Gość: Niech
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
06.09.02, 20:33
Hi, hi. Sprzedam wam maly kawalek prawdy. Wydawca ksiazki
Kowalskiej to moj kumpel od flaszki, wiec znam szczegoly. Naklad
wynosil jakies cztery setki (dla mnie to za malo, pol litra tos
standard). W momencie nominacji mial jeszcze niecala setke (to
juz zupelny zart). Sprzedawalo to sie jak przedtem - pooowoli. W
Bialymstoku (tam pracuje autorka) jest pewnie jedna ksiegarnia,
gdzie mozna bylo dostac te ksiazke (bez obrazy, w stolycy dwie),
wiec te dwa egzemplarze poszly jak woda. Ostatnie egzemplarze
sprzedane zostaly miesiac temu. Przychody z uwzglednieniem
kosztow i dotacji pozwalaja szacowac zysk wydawcy na jakies 0
(zero) PLN. Ale nabial! A obywatel Polak zainkasowal za te
pierduly pewnie ze 100 PLN. Za to ja pojde jutro do wydawcy,
nawrzucam mu od oszustow i kaze postawic Jacka z Danielowa.