Gość: wytrzeszczbryl IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.06.05, 20:09 Jestem czarny,niski,piegowaty i szachownicę mam na plecach.Jestem heros!. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: kinoman Co do batmana i wspolczesnego kina IP: *.internetlounge.co.uk 22.06.05, 21:47 obejzalem to badziewie dwa dni temu. glupie jak diabli i beznadziejne do reszty jak wszystkie takie filmy. jedyne co w batmanach bylo dobre to gra nickolsona w jedynce(psychola nie gra nickolson tylko psychol, do mnie gra tegoz pana tak przemowila). co do wspolczesnego kina. collateral dostal po max gwiazdek gdzie sie da itd i chyba tylko dlatego, ze wspolczesni widzowie glupieja. srednia inteligencja widza spada na leb na szyje.... zobaczylem poraz setny kilka dni temu caly dekalog i ciagle mnie przechodzi dreszcz i z zaciekawieniem przygladam sie akcji. to jest ponad 10 godzin filmow. a tu otgladam sobie w/w collateral i glownemu (dobremu) bohaterowi zycze rychlej smierci z powodu tego jak gra... krotki film o zabijaniu-chcial ktos z widzow, zeby baka wisial? chyba tylko ten ktoremu podoba sie batman i collateral itd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cheerio Ale żeś Konradu spointował... ;-P IP: *.bangor.ac.uk / *.bangor.ac.uk 22.06.05, 23:16 po prostu first class honours......... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr w ankiecie brakuje Klossa, Pana Samochodzika,... IP: 170.148.10.* 23.06.05, 14:25 Odpowiedz Link Zgłoś
medyk.lublin Re: Co do batmana i wspolczesnego kina 26.06.05, 15:37 No coz kinoman, widze ze jestes fanem polskiego kina "akcji":-)Nie mam nic przeciwko polskiemu "kinu akcji" jak okresliles "Dekalog", i takze uwazam ze wiekszosc hollywodzkich filmow akcji to gnioty, ale... nie przepraszam,juz dluzej nie moge, jak mogles koles okreslic Dekalog kinem akcji?Dramat, film stricte psychologiczny, ale akcja?Gdzie tam akcja?To ze koles przez caly film zastanawia sie w jaki sposob ma zabic kogos innego, i w koncu po ogromnych mekach to robi nie czyni "Dekalogu" (jednej z czesci)kinem akcji.Gdzie ruch, gdzie dynamika?To sa podstawy kina akcji, to one powoduja ze 2 godziny spedzone w kinie, jezeli film jest dobry, mijaja jak z bicza strzelil.Nie zrozum mnie zle ale porownywanie "Batman Begins" do "Dekalogu", jakkolwiek mam wielki szacunek dla filmow z tej serii, mija sie z celem, nie ma poprostu sensu, poniewaz to dwa rozne gatunki filmowe.Skad ty sie koles wziales.Poza tym Batman Begins jest, uwazam, najlepszym z calej serii, a Bale idealnie pasuje do tej roli.Wiem ze motywy typu woz batmana, czy plaszcz dzieki ktoremu fruwa to bajki dla dzieci, ale sa one nieodlaczna czescia komiksu, wiec nie mogli ich ominac w filmie.A moim zdaniem i tak wpasowali je w tlo idealnie, bo to nie one sa bohaterami filmu tylko Bruce Wayne, i tak powinno byc.Jesli chodzi o gre Nicolsona to w zupelnosci sie z toba zgadzam ze zagral idealnie, i dopoki nie obejrzalemBatman Begins to Batman Burtona byl dla mnie najlepszy.Ale teraz moj punkt widzenie ulegl zmianie, i chwala walkoniom z hollywood ze naprawili wizerunek Nietoperka po tych gniotach Batman Returns i Batman Forever:-)A tobie stary radze na przyszlosc, jezeli juz krytykujesz jakis film zaczerpnac troche wiedzy teoretycznej o gatunakch filmowych i dopiero wtedy po glebokim zastanowieniu sie publicznie wyrazac swoja krytyke:-)Pzdro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ten sam glupek jestes IP: *.internetlounge.co.uk 27.06.05, 12:09 nie napisalem kino akcji tylko ze ogladam akcje(sledze itd). wiesz co to znaczy? akcja filmu jest nie tylko w debilnych sensolach ale w kazdym filmie... tepak... Odpowiedz Link Zgłoś
brodeek Moim najulubieńszym herosem wszechczasów 23.06.05, 10:38 jest Człowiek - Szpadel, którego mogliśmy oglądać w końcowej sekwencji "Iniemamocnych". Bardzo żałuje, że mój ulubiony hero zostal potraktowany tak po macoszemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p.j. Błędy, błędy... IP: *.chello.pl 23.06.05, 10:58 Ile błędów może pomieścić jeden artykuł? Dotychczasowym rekordzistą w dziedzinie pisania z błędami o popkulturze był Wojciech Orliński, teraz goni go Konrad Godlewski. (Obaj panowie na pewno są pasjonatami i wiedzą sporo, ale może czasem wypadałoby sprawdzic kilka faktów albo przynajmniej przeczytać własny tekst zanim się go odda do druku.) Wyliczam tylko to, co zauważyłam na pierwszy rzut oka, może inni coś dorzucą: 1. Pisząc o Heraklesie może wypadałoby sięgnąć nie do Mickiewicza, ale jakiejś mitologii, gdzie stoi wyraźnie napisane, że istotnie H. dzieckiej w kolebce (a raczej na tarczy) zabił dwa wielkie węże nasłane na niego przez zazdrosną Herę. Mickiewicz efektowny, ale po co mieszać czytelnikom w głowach? 2. Rzymianie w Eneidzie nie są uciekinierami z Troi, ale ich potomkami. Eneasz na brzeg italski przybył, osiedlił się i ożenił, ale Rzymu nie zbudował, a Rzymianie w Eneidzie występują właściwie wyłącznie jako adresaci eposu. A poza wszystkim innym Eneasz jest synem bogini (Afrodyty) i smiertelnika (Anchizesa), co w sumie nawet bardziej do opisywanych wzorców pasuje. 3. Półwampirem jest Blade, a nazistowskim produktem Hellboy, a nie na odwrót. 4. Motyw magicznego przedmiotu, który trzeba zniszczyć zamiast go używać jest obecny już w Pieśni o Nibelungach, a uwypuklił ten akurat wątek Wagner w Pierścieniu Nibelunga. 5. Jesli szukac prawzoru "zmutowanego" bohatera, to sugerowałabym raczej Krisznę (ukąszony przez węża, stąd niebieski kolor skóry na przedstawieniach), a nie Achillesa, bo czym innym jest celowe działanie mające na celu magiczną ochronę, a czym innym przypadek (wypadek), który jest udziałem Spidermana itd. 6. Van Helsing z Drakuli pisze się przez jedno L. Hellsing (bez van) to seria anime, fakt że również o wampirach i ich pogromcach. I nie bardzo widzę, czemu to miałby być złotą rączką, chyba że mówimy o filmie "Van Helsing" a nie klasycznym "Drakuli". Tam jest rzeczywiście jak Bond w tym sensie, że jego kościelna organizacja posiada laboratorium godne Q. Ale może wypadało zaznaczyć, że o tego właśnie a nie Stokerowego Van Helsinga chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rummenige Re: Błędy, błędy... IP: *.man.polbox.pl 23.06.05, 11:47 brawo. sam chciałem napisać a błędach po przeczytaniu artykułu, ty znalazłeś ich jeszcze więcej. szacuneczek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p.j. Re: Błędy, błędy... IP: *.chello.pl 24.06.05, 10:38 dzięki :) ale jestem kobietą, więc zauważyłam, a nie zauważyłem ;) okazuje się w dodatku, że jest tam jeszcze więcej badziewia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Orak Re: Błędy, błędy... IP: *.centertel.pl 23.06.05, 12:09 jeszcze blad Flasha ktory nie nawdychal sie mutagenow tylko zostal porazony wyladowaniem elektrycznym Odpowiedz Link Zgłoś
rastamasta Re: Błędy, błędy... 23.06.05, 13:28 Bravissimo... Czytając artykuł Konrada Godlewskiego, aż mną rzuciło o ścianę... Jakim cudem tyle błędów może przedostać się do ostatecznej wersji? Redaktor ślepy? Raczej chyba tak... Brak lub powierzchowność wiedzy, która dysponują dziennikarze przeraża mnie coraz bardziej... Najgorsze jest jednak w tym wszystkim nie to, że Pan Konrad napisał artykuł lewą ręką (co robił z prawą pozostawiam waszej wyobraźni... tzn. np palił papierosa) ale, że wiele osób na podstawie jego jakże ułomnego artykułu kstałtować będzie swą wiedzę o superbohaterach, a nie wszyscy czytali komiksy lub oglądali filmy ani też czytuali informacje na temat historii związanych z powołaniem owych postaci do życia... Mój młodszy brat tego nie przeczyta. Panie Konradzie? PAŁA!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hellk Sama idea ,,nadchodzi Batman więc trzeba napisać p IP: *.echostar.pl 23.06.05, 12:46 rzeglądówkę w temacie'' jest zabawna. A zlecanie takiego artykułu i jeszcze robienie w nim błędów przy tej ilości powszechnie dostępnej net-wiedzy jest pomysłem chyba-chybionym. Odpowiedz Link Zgłoś
sadowicz Re: Błędy, błędy... 23.06.05, 18:46 no panie a to i tak pikus w porównania do tego, co koleś napisał o Mickiewiczu cytuję (z obrzydzeniem): Herakles - jak pisał Mickiewicz - już "dzieckiem w kolebce łeb urwał hydrze" i "młodym zdusił centaury". w oryginale: Dzieckiem w kolebce kto łeb urwał Hydrze, Ten młody zdusi Centaury, Piekłu ofiarę wydrze, Do nieba pójdzie po laury. na boga, przecież dzieci uczą się tego w szkole rozpacz w ciapki w. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: the punisher Re: Błędy, błędy... IP: *.stacje.agora.pl 24.06.05, 10:57 A w codziennej gazecie nie miejsca, zeby dokładnie cytować każdy tekst/wiersz/poemat albo przemyślenia pana prezesa Dziubdzińskiego. Autor podał fragmenty dzieła Mickiewicza w nawiasach i rozdzielił je spójnikiem "i" - to dopuszczalne. Tego niestety w szkole nie uczą, bo wie o tym każdy inteligentny człowiek. Ale dziś została ich garstka. Zgroza! Odpowiedz Link Zgłoś
medyk.lublin Re: Błędy, błędy... 26.06.05, 15:53 He poza tym co napisalas to podstawowym bledem jest to , ze akurat w universum Marvela z ktorego pochodza wymienieni "mutanci" zaden z nich nie jest mutantem.Mutanta Marvel okresla jako osobe ktora urodzila sie ze zmienionym kodem genetycznym, przez co posiada nadprzyrodzone moce, ktore ujawniaja sie dopiero w wieku dojrzewania-mutacji( kiedy czlowiek przechodzi mutacje- tj min. ludziom zmienia sie glos, zaczynaja okreslac swoja sexualnosc,zaczyna wyksztalcac sie dorosle cialo i uaktywniaja sie nadprzyrodzone moce-MUTACJA- moze teraz redaktor zrozumie)a spiderman, hulk czy fantasyczna czworka sa super ludzmi, tzn ich ciala zyskaly moc nie na drodze ewolucji jak to sie dziej u mutanta, ale rewolucji(ukaszenie radioaktynego pajaka, napromieniowanie wiazka gamma) czyli naglego zdarzenia.Ignorancja redaktora mnie przeraza.Jak mozna pisac o czyms artykul majac o ytm tylko powierzchowna, nawet nie wiedze, ale pojecie.Jak on dostal ta prace?Wujek pisze nekrologi w Wyborczej i polecil bratanka, bo ten akurat skonczyl studia dziennikarskie?Gdybym byl cenzorem tego artykulu nie ujrzalby on swiatla dziennego, dopoki szanowny redaktor nie zdalby u mnie egzaminu z popkultury 20 wieku:-)Pzdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktos [...] IP: *.internetlounge.co.uk 28.06.05, 22:35 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
ignatz A WILQ?! 23.06.05, 11:17 Hej Gazeto, zapomniałaś o Wilq! Wilq to dopiero bohater, nie to co ta ciota Spawn (o którym też zapomnieliście). Evviva l'arte, życie goowno warte! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: henry a Spiderman, Xmen, Punisher? IP: *.instytut.com.pl / *.instytut.com.pl 23.06.05, 11:46 Odpowiedz Link Zgłoś
dem0kryt I jeszcze As! 23.06.05, 13:41 Z "Hydrozagadki". Pamiętacie? Alkohol twój wróg! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hodowca A McGyver? IP: *.lodz.mm.pl 23.06.05, 12:45 A skad autorowi wiadomo, jak mial na imie McGyver? Przeciez tego NIKT nie wie! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: y.y Re: A McGyver? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 13:56 W jednym z odcinków McGyver jest adresowany tym imieniem przez jednego ze swoich przyjaciół Odpowiedz Link Zgłoś
grail Re: A McGyver? 23.06.05, 18:04 W jednym z oddcinków (McGyver na dworze Króla Artura)to się wydaje... mówię z pamięci: Kobieta "Angus! Piękne imię!!" Mc "Chyba w Twoich czasach" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BuchMacheriX Jeszcze raz błęy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 13:28 No i kolejne błędy : 1) pierwsze ani spiderman ani hulk, reż nie fantastyczna 4 ani również flash nie sa i nigdy nie byli mutantami. (przynajmniej wg komiksów a tego chyba sie trzym amy) 2) Baner (czyli hulk) nie zmienił się w zielonego potwora podczas eksperymentów Taty tylko swoich (podczas próby na poligonie z głowicą z materiałem gamma). 3) Powiedzenie o zemście nie nie jest powiedzeniem Czarnej Mamby tylko jest to stare powiedzenie klingońskie (taka sobie rasa kosmiczna z star treka. Mam prośbe do autora - następnym razem jak będzie pisał jakis artykuł , niech sprawdzi swoje wiadomości i pogłębi bo pan Konrad to chyba żadnego z opisanych komiksów nie trzymał w ręku ani też specjalnie nie zgłebiał dzieł antycznych jak słusznie zauważył kolega p.j. No jeszcze jedna uwaga - Pan Konrad trochę według mnie się zagalopował robiąc mkis bochaterski z geralta, potera, spidyego itp - to są zupełnie inne kategorie. Z góry przepraszam za błędy ortograficzne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kazeite Re: Jeszcze raz błędy IP: *.toya.net.pl 23.06.05, 15:46 Tak żeby już uściślić: Powiedzenie o zemście nie jest powiedzeniem Czarnej Mamby, owszem - po prostu na początku filmu pojawia się ono w formie napisu, z zaznaczeniem, że jest ono "starym klingońskim przysłowiem". A MacGyver owszem, ma na imię Angus - dlatego nie używa imienia :) Odpowiedz Link Zgłoś
maroniu Pytanie o Geralta z Rivii 23.06.05, 14:54 Prosiłbym kogoś, kto się zna, o jakiś konkret dotyczący informacji, że Geralt "nawet wśród wiedźminów był ewenementem". Odpowiedz Link Zgłoś
lambert77 Re: Pytanie o Geralta z Rivii 23.06.05, 15:55 Problem z autorem tego hmmmm "artykułu" jest taki, że Wiedźmina to na zna tylko z przygłupiego filmu ( jak wielką krzywde wyrządzono sadze o wiedźminie produkując takie badziewie). To w tym filmie twierdzi się że Geralt to taki nieudany eksperyment :) Odpowiedz Link Zgłoś
dziobakowa Re: Pytanie o Geralta z Rivii 23.06.05, 16:00 no proszę, to już wiem, skąd się to wzięło. ja film wymazałam z pamięci tak dokładnie, jak się tylko dało, a i tak się czerwienię ze wstydu, jak sobie jakiś fragment przypomnę... jak można... :/ ech... ;] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlody Re: Pytanie o Geralta z Rivii IP: 217.41.240.* 23.06.05, 16:15 nie tylko w w filmie.sapkowski sam to napisal.to bylo w zbiorku opowiadan 'ostatnie zycenie' w ktoryms 'glosie rozsadku'.geralt opowiada o sobie i wspomina ze 'probe traw' przeszedl bardzo malo chorojac i w zwiazku z tym wybrano go do eksperymentow.przez to stracil pigment we wlosach. pozdro i polecam sie na przyszlosc. Odpowiedz Link Zgłoś
dziobakowa Re: Pytanie o Geralta z Rivii 23.06.05, 15:58 ja się znam - nie znajdziesz takich konkretów, bo takowych nie ma. w kilku miejscach pojawiają się wątpliwości (mam tu na myśli wypowiedzi bohaterów powieści, a nie wnioski własne czytelnika) co do tego, czy geralt faktycznie pozbawiony jest emocji (a taki powinien być rezultat mutacji, którą przechodzą wiedźmini), ale jednocześnie nie do końca wiadomo, jak się miała sprawa z innymi wiedźminami. po pierwsze dlatego, że są oni zdecydowanie postaciami tła, a o samych zmianach, którym poddawani są wiedźmini, sapkowski napisał bardzo niewiele. a po drugie dlatego, że każdy wiedźmin w powieści okazuje choćby odrobinę rozbawienia, zmartwienia, czy niechęci - a to wszystko są emocje, jak by na to nie patrzeć... ten "ewenemant" może oznaczać też odmienną "postawę" geralta, który z biegiem czasu z zawodowego zabójcy potworów zmienia się w coś w rodzaju rycerza, broniącego słabszych i spieszącego na ratunek ciri (o ile mnie pamięć nie myli - milva mówi coś o tej zmianie). ale z drugiej strony jeden z wiedźminów walczy i ginie w bitwie (eskel?), a "kodeks" wiedźmiński mówi o trzymaniu się z daleka od konfliktów królów i książąt, zachowaniu bezstronności i zajęciu się własną robotą... żadna inna "zasadnicza różnica" mi do głowy nie przychodzi, a te, o których napisałam, wcale takie zasadnicze nie są i nie były przez innych wiedźminów traktowane jako coś dziwnego, a nawet wręcz przeciwnie - wystarczy przypomnieć sobie, jak ci "zimni mordercy" opiekowali się ciri i jak się nią wszyscy przejmowali. generalnie pan autor po raz kolejny pokazał, że nie wie, o czym pisze. takest o wiedźminie należy dopisać do listy kiksów wymienionych przez p.j. :] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misiak Re: Pytanie o Geralta z Rivii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 17:08 Witam Z tego co pamiętam to Geralt był normalnie przemieniany jak inni, i nie było nic takiego, że jest on wyjątkowy. Ot po prostu zwykły wiedźmin, z tym że jego życie było naznaczone "dzieckiem przeznaczenia" tj. Ciri i dlatego musiał się mieszczać w politykę. A włąśnie, z tym mieszaniem się, to nie było żadnego kodeksu, później tylko jak szkolono młodych wiedźminów to kazano im być nautralnymi ponieważ kiedyś wiedźmini się wmieszlai w jakiś konflikt polityczny(chyba wojna) i nieźle dostali po tyłku i to chyba było przyczyną zniszczenia Kear Morhen. Oczywiście wszyscy wiedźmini posiadali uczucia. A wracając do tegoż niby "artykułu" to czemu się dziwić w końcu GW to nie gazeta wyborcza, ale GAZETA WYBIÓRCZA !!! a o autorze nie można powiedzieć nic dobrego, skoro czerpie wiedzę z g**** wartych filmów... Sailor Moon (Czarodziejka z Księżyca(kto to tak przetłumaczył?)) to nie kojarzy mi się z jakąś tam kreskówką popową tylko z anime skierowanym do odpowiednej grupy wiekowej (w tym przypadku dziewczyn 12-15 lat) z ktorymi to bohaterami mogły by dorastać i dobrze bawić się. Ale takich anime było i jest wiele. W ogóle ciężko utożsamiać anime z kulturą masową, skoro jej korzenie sięgają późnych początków XX wieku a rozkwit od lat 50 tego wieku. W sumie to jedynie(prawie) Pokemona można zaliczyć do komerchy, ale przecież to amerykanie współrobili, więc nie dziwota... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nakago Anime IP: *.icpnet.pl 27.06.05, 17:31 > Sailor Moon (Czarodziejka z Księżyca(kto to tak przetłumaczył?)) To jest polski tytuł zarówno anime, jak i mangi. Nic nie poradzisz. Za tytuł serialu nie wiem, kogo skarżyć (pewnie tłumacza), a za tytuł mangi odpowiada wydawca (JPF), który zapewne chciał, żeby widzowie skojarzyli komiks z kreskówką. Zresztą... Już sobie wyobrażam, jakie powodzenie miałby tytuł "Piękna dziewczyna [bishoujo] wojowniczka walcząca w zespole [senshi] Sailor Moon" - dosłowne tłumaczenie japońskiego oryginału. > to nie kojarzy mi się z jakąś tam kreskówką popową tylko z anime > skierowanym do odpowiednej grupy wiekowej (w tym przypadku dziewczyn > 12-15 lat) Ale anime samo w sobie jest 'kreskówką popową' - jeśli przez 'pop' rozumieć rozrywkę skierowaną do mas. W Japonii nie jest to kino ambitne (z nielicznymi wyjątkami), tylko popularne, do odbioru przez ogół, a nie do koneserów. Anime jako całość jest porównywalne z filmem fabularnym: jest równie urozmaicone pod względem tematyki (bywa, że nawet bardziej) i tak samo można wśród anime znaleźć gnioty i perełki, z przewagą pospolitości pośrodku. > z ktorymi to bohaterami mogły by dorastać i dobrze bawić się. To samo można powiedzieć o "Ani z Zielonego Wzgórza" czy "Polyannie". > W ogóle ciężko utożsamiać anime z kulturą masową, skoro jej korzenie > sięgają późnych początków XX wieku a rozkwit od lat 50 tego wieku. I co z tego? Anime wzorowało się od początku na animacjach amerykańskich (Osamu Tezuka odpracował swoje w studiach Disneya), tak jak manga czerpała z Zachodniego komiksu. Prawda, że jedno i drugie zostało znacznie przekształcone, by odpowiadało potrzebom Japończyków, faktów nie zmieni. Anime jest kreskówką, a manga komiksem - możemy uważać, że lepszymi od kreskówek i komiksów z innych krajów, ale jednak kreskówką i komiksem. Jest to kultura masowa, przeznaczona dla rzesz ludzi, a nie dla wybrańców. I nic tu nie ma do rzeczy, że ktoś akurat lubi komiks TYLKO japoński (mangę) i kreskówki TYLKO japońskie (anime), dzięki temu manga i anime nagle elitarną rozrywką się na pewno nie staną. I chwała Seiryuu za to. Co do korzeni anime: pierwsze powieści napisano... nie pomnę, ile set lat temu, a mimo to powieść również jest jednym z oblicz kultury masowej. > W sumie to jedynie(prawie) Pokemona można zaliczyć do komerchy, > ale przecież to amerykanie współrobili, więc nie dziwota... Hę? Którzy Amerykanie to 'współrobili'? Ja jakoś widzę same japońskie studia jako producentów (OLM, Nintendo, TV Tokyo, Shogakukan), nic gaijińskiego mi się tu nie plącze... Reżyser japoński, scenarzysta japoński, design japoński, muzyka japońska... Co do samego pojęcia 'komercji', to pozwolę sobie zacytować wypowiedź Andrzeja Sapkowskiego: "Język polski nie zna takiego słowa. Mówić można komercyjny, komercyjność - nigdy komercja. Pomimo tego słyszeć to słowo zdarzyło mi się, nawet kilka razy, w telewizji, zwykle w bezsensownych raczej asocjacjach. Z asocjacji tych wynikałoby, przykładowo, że przynoszący mi listy polecone listonosz jest komercyjny, albowiem robi to wyłącznie dla pieniędzy, które płaci mu Poczta Polska. A buty, które noszę, też są komercyjne - firma Salamander AG wyprodukowała je mając na uwadze wyłącznie obrót i zysk." Niekomercyjne anime to ziarnko piasku na pustyni. Zdaje się, że chyba więcej jest niekomercyjnych animacji z innych państw... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glodny Re: Przepis na herosa IP: *.stacje.agora.pl 23.06.05, 16:54 "Motyw superczłowieka wraca w popkulturze a rebours np. w postaciach Blade'a (1973) i Hellboya (1993), którzy urodzili się "super", choć po ciemnej stronie. Pierwszy to demon przywołany z piekieł podczas nazistowskiego eksperymentu okultystycznego, a drugi to półwampir." Errrr... rozumiem, że to redkator namieszał. Bo nawet dziecko wie, że Blade to półwamir, a Hellboy jest z piekła rodem. A nie odwrotnie :) regard Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pietro McGyver IP: *.tvgawex.pl 23.06.05, 20:54 moim zdaniem najlepszy ze wszystkich bo rzeczywisty choc na poczatku wydawalo mi sie inaczaj jego autentyzm uswiadomilem soie dopiero gdy w tv zaczely leciec odcinki z komentarzem do jego poczynan i wtedy zrorumilem ze to ie magik tylko geniusz sam takze dowiedzialem sie z jego filmow mnostwa ciekawych rzeczy mcgyver to taka rozrywka z edukacja:D Odpowiedz Link Zgłoś