjan jako taki anty-Jelcyn, co zresztą nie było trudne. Będąc jednak takim wizualnym anty-Jelcynem Putin ani na jotę nie zmienił zasad rządzenia Rosją, w tym najważniejszej zasady która pozwalała na rabunkową gospodarkę przez garstkę oligarchów. Czy wyobraża sobie Pani, że taka Katarzyna II zostawiłaby tych ludzi w spokoju pozwalając im funkcjonować na dotychczasowych zasadach?

                                                    Tworzenie piaru jest sprawą niezbędną z przyczyn czysto praktycznych - rządzący muszą dotrzeć do społeczeństwa, żeby poinformować je co władze robią i dlaczego. Ale Putin działa na zupełnie innej zasadzie. On sobie wykoncypował, że tak naprawdę wystarczy sam piar, ale tylko taki w którym to on będzie centralną postacią. Proszę pamiętać, że Putin to przede wszystkim cwaniak.

                                                    Jak sądzę coraz więcej Rosjan dostrzega tę blagę, dlatego Wład się będzie musiał coraz częściej gimnastykować, tak jak ostatnio na Syberii gdy przyszło mu oglądać skutki swojej gospodarczej polityki. Nikt mu co prawda nie zada w oczy pytania dlaczego przeznacza ogromne środki na finansowanie olimpiady w Soczi, czy jakiejś konferencji we Władywostoku zamiast inwestować je w realną gospodarkę, choćby tylko po to żeby zachować jej obecny poziom. Ale coraz więcej Rosjan zaczyna w nim widzieć blagiera i oszusta.

                                                    Putin miał władzę, czas i środki żeby unowocześnić Rosję i podnieść poziom życia nie tylko dzięki eksportowi ropy i gazu. Nie wykorzystał jej dlatego, że został jak królik wyciągnięty z kapelusza przez jelcynowską kleptokrację i nigdy nie był postacią większego kalibru.

                                                    PS
                                                    O czytaniu z kartki. Nasz premier nie czyta z kartki słowo w słowo to co chce powiedzieć na Radzie Ministrów. Kartka jest zwykle potrzebna do zapisywania liczb czy haseł, przy czym są tacy politycy którzy nawet tego nie potrzebują.
                                                  • natalia_sankowska1 Re: Jelcyn wiecznie żywy.. 23.08.09, 18:35
                                                    Surowo oceniam zakochanego w sobie i wiecznie tokującego Gorbaczowa,
                                                    bo to za jego czasów posypało się wszystko łącznie z tym, co
                                                    niekoniecznie musiało się sypać. Polecam dokumentalny film
                                                    Stanislawa Goworuchina (którego otaczajaca rzeczywistośc musiała tak
                                                    dopiec, że ten mistrz kina przygodowego zajął się pochmurym
                                                    dokumentem) "Tak żyć nie można!" O Gorbaczowie pisałam w innym
                                                    wątku, który Pan czytał, więc nie będę się powtarzać. O Jelcynie też
                                                    pisałam. Chciałabym skorygować jedno Pańskie stwierdzenie. To w
                                                    Czechach oraz Polsce odbywała się "kuponowa prywatyzacja". Uważałam,
                                                    że Pan jako osoba interesująca się tematem, wie, na czym polegał
                                                    schemat prywatyzacji rosyjskiej. Właśnie zastosowanie tego
                                                    specyficznego "patentu" stworzyło możliwość nie tylko rozdrapania
                                                    majątku (jak to często odbywało się w Polsce), lecz stworzenia
                                                    warstwy tzw. oligarchów.
                                                    Gdyby interesowały Pana szczegóły, załóżmy inny watek.
                                                    Pisałam także kilkakrotnie o pozycji rządzących W KAZDYM KRAJU. Otóż
                                                    jest to pozycja zakładników sytuacji i okoliczności. NIE DA SIĘ
                                                    przeprowadzić rewolucji wśród elit w stylu Piotra I, bo momentalnie
                                                    poskutkuje to przewrotem. Wobec czego ktoś, kto ma swoją wizję i
                                                    próbuje coś zmienić, jest skazany na powolne działanie, ciągłe
                                                    wybieranie mniejszego zła - po to, by cokolwiek zrobić. I co z tego,
                                                    jeżeli znajdzie się jakiś nawiedzony idealista pragnący ganiać z
                                                    siekierą i szybko zmieniać rzeczywistość - skończy się to albo
                                                    wielką krwią, albo szybkim przewrotem i powrotem na dawne pozycje
                                                    już bez żadnej perspektywy zmian w jakimś w miarę nieodległym
                                                    czasie.
                                                    Przykładów w historii, nawet bliskiej, multum.
                                                    Myślałam, że jednak Pan lepiej zna rosyjską rzeczywistość. Poza tym
                                                    naprawdę dziw mnie bierze, jak czytam o Pańskim podejściu do Igrzysk
                                                    Olimpijskich. Czy nie rozumie Pan, że, z jednej strony, jest to
                                                    inwestycja w miejscowa infrastrukturę (jako bywalczyni tamtych
                                                    terenów zaświadczam, że są bardzo potrzebne), z drugiej - promocja
                                                    kraju. A turystyka w wielu krajach świata jest jedną z najbardziej
                                                    dochodowych i ważnych dla PKB branż.
                                                    Co zaś do "skutków swej polityki gospodarczej", to cały Zachód od
                                                    czasów Gorbaczowa doradzał kierownictwu rosyjskiemu (w tym
                                                    p.Balcerowicz i jego ludzie)totalną prywatyzację. No to zrobiono.
                                                    Dlaczego teraz Pan obwinia o to WWP? Były to ogólne założenia
                                                    transformacji całej b.przestrzeni "obozu socjalistycznego"
                                                    opracowane przez guru naszego niegdyś największego transformatora
                                                    ekonomicznego. To co, komercjalizujemy, następnie prywatyzujemy - a
                                                    potem to państwo ma ponosić materialne konsekwencje rabunku
                                                    przedsiębiorstw przez "właścicieli"? Niech już Pan wybierze jakiś
                                                    model i konsekwentnie się go trzyma, bo odnoszę wrażenie, że to nie
                                                    gospodarka rosyjska nie jest w porządku, lecz Pańskie o niej
                                                    wyobrażenie.
                                                    "Porządne" liberalne państwo powinno otrzymywać środki z podatków.
                                                    To jest podstawowe źródło. Ale nawet liberalne Stany w tej chwili
                                                    próbuja poradzic sobie z powstałymi piramidami (biznes b. dochodowy
                                                    dla jego właścicieli, ale w żaden sposób nie zasilający kasy
                                                    panstwowej) oraz szuka nieopodatkowanych kapitałów ukrytych
                                                    przez "praworzadnych" synów i córki Ameryki w różnych rajach.
                                                    Rosyjscy kapitaliści nie są głupsi od swoich zagranicznych braci -
                                                    globalizacja w całej rozciągłości.
                                                    Oczywiście, ma Pan prawo do zdania na temat KAŻDEGO POLITYKA NA
                                                    GLOBIE ZIEMSKIM, lecz uważam, że zdanie to powinno mieć swoje
                                                    uzasadnienie w konkretnych przykładach działań. Gdy pisze Pan o
                                                    czyimś cwaniactwie, poprosiłabym o podanie przykładów. Pisze o
                                                    oszustwie - poproszę o to samo. Pominanąc określenia z dziedziny
                                                    prawa karnego, oszustwem w polityce jest rozdawanie pustych obietnic
                                                    i rozbudzenie oczekiwań, gdy z góry wiadomo, że nie da się tego
                                                    ziścić. Ja więcej takich zachowań obserwuję w Polsce - nie w Rosji.
                                                    PS. A ja nie widziałam naszego premiera w ogóle w roli (niechby
                                                    wyreżyserowanej) kogoś, kto czymkolwiek kieruje. Ciągle czekam - a
                                                    nuż powie coś rzeczywiście sensownego. A do pustosłowia kartki nie
                                                    są potrzebne - mówi się, co ślina na język przyniesie.
                                                    PPS. Bardzo szanuję pewnego polityka z powodu jego życiorysu,
                                                    pogladów i prawości, ale lepiej by było, gdyby jednak kartki
                                                    potrzebował: byłoby mniej gadania, a poza tym nie potrafiłby się
                                                    skompromitować nieobacznie.
                                  • eva15 Rosjanie będą głosować za...Bushem-bis? 18.08.09, 01:11
                                    "Nie dziwi fakt, że znalazł się ktoś kto chciał się wysadzić ale to, że był w
                                    stanie wjechać samochodem w pobliże ważnego budynku. W podobny sposób wysadzono
                                    kilka lat temu budynek identycznego ministerstwa w Czeczenii. Wszystko wskazuje
                                    na to, że nie wyciągnięto żadnych z tego wniosków - i że można było pokonać
                                    stojące przed budynkiem przeszkody przy pomocy lekkiego samochodu. Parę dni
                                    wcześniej zastrzelono w Inguszetii ministra, który jak się okazało nie miał
                                    żadnej ochrony, a pod koniec czerwca dokonano samobójczego zamachu na prezydenta
                                    tej republiki."

                                    Ty sugerujesz najwyraźniej, że pora na "demokrację" amerykańską z jej betonowymi
                                    murami, zasiekami, drutami kolczastymi, dziesiątkami punktów kontrolnych,
                                    policją, wojskiem i całym tym koszmarem zniewolenia i kontroli, który stosuje
                                    okupant na podbitych terenach a nie państwo wielonarodowościowe starające się
                                    przynajmniej wg litery prawa traktować swe mniejszości jako tako jak ludzi a nie
                                    jak podbite, znienawidzone bydło.



                                    • herr7 Biblioteka im. Dymitra Samozwańca 18.08.09, 11:13
                                      Evo, milicja od soboty wiedziała o przygotowywanym zamachu. Co więcej, znała typ i kolor samochodu. Tym niemniej samobójca był w stanie przejechać przez miast i wjechać przed budynek ministerstwa. O czym to świadczy? Tylko o jednym, że władze w Moskwie utraciły całkowicie kontrolę nad tą republiką. Rebelianci po kolei mordują lojalnych Moskwie urzędników. Takich akcji nie da się przeprowadzić bez doskonałej organizacji i dużych środków. Kierują tym ludzie mający odpowiednio dużo pieniędzy oraz dysponujący wszelką niezbędną informacją. Póki co Rosjanom udaje się od czasu do czasu odstrzelić kilku pionków z kłaszami, ale kto tymi ludźmi kieruje i kto ich opłaca tego chyba nikt na Kremlu nie wie.

                                      Teraz o zamachu. Samobójca był w stanie przejechać przez bramę nie przy pomocy czołgu ale stosunkowo lekkiego samochodu. Gdyby przed takim budynkiem były zabezpieczenia, chociażby takie zmniejszające szybkość pojazdu, np. garby na drodze, to samochód ten nie byłby w stanie pokonać zamkniętej bramy. A to są najprostsze zabezpieczenia. Bardziej skomplikowane to zapory pojawiające się automatycznie gdy samochód jedzie za szybko lub wydaje się podejrzany. W ten sposób chronione są ważne obiekty na Zachodzie. Jeżeli się chcesz Evo przekonać o ich istnieniu to spróbuj na wielkiej szybkości zbliżyć się do obiektów rządowych w Niemczech czy siedziby NATO w Brukseli.
                                      Wysokie mury buduje się tam, gdzie prawdopodobieństwo aktów terrorystycznych jest wysokie. Dzięki nim fala powstała po wybuchu ma ograniczone pole rażenia. W przypadku takich miejsc jak Inguszetia jest to konieczność. Jeżeli się tego nie zrobi to następnym krokiem jest wycofanie się z Inguszetii. Tyle, że na samej Inguszetii się to nie skończy.
                                      Napisałem już, że Miedwiediew sobie nie radzi. Problem w tym, że jego liberalne poglądy nie pasują do sytuacji w jakiej znalazła się Rosja. Demokracja, szczególnie w jej liberalnej postaci pasuje do Rosji tak jak siodło do krowy. Społeczeństwo rosyjskie które jest w swojej większości jest bardzo biedne, rozpite i moralnie zagubione potrzebuje silnego władcy, który nie będzie się bał wieszać morderców, skorumpowanych urzędników czy zdrajców. Ale Rosjanie zamiast tego widzą jedynie sprzeczności. W końcu jak mogą zrozumieć fakt powstania biblioteki im. Jelcyna, który w historii Rosji może pod względem szkód poczynionych swojemu krajowi być porównany jedynie z Dymitrem Samozwańcem?
                                      • eva15 Re: Biblioteka im. Dymitra Samozwańca 18.08.09, 14:44
                                        Ja myślę, że Rosja zaczyna rozumieć, jacy nowi, dodatkowi do dawnych, gracze
                                        zaczęli mieszać na Kaukazie (piszę o tym powyżej do Natalii). Tak Rosja jak i
                                        Chiny pojęły nowe zagrożenia płynące z USA/NATO "walki z terroryzmem" w Azji
                                        Centr. i biorą się teraz za ogranizowanie struktur obronnych oraz wspólne manewry.
                                        Niestety, trochę późno Rosjanie przekonali się, że się mylili licząc na to, że
                                        USA rozwiążą im problem walki z islamistami. Jest odwrotnie, obecność USA/NATO
                                        to częć problemu nie rozwiązanie.
                                        A problem rośnie teraz w oczach i staje się wielkim zagrożeniem dla Rosji.

                                        Co do honorowania Jelcyna zgadzam się z Tobą, że to zupełnie niepotrzebne.
                                        Ruzumiem Putina czemu nie powiesł go za .... za życia i przeciwnie - sprawił mu
                                        państwowy pogrzeb. Ale nie rozumiem, czemu ten pogrzeb musiał być z tak wielkim,
                                        carskim przepychem, a robienie takiej biblioteki to już kompletnie głupie i
                                        niepotrzebne małpowani tradycji USA. Jelcyn w niczym na tyle honorów nie
                                        zasłużył. Tu zupełnie nie rozumiem logiki Putina, ale przecież coś musi mieć na
                                        myśli.
                                        • herr7 nie można porównywać Rosji do Chin 18.08.09, 15:17
                                          Nie można porównywać Rosji do Chin. Chiny mają problemy w swoich zachodnich
                                          prowincjach, ale tam władze robią to co do nich należy - wysyłają wojsko, a to
                                          zaprowadza porządek. W Chinach nie ma też Nowej Gazety, Echa Moskwy i całej
                                          armii obrońców praw człowieka żerujących od lat na kryzysie w Rosji. W Chinach
                                          skorumpowani urzędnicy kończą z dziurą w potylicy i nikt nie ma prawa nad ich
                                          losem utyskiwać. Stosowanie surowych metod jest koniecznością w tak dużych
                                          krajach, inaczej dochodzi tam do anarchii czego wynikiem są rewolucje. A
                                          rewolucje pochłaniają miliony ofiar. To właśnie dlatego Chiny stają się
                                          mocarstwem a Rosja popada w anarchię. Zaczynam powoli wierzyć tym opiniom że
                                          Miedwiediew poda się do dymisji.
                                          • eva15 Re: nie można porównywać Rosji do Chin 18.08.09, 15:33
                                            herr7 napisał:

                                            > Nie można porównywać Rosji do Chin. Chiny mają problemy w swoich zachodnich
                                            > prowincjach, ale tam władze robią to co do nich należy - wysyłają wojsko, >a
                                            to zaprowadza porządek. W Chinach nie ma też Nowej Gazety, Echa Moskwy i >całej
                                            armii obrońców praw człowieka żerujących od lat na kryzysie w Rosji. >W Chinach
                                            skorumpowani urzędnicy kończą z dziurą w potylicy i nikt nie ma >prawa nad ich
                                            losem utyskiwać.

                                            To słuszne spostrzeżenia, ale zauważ, że i Chiny w ostatnim czasie zaczęły się
                                            nieco bardziej liczyć z opinią międzynarodową oraz własnymi obywatelami, to
                                            naprawdę staje się powoli widoczne. A to są sprawy, które każdy rząd czynią w
                                            jakiś sposób zakładnikiem...

                                            >Stosowanie surowych metod jest koniecznością w tak dużych
                                            > krajach, inaczej dochodzi tam do anarchii czego wynikiem są rewolucje.

                                            Jak narazie w USA nie ma rewolucji, choć być może będzie chaos, o ile sytuacja
                                            nadal będzie się pogarszać.

                                            >Zaczynam powoli wierzyć tym opiniom że Miedwiediew poda się do dymisji.

                                            Niewątpliwe sama postać Putina i jego image są dla bandytów groźniejsze niż
                                            delikatny inteligent petersburski. Czy dojdzie do dymisji? Myślę, że i
                                            Miedwiediew i Putin będą się przed tym bronić, bo to autorytetu władzy nie umacnia.

                                • natalia_sankowska1 Re: Do eva15 18.08.09, 17:48
                                  Czasami oszczędności mogą przynieść więcej korzyści. NAtomiast
                                  rozrzutne zarabianie (a to właśnie uprawiali do ostatniego czasu
                                  Chiny) spowoduje nieco później ogromne wydatki na to, co z rozmachem
                                  zniszczono.
                                  Co zaś do wykorzystywania bogactw naturalnych - zwróćmy uwagę na to,
                                  w jaki sposób USA podchodzą do własnych pokładów węglowodorów:
                                  ponieważ swego czasu wydobycie uruchomiono, nie da się go zamknąć
                                  zupełnie (taka technologia), ale można mocno ograniczyć i poczynić w
                                  ten sposób oszczędności. A uruchomić na szeroką skalę wtedy, gdy nie
                                  da się już tak łatwo korzystać z pokładów na Bliskim Wschodzie i w
                                  innych miejscach.
    • buldog2 Glosa... 23.08.09, 13:18
      Przyglądam się Państwa rozmowie i przepraszam, że moja wypowiedź nie będzie przemyślana i uporządkowana tak jak by należało – w innym razie nie zdążyłbym z przygotowaniem.
      Nie żebym się krygował i chciał przypodobać wszystkim – faktycznie, na obronę swoich racji wszyscy podnoszą istotne argumenty w ocenie sytuacji, a jednak – mimo zastrzeżenia – najwięcej racji przyznałbym Herr.

      Oczywiście, jest faktem dążenie zachodnich potęg gospodarczych do eliminacji z rynków światowych rosyjskiej konkurencji, stosownym przykładem jest los testów rosyjskich silników do Superjeta, ale przecie to nic nowego w gospodarce wolnorynkowej – każdy musi sobie z tym radzić.
      O tym, że w odległości do 1000 km od każdej budowanej zapory powstawały betonowe domy z przystaniami, było powszechnie wiadomo od zawsze, tak samo niewzruszone było przekonanie o solidności tych budowli. Po latach moja ocena rządów Putina jest bardziej, niż dawniej, stonowana, ale wynika to prędzej z uwzględnienia uwarunkowań, w jakich przyszło mu sprawować władzę, niż z oceny stanu państwa.

      Przygniatająca większość komentatorów, od Muchina po Glaz’ewa, w tym, oczywiście, cała masa liberastow (ja toże liberast), wskazywało uwagę na to, że odziedziczona po ZSRR infrastruktura techniczna, system gospodarki komunalnej, ulegają degradacji.

      Ilustracjami są losy programu Glonass (Merkawa też się kończy), zakładów MiG, Suchoj, Awtowaza i całej masy instytutów (różnych). Nanotechnologie w żadnym razie nie są wybawieniem, nie są nawet dla gospodarki protezą – żeby wysokie technologie wdrażać i na nich zarabiać, trzeba mieć całą gospodarkę sprawną i przygotowaną do wdrożeń, nisze nie starczą.
      Ginie nie tylko infrastruktura techniczna, obumierają mechanizmy i instytucje zapewniające funkcjonowanie społeczeństwa, system gwarancji socjalnych (nie mówię o tym, co na papierze), służba zdrowia (na jakim tam poziomie, ale była), produkcja lekarstw, rośnie niepewność jutra ze wszystkimi tego konsekwencjami. (Przez jakieś dwa lata przed kryzysem widać było optymizm, w poprawie poziomu życia nie tylko w Moskwie, czy w Tiumeni, we wzroście liczby urodzeń, dziś to przeszłość.)

      Dalej, w skrócie. Depopulacja, długość życia i aktywności zawodowej mężczyzn, alkoholizm ogarniający już najmłodsze pokolenie, w tym kobiety, narkomania i plaga AIDS. System praworządności i łapownictwo. Największa od II wojny światowej ilość „bezprizornych”. Żeby nie popadać w stronniczość, powołam się tylko na publikacje Ekspert.Ru.

      Oczywiście, prof. Mau, prof. Jasin i reszta liberastow, mieli rację co do kierunku reformowania i budowy gospodarki, jednak postulowany przez nich program rozwoju oderwany był od realiów sprawowania władzy w Rosji i stanu świadomości ogromnej większości społeczeństwa. Sprawne instytucje polityczne, to podstawowy gwarant rozwoju, w przypadku Rosji to najbardziej brakujące ogniwo. Nie do przecenienia konstruktywny był (sondowany przez FSB) pomysł restytucji monarchii. Był to najbardziej sensowny program modernizacji, do realizacji zabrakło mu akceptacji inteligencji (liberałów). Przyczyny takiego stanu rzeczy były złożone, ale i II wojna czeczeńska, i ćwczenia w Riazani, i cały szereg innych incydentów pokazują nie tyle zło, co uwarunkowania (słabość) władzy – innych instrumentów ona nie miała. Skuteczność tych środków kolejny raz potwierdziła dopasowanie do społecznych oczekiwań monarchicznego modelu państwa (i społeczeństwa), i do relacji pomiędzy grupami władzy. Ogromna przepaść pomiędzy oczekiwaniami inteligencji i stanem świadomości mas (mówił o niej Alfred Koch na Polit.Ru) stała się powodem niewdrożenia tego planu.

      Miał rację Patrokl, kiedy na forum Grani pisał, że w Rosji mamy do czynienia z protodemokracją, że ludzie władzy (i opozycji) powinni tę okoliczność uwzględniać, a bardziej rozwinięte formy demokracji rozwijają się przez stulecia (może: dziesięciolecia – przeżywamy cywilizacyjne przyśpieszenie).

      W konsekwencji, w przedłużającej się atmosferze niepewności, tymczasowości, zamiast poprawy państwa oglądaliśmy konflikty (czekistskie i drugie, wojny) i rozczłonkowanie władzy (ale, bynajmniej, nie skoordynowany system przeciwwag). Brak nadrzędnego celu („misji”wink i codzienną „walkę o przeżycie” (Konowalew dla Prognosis). Brak wiary w stabilizację i przekonanie o tymczasowości sytuacji przejawia się (także) w braku inwestycji w rodzimy przemysł (nawet zagraniczny klub piłkarski wygrywa w tej konkurencji) i masowym wyprowadzaniu kapitałów za granicę.


      Warto zwrócić uwagę na projekty (programy) prof. Sergieja Karaganowa. Pod wieloma względami głęboko przemyślane, nie uwzględniają uwarunkowań społecznych i w obozie władzy, co przemienia je w zbiór pobożnych życzeń. Bardziej realistyczne i na czasie są przestrogi Fiodora Łuk’janowa, np. w artykule „Nieeuropejska Rosja”.

      Oglądamy postępującą atrofię państwa, widoczną nie w pokazowej „piramidzie władzy”, ale w jakości wywiązywania się państwa ze swoich obowiązków. Potwierdzają ten stan rzeczy prace naukowe o wzroście i ewolucji form separatyzmu. Powołże, Kazań, DW, że nie wspomnę o Kaukazie (postawić na granicy wielki płot i zapomnieć – zgadzam się z tym postulatem), ale i pojawiające się nastroje separatystyczne w Północnej Stolicy. Sytuację pogarszają narastające konflikty narodowościowe w dotąd monoetnicznej Rosji (wg DPNI, w samej Moskwie Słowianie stanowią już mniejszość, że nie wspomnę o prognozach). Wszystko to, w synergii z działaniami innych państw, może doprowadzić i do ostatecznej dezintegracji kraju.
      Tyle, w chaosie – liczę na Państwa wyrozumiałość – i w skrócie.
      Pozdrowienia, buldog.
      • buldog2 Fiodof Łukianow - "Nieeuropejska Rosja", 2004 r. 23.08.09, 13:23
        Fiodor Łukianow
        Nieeuropejska Rosja

        Rosja Putina skłania się ku temu, by stać się krajem nie z europejskim, a atlantyckim genre’m.
        Artykułem Fiodora Łukianowa, poświęconym polityce zagranicznej, "Gazeta.Ru-Komentarze" rozpoczyna publikację serii materiałów, poświęconych przypuszczalnym kolizjom i konfliktom drugiej kadencji prezy-denta Władimira Putina. Co czeka Rosję w latach 2004–2008? Jaka będzie?

        Rosyjską politykę zagraniczną czeka ostry zakręt – najpoważniejszy od czasów „no-wego myślenia” Michaiła Gorbaczowa.
        Zmienia się nie taktyka dyplomatyczna (podstawy stosunków z konkretnymi państwami, czy międzynaro-dowymi organizacjami) i nawet nie globalna strategia (starania o wejście do klubu państw rozwiniętych, przede wszystkim one, będą nasilać się w dwójnasób). Transformacji podlegają paradygmaty – wyobra-żenia o miejscu i wizerunku Rosji w świecie. Przecież jeszcze do niedawna było oczywiste, że, bez wzglę-du na wszelkie niuanse, zakręty i odstępstwa od głównego kierunku rozwoju, kraj stopniowo zwraca się w stronę modelu zachodniego, a dokładniej, europejskiego. Dziś jest jasne, że nurt przemian prowadzi w przeciwną stronę.
        Uporawszy się z najbardziej palącymi zadaniami administracji, Władimir Putin, przed wszystkim innym, wykona skok na Zachód – poplątane w ostatnich miesiącach ścieżki koleżeńskich układów z państwami Zachodu wymagają liftingu. Partnerzy Rosji słyszeli już zapewnienia o przywiązaniu Kremla do kursu na reformy ekonomiczne i umocnienie demokracji – w programowym wystąpieniu wobec zaufanych 14 lute-go i w pierwszym wywiadzie po wygranych wyborach prezydent wykonał wszystkie stosowne ukłony. I teraz zachodnie stolice stoją przed poważnym wyborem: udawać, że deklaracje Putina biorą za dobrą monetę lub kontynuować wywieranie na Moskwę presji, dopóki nie wróci na drogę umacniania wartości demokratycznych w działaniu, nie w deklaracjach. Inaczej mówiąc – zgodzić się albo nie na rozwijanie stosunków z „nieeuropejską” Rosją.
        Od czasu, jak Gorbaczow zapuścił koło zamachowe jawności i przebudowy, milcząco zakładano, że naj-ważniejszym celem Rosji jest stać się taką, jak Europa. Podobną ideologią przesiąknięte jest porozumie-nie o partnerstwie i współpracy zawarte przez Rosję i Unię Europejską, podpisane 10 lat temu i do dziś leżące u podstaw stosunków Moskwa – Bruksela. I, choć szybko stało się zrozumiałe, że strony wyraźnie przeceniły szybkość i skuteczność rosyjskich reform, od samej zasady – zmierzania w stronę europejskie-go wzorca – nikt nie zamierzał odchodzić.
        Dziś, na progu drugiej kadencji Putina, stało się jasne: w swoim rozwoju Rosja ewo-luuje nie w tym kierunku, o którym 10 lat temu myśleli rosyjscy i europejscy libera-łowie.
        Nadziei na to, że w miarę postępujących zmian Rosja coraz bardziej przypominać będzie Europę, już nie ma. Przeciwnie, im wyraźniej rysują się kontury rosyjskiej państwowości, tym więcej krytyki ze strony Europejczyków, niezadowolonych z poziomu rosyjskiej demokracji. I czym pewniej czuje się rosyjska gospodarka, tym więcej ostrych spięć z Unią Europejską – najważniejszym ekonomicznym partnerem Rosji. Obiektywnie rosnąca sieć wzajemnych zależności sprzyja nie rozładowywaniu, a wzrostowi napięć.
        Rosja, jaką przy poparciu znacznej części społeczeństwa buduje Władimir Putin, nie zamierza integrować się z Europą. Nie myśli oddelegować żadnej części swojej suwerenności do ponadpaństwowych struktur (podstawowy imperatyw UE). Nie uczyni z praw człowieka priorytetu polityki. W końcu, nie pragnie przyjmować czegokolwiek za wzór do naśladowania, a jeśli będzie poszukiwać jakiegoś modelu, żeby się na niego zorientować, z pewnością nie będzie to europejski z jego niepojętą dla Moskwy złożoną struktu-rą, u podstaw której leżą – ciągnące się w nieskończoność kompromisy.
        Jeśli już mówić o polityczno-ekonomicznym modelu, Rosja skłania się ku temu, by stać się państwem nie z rodowodem europejskim, atlantyckim, a mocarstwem o mentalności właściwej państwom Pacyfiku.
        Od dalekowschodnich „smoków” i „tygrysów” chcielibyśmy przejąć permanentny rozwój gospodarki i twardo stanowiony porządek polityczny, od innego mocarstwa Pacyfiku – Stanów Zjednoczonych Ameryki – pełną polityczną samowystarczalność i gotowość do zdecydowanej i wszelkimi środkami prowadzonej obrony własnych interesów, czy to z zakresu bezpieczeństwa, czy globalnej konkurencji.
        Zachodnie rządy, przede wszystkim europejskie, nie są jeszcze na podobną zamianę przygotowane. Za-ostrzone w ostatnich miesiącach stosunki Rosji z Unią, w których z trudem udaje się dojść do porozumie-nia w kwestiach technicznych i zupełnie już nie udaje się dojść do niego w pryncypiach, są odbiciem tego właśnie koncepcyjnego kryzysu. Europa rozumie, że TAKA Rosja nigdy integrować się nie może, nie chce i nie będzie. Mimo to podstawa stosunków nadal pozostaje ta sama, co prowokuje kolejne konflikty. Prze-cież w ramach uprzednich postanowień Unia zobowiązana jest żądać od Moskwy wypełniania integracyj-nych zobowiązań. Ale zamiast obietnic poprawy w odpowiedzi coraz mocniej dźwięczą zupełnie inne nuty.
        ”Nieeuropejska” Rosja – to sytuacja nowa i dla niej samej, jak i dla jej zachodnich partnerów. Od Rosji wymaga tylko zrównoważonej i precyzyjnej polityki zagranicznej (ponieważ Moskwa, jako „obcy” poli-tyczny twór, będzie w kręgu podejrzeń i pod nieustanną obserwacją) i – przede wszystkim – realnych reform, które podniosą atrakcyjność rosyjskiej gospodarki.
        Jeżeli w integracyjnym atlantyckim modelu można było odwoływać się do „procesu”, wiodącego w pożądanym kierunku, w modelu pacyficznym liczyć będzie się wyłącz-nie efekt.
        Oczekiwane inwestycje, dywidendy od szybkiego ekonomicznego wzrostu, wielki przemysłowy potencjał – oto co na dalszy plan spycha pytania o niedostatek demokracji, przestrzeganie praw człowieka oraz poli-tyczny pluralizm. Ale spowolnienie tempa wzrostu, nieefektywność gospodarki bezzwłocznie przywiodą do utraty rzeczywistego znaczenia tego kierunku.
        I jeśli Rosja, odrzuciwszy propozycję integracji z Europą, nie upora się z przeprowadzeniem reform eko-nomicznych, a ryzyko tego ze zrozumiałych powodów jest bardzo wysokie, pacyficzny model rozwoju okaże się dla nas zaledwie etapem przejściowym na drodze ku trzeciemu z możliwych modeli – afrykań-skiemu. A ten model, jak pokazuje doświadczenie wielu państw, okazuje się być przystankiem końcowym i bez drogi powrotu.
        Autor jest naczelnym redaktorem pisma „Rosja w globalnej polityce”, specjalnie dla „Gazeta.Ru-Komentarze”
        17 MARCA 2004
        • natalia_sankowska1 Re: Fiodof Łukianow - "Nieeuropejska Rosja", 2004 23.08.09, 19:19
          Nie będę tu analizować 5-letniego okresu i tego, czy analiza i
          prognostyka Łukjanowa były trafne.
          Chcę powiedzieć, że WAŻNE JEST TO, IŻ W ROSJI ISTNIEJE DYSPUTA
          POLITYCZNA (czego nie mogę dostrzec w Polsce, na Słowacji, na
          Węgrzech ani na Ukrainie - raczej widać pyskówki z powodu kolejnych
          newsów).
          A także to, że, moim zdaniem, każdy kraj ma prawo wyboru drogi, a
          żądania podporządkowania się jakiemuś jednemu modelowi lansowanemu
          przez inne panstwa są nie na miejscu. Niechże każdy wybiera dla
          siebie - nie dla innych. A to protestujemy, że ktoś nie chce
          przeprosić o narzucanie innym swojego modelu - a sami to robimy. I
          jeszcze się obrażamy, że ten drugi ma swoją wizję. Nikt nie jest
          gorszy, ale i lepszy też nie.
          • buldog2 Re: Fiodof Łukianow - "Nieeuropejska Rosja", 2004 23.08.09, 23:38
            Faktycznie, poziom refleksji w wykonaniu ekspertów jest w Rosji fantastycznie wysoki, wystarczy poczytać wydawnictwa Intelros. Tu odstajemy bardzo. Nie sądzę, by u nas nie było ludzi myślących, ale w Polsce nie chce się, tak jak tam,
            Jeśli chodzi o przepraszanie za narzucanie komunizmu, nie sądzę, by była to dziś kwestia najistotniejsza. Katyń - to zupełnie co innego - tu (moim zdaniem) chodzi (powinno chodzić) o historyczną pamięć i o prawdę. Nawiasem mówiąc, zarówno reakcje, tak w Rosji jak i w Polsce, pokazują istnienie wspólnego frontu przeciw wizycie i inicjatywie (jakiej można się domyślać) WWP, rzeczywiście odważnej.
            Wszystkiego najlepszego, buldog.
      • herr7 jesteście skazani na zatracenie... 23.08.09, 18:19
        Sedno sporu dotyczy użycia środków, jakie Rosja uzyskała przez ten czas ze
        sprzedaży swoich surowców. Gdyby te kilkaset miliardów dolarów co było w kraju
        wywiezione zostało przeznaczone na rozwój gospodarki i infrastrukturę to Rosja
        wyglądałaby dzisiaj zupełnie inaczej. Nie mówiąc już o tym, że i kryzys
        dotknąłby ją w mniejszym stopniu. To dlatego historia oceni Putina równie surowo
        jak ocenia się Dymitra Samozwańca. System władzy jaki został stworzony w czasach
        Jelcyna nie pozwala na jakąś nadzieję co do poprawy sposobu rządzenia.
        • natalia_sankowska1 Re: jesteście skazani na zatracenie... 23.08.09, 19:43
          Chwileczkę, sprzedawalo nie państwo, lecz struktury prywatne.
          Państwo mogło w najlepszym przypadku mieć od tego podatki, które są
          (liniowy 13%, dla przedsiębiorstw też)o wiele niższe, niż dochód. A
          zysk wywozić pozwala ustawodawstwo nie jedynie w Rosji (zresztą,
          tzw. wywóz kapitałów odbywa się nie jedynie w walizce - to są czasy
          zaprzeszłe, - ale poprzez zakup firm zagranicznych, założenie firm-
          córek itp.)Cały czas chcę, by Pan sie wypowiedział co do ustroju
          politycznego. Osądza Pan rzeczywistość jak stronnik dawnego układu
          z totalną własnością państwową i żąda, by państwo wróciło do systemu
          kompletnej odpowiedzialności za losy ekonomiki, zabezpieczenia
          socjalnego wszystkich bez wyjątku - a za tym będzie szło centralne
          planowanie (bo państwo, tym bardziej tak wielkie, jak Rosja, inaczej
          nie będzie skuteczne w funkcji zarządzania), kontrola przepływu
          pieniądza na każdym odcinku, regulacje poprzez system wszystko
          obejmujących zezwoleń. Jednym słowem, "złote czasy już były".
          Putinowi udało się powoli ustabilizować sytuację w kraju, który
          rzeczywiście ogarnął szał dezyntegracji. Ustawić system zabezpieczeń
          socjalnych. Zainicjować odbudowę niektórych branż. Po prostu by
          poprawić to, zużywano i rozkradano przez dziesięciolecia, potrzeba
          także długiego czasu. Jeszcze raz powiadam: w historii i ekonomii
          nie ma czarodziejskich różdżek, by nie liczyć drukarki - ale to cód
          na krótką metę (vide zalew dolarów w gospodarce Chin).
          A przykład Samozwańca jest ze wszech miar nieudany.
          • herr7 Re: jesteście skazani na zatracenie... 23.08.09, 21:38
            Pani Natalio, stawki procentowe ustanawia państwo. Wszyscy chyba pamiętamy, że wprowadzenie niskiego podatku liniowego w Rosji zostało nazwane wielkim sukcesem przez liberalnych ekonomistów, którzy powoływali się na ten podatek tłumacząc nim wzrost rosyjskiej gospodarki po zapaści w 1998 r. Przyczyną wprowadzenia tak niskiego podatku było jednak to, że Rosjanie, czy bogaci czy biedni nie płacili żadnych podatków. Według autorów tej koncepcji, niskie podatki miały być bardziej "ściągalne". To jest oczywiście prawda, ale niskie podatki wynikały ze słabości rosyjskiego państwa, które w czasach Jelcyna miało problemy ze ściąganiem wszelkich podatków. Nie muszę przypominać choćby z historii Polski, że państwo nie potrafiące ściągać od ludzi należności jest skazane na upadek.
            W kwietniu tego roku Putin bronił w Dumie koncepcji podatku liniowego, twierdząc że cały świat mu go Rosji zazdrości. Oczywiście opowiadał głupoty, gdyż podatek liniowy nikogo nie uratował od kryzysu, np. Estonii, a takie państwa skandynawskie bardzo dobrze sobie radzą pomimo wysokich podatków. W rzeczywistości słabość rosyjskiego państwa rozumiana jako słabość rosyjskiego aparatu państwowego jest nadal, tak jak 10 lat temu powodem że Putin trzyma się tych neoliberalnych bzdur. Czy Putin mógł przeciwdziałać wywozowi rosyjskiego kapitału zagranicę? Teoretycznie tak, obciążając wywożone pieniądze odpowiednim podatkiem. Mógł stworzyć w Rosji system oparty na zasadzie - inwestujesz w rosyjską gospodarkę płacisz niskie podatki, chcesz wywieźć kapitał zagranicę - automatycznie płacisz od tego podatek. Dlaczego tego nie zrobił? Myślę, że rosyjskie ministerstwo finansów jest tak samo skorumpowane i niewydolne jak inne struktury państwowe i nie było w stanie kontrolować wypływu pieniędzy. Lepiej więc było do własnej niemocy dorobić liberalną ideologię. Na słabość rosyjskiego biurokratycznego aparatu zwraca uwagę ekonomista Grinberg w audycji nadanej pod koniec ubiegłego roku. Póki ceny za ropę były wysokie Putina nie obchodziło masowe wywożenie kapitału, skoro robili to zaprzyjaźnieni z Kremlem ludzie.

            finam.fm/archive-view/483/
            • natalia_sankowska1 Jest Pan za liberalizmem czy kontrolą państwa? 23.08.09, 23:30
              Przykład Estonii nie jest miarodajny. Polska prasa pisze półprawdy,
              ponieważ NIKT z piszących nie wie, jaki jest potencjał przemysłowy
              tego państwa (tak samo, jak Łotwy i Litwy). Otóż w czasach
              radzieckich na terenie Estonii nie budowano przemysłu poza
              miejscowością Kohtla-Jarve, i jest to przemysł wydobywczy. Łotwa
              także poza Rygą (przemysł jeszcze przedwojenny) i Ventspilsem (port)
              nie ma czym się pochwalić. Podobnie wygląda ekonomika Litwy.
              MAlutkie kraje zaludnione jak pojedyńcze miasta w innych częściach
              Europy swój "tygrysizm" zawdzięczały nie sukcesom prywatyzacji lub
              produkcji, lecz deszczowi tanich i dostępnych kredytów inwestowanych
              nie w rozwój i budowę przemysłu w tzw. sektorze realnym, lecz w
              podniesienie nominalnych dochodów ludności. Pobudzony popyt opłacał
              się zachodnim firmom, bo ludność wkładała otrzymane środki w
              konsumpcję produktów zachodnich marek. Kryzys w krajach rozwiniętych
              spowodował wyschnięcie rzeki pieniędzy ze Skandynawii - i okazało
              się, że król jest nagi - dosłownie!
              Znów pisze Pan o wywozie środków z Rosji. Jestem bardzo blisko
              biznesu transgranicznego o charakterze międzynarodowym, dlatego
              wiem, że można, formalnie nie wyprowadzając środków z kraju, wywieźć
              je co do grosza.
              Nie wiem dlaczego, ale pisuje Pan jakby z innej planety. Przecież w
              Rosji - tak jak w Polsce - kwestia ustawodawstwa nie należy do Rady
              Ministrów, lecz do parlamentu! Może Pan nie znać konstytucji Rosji,
              ale się domyślać, że prawo we wszystkich "cywilizowanych" państwach
              powinno w tej materii mieć podobne zasady!
              Co do "zaprzyjaźnionych z Kremlem ludzi"... Wie Pan, wielu z tych,
              kto prowadzi szerokie międzynarodowe interesy, na oczy nie widziało
              nikogo z niniejszej ekipy kremlowskiej. Sprawy wyglądają zupełnie
              inaczej od strony technicznej. Nie myślałam, że Pan tak wąsko i
              prymitywmie rozumuje. Jeszcze raz powtarzam: nie wolno robić ostrych
              zmian - rewolucje nie doprowadzą do niczego dobrego. Ale ewolucja i
              owszem. Taki Abramowicz jest skutecznie "dojony", jest to jakby okup
              za wolność i zachowanie stanu posiadania. Podobny
              sposób "poskromienia oligarchów", którzy za Putina przestali nimi
              być, a pozostali po prostu bogatymi ludźmi, jest stosowany dość
              szeroko. Jest to pewnego rodzaju smycz dla bogaczy.
              A problem ze ściąganiem podatków mają praktycznie wszystkie państwa
              świata (poza Sułtanatem Brunej, gdzie podatków nie ma wcale), bo
              człowiek zawsze będzie próbował oddać jak najmniej.
      • natalia_sankowska1 Re: Glosa... 23.08.09, 19:08
        Szkoda, że na tym portalu przekręcaja się litery cyryicy -
        moglibyśmy podyskutować po rosyjsku. Cóż, dzięki za uwagę i wysiłek.
        Nie będę się odnosić do kazdego z twierdzeń, z wiekszością z nich
        zgadzam się.
        Podejrzewam, że po prostu przez długość wypowiedzi mnie nie do końca
        rozumiano. Gdyby było to forum rosyjskie, nie musiałabym przywoływać
        kontekstu i byłoby krócej.
        Otóż uważam, że WWP robi to, na co mu w zaistniałej sytuacji pozwala
        rzeczywistość. Odbyła się postulowana i oczekiwana, a nawet
        przygotowana przez Zachód zmiana układu społecznego (proszę sobie
        przypomnieć praktycznie stałą obecność zachodnich doradców, w tym
        ludzi z balcerowiczowskiego CASE, jako doradców przy rządach
        wszyctkich republik postradzieckich). Z deklarowanej wcześniej
        orientacji prosocjalnej (nie będziemy wchodzić w szczegóły, jak w
        latach władzy radzieckiej ja realizowano) zmieniono ja na orientację
        prokapitalistyczną. I zaczęto realizować prawie od momentu, w którym
        przerwano bieg historii. Większość społeczenstwa/społeczeństw jednak
        ma mentalność uformowaną pod wpływem innej ideologii społecznej,
        więc nie przyjmuje kapitalizmu - szczególnie w tej formie, którą się
        wprowadza obecnie. A na zaspokojenie jej oczekiwań państwo nie ma
        już środków, ponieważ w kapitaliźmie odbywa się to wg innego
        schematu. I tak jak nie da się napełnić basenu nie uwzględniając
        przepustowości doprowadzonej rury, tak nie da się zmienić systemu
        socjalnego i politycznego poprzez machnięcie czarodziejską różdżką:
        zmiany to proces, a my wszyscy jestesmy wewnatrz procesu. Zmiany
        wymagają czasu, po prostu. A skakanie przez etapy historyczne, jak
        się okazało, są bezsensowne.
        Infrastruktura się zużywa i wymaga inwestowania. Właśnie dlatego
        postulowano prywatyzację jako lekarstwo na brak inwestycji i
        sprawnego zarządzania. A dziś czytamy w gazecie tytuł "Prywatyzacja -
        lekarstwo czy trucizna?". Prawda polega na tym, ze raz tak, raz
        owak. Wyszukując żmudnie poważnych inwestorów, traci się tempo
        prywatyzacji, wykłada pieniądze z budżetu na podtrzymanie
        substancji, a i tak nie ma gwarancji, że uda się znaleść pewnego,
        mądrego, sprawnego i bogatego inwestora (vide Fabryka kabli w
        Ożarowie Mazowieckim).
        A problem łapownictwa jest obecny wszędzie, gdzie jest ktoś
        zainteresowany nabyciem tanio lub nabyciem poza konkurencją. Proszę
        czytać gazety nie jedynie z Rosji lub Polski.

        Separatyzm. Proszę sobie przypomnieć czasy Gorbaczowa - wg moich
        obserwacji nic się nie zmieniło. A jak porównamy z Jugosławią...
      • buldog2 Re: Glosa... 23.08.09, 22:09
        I ja uważam, że WWP robi wiele z tego, co powinien, dodałbym jednak, że ograniczenie się do bazy społecznej ograniczonej do służb specjalnych (chyba to Kriuczkow powiedział, że „Rosja zawisła na czekistowskim haku”wink, to za mało. Prawda, próbowano ją poszerzyć (w końcu pierwszej kadencji), ale nie dość efektywnie, z drugiej strony, trzeba przyznać, że opór materii był wyjątkowo duży. Oczywiście, nie mam tu na uwadze poparcia sondażowego, ale grup społecznych, które byłyby w stanie skutecznie zmieniać kraj – środowisk inteligenckich.
        Wyżej napisałem, że „przepaść pomiędzy oczekiwaniami inteligencji i stanem świadomości mas (mówił o niej Alfred Koch na Polit.Ru) stała się powodem niewdrożenia tego planu”. Pisałem w pośpiechu i nie wypadło to najlepiej – powinno być „przepaść pomiędzy oczekiwaniami inteligencji i stanem stanem państwa, w tym niezgoda inteligencji na równanie do poziomu świadomości mas stały się powodem niewdrożenia tego planu”.

        Głęboko podzielam stwierdzenie o bezsensowności skakania poprzez etapy historyczne. Dodam, że po skutecznym wytrzebieniu tradycyjnych (doktryna komunistyczna, w szczególności KPZR, nosiła wiele znamion parareligii, ale to inny temat) religijnych i innych, opartych na tradycji, fundamentów społecznych (wychowanie „człowieka radzieckiego”wink, zawalenie się ideologii komunistycznej, jej ethosu (był taki, nie tylko w sferze normatywnej), systemu wartości (znów: nie tylko normatywnych – wielu ludzi wierzyło), powstała ogromna pustka, atomizacja społeczeństwa i zerwanie więzi społecznych.
        W tym miejscu przytoczę fragment innego tekstu, sprzed kilku lat:


        Ciekawe, nawet zadziwiające, nie kierują tym (wbrew niektórym teoriom spisku światowego) i nie wszystko nawet widzą, Amerykanie (przynajmniej część opiniotwórczych środowisk USA), – przypisują oni Rosji więcej spójności, niż jej sobie sami Rosjanie (najbardziej przenikliwi) przyznają. Powyższa konstatacja pochodzi od zastępcy dyrektora Centrum Analiz Strategii i Technologii Iwana Konowaliowa. W wywiadzie udzielonym 23 lipca 2005 r. PROGNOSIS.ru powiedział on, że Amerykanie „jawnie źle rozumieją to, co zachodzi w Rosji, biorąc za nacjonalizm nieświadome poszukiwanie nowej rosyjskiej identyczności. Prawosławie… Rosyjskie Imperium… Imperium Radzieckie… Wielka historia rosyjskiego narodu… «U nas, – twierdzi Konowałow obecnie i państwa-to jako takiego nie prawie nie ma (ponieważ nie ma jednoczącego wszystkich «superzadania» («misji» – bul), prócz banalnych starań o przeżycie). Ale poszukiwania trwają, i cel i sens istnienia Rosji-RF zostaną znalezione. […]».
        Przedstawiona ocena rzeczywistości – «państwa-to jako takiego prawie nie ma» – jest w pełni trafna – poszukiwania trwają, natomiast otwarte (być może, jakiś czas otwarte) pozostaje pytanie o ich wynik.
        Powtarzana jak mantra fraza o poszukiwaniu sensu istnienia państwa jest wyrazem myślenia życzeniowego i trudno się temu dziwić. Rosja, której rozpaczliwie brak projektu państwa (państwo to konstrukcja myślna), odwołuje się do substytutów i zewnętrznych oznak państwowości, które prędzej trafiają do odbiorcy zachodniego, niżeli do sceptycznego obserwatora w kraju.


        Co oglądamy i w Polsce, w wypowiedziach wielu tzw. ekspertów od spraw rosyjskich, choćby na przykładzie rozpoczętej przez Saakaszwilego wojny gruzińskiej.

        Prawda, „problem łapownictwa jest obecny wszędzie”, mnie chodzi o jego wpływ na bieg spraw w kraju (choć doświadczenia z gazet cywilizowanego Zachodu każą zrewidować niektóre wyobrażenia na rzecz niezmienności natury ludzkiej, dostosowującej tylko swoje zachowania do warunków zewnętrznych). W przypadku Rosji rozumienie rzeczywistości musi obejmować czynniki, nieobecne (od stuleci nieobecne) w tradycji Zachodu: tradycyjne „kormlienie” (znakomity artykuł prof. Suzanne Schattenberg w „Zapasie Nienaruszalnym”wink i pośpiech w dążeniu do bogactwa, jako że brak stabilności, wszystko płynie. One powiększają korupcję do rozmiarów poważnie zmniejszających konkurencyjność podmiotów gospodarczych na rynkach zewnętrznych i wielkość aktywności gospodarczej (PKB). Na dobro należy obecnym władzom (Putinowi i Miedwiediewowi) przypisać wolę naprawy sądownictwa, stwierdzić trzeba ogromny opór materii w tej kwestii.

        Zgadzam się z twierdzeniem o małej przydatności pojęcia „putinizm” – stwierdzenie istnienia związanej z Putinem grupy rządzącej (daleko nie wszechmocnej i niejednolitej) nie wystarcza, by oddać istotę zachodzących procesów, zaś poszerzanie jego zawartości semantycznej aż twierdzenie o „putinizmie” stanie się tautologią, jest metodologicznym błędem – „informację naprawdę zyskujemy, gdy ją tracimy”.

        Separatyzm. Jeśli chodzi o zachowania poszczególnych skonfliktowanych i grup etnicznych, faktycznie, nic się od czasów Gorbaczowa w tej kwestii nie zmieniło. Zmieniły się warunki ich działania, do separatyzmy lokalne zyskały sojusznika („kryshewanie”wink w centralnych ośrodkach władzy.

        Rośnie fragmentacja (przykładem słynne koleje losu Komitetu Śledczego) i separatyzm w ośrodkach [niekontrolowanej] władzy centralnej, przeciw któremu nie ma już kto wystąpić, w samej elicie władzy narastają procesy podziałów i autodestrukcji znane z rządów Gorbaczowa i Jelcyna. Lokalne separatyzmy bywają „kurirowane” z centrum, w interesie poszczególnych członków elity władzy, inne ewoluują i przystosowują się do rzeczywistości, przykładem nie tylko opisana w którejś z prac Saratowskaja obł., ale i Czeczenia, faktycznie niezależna od Moskwy (cały realny system władzy jest niezależny, nawet rosyjskie ubezpieczenia samochodów nie obejmują Czeczenii). Już od kilku lat Rosjanie zauważają, że sytuacja u nich przypomina Polskę z drugiej połowy XVIII wieku, można podać przykłady na rzecz tezy o pogłębianiu się samodzielności współczesnych magnatów (nie klasycznych oligarchów, których pozycja jest dziś wtórna, a majątki, wydaje się, w coraz większym stopniu oddane do zarządzania, niż własne).

        Jeśli chodzi o wypunktowane przez Herr niewykorzystanie pieniędzy z naftowego boomu, jego negatywny wpływ na gospodarkę jest bezsporny. Jednak powiedzieć trzeba i to, że inne kraje i bez tej renty kontynuowały modernizację i wzrost gospodarczy, a przyczyną wyprowadzania kapitałów była wspomniana niepewność własnej sytuacji.
        Pozdrowienia, buldog.
        • herr7 Putin okazał się kunktatorem... 23.08.09, 22:57
          Myślę że Putin okazał się za słaby żeby sprostać wyzwaniom, które przed nim stanęły. Niewykluczone, że wysokie ceny za ropę i kilka tłustych lat sprawiły, że uwierzył że szczęście mu sprzyja i że nic nie musi robić, a w każdym razie tego co było naprawdę trudne. Mam tu na myśli przywrócenie kary śmierci za ciężkie zbrodnie, w tym być może i za korupcję na wysokim szczeblu. Przy wszystkich sporach z Zachodem rosyjska elita jest prozachodnia, przynajmniej w takim stopniu żeby wysyłać swoje dzieci do zachodnich szkół i na zachodnie uniwersytety.

          Ciekawi mnie ten fragment,w którym Pan pisze o "przepaści pomiędzy zwykłym ludem i rosyjską inteligencją", co spowodowało zaniechanie pewnego planu. Czy mógłby Pani więcej napisać na ten temat? Kto miał taki plan, czyżby Putin? Ja nie bardzo wierzę, żeby można było sensownie zmodernizować Rosję mając na uwadze gusta rosyjskiej inteligencji. Cechy jakimi charakteryzuje się rosyjska inteligencja sprawiają, że w każdym dobrze zorganizowanym kraju jej miejsce jest na marginesie. Tam jest zbyt wiele anarchii, żeby można było uwzględniać jej postulaty. Klucz do odrodzenia tego kraju leży w poprawie szeroko rozumianego standardu życia na prowincji.
          • natalia_sankowska1 Re: Putin okazał się kunktatorem... 24.08.09, 00:03
            Putin po prostu robi to, co jest możliwe. A rewolucji wszyscy (z
            wyjątkiem niezatapialnych Limonowa i Nowodworskiej)mają dość.
            Co zaś do inteligencji, to po tym jak minęły czasy ideologii ona
            wszędzie się zmarginalizowała.
            Natomiast poprawa poziomu życia i jego wzrost w całym kraju, a nie
            jedynie w stolicy i okoliczch, w każdym kraju stanowi bazę rozwoju.
            Ale jest to bardzo kosztowne - i tym kosztowniejsze, im bardziej
            trudne są warunki klimatyczne i większe odległosci.
            W malutkiej Belgii można oświetlać wszystkie drogi przez całą noc, a
            w takiej Polsce osiagnięcie ogólnego oświetlenia dróg szybkiego
            ruchu i ekspresówek (jak gierkówki chociażby) jest w tej chwili
            marzeniem ściętej głowy.
        • natalia_sankowska1 Re: Glosa... 23.08.09, 23:56
          Podzielam wiele poglądów. I chciałabym, ponieważ wspomniał Pan o
          dawnej tradycji "kormlenij" książąt i bojarów wysyłanych do
          zarządzania terenem, przypomnieć o innej tradycji zarządzania. Była
          ona znana tak w Imperium Rosyjskim, jak i Brytyjskim i dotyczyła
          systemu włączania terenów zasiedlonych przez "inorodcew"
          posiadajacych własne systemy państwowe. Otóż w czasach imperialnych
          do imperium należały kwestie obronności i polityki zagranicznej
          (zewnetrznej). Reszta kwestii należała do miejscowego "zarządcy" -
          emira, chana, księcia, cara, radży lub maharadży. Tak było na
          Kaukazie, w Azji Środkowej, Bliskim Wschodzie, na innych terenach.
          Ta tradycja powinna pomóc uspokoić sytuację na Północnym Kaukazie -
          takie jest założenie. Zobaczymy, czy to się uda, bo w czasie
          globalizacji nie da się ukrywać informacji - a ona w naszych czasach
          staje się głównym orężem.
          Renta naftowa została rozdysponowana na fundusze celowe. Polska po
          wielu latach dogmatycznego zaprzeczania istnienia podobnej potrzeby
          i świadomemu niszczeniu własnych funduszy celowych też założyła
          taki "fundusz przyszłości". Rzecz w tym, że potrzeby dużego kraju są
          relatywnie większe od potrzeb mniejszego. No i zasadnicze pytanie,
          które herr7 uporczywie ignoruje, a i Pan jakoś unika odpowiedzi na
          nie: jeżeli zgodnie z zaleceniami Zachodu przeprowadzono
          prywatyzację, a teraz te obiekty wymagają pilnej naprawy i
          inwestycji, dlaczego państwo ma inwestować w cudzą już własność? Czy
          w takim razie ma ją znacjonalizować?
          • buldog2 Re: Glosa... 24.08.09, 00:39
            Rzecz jasna, nie jestem kompetentny, by w wielu kwestiach mieć jakiekolwiek własne zdanie, tym razem jednak sprawa wydaje się być dość oczywista. Złem są doktrynalne uprzedzenia: trzeba uznać wyższość tego systemu właścicielskiego, który w konkretnych lokalnych warunkach (można wymienić cały szereg aspektów, ale po co?) się sprawdza (odpowiednio: eliminować formy własności, które się nie sprawdzają). Podobnie, warto pamiętać o zaletach "naturalnych monopoli".

            Jeśli chodzi o wspomnianą przez Herr próbę poszerzenia bazy obozu władzy, miała ona miejsce pod koniec pierwszej kadencji WWP. Spróbuję coś na ten temat znaleźć, zanim o tym napiszę.

            Dobranoc, bul.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka