Gość: zez
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.06.05, 20:07
Dyrektorzy wielkich instytucji 'kulturalnych' takich jak np.opera często
pełnią rolę lokalnych imperatorów. Mają doskonałe zarobki i wielkie wpływy w
naszym przaśnym świecie politycznym. Jeśli od lat o dotacjach na kulturę
decydują politycy o buraczanym pochodzeniu i ziemniaczanej wiedzy ogólnej to
jak oni mogą dostrzegać coś takiego jak nowoczesna sztuka. Za to nie mają
zastrzeżeń do kiczowatej, staroświeckiej opery. Gdzieś przecież trzeba się
pokazać z małżonką w nowej sukni z tafty.
Nie dziwi mnie ten nagły boom operowy w Polsce.
Zdziwiłoby mnie, gdyby nastał boom na galerie, teatry niezależne, projekty
autorskie, oryginalne projekty edukacyjne.